PBF - Klepsydra Wieczności
Ragax spróbuje czaru Opóźnianie myśli na najbliższym zombie. Zamierza atakować tym zaklęciem kolejne martwiaki, dopóki Dino nie zdoła się spośród nich wydrzeć lub druid nie będzie bezpośrednio zagrożony przez zombie, kiedy to skorzysta z laski. Potem półolbrzymi będą uciekać z podziemi.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin
Przytulony do podstawy kamiennego podestu i zgięty wpół Gorbak tkwił w absolutnym bezruchu, nie ważąc się nawet odetchnąć. Jeden po drugim dzierżący łuczywa i miecze mężczyźni przesunęli się obok kryjówki struchlałego gnoma, nie mając najmniejszego pojęcia o obecności ukrytego za rzeźbą intruza.
Kiedy ostatni z morglithiańskich czcicieli minął kryjówkę Gorbaka zstępując na schody wiodące ku niższemu poziomowi podziemi, gnom wyślizgnął się bezszelestnie z wnęki i stanął pośrodku ciemnego korytarza rozdarty sprzecznymi emocjami. Z jednej strony niedalekie światło wykopu wabiło go nadzieją na rychły ratunek, z drugiej myśli zaprzątała ogromna troska o parę półolbrzymów pochwyconych znienacka w kleszcze pomiędzy gromadą zombie, a schodzącymi do krypty czcicielami Czaszkogłowego.
Przytulony do podstawy kamiennego podestu i zgięty wpół Gorbak tkwił w absolutnym bezruchu, nie ważąc się nawet odetchnąć. Jeden po drugim dzierżący łuczywa i miecze mężczyźni przesunęli się obok kryjówki struchlałego gnoma, nie mając najmniejszego pojęcia o obecności ukrytego za rzeźbą intruza.
Kiedy ostatni z morglithiańskich czcicieli minął kryjówkę Gorbaka zstępując na schody wiodące ku niższemu poziomowi podziemi, gnom wyślizgnął się bezszelestnie z wnęki i stanął pośrodku ciemnego korytarza rozdarty sprzecznymi emocjami. Z jednej strony niedalekie światło wykopu wabiło go nadzieją na rychły ratunek, z drugiej myśli zaprzątała ogromna troska o parę półolbrzymów pochwyconych znienacka w kleszcze pomiędzy gromadą zombie, a schodzącymi do krypty czcicielami Czaszkogłowego.
Gorbak ma możliwość ucieczki na zewnątrz podziemi - czy z niej korzysta?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Gorbak przełknął ślinę. Pełgające w dole łuny pochodni były niczym lampiony pogrzebowe wykorzystywane w obrządku gotamgorskim.
- Niech wam ziemia lekką będzie i oby wasz sen był wieczny - mruknął pomknął w stronę dziennego światła.
- Niech wam ziemia lekką będzie i oby wasz sen był wieczny - mruknął pomknął w stronę dziennego światła.
Gnom sam nic nie zdziała. Biegnie czym prędzej do wioski po pomoc. Przez obozowisko morglithiana przechodzi cichcem, bo ktoś tam mógł zostać.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 sgun-ran 9455 KI, górski las
Zachowując ostrożność jedynie na czas pokonania obozowiska, gnom pomknął jak strzała przed siebie, kiedy tylko przesłoniły go wysokie paprocie. Pozostawieni w podziemnej części świątyni towarzysze skazani byli na pewną śmierć, a Gorbak nie zamierzał dołączyć do nich w przedwczesnej wędrówce na przeciwną stronę świata żywych.
Przesłaniając twarz ramionami mały gnom popędził w kierunku, który z grubsza kojarzył mu się z lokalizacją Bakarii, zdecydowany dotrzeć jak najszybciej do górskiej sadyby i podjąć próbę sprowadzenia do podziemnej świątyni tana Takana oraz co waleczniejszych górali - nie tyle w celu uratowania życia porzuconych na łaskę nieumarłych towarzyszy, co ponownego zapieczętowania Klepsydry Wieczności, zanim uwięziony w krypcie wampir nie znajdzie sposobu na to, by ostatecznie się uwolnić.
Zachowując ostrożność jedynie na czas pokonania obozowiska, gnom pomknął jak strzała przed siebie, kiedy tylko przesłoniły go wysokie paprocie. Pozostawieni w podziemnej części świątyni towarzysze skazani byli na pewną śmierć, a Gorbak nie zamierzał dołączyć do nich w przedwczesnej wędrówce na przeciwną stronę świata żywych.
Przesłaniając twarz ramionami mały gnom popędził w kierunku, który z grubsza kojarzył mu się z lokalizacją Bakarii, zdecydowany dotrzeć jak najszybciej do górskiej sadyby i podjąć próbę sprowadzenia do podziemnej świątyni tana Takana oraz co waleczniejszych górali - nie tyle w celu uratowania życia porzuconych na łaskę nieumarłych towarzyszy, co ponownego zapieczętowania Klepsydry Wieczności, zanim uwięziony w krypcie wampir nie znajdzie sposobu na to, by ostatecznie się uwolnić.
Gorbak udał się po pomoc, ale czy zdąży ją sprowadzić?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin
Niczym wystrzelony z katapulty kamienny głaz, Dino Berghar rzucił się w stronę schodów krypty machając ramionami i napinając mięśnie. Zacieśniające sieć wokół półolbrzyma zombie okazały się znacznie wolniejsze od śmiertelnego intruza, toteż tylko dwa z nich miały dość czasu, by przeciąć Bergharowi drogę. Pierwszy z nich zwolnił jeszcze bardziej, porażony znienacka zaklęciem rzuconym przez ściskającego w dłoni swój amulet Ragaxa, drugi zaś poleciał w bok uderzony z rozpędu barkiem szarżującego na schody półolbrzyma.
- Mam Klucz! - wrzasnął w stronę towarzysza Dino, nawet nie próbując oglądać się za siebie. Zdyszany i spocony pod wpływem przemożnego wysiłku półolbrzym wskoczył na schodek równając się z Ragaxem i otwierając w jednej chwili szerzej oczy.
Na wyższych stopniach pojawiły się znienacka noszące ciemne ubrania i obnażone miecze postacie zmierzające w dół schodów.
- O kurwości! - stęknął Berghar, czujący na karku ohydny smród roztaczany przez zbliżające się zombie.
Niczym wystrzelony z katapulty kamienny głaz, Dino Berghar rzucił się w stronę schodów krypty machając ramionami i napinając mięśnie. Zacieśniające sieć wokół półolbrzyma zombie okazały się znacznie wolniejsze od śmiertelnego intruza, toteż tylko dwa z nich miały dość czasu, by przeciąć Bergharowi drogę. Pierwszy z nich zwolnił jeszcze bardziej, porażony znienacka zaklęciem rzuconym przez ściskającego w dłoni swój amulet Ragaxa, drugi zaś poleciał w bok uderzony z rozpędu barkiem szarżującego na schody półolbrzyma.
- Mam Klucz! - wrzasnął w stronę towarzysza Dino, nawet nie próbując oglądać się za siebie. Zdyszany i spocony pod wpływem przemożnego wysiłku półolbrzym wskoczył na schodek równając się z Ragaxem i otwierając w jednej chwili szerzej oczy.
Na wyższych stopniach pojawiły się znienacka noszące ciemne ubrania i obnażone miecze postacie zmierzające w dół schodów.
- O kurwości! - stęknął Berghar, czujący na karku ohydny smród roztaczany przez zbliżające się zombie.
Pochwyceni w kleszcze?
Berghar zaklął brzydko. Ocenił szybko sytuację. NIe wydawało mu się żeby zombie miały atakować tylko intruzów i liczył po cichu na to, że każdy żywy jest im wrogiem. Chwycił mocniej młotek i ruszył wywalczyć im przejście.
Berghar będzie się starał przebić za wszelką cenę. Na schodach zapewne nie ma wielkiego pola do manewru, ale zamiast zabijać systematycznie, półolbrzym będzie się starał ściągnąć/strącić czarnych w dół schodów, do ich martwiaczych kumpli. Dodatkowo liczy na efekt morale, bo może i oni się ich boją, kiedy zombie są poza kontrolą.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
- Spróbuję trochę powstrzymać te truposze. Gorbak! Gdzieś polazł?
Ragax chwyta oburącz laskę i będzie nią tłukł zbliżające się zombie, w miarę możliwości oddalając się od nich tak, aby nie został otoczony. Jeśli zadanie przestanie być wykonalne, pobiegnie w stronę schodów wrzeszcząc o mordującym wszystko wampirze.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin
Zbiegający w dół schodów mężczyźni w ciemnych strojach musieli zdawać sobie sprawę z tego, że w krypcie wydarzyło się coś bardzo złego, bo dzierżyli miecze z determinacją wymalowaną na twarzach.
Mimo tej determinacji widok zombie ścigających w górę schodów parę potężnych humanoidów wprawił całą gromadkę czcicieli Czaszkogłowego w skrajne osłupienie, trwające być może tylko krótką chwilę, ale wystarczającą, by zaważyć na biegu spraw.
- Klepsydra?! - wrzasnął wiodący kultystów człowiek czystej krwi, opuszczając bezwiednie ostrze miecza - Kim jesteście?! Gdzie Klepsydra?!
Gnający na złamanie karku Dino skoczył pomiędzy pierwszych intruzów, uderzył ich barkami niczym rozjuszony dzik ciskając zaskoczonych biedaków na ściany zejścia. Wydając z siebie zduszone okrzyki ludzie przywarli do porowatego kamienia, z trudem zachowując równowagę.
Zbiegający w dół schodów mężczyźni w ciemnych strojach musieli zdawać sobie sprawę z tego, że w krypcie wydarzyło się coś bardzo złego, bo dzierżyli miecze z determinacją wymalowaną na twarzach.
Mimo tej determinacji widok zombie ścigających w górę schodów parę potężnych humanoidów wprawił całą gromadkę czcicieli Czaszkogłowego w skrajne osłupienie, trwające być może tylko krótką chwilę, ale wystarczającą, by zaważyć na biegu spraw.
- Klepsydra?! - wrzasnął wiodący kultystów człowiek czystej krwi, opuszczając bezwiednie ostrze miecza - Kim jesteście?! Gdzie Klepsydra?!
Gnający na złamanie karku Dino skoczył pomiędzy pierwszych intruzów, uderzył ich barkami niczym rozjuszony dzik ciskając zaskoczonych biedaków na ściany zejścia. Wydając z siebie zduszone okrzyki ludzie przywarli do porowatego kamienia, z trudem zachowując równowagę.
Berghar prze przodem, Ragax opędza się przed zombie laską idąc śladami towarzysza. Wykonałem test Roztrącenia, z wynikami 60 i 91 (co oznacza nieudane testy SZ dla dwóch pierwszych kultystów). Ponieważ zostali roztrąceni na stromych schodach, wykonałem testy zachowania równowagi w oparciu o ZR. Dla czcicieli 50 i 53, natomiast dla Dina 18. Wszyscy utrzymali się na nogach, ale pierwszy półolbrzym jest już pośrodku grupy kultystów, zostawiając za sobą dwóch całkowicie zaskoczonych tym manewrem mężczyzn.
Zakładając optymistycznie, że są to miecze o zasięgu innym niż "0", Berghar w przypadku "zacięcia" się w grupce pozostałych, użyje po prostu walki wręcz, swej brutalnej siły (odrzucając młot, rzecz jasna) i będzie spychał kultystów w dół - nade wszystko unikając trafienia w Ragaxa.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin
Wielkie niczym bochny pięści Berghara zasypały kultystów gradem ciosów, siejąc pogrom wśród wciąż zaskoczonych obrotem spraw przeciwników. Jeden z odzianych na czarno mężczyzn stracił równowagę i sturlał się w dół schodów omal nie pociągając za sobą pnącego się w górę Ragaxa.
Ścigające śmiertelników zombie opadły próbującego pozbierać się z kamiennej posadzki człowieka niczym stado monstrualnych mrówek, dusząc przeraźliwy krzyk grozy nieszczęśnika.
Niektórzy kultyści stracili panowanie nad nerwami, nie rozumiejąc powodów, dla których ich martwi pomocnicy zwrócili się przeciwko swym panom. Wrzaski rozrywanego żywcem kultysty skłoniły dwóch mężczyzn do pośpiesznego odwrotu w górę schodów, jeden jednak przywarł do pleców Dina zaciskając ręce na jego gardle, a inny zaczął kopać półolbrzyma w goleń zamierzając widać strącić go w dół wprost na zombie i uciekającego przed nimi Ragaxa.
Wielkie niczym bochny pięści Berghara zasypały kultystów gradem ciosów, siejąc pogrom wśród wciąż zaskoczonych obrotem spraw przeciwników. Jeden z odzianych na czarno mężczyzn stracił równowagę i sturlał się w dół schodów omal nie pociągając za sobą pnącego się w górę Ragaxa.
Ścigające śmiertelników zombie opadły próbującego pozbierać się z kamiennej posadzki człowieka niczym stado monstrualnych mrówek, dusząc przeraźliwy krzyk grozy nieszczęśnika.
Niektórzy kultyści stracili panowanie nad nerwami, nie rozumiejąc powodów, dla których ich martwi pomocnicy zwrócili się przeciwko swym panom. Wrzaski rozrywanego żywcem kultysty skłoniły dwóch mężczyzn do pośpiesznego odwrotu w górę schodów, jeden jednak przywarł do pleców Dina zaciskając ręce na jego gardle, a inny zaczął kopać półolbrzyma w goleń zamierzając widać strącić go w dół wprost na zombie i uciekającego przed nimi Ragaxa.
Walka na schodach wciąż trwa!
[offtopic]Czy bard gdzieś zaginął w lesie?[/offtopic]
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Dino z zaskoczeniem poczuł ucisk na gardle. Dodatkowo, ktos boleśnie kopnął go w goleń, ale gruba skóra i odporna natura barbarzyńcy pomogła zdusic ból adrenaliną. Dino obrócił się bokiem na schodach i uznał, że czas pozbyć się jeźdźca na gapę w jedyny sensowny sposób - rozpędził się i grzmotnął plecami w ścianę...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 sgun-ran 9455 KI, górski las
Uzbrojony w miecz kultysta miał wprawę w robieniu swym ostrzem, tego Lutter nie mógł mu odmówić. Bard próbował utrzymać przeciwnika na dystans grotem włóczni, ale mężczyzna odtrącił drzewce broni Kevfalcona przedramieniem zadając jednocześnie paskudne pchnięcie wymierzone w brzuch barda nad jego kroczem. Stal błysnęła w powietrzu niczym żywa istota, ale Lutter odskoczył w tył z głośnym syknięciem, wykręcając się jednocześnie w biodrach tak silnie, że aż mu coś chrupnęło w torsie.
Odziany na czarno czciciel Morglitha wydał z siebie dźwięk przywodzący na myśl warczenie, cofając rękę w zamiarze wyprowadzenia zamachu niezbędnego do zamaszystego cięcia. Bard wyrzucił przed siebie nogę, kopnął przeciwnika w kolano wydzierając z jego ust stłumiony okrzyk bólu.
Długa włócznia w jednej chwili straciła swą przewagę nad uzbrojonym w krótszą broń miecznikiem, bo znajdujący się zbyt blisko kultysta pochwycił za jej drzewce wolną ręką i szarpnął z całej siły w zamiarze wyrwania bardowi z uścisku oręża.
- Kurwa! - stęknął głucho Lutter, napinając mięśnie i za wszelką cenę nie chcąc dopuścić do rozbrojenia przez sługę Czaszkogłowego.
Uzbrojony w miecz kultysta miał wprawę w robieniu swym ostrzem, tego Lutter nie mógł mu odmówić. Bard próbował utrzymać przeciwnika na dystans grotem włóczni, ale mężczyzna odtrącił drzewce broni Kevfalcona przedramieniem zadając jednocześnie paskudne pchnięcie wymierzone w brzuch barda nad jego kroczem. Stal błysnęła w powietrzu niczym żywa istota, ale Lutter odskoczył w tył z głośnym syknięciem, wykręcając się jednocześnie w biodrach tak silnie, że aż mu coś chrupnęło w torsie.
Odziany na czarno czciciel Morglitha wydał z siebie dźwięk przywodzący na myśl warczenie, cofając rękę w zamiarze wyprowadzenia zamachu niezbędnego do zamaszystego cięcia. Bard wyrzucił przed siebie nogę, kopnął przeciwnika w kolano wydzierając z jego ust stłumiony okrzyk bólu.
Długa włócznia w jednej chwili straciła swą przewagę nad uzbrojonym w krótszą broń miecznikiem, bo znajdujący się zbyt blisko kultysta pochwycił za jej drzewce wolną ręką i szarpnął z całej siły w zamiarze wyrwania bardowi z uścisku oręża.
- Kurwa! - stęknął głucho Lutter, napinając mięśnie i za wszelką cenę nie chcąc dopuścić do rozbrojenia przez sługę Czaszkogłowego.
Poddanie się raczej nie wchodzi w grę, więc albo dalsza walka albo ucieczka na złamanie karku!
Lutter ciężko oddychał, ale nie zamierzał się poddawać. Wiedział, że tamten jest dobrym szermierzem. Postawił wszystko na jedną kartę i gdy sługus mocniej szarpnie za drzewce, bard je puści, by ten pozbawiony oporu poleciał na plecy. Wtedy Kevfalcon wyszarpie sztylet zza paska i rzuci się do szyi mężczyzny, chcąc przeciąć mu tętnice.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
yyyyhhhhhhhh, yyyyyyyyhhhhhhhh, yyyyyyyhhhh - sapał gnom opierając się jedną ręką o głaz na górskiej ścieżce. Gdy złapał nieco powietrza zajrzał lękliwie na widniejące w dole ruiny. Pusto, nikogo nie ma. Czy podążyli za nim, czy może pozostali w podziemiach. Czy tak ktoś jeszcze żyje? Czy nieumarli z potwornym wampirem na czele chłepczą ich krew.
Gorbak nie tracił czasu na dalsze dywagacje i wspinał się dalej w kierunku w którym miał nadzieję, że znajduje się wioska.
Gorbak nie tracił czasu na dalsze dywagacje i wspinał się dalej w kierunku w którym miał nadzieję, że znajduje się wioska.