Strona 25 z 27

: 23 lutego 2015, 22:01
autor: Dobro
Sigurd skrzyżował miecz z napastnikiem. Ten był wyjątkowo dobrze wyszkolony w szermierczej walce; aesir nie spodziewał się, że ktoś będzie w stanie tak dobrze władać bronią! Jeszcze większe było zdziwienie barbarzyńcy, gdy zamiast spodziewanego kolejnego ciosu mieczem, napastnik wymierzył mu prawego kopniaka w kolano, powodując przyklęknięcie Sigurda na prawą nogę. Od razu wystawił tarcze wiedziony instynktem - ułamek sekundy później miecz napastnika odbił się od drewna tarczy. Sigurd odepchnął broń napastnika tarczą i pchnął własnym mieczem, skacząc niczym język żaby po upatrzoną muchę.

Miecz wbił się w pustkę, gdyż napastnik odskoczył, uderzając barkiem o szafę, co go nieco wybiło z rytmu i pozwoliło Sigurdowi na powrót wstać, pomimo promieniującego bólu w lewym kolanie.

Adoth oberwał pałką w lewą dłoń; uderzenie spowodowało odrętwienie ręki i cymmeryjczyk musiał wypuścić swój mniejszy miecz służący mu do parowania ataków. Nie chcąc pozostawać dłużnym, zrobił niespodziewany wypad w przód, omijając cios pałką drugiego napastnika i wbijając się drugim mieczem po rękojeść w brzuch łotra. Zapachniało krwią...

Cymmeryjczyk uśmiechnął się. To było to, czego właśnie pragnął najbardziej od życia. Dobrej walki z równym przeciwnikiem i wysoką nagrodą za jego pokonanie...

Wspomagając się nogą zaczął wyszarpywać broń z umierającego przeciwnika i w ostatniej chwili skulił się i przywalił barkiem w atakującego łotra. Ten stracił na chwile oddech w płucach i całkowicie utracił impet w ataku. Adoth wykorzystał to i nie tracąc czasu na wyciągnięcie broni do końca, uderzył ogromną jak bochen chleba dłonią w łeb łotra. Poprawił dla pewności jeszcze cztery razy, powodując liczne sińce, guzy i zadrapania u swojej ofiary, pozbawiając ją przy tym przytomności. Drugi zaś dogorywał na ziemi.

Strzała Derricka utkwiła w tarczy z głuchym stuknięciem. Mężczyzna był w locie i wziął zamach na łucznika. ten przeczuwając co się stanieszykował się do obrony. Niestety dla bossończyka, atakujący dopiął swego i ciachnął Derricka po prawej ręce, robiąc sporej długości ranę ciele łowcy. Ułamek sekundy później z chmurki koło Stygijczyka wystrzeliły przerażające, czarne dłonie, których szpony wydłużyły się i przebiły przez ciało nacierającego.

Ten padł na ziemię, zwijając się i wrzeszcząc z bólu. Naszpikowany adrenaliną Garro, który czuł się jak osaczony niedźwiedź doskoczył - ku zgrozie Nahera - do lekko rannego łotra i dobił go, wbijając mu z wrzaskiem zdobyczny miecz gdzieś w lewe płuco - tuż pod sercem.
Aktualnie z łotrów został jeden nieprzytomny. Derrick wymaga zszycia, Sigurd i Adoth są trochę poturbowani, ale w najbliższym czasie wyjdą z tego. Na dole nastała cisza, zaś wygląda na to, że nikogo poza wami już w pobliżu nie ma.
Spoiler!
Tak więc rzucam kościami dla każdego uczestnika walki, wyniki spisuje na kartce.
Sigurd toczy osobną walkę. Odzyskał inicjatywę w drugiej rundzie i uzyskując remis oboje walczących krzyżują miecze. Z uwagi na dobre wyszkolenie przeciwnika przechodzi do defensywnej walki tarczą i uzyskuje +1 do obrony kosztem inicjatywy. Napastnik robi zwodniczy atak i kopie, korzystając przy tym z Aspektu. Rzuty napastnika to 4 z um + 3 z 4df + 1 przeciwko 5 + 0 + 1. Sigurd dostaje boleśnie za 2 Toru Presji Fizycznej

Adoth traci przewagę na rzecz Aspektu jednego z łotrów i jest teraz 2 w walce. Łotr z najwyższą inicjatywą atakuje pałką: 4 (um) + 1 (4dF) + 1 (za przewagę liczebną) przeciwko 5 + (-1). Adoth otrzymuje cios w lewą dłoń, co powoduje wypuszczenie broni. Odejmuję również 2 z Toru Presji Fizycznej. Kontra Adotha wymierzona w pierwszego łotra: 5 + 2 przeciwko 4 + (-3). Imponujący sukces, przeciwnik otrzymuje ciężką ranę i jest wyeliminowany i traci inicjatywę, bez pomocy medyka szybko umrze. Następna runda. Wywołuję Aspekt u Adotha (jego cel) dając mu premię +1 do walki wręcz (miecze). Z kolei łotrowi przepada premia za przewagę liczebną.
Tak więc 4 + 2 łotra przeciwko 5 + 2 + 1. Adoth odpiera atak i sam daje kontrę. Ponieważ nie ma miecza, ale góruje nad przeciwnikiem to uznaję jego walkę pięściami na poziomie 4 (z uwagi na wyszkolenie w walce na miecze). I tak: 4 + 1 + 2 przeciwko 4 + 0. Pierwszy cios dosięga przeciwnika. Odpuszczam dalsze rzuty na rzecz Sceny i bezcelowości obrony przy praktycznie rozbrojonym przeciwniku.

Teraz korytarz główny. Łotr ma inicjatywę i szarżuje. Wywołuję u niego Aspekt sceny, dając mu premię + 1 do Walki Wręcz (miecze). Korzystam też ze sztuczki, która pozwala mu użyć umiejętności walki wręcz do obrony (pod warunkiem, że chroni się tarczą). Tak więc 4 + 2 + 1 Derricka przeciwko 4 + 3 + 1 łotra. Strzała tkwi w tarczy. Drugi w walce jest łotr. Robi atak z wyskoku: 4 + 2 + 1 przeciwko 4 + 0 + 1 Derricka. Sukces, skreślam trzy kratki Toru Presji Fizycznej od łowcy. Jest ranny i wymaga zdezynfekowania oraz zszycia rany.

Trzeci jest Nehaher, który pomyślnie rzuca czar. 5 + 2 przeciwko 2 + 1. Łotr pada na ziemię z ciężką raną. Dobija go Garro, który nie potrzebuje testów, by trafić leżącego na ziemi człowieka.

: 23 lutego 2015, 22:28
autor: Keth
Pałac Villagro - pierwsze piętro

Przydeptując obutą stopą drgające jeszcze zwłoki czciciela demonów, Garro wyszarpnął ucapiony oburącz miecz z głębokiej rany w torsie człowieka i odskoczył od trupa z wyrazem skrajnej odrazy na twarzy.

- Mitro, ocal mą nieśmiertelną duszę! - wyjęczał zingarański uzdrowiciel tocząc wokół siebie wzrokiem, w którym lśnił coraz silniejszy blask szaleństwa - Zstąpiliśmy w trzewia piekieł!

Dobiegające z parteru pałacyku odgłosy tytanicznej konfrontacji ustały niczym ucięte nożem, nie pozwalając określić tożsamości zwycięzcy demonicznego pojedynku. Zlany zimnym potem Garro próbował za wszelką cenę nie myśleć o bijatyce plugawych istot, której był świadkiem, ale jego oszalałe myśli powracały do tych obrazów niczym muchy ciągnące do świeżego truchła.
Jak już się pozbiera emocjonalnie, Garro z maniakalnym zapałem rzuci się do opatrywania poturbowanych druhów!

: 24 lutego 2015, 09:20
autor: adamwl
Adoth otaksował pokój wzrokiem, zagrożenie zostało wyeliminowane. Podniósł miecz, który zdradziecko Go opuścił i rzekł
-No w końcu jakaś porządna rozróba i nawet jednego mamy zdatnego do przesłuchania
po czym nasłuchując
-A co tak cicho tam na dole o i widzę, że Nasz konfrater rezon odzyskał

: 24 lutego 2015, 09:35
autor: Araven
Jak tam ktoś mocno oberwał, Nehaher możesz się rozmówić z naszym jeńcem?

: 24 lutego 2015, 11:29
autor: Sigil
Pałac Villagro - pierwsze piętro

- Ależ tak, naturalnie- rzekł czarodziej poprawiając odzienie, które znalazło się w lekkim nieładzie po ostatnim upadku na ziemię.

- Dziękuję ci, Derricku, za twoją przytomną i szybką reakcję - zwrócił się uprzejmie do łucznika. - Jestem nad wyraz zobowiązany. Zacny z ciebie człek. Bardowie w pieśniach chwalić będą z pewnością twe imię.

Zbliżył się do pokonanego opryszka i uklęknął nad nim, przyglądając mu się:
- Sigurdzie, czy mógłbyś proszę związać naszego jeńca, zanim się ocknie? Myślę, że to by wiele ułatwiło, jeśli o rozmowę chodzi...

: 24 lutego 2015, 11:49
autor: Dobro
Garro ściągnął z pleców swój tobołek i szybkimi, nerwowymi ruchami zaczął opatrywanie rany bossończyka, który stracił już trochę krwi. Mimo groźnego wyglądu rana nie była śmiertelna, a po jej wygojeniu ręka nadal będzie sprawna.

- Lepiej, żebyś przez pewien czas nie ruszał gwałtownie ręką - sapnął zielarz, który polewając ranę mocnym samogonem zszywał kościaną igłą rozciętą ranę. Derrick syczał co chwilę z bólu, ale twardo się trzymał.

Tymczasem Adoth masował obolałą dłoń; nie była złamana, ale z pewnością zwichnięta i lepiej było jej nie nadwyrężać w najbliższym czasie. Sigurd zaś chwycił leżącą na ziemi tunikę i nie zwracając uwagi na jej - zapewne - zawrotną cenę, rozdarł ją na wąskie pasy i związał nieptrzytomnego łotra, zgodnie z wolą Nehahera. Skrępowany mężczyzna nie odzyskał jeszcze przytomności.

- Wstawaj - sapnął stygijczyk, wymierzając siarczysty policzek w więźnia. Ten ocknął się po kilku kolejnych ciosach.

- Nic wam nie powiem, gnidy - wysapał, plując krwią na Nehahera. Ten odzwajemnił się kolejnym ciosem, by wyładować swoją złość.

- Gdzie Menkara? - kontynuował przesłuchanie.

- W dupie - łotr dalej zgrywał twardziela. Gdy stygijczyk chciał użyć wyrafinowanej groźby, na schodach rozległ się znajomy dźwięk.

Ktoś - lub coś - w podkutych buciorach zaczęło się wspinać. Wszyscy porzucili swoje zajęcia (oprócz Garro, który spokojnie zszywał ranę) i przygotowali się do kolejnego ataku.

Gdy barbarzyńcy obserwowali zbliżającego się i pokrytego juhą demona, stygijczyk podszedł do związanego mężczyzny i sprawnymi ciosami wyciął mu serce. Pulsujące jeszcze trzymał w dłoni.

Demon bez słowa wziął serce z dłoni, pożarł je i zniknął w chmurze fioletowego dymu.
Adoth i Derrick są przerażeni ostatnią sceną (-1 do wszystkich testów) Sigurd i Nehaher zdali test Siły Woli. Garro usilnie nie patrzył się w tamtą stronę, więc uniknął brutalnego widoku. Nehaher traci 1 pkt człowieczeństwa.

Jakie są wasze dalsze plany?

: 24 lutego 2015, 11:56
autor: Sigil
Pałac Villagro - pierwsze piętro

- Jak to dobrze - rzekł czarownik wycierając krew z dłoni o fragment płótna wydobytego z torby - że ten człowiek tu był. Będę z wdzięcznością wspominał jego ofiarę. Albowiem gdyby nie ona, z pewnością demon musiałby odebrać duszę komuś z was. Tak więc mam nadzieję, że będziecie mieć to na uwadze, oceniając moralność mych czynów. Albowiem zaiste wyżej cenię życie mych druhów niż tych, którzy są nam wrogami.

- Co prawda, czego również żałuje, nie zdołaliśmy go przesłuchać. Jednak jak widzieliście łotr był hardy i niczego nie chciał zdradzić, a zły duch nie pozostawił mi wyboru. Pomódlmy się przeto za duszę zmarłego i ruszajmy co rychlej dalej... Albowiem mroczna magia panująca w tym domu, może sprawić, iż pojawi się więcej demonów. A niewolników jak widać nie posiadamy, by je spłacać. Przeto powiadam, nie zatrzymujmy się nad tym przykrym, acz drobnym incydentem, lecz śmiało kroczmy ku zwycięstwu...

: 24 lutego 2015, 12:58
autor: adamwl
Adoth wzruszył ramionami i rzekł
-Lepiej on niż My
Ruszajmy dalej na poszukiwanie kapłana i wykończmy go wreszcie

: 24 lutego 2015, 19:29
autor: Keth
Pałac Villagro - pierwsze piętro

Dygocący na całym ciele uzdrowiciel nie zdołał się w końcu oprzeć zgubnej ciekawości i przełykając śpiesznie ślinę zerknął w stronę stygijskiego czarownika. Widok potwornej rany na piersiach więźnia powiedział Zingarczykowi wszystko, bo dzięki znajomości ludzkiej anatomii Garro pojął w jednej chwili, co takiego zostało ofierze wycięte i domyślił się również, po co. Wystrzegający się na co dzień wszystkiego, co tylko mogło się kojarzyć z mrocznymi kultami, jako pobożny czciciel Mitry uzdrowiciel wiedział jednak dość dużo na temat zakazanych religijnych obrządków.

- Plugawe praktyki... - wysyczał przez zaciśnięte zęby mężczyzna, emocjonalnie wciąż balansujący nad przepaścią czystego obłędu - Kult demonów...

Długie tygodnie spędzone wcześniej w towarzystwie Nehahera w najmniejszym stopniu nie przygotowały uzdrowiciela na demonstrację sekretnych umiejętności czarownika oraz jego specyficznej moralności. Lodowaty pot skrzący się na czole Zingarczyka jawnie dowodził ogromnego wstrząsu Garra.
Uzdrowiciel pozostaje w stanie głębokiego szoku...

: 24 lutego 2015, 21:53
autor: Trihikilius
- Garro druhu, proszę, nie szarp tak tym igliwiem bo portki poplamię - wypowiedział ściszonym głosem Derrick - Zrobił co musiał, w to wierzmy, przeca dla nas by złego nie chciał - młody myśliwy przerywanymi sylabami ciągnął dalej - Marny jego los, ale wiesz przecie medyku, że nasza Mitra, każdego grzesznika pod skrzydła wziąć gotowa, jeno się taki ukoić musi.
Po opatrzeniu ran wstaję przystępując do drużyny.

: 24 lutego 2015, 22:15
autor: Sigil
Pałac Villagro - pierwsze piętro

- Zaiste, plugawe to praktyki, dlatego sprawiedliwa rzecz spotkała tego kultystę demonów - rzekł Nehaher wznosząc oczy ku niebu. Wzrok jego napotkał wszakże przydymione belki sufitu. Najwyraźniej więc niebo nie chciało mieć z nim dziś wiele wspólnego.

- Widzę Garro, iż jesteś wstrząśnięty tym, co się tutaj stało - odezwał się łagodnie, starając się uspokoić wzburzanego uzdrowiciela. - Jednakże zapewniam cię, iż nie miałem innego wyboru... Dom ten jest przeklęty obecnością złych duchów. Wszakże i tym sam, nie dalej jak chwilę temu chciałeś oddać się ohydnym i zdrożnym praktykom z sukkubem. I tylko fakt, iż ów wezwany demon zaatakował Lilitu pozwolił ci zachować duszę i życie. Nie potępiaj mnie więc, bowiem i ty bliski byłeś upadku, drogi przyjacielu...

Uśmiechnął się smutno, po czym schował do torby poplamione krwią płótno, którym ocierał ręce.

- Pospieszajmy, marny bowiem będzie nasz los, jeśli nasz gospodarz przyzwie więcej demonów - rzekł do reszty kompanii.

: 24 lutego 2015, 22:34
autor: Keth
Pałac Villagro - pierwsze piętro

Garro struchlał słysząc wypowiedziane życzliwym tonem słowa Stygijczyka, pobladł jeszcze bardziej, chociaż mogło się wydawać, że i tak cera jego miała barwę świeżego śniegu.

- Z sukkubem... - wymamrotał spierzchniętymi wargami, na wszelki wypadek kreśląc na piersi ochronne znaki znane wyznawcom Mitry - Ohydne praktyki... musimy ratować swoje nieśmiertelne dusze! Słyszycie mnie? Zstąpiliśmy w trzewia piekieł i musimy ratować swe dusze, zanim będzie za późno!

Nieszczęsny uzdrowiciel otarł się o krawędź szaleństwa, a dziwny blask jego rozgorączkowanych oczu sprawił, że obaj barbarzyńcy przyjrzeli się Zingarczykowi podejrzliwym wzrokiem.

- Musimy ratować wszystkich, których ci plugawcy mogliby zwieść na zatracenie! - przemówił po krótkiej chwili milczenia Garro - Musimy zabić wszystkich, którzy gnieżdżą się w tym mateczniku zła!

Dzierżony w prawicy uzdrowiciela miecz wycelował prosto w gardło stygijskiego czarownika, a temu gest ten w pierwszej chwili skojarzył się z rzuconym otwarcie wyzwaniem.

- Skoro takiś biegły w tępieniu plugawych kultystów, prowadź nas prosto do Menkary! - wyrzucił z siebie Garro plując zapamiętale drobinkami śliny - Prowadź!
Liczę dzięki tej ekspresyjnej wstawce fabularnej na jakiś okazyjny bonus do wszelkich testów z tytułu religijnego szału :P

: 24 lutego 2015, 22:55
autor: Dobro
Stygijczyk starł rękawem kropelki śliny, które zrosiły jego umęczoną twarz. Uśmiechnął się kaprawo i wskazał palcem wskazującym schody prowadzące na strych.
Barbarzyńcy skończyli właśnie przeszukiwać piętro; nie znaleźli na nim żywej duszy.

- Kończmy z tymi czarownikami! Aż mnie ciarki przechodzą po plecach! - mruknął Adoth, kręcąc młynka prawym mieczem i ruszając za milczącym Sigurdem. Derrick chwycił strzałę w lewą rękę i gotowy do szybkiego załadowania strzały szedł jako trzeci. Wściekły a zarazem u granic swych możliwości Garro zmówił szybką modlitwę, czując, jak krótka litania podniosła go nieco na duchu.

Wszyscy powoli wchodzili do góry z Sigurdem na czele. Aesir wystawił tarczę i gotowy na niebezpieczeństwa czyhające po drugiej stronie, kopniakiem otworzył drzwi na strych.

Strych składał się z jednego, rozległego pomieszczenia. Na środku niego stał drewniany, bogato rzeźbiony pulpit, na którym jeszcze nie dawno musiała leżeć księga. Po obu stronach pulpitu wznosiły się dwie świece umocowane w małpich czaszkach. Z knotów świec uciekał siwy dym...

Sigurd i Adoth niemal jednocześnie wrzasnęli z wściekłości. Derrick, Garro i Nehaher gdy dostrzegli co tak wzburzyło obu barbarzyńców, syknęli jak jeden mąż z nieukrywanej złości.

Okno na drugim końcu było otwarte na oścież, zaś przez parapet została powieszona drabinka linowa. Bossończyk jako pierwszy zachował zimną krew i podbiegł do okna.

Nie zobaczył nikogo na terenie pałacyku.
Garro zyskuje +1 do Ataku i Obrony za wywołanie Aspektu Sceny.
Wygląda na to, że Menkara zbiegł!

: 24 lutego 2015, 22:57
autor: Sigil
Pałac Villagro - strych

- Marny dyletancie! - Nehaher nie posiadał się z wściekłości, wygrażając ku otwartemu oknu - Tchórzliwy kuglarzu pozbawiony krzty magicznego talentu! Analfabeto, ignorancie i amatorze, nie potrafiący odróżnić sztyletu rytualnego od obieraczki do ziemniaków! Obyś się połamał uciekając tym oknem i oby bogowie, i demony nie byli dla ciebie łaskawi!

Sapnął z wściekłości, bowiem chwilowo zabrakło mu inwektyw.

- Ta marna gnida, niegodna miana profesjonalisty zbiegła nam - rzekł w końcu, komentując oczywisty fakt. - Wątpię, czy uda nam się go wytropić w tym mieście...

Podszedł do pulpitu i przyjrzał mu się badawczo.
Patrzę na pulpit i szukam na nich jakichkolwiek śladów, które mogłyby mi coś powiedzieć o magii stosowanej przez Menkarę. Zapewne nic tam już nie ma, ale może coś zostało (krople krwi czy innych substancji, etc)?

: 24 lutego 2015, 23:08
autor: Araven
Za nim na co sie gapicie i po co tyle gadacie? Trzeba działać.
Biegnę do okna i schodzę po drabince, a ten demon co serce wyrwał to zniknął? Bo mam gorączkę i nie wszystko kumam. :P