Strona 24 z 95
: 19 czerwca 2014, 21:10
autor: 8art
Chudzielec zadowolony oglądał naboje do M16. Co chwila ślinił palec i z namaszczeniem gładził stalowy pocisk, sprawdzał spłonki i osadzenie kuli w łusce. Każdy nabój odkładał na jedną z kupek. W końcu uśmiechnięty przekazał Blondynowi większą z obślinionych kupek:
- Trzymaj te. To porządna robota. Tamte - wskazał palcem na kilka leżących na stole kul: - można zapakować i wysłać w prezencie Kajdaniarzom. Będą mieli siuśki niezłą zabawę.
: 19 czerwca 2014, 21:15
autor: Araven
Tak je kuźwa obśliniłeś, że broń może się zaciąć, ale ok. Teraz powkładam je do magazynka z powrotem.
Ruszamy Panowie, czas poudawać kajdaniarzy.
Zostawiam śrutówkę i snajperkę, biorę M16 i oba magazynki, najpierw wkładam ten z naboi z większej kupki.
: 19 czerwca 2014, 21:47
autor: 8art
- Ta zaciąć... Zesrać kurwa od razu. - prychnął Chudzielec. Z obrażoną miną wziął się za sprawdzanie swojego ekwipunku "na akcję", w szczególności nowego nabytku, jaki stał się udziałem Chudzielca po odstrzeleniu posterunku Kajdaniarzy. Sprawdziwszy wszystko był gotowy do drogi. Prawie...
Pocisnął jeszcze do wojskowej latryny strzelić profilaktycznego klocka. Nie chciał znowu arobić sobie wstydu na całe miasto.
: 19 czerwca 2014, 22:43
autor: Keth
Posterunek RNK w Primm
Ostatnie godziny przed wyruszeniem do miasta ciągnęły się mężczyznom pozornie bez końca. Schronieni w piwnicy przed skwarem dnia, odpoczywali na pożyczonych od Kalifornijczyków materacach, próbując zdrzemnąć się chociaż na chwilę albo przynajmniej poleżeć w miarę wygodnie. Porucznik Hayes i kapral Diaz zostawili ich na dłuższy czas samych, wracając po schodkach piwnicy na zewnątrz budynku. Dwukrotnie spokój gości zakłóciły sporadyczne wystrzały dobiegające od strony Primm, ale za każdym razem uspokajający głos kucającego przy okienku piwnicy Diaza informował, że to tylko strzelający na oślep w stronę posterunku Kajdaniarze.
Kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, w piwnicy zrobiło się bardzo szybko ciemno. Korzystając z resztek słonecznego światła, malującego na szkarłatną barwę ścianę podziemnego pomieszczenia, jasnowłosy strzelec podniósł się z materaca, dociągnął paski kuloodpornej kamizelki, a potem zarzucił sobie na ramię M16 oraz Weatherby 380.
Na schodkach piwnicy zadudniły ciężkie wojskowe buty sygnalizujące przybycie porucznika Hayesa. Kalifornijski oficer stanął na środkowym stopniu przywołując sprzymierzeńców do siebie.
- Zaraz zrobi się ciemno - powiedział - Pora szykować się do drogi. Chodźcie ze mną.
Pora rozpocząć infiltrację!
: 20 czerwca 2014, 20:17
autor: Keth
Rzut taktyczny
Na ilustracji poniżej możecie zobaczyć interesujący Was fragment miasta (korzystajcie z opcji powiększenia). Postaram się opisać go w miarę czytelnie, ale w razie wątpliwości piszcie. Znajdujecie się po lewej stronie, przy namiotach RNK (NCR). Przecinająca miasteczko autostrada znajduje się poniżej poziomu terenu, a zdewastowany most przerzucony nad jej nawierzchnią został zaminowany przez Kalifornijczyków. Możecie próbować go sforsować ryzykując aktywację min albo podejść do właściwej części miasta od flanki: na północy od strony domu miejscowego szeryfa lub na południu od strony kwartału mieszkalnego.
[center]

[/center]
Z informacji Hayesa wynika, że Kajdaniarze ufortyfikowali się w hotelu "Bison Steve", opuszczając opasany torem kolejki górskiej budynek w ramach patroli. Rezydencja Nasha to lokalne biuro firmy Mojave Express, natomiast druga największa w Primm budowla to kasyno.
: 20 czerwca 2014, 22:37
autor: 8art
- Jaak macie zamiaaar iść mostem, to idę oooostatni. Miny swoimi kuuuulosami r...r...rozbroicie. - cicho tak jakby Kajdaniarze czaili się tuż przy wyjściu, Chudzielec określił się, co do pomysłu forsowania mostu.
Jeszcze raz sprawdził cały sprzęt. Wcześniej skakał przez kilka minut sprawdzając czy nic nie jest nie poluzowane i nie wydaje żadnych niepotrzebnych dźwięków.
Teraz zaczynał się denerwować. Znów pojawiło się uporczywe jąkanie i ciąg aby wsysnąć butelczynę bourbona lub przywalić jeta. Odwrócił się do wciąż stojących w piwnicy kamratów:
- K...k...kurwa idziecie? Sam tam nie b...b...ędę się pchał...
Wątek techniczny
Jestem za wejściem od strony domku szeryfa.
: 21 czerwca 2014, 00:00
autor: Araven
Dobra Chudy, masz talent do unikania kłopotów, zdaję się na Ciebie, pójdziemy od strony domu szeryfa.
: 21 czerwca 2014, 09:43
autor: namakemono
: 21 czerwca 2014, 12:26
autor: Keth
Pas ziemi niczyjej w Primm
Dowódca placówki odprowadził sprzymierzeńców aż na północne obrzeża swojej strefy, pomiędzy niemal zrównane z ziemią domostwa sąsiadujące z nawierzchnią drogi międzystanowej. Zmierzch opatulił czernią nocy ruiny Primm, przesłonił swym smolistym całunem okoliczne skaliste wzgórza odsłaniając w zamian migoczące w magiczny sposób mrowie gwiazd.
- Zaminowaliśmy tylko okolice mostu - przypomniał kucający przy niewielkim murku Hayes, ściskający w dłoni odbezpieczonego Colta - Po prześlizgnięciu się na drugą stronę drogi będziecie musieli poszukać dziury w ogrodzeniu albo przejść górą. Ci, którzy wychodzą na patrole mają przy sobie latarki, chociaż rzadko ich używają, bo boją się naszych strzelców. Nie róbcie hałasu, a wszystko powinno pójść gładko.
- Gdyby się zrobiło, możemy liczyć na kawalerię? - zapytał pozbawionym większych nadziei tonem blondyn.
- Możemy wam zapewnić osłonę ogniową, gdybyście próbowali cofnąć się na naszą stronę, ale w tych ciemnościach nie gwarantuję, że przypadkiem nie zarobicie przyjaznej kuli. Nie mam szperaczy, nie dam rady oświetlić was na czas, zresztą szperacze mogłyby was kompletnie oślepić.
- Dobra, poradzimy sobie sami - prychnął szczękający zębami chudzielec - Kurwa, jak się zimno zrobiło, aż mam ciarki, gadać się nie da. Śnieżek, ty przodem?
Albinos uśmiechnął się w odpowiedzi, wodząc szeroko otwartymi oczami po zrujnowanej infrastrukturze właściwej części Primm. W przeciwieństwie do reszty kompanów widział doskonale w ciemnościach nocy dzięki charakterystycznej mutacji narządów wzroku i teraz cecha ta bardzo miała mu się przydać.
Trzej pacjenci Mitchella mają kamizelki, pastor płaszcz. Blondyn zabrał M16 i karabinek na gryzonie, chudzielec peemkę i Glocka, albinos S&W, pastor dwa Colty. Życzę udanej zabawy!
: 21 czerwca 2014, 12:57
autor: 8art
- Móóóódl się p...p...pastorze, żeby nam się uuuudało. - Chudzielec był załamany. Wydawało mu się, że niemal w każdym oknie po drugiej stronie ziemi niczyjej, czychają Kajdaniarze ze snajperskimi karabinami i celownikami noktowizyjnymi. W brzuchu ściskało jakby mężczyzna głodował od kilku dni, a pomimo zimna chudy pocił się jak w upalny dzień.
- Mmmmmmoże ja jednak zostanę. T...t...tu jest tyle do zzzzrobienia.
- Weź Chudy nie desperuj tylko zbieraj dupsko w troki.
: 21 czerwca 2014, 13:18
autor: Araven
Idziemy ostrożni, uważać na co wchodzicie, tu maja być miny. W razie spotkania z Kajdaniarzami udajemy, że jesteśmy od nich, ale jak dotrzemy do domu szeryfa, polukamy jego okolice czy ktoś tam przebywa, a potem sprawdzimy dom. Ciekawe gdzie trzymają mieszkańców...
: 21 czerwca 2014, 16:11
autor: 8art
- Cz...cz...czekajcie jeszcze chhhhwilę. Mmmmmuszę się w...w...wysrać znowu. - Trzewia Chudzielca były bardziej nerwowe niż on sam i dawały o tym znać. Facet ściągnął portki, przykucnął by po chwili dać upust zbędnemu balastowi.
Nie klęczał długo. Czasem w takie krótkie chwile filozoficznej zadumy dawały niesamowite efekty. Tak było i tym razem. Chudzielec przypomniał sobie czemu robi to wszystko i komu chce zaimponować. Wstąpiły w niego nowe siły. Skończywszy raźno pobiegł za powoli oddalającymi się z Hayesem kompanami. Dogonił i po krótkiej chwili i ku zdzwieniu wszystkich wysforował się nawet na przód, przed Białego:
- No co kurwa? Mamy robote do zrobienia!
Wątek techniczny
No to w drogę!
: 21 czerwca 2014, 17:00
autor: Keth
Primm
Pokonanie spękanej asfaltowej nawierzchni autostrady nie przysporzyło nikomu kłopotu. Czterej mężczyźni skradali się z zachowaniem najwyższej ostrożności, poruszając się bezszelestnie i wstrzymując co chwila oddechy. Migotliwa poświata gwiazd zapewniała im nieco oświetlenia, ale ruiny miasta pogłębiały czerń zalegającego między nimi mroku, rozjaśnianego tu i ówdzie mętnym blaskiem rzucanym przez dopalające się opony oraz wypełnione podpalonymi śmieciami metalowe beczki rozstawione na ulicach przez okupujących miasteczko skazańców.
Otaczające właściwą część Primm wysokie metalowe ogrodzenie składało się z grubych sztab żelaza wmurowanych w betonową podstawę, tworzących zaporę pozornie nie do sforsowania. Lecz nawykłe do ciemności oczy albinosa bez trudu wypatrzyły miejsce, gdzie kilka prętów ogrodzenia było wygiętych na boki dość mocno, by wciągający brzuch człowiek zdołał się przez nie przecisnąć.
Jeden po drugim, czterej mężczyźni przedostali się na drugą stronę przeszkody nadstawiając bacznie uszu i rozglądając przez cały czas wokół siebie. Widok na hotel zasłaniała im bryła równie wielkiego kasyna, ale dwukrotnie zauważyli parę mężczyzn kręcących się na sąsiedniej ulicy, przemierzających ostrożnie mrok nocy w poszukiwaniu śladu zagrożenia dla okupantów Primm.
- Chodzą ulicą przed hotelem tam i z powrotem - mruknął albinos - Jak znikną, będziemy mogli dobiec spokojnie do ściany kasyna.
- Najpierw dom szeryfa - wyciągnięty na brzuchu chudzielec wycelował lufę peemki w zbudowaną z blachy falistej chatkę rysującą się kanciastym zarysem tuż przy sforsowanym ogrodzeniu.
- To nie dom szeryf, tylko następny - poprawił go pastor, który wcześniej uważnie przestudiował nakreślony przez porucznika Hayesa szkic taktyczny.
Rzućcie okiem na mapkę. Jesteście już za ogrodzeniem, tuż przy ścianie domku zastępcy Beagle'a. Dwaj zauważeni Kajdaniarze chodzą głową ulicą przed hotelem, od domku szeryfa do biura Nasha i z powrotem. Chcecie wejść do pierwszej chatki, do drugiej, śmignąć pod bliższą Wam ścianę kasyna, inna trasa?
: 21 czerwca 2014, 17:28
autor: namakemono
Chyba najwyższy czas, żeby zastanowić się nad jakimś planem. Jak my w zasadzie chcemy załatwić tą sprawę? Po tajniacku oblukać tu i tam i wrócić tą samą drogą, którą przyszliśmy? A może skorzystamy z kajdaniarskich kamizelek i spróbujemy zacwaniakować? Moglibyśmy na bezczela wyjść z ukrycia, powiedzieć, że przedarliśmy się przez kordon a naszym celem jest nawiązanie kontaktu z dowództwem kajdaniarzy w Primm. Jak nam się uda, to wykonamy naszą infiltracyjną misję bez większych kłopotów, poza tym możemy spróbować jakimś kitem nakłonić ich do ataku na siły RNK. Mam kilka pomysłów. Widzę też kilka trudności, ale wszystko jest do przedyskutowania. Co o tym sądzicie? Macie jakiej inne pomysły? Czy w dalszym ciągu kryjemy się w cieniu?
: 22 czerwca 2014, 09:49
autor: 8art
Wątek techniczny
Można spróbować na przypał iść. Powiedzieć szefostwu, że większość garnizonu RNK przeniesiono w tajemnicy nad zatokę, a tu zostało tylko kilkunastu żołnierzy mających sprawiać wrażenie, że nadal są tu pełne siły. Gorzej jak padnie kilka głupich pytań, kto nas przysłał, itp i się wywalimy z tym że nic nie wiemy o Kajdaniarzach, albo kest tu koleś który pryskał z posterunku na międzystanówce.
Można spróbować wziąść miejscowych szefów w niewolę i negocjować, ale to jeszcze bardziej ryzykowne.
Spróbujmy najpierw ocenić jakie mają siły i nawiązać kontakt z mieszkańcami. Wszystko wyjdzie w praniu.