Większość mieszkańców porzuciła na chwilę swe obowiązki odprowadzając gromadnie zmierzających w stronę kamiennego mostu posłańców, poklepując ich po ramionach i życząc szczęśliwej podróży. Idący pośrodku grupki najmitów altmer zachowywał powściągliwość świadomy tego, że niemal żadne życzenia nie były słane pod adresem jego własnej osoby.
- Wrócicie z powrotem z hersirami? - zapytała siostra kupca Valeriana, która ponownie wyrosła u boku Hastura - Liczę na to, jak również na to, że przyjmiesz wtedy gościnę w moim domu.
Redgard domyślał się, że słyszący owe zaproszenie Sven, oddalony ledwie o pół kroku od dziewczyny, odkrył właśnie w swym sercu ogromne pokłady niechęci do przybysza z południa, ale jakoś wcale się tym nie przejął, spoglądając z góry w wielkie orzechowe oczy Camilli.
- Najpewniej wrócimy - odparł wojownik pamiętny tego, że i tak musiał zjawić się z druhami w Rzecznej Puszczy po odbiór nagrody za sprowadzenie pomocy - Tylko nie wiem, kiedy.
- Nie szkodzi, zaczekam - uśmiechnęła się Camilla - Chłop jesteś na schwał, wpadaj kiedy tylko zechcesz.
Płynąca wartko rzeka szumiała na sterczących z toni kamieniach, koiła uszy swym dźwiękiem. Najmici wstąpili na kamienny most łączący oba brzegi, żegnając wieśniaków zdawkowymi ruchami rąk.
