Strona 24 z 32

: 22 maja 2015, 20:14
autor: Oggy
Tylko potwierdzam - deliad, czegoj, gramy w środę czy czwartek?

: 22 maja 2015, 20:51
autor: deliad
Hmmm w środę nie będzie mnie w domu. Mam nadzieję, że tam gdzie jadę będą mieli internet.

: 22 maja 2015, 21:27
autor: Oggy
Wtorek i piątek tez mi pasują jakby coś. czegoj?

: 22 maja 2015, 21:29
autor: czegoj
Ja najchętniej w czwartek, bo mam najwięcej wolnego czasu, ale oczywiście się dostosuję.

: 27 maja 2015, 18:47
autor: deliad
Gramy w coś dzisiaj? Mogę mieć problemy z połączeniem. Jestem w WypierdkowieWielkim i co chwilę rwie się net na tablecie

: 27 maja 2015, 19:17
autor: Oggy
W Rekina gramy jutro, razem z czegojem.
avnar ma dzisiaj gości z tego co pamiętam i spotkamy go na Reptexie dopiero w przyszłym tygodniu.

: 28 maja 2015, 19:13
autor: Oggy
Dzisiaj gramy ok 22.00 o ile wszyscy dadzą radę. czegoj nie ma pewności czy nie wolałby zagrać za tydzień, razem z avnarem. Ja nie mam przeciwwskazań jak co, sporo zależy od jakości internetu u deliada. Szczególnie ze to właśnie Ty deliad byłbyś hostem.

Jak coś to ja jestem gotowy (o ile deliad podeśle mi kartę Rekio)

: 28 maja 2015, 19:23
autor: deliad
Spoko, już wróciłem do rodzinnych pieleszy. Net powinien dać radę.

: 29 maja 2015, 01:02
autor: Oggy
Sesja za nami, czegoj (na gościnnym występie) wrzuci niedługo w stosownym wątku co się działo.

Jeszcze dwie uwagi - myślałem o tym deliad czy nie wprowadzić w tym miejscu nawiązania do Terminusa Lema, ale doszedłem do wniosku ze to zbyt zamotane. A tu proszę!

Po drugie - nie wyobrażam sobie mastug jak Ty masz zamiar zmontować te pocięte kawałki nagrań w jedna historie. W każdym razie daj znać czy nie potrzebowałbyś rysunków do określonych fragmentów, może dałoby się coś załatwić. Może ghasta miałby ochotę porysowac?

: 29 maja 2015, 01:41
autor: mastug
nie wyobrażam sobie mastug jak Ty masz zamiar zmontować te pocięte kawałki nagrań w jedna historie
niezwykle cenne będą pisemne sprawozdania z sesji (z tego wątku) ale sam jestem ciekaw wyniku tego eksperymentu :)
czy nie potrzebowałbyś rysunków do określonych fragmentów
każdą mapkę, szkic i rysunek w każdej ilości i jakości chętnie przygarnę

: 29 maja 2015, 09:29
autor: ghasta
Pod koniec czerwca będę miał prawdopodobnie kilka dni wolnego i dam znać wtedy czy będę mógł cokolwiek narysować (chyba że gdzieś pojadę z rodzinką).
Teraz nie mam na to za bardzo czasu :].

: 29 maja 2015, 13:59
autor: czegoj
Sesję opiszę z punktu Adycka - postacią którą grałem (prawdopodobnie jeden raz). Adyck jest reptiliońskim wojownikiem, który najkrócej rzecz ujmując zajmuje się porządkiem w świątyni. Oczywiście nie sprząta tylko nosi ze sobą pałę i w razie czego jej używa. Ze względu na dobroduszny charakter robi to niezwykle rzadko, a i sami bracia zakonni nie stwarzają zbyt wielu problemów. Adyck rzadko zadaje pytania o cokolwiek.
Szedłem sobie jak co wieczór. Te same nudne korytarze, ten sam kurz.
Idę i patrzę a tu mi jakaś ściana odstaję. Myślę ki czort tam wlazł. Od razu przyszedł mi do głowy ten pomylony półelf, który nie wiadomo po co tu trafił i jeszcze często widać jak mi w zakamarki różniaste zagląda.
Myślę se, sprawdzę. Podchodzę a tu mi coś ze środka skrzypi. Mówię, zobaczę. Zaglądam a tam ciemno jak w legowisku legwana.
Zapaliłem latarnię, schodzę cichutko i zwinniutko jak jaszczureczka. No i niewiele się pomyliłem. Patrzę a tu ten póelfina stoi i coś kombinuję. Zwróciłem jego uwagę na siebie i on na mnie ja na niego zerkam. Gadali żeby z nim nie gadać, ale jak nie gadać jak w jakimś czarnym korytarzu się stoi a on jeszcze lampy nie ma.
No więc coś tam zagadaliśmy i mnie trochę wziął pod łuskę, że żem się zgodził z nim iść do końca schodów. Złazimy i coś okropniasto skrzypi, ale co tam leziemy. Kiedy już zaczęło mi się nudzić i już myślałem o powrocie to mi zaczęło mocniej skrzypić. Ale spoko leziem po tych schodach dalej.
Nagle jak mi z jednej ze ścian jaki olbrzymi żuk nie wyskoczy. Dziurę zrobił przeogromną. No nic ja na niego o na mnie i ja w nogi. Najpierw zostawiłem trochę półelfa ale potem mi się szkoda zrobiło, więc zwolniłem. On mnie wyprzedził, patrzę a żuk zapierdziela za nami. No więc biegnę, ale myślę zatrzymać go jakoś trzeba. Zobaczyłem załom na tych schodach, półelf już tam wskoczył, więc myślę dobra za tym załomem się z nim zmierzę. Wskoczyłem a tam taka komnata w której dużo kamieni było. Wybrałem pomniejsze schronienie i myślę zaczaję się na niego. Ledwie żem pomyślał, a tu mi gębą z potwornymi żuwaczkami nade mną się pojawiła. Wyrzuciłem pałę, którą miałem przy sobie i dawaj go siekierą okładać. Tak żeśmy się tarmosili, że straciłem poczucie rzeczywistości. Po kilku sekundach ocknąłem się w całkowitej ciemności mocno obolały. Myślę se pewnie zsunąłem się po tych kamieniach i gdzieś spadłem. Nasłuchuję, a tu znów półelf pyta się czy żyję. Myślę sobie - jest dobrze. Nie upłynęło kilka kolejnych chwil a półelf moją lampę na powrót rozpalił. Całe szczęście ani lampy ani siekiery w tym całym zamieszaniu żam nie stracił. Dobra myślę se - idziem dalej.
Dotarliśmy do jakieś olbrzymiej komnaty z kolumnami. Ktoś tu sie nieźle narobił, kolumn normalnie tysiące. No nic, chodzimy, zwiedzamy, a tu nagle jakiś chyba golem, kolumny robi. No nic myślę, trzeba by zbadać. Okazało się, że półelf jako takie pojęcie o tym czymś ma i mi coś tam rzekł, więc myślę se - sprawdzę, a co? Podchodzim bliżej a na tym golemie jakiś reptilion leży. Kurde wydaje się, że trup ale kto go tam wie. tak czy inaczej podchodzim bliżej a tu reptilon zniknął, chociaż golem dalej pracuje. No nic uzgodniliśmy, że ja sprawdzę golema, a półelf będzie obserwował.
Podchodzę bliżej i naglę słyszę, że mój mieszaniec z kimś walczy. Patrzę a to ten reptilon tylko jakiś inny. Dobra mówię, skoro nas atakuję trza go powalić, to krajan, więc nie zabije go. Rzuciłem się na niego, jak do zapasów i cholera to był błąd. To nie reptilion tylko jaki martwiak. Oczy bielmem zaszły, siła olbrzymia i jeszcze chłód taki od niego biję, że aż mi lędźwie poskręcało. Części walki wcale nie pamiętam. Wiem tyle, że i mnie i półelfa mocno poharatał. Grunt, że pokonaliśmy go, półelf jeszcze dla pewności łeb mu urżnął, a wcześniej chyba nieźle czarami przysmażył. Potem badaliśmy golema, ale nic to nie dało. Wreszcie ta machina oderwała się od swojej roboty i gdzieś trupa reptiliona taskać zaczęła. No więc my za nim.
Doszliśmy do jakieś baszty, albo wieży. Tam też nic ciekawego. Znaleźliśmy wejście i schody do góry. Myślę - wtedy były na dół to chyba dobrze, że te są do góry. Zwłaszcza, że jak ten żuk tam nam wyskoczył to nam schody zasypał i pewnie byłoby ciężko wrócić. Po za tym pewnie ten cholernik gdzieś jeszcze się tam tułał. No nic, wleźliśmy tymi schodami na górę i wyszliśmy na półkę skalną, która pewnie jakąś strażnicą obserwacyjną świątyni była. Tak czy inaczej bo tych wszystkich doświadczeniach miło było zaczerpnąć świeżego powietrza. Wychodzimy i aż mi się we łbie zakręciło. Patrzę a tam jakieś wojska moją świątynie zaczynają oblegać. Z tej odległości ciężko mi było ocenić kto to, ale wyglądało mi to na poważną inwazję. Pomyślałem, że trzeba szybko braciszków zawiadomić. Potem sprawy potoczyły się dość błyskawicznie, części nawet nie pamiętam. Wiem tylko, że póelfina coś jeszcze z jakąś bramą i czarami kombinował, jakieś symbole magiczne ścierał i takie tam, których do końca nie pojąłem. Tak czy inaczej drogę powrotną odnaleźliśmy i braciszków pobiegłem zawiadomić. To tyle - słowa te pisał Adyck reptilion.

: 02 czerwca 2015, 10:03
autor: Oggy
Jak gramy w tym tygodniu? Rekin w srode czy czwartek?

: 02 czerwca 2015, 12:39
autor: avnar
Ty poprowadź w środę a ja w czwartek jeśli deliadowi nie przeszkadza.

: 02 czerwca 2015, 17:02
autor: deliad
Mi pasuje.