Posterunek RNK w Primm
Zauważając postępujące wyczerpanie albinosa porucznik Hayes pojął w końcu, w leżał szkopuł, pozwalając przybyszom przejść do piwnicy sąsiadującego z namiotami budynku. Schroniwszy się w przyjemnie chłodnym cieniu, trzej mężczyźni zaczęli przeglądać nakreślone przez oficera szkice sytuacyjne, ze szczególną uwagą studiując sygnatury min przeciwpiechotnych.
- Mają czujniki zbliżeniowe o zasięgu jednego metra i czułości rzędu dziesięciu kilogramów masy obiektu - objaśnił kapral Diaz - Na dwie sekundy przed detonacją wydają ciche piśnięcie, ale generalnie to zbyt późne ostrzeżenie dla każdego, kto doprowadzi do ich aktywacji.
- Na waszym miejscu spróbowałbym przedostać się przez ogrodzenie przy dzielnicy mieszkalnej, a potem prześlizgnąłbym się do biura Mojave Express przy głównej ulicy. Stamtąd widać dobrze hotel oraz kasyno - poradził siedzący obok kaprala Hayes - Szeryf McBain mieszka w szopie po przeciwnej strony kasyna, przy stacji benzynowej.
- Szeryf jest przywódcą Primm? - spytał blondyn przeładowując jednocześnie pożyczonego od Diaza M16 - Z nim mamy negocjować waszą interwencję?
- Jednym z przywódców, drugim jest Johnson Nash z agencji ME, a tak przynajmniej mi się wydaje - odpowiedział oficer - Nie mam pojęcia, czy którykolwiek z nich jeszcze żyje, ale trudno mi uwierzyć w to, by Kajdaniarze wymordowali całą tutejszą populację, już prędzej ją zniewolili i trzymają gdzieś pod kluczem.
- Co z tymi nabojami do snajperki? - spytał jasnowłosy spoglądając wymownie na oparty o ścianę piwnicy myśliwski sztucer - Macie cokolwiek?
- Przykro mi, ale ani sztuki - pokręcił przecząco głową porucznik - Nie używamy amunicji 0.308, przynajmniej nie oddziały piechoty. Dostaniecie za to po odłamkowym granacie, jeśli wiecie, w jaki sposób się nimi posługiwać.
Nie ma amunicji 0.308. Blondyn dostał M16 i dwa magazynki. Do wieczora jeszcze trochę czasu, więc jeśli chcecie, możecie popytać obsadę o interesujące Was sprawy, w przeciwnym razie przeskoczę fabularnie do zmierzchu.