PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 26 marca 2016, 17:44

Gdzie do diaska jest ten cholerny Gonzo! - pomyślal Clarens kiedy uznał że właściwie to nic więcej nie da się zrobić*. Wódz był w połowie drogi do Krainy Przodków.

- Gonzo, odpalaj... - rzucił wzrokiem na siedzenie ale Latynisa tam nie było. Przez chwile zastanawiał się gdzie tez podział się Palownik i nawet zdecydował się wychylic czubek glowy ponad ramę okna subaru. Jednak Latynosa nigdzie nie zobaczył. Coś bardzo chłodnego tknelo Białasa. Przez chwilę pomyślal że może ten samochód go jednak potrącił i teraz leży gdzieś ze zlamanymi żebrami jecząc z bólu. ...

Zaklał cicho i na przekór sobie otworjzył drzwi subaru od strony, którą uznał za bezpieczniejsza. Z oporem ale wylazł na czworakach zobaczyć co się mogło stać. Mial nadzieję że walczacy wezmą go za rannego i miast go dobić znajdą sobue dużo wdzięczniejszy plujacy jeszcze ołowiem cel...
Docierają do granicy auta rozgladam się wychylajac nieco głowę. Jeśli zobaczę Gonza na leżącego na ulicy to się do niego podczolgam.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2016, 17:46

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:23

Eduardo podskoczył mimowolnie, kiedy za jego plecami powietrzem wstrząsnęła seria z broni maszynowej. Fikser okręcił się błyskawicznie w miejscu, otworzył usta wydając z siebie głuche stęknięcie trwogi. Jakiś ludzki kształt w kuloodpornej kamizelce - nie do końca kompletny, bo pozbawiony głowy - padał właśnie na asfaltową nawierzchnię jezdni. W progu salonu Tsukatana stała inna postać, niska i wiotka, ściskająca kurczowo w rękach szturmowy karabin.

- Mulan! - wrzasnął Gonzo, ale jego okrzyk utonął w jazgocie zagłuszającym nawet huk wystrzałów boostersów. Podwieszone pod kokpitem policyjnej aerodyny dwudziestomilimetrowe działko ożyło błyskając ognikami rozmiarów męskiej dłoni. Sprzężony neuralnie ze swą bronią, drugi pilot maszyny z niezwykłą precyzją dobierał cele, obracając ciała kubańskich gangsterów w czerwoną mgiełkę powstałą wskutek nagłej dezintegracji sporych fragmentów ludzkiej tkanki. Garniturowcy z yakuzy natychmiast odrzucili własną broń, klękając za pokiereszowanymi samochodami z rękami założonymi na karki.

Policjanci w aerodynie dysponowali najnowocześniejszymi systemami identyfikacji celów i naprowadzania, dzięki czemu doskonale selekcjonowali likwidowanych przestępców. Szansa uśmiercenia w takich okolicznościach przypadkowej ofiary była naprawdę znikoma, za to efekt prowadzonego ostrzału dorównywał swą spektakularnością niejednej filmowej produkcji.

- Mulan! - krzyknął raz jeszcze Eduardo, machając jednocześnie w stronę dziewczyny ręką. Chinka spostrzegła ten gest, postąpiła o krok w stronę fiksera, po czym błyskawicznie wymierzyła w niego lufę zdobycznego karabinu.

Huk wystrzału zlał się w jedno z jazgotem działka aerodyny, utonął w nim bez śladu.
Dzięki wygranemu testowi Inicjatywy Mulan zdążyła kropnąć Kubańczyka z AKR-20, zanim ten strzelił w tył głowy Gonzowi. Ale dlaczego postanowiła zastrzelić człowieka, którego przed momentem uratowała? Wszystkiego dowiedzą się państwo po przerwie... świątecznej!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 marca 2016, 15:59

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:24

Gorąca łuska spadła prosto na kark Gonza parząc młodemu fikserowi skórę. Mulan nie zdążyła wystrzelić, coś targnęło jej smukłym drobnym ciałem wprawiając dziewczynę w niekontrolowany obrót. Upadła na bok przygniatając sobą karabin.

Na plecy i głowę Eduarda posypał się grad niezwykle silnych uderzeń, zadawanych pięściami co najmniej kilku osobników. Złapany za ubranie, z wykręconymi do tyłu rękami, Gonzales w jednej chwili został powleczony w stronę czekającego z otwartymi drzwiami forda. Wystawiający głowę zza błotnika subaru Clarens wrzasnął odruchowo na widok skaczących ku niemu Kubańczyków, po czym zemdlał trafiony w skroń kolbą ciężkiego rewolweru.

Obaj porwani z ulicy mężczyźni wylądowali na tylnych siedzeniach forda w tej samej chwili, kiedy przebity dwudziestomilimetrowym pociskiem bak drugiego samochodu gangsterów eksplodował przeistaczając pojazd w płonący widowiskowo wrak.

- Odjeżdżaj, już! - ktoś przyciskał Gonzowi głowę do kolan, toteż nie mogący się uwolnić z uścisku napastników fikser nie miał pojęcia, co się wokół niego dzieje. Znienacka jednak pojazd ruszył do przodu pośród ryku silnika i zdjęty grozą Eduardo pojął, że stało się coś strasznego.

Został porwany przez boosterów z gangu Voodoo, jednej z najbardziej przerażających kryminalnych grup w metropolii.
Zignorowani przez Was goście z forda zatrzymali samochód kilka metrów dalej, wyskoczyli z niego i runęli na obu BG. W układzie sześciu na jednego pozostało mi tylko napisać odpowiednią fabularkę. Zdradzę też, że przed takim właśnie losem próbowałem Was wcześniej przestrzec sugerując delikatnie potrzebę natychmiastowej ucieczki. Ale spoko, w tym systemie też są podobno Punkty Przeznaczenia. Są, prawda?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 marca 2016, 17:24

Już puta madre po nas... Mulan zabili, skurwysyny! Żeby chociaż Clarensa całego puścili... - fixer był przestraszony nie na żarty, ale musiał działać. Dopóki żyli, wciążbyła szansa. I Gonzales chwycił się ostatniej szansy. Mentalnym impulsem wybrał alarmowy numer NYPD.
Jeśli uda mi się dodzwonić, to oczywiście nie zdradzę się, że gadam przez telefon, tylko spytam Kubańczyków czemu nas porwali i rozwalili połowę Japantown. Mam nadzieję, że dyspozytor, będzie na tyle kumaty, że nie rozłączy się tylko będzie trackował połączenie. Po za tym Gozno modli. Modli się tak mocno jak nigdy do Świętego Krzysztofa.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 28 marca 2016, 19:55

hmmm..no ja ze swojej strony mogę tylko zapytać, jak bardzo umarł Bob Wiele Imion?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 marca 2016, 20:04

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:25

Stłoczeni pomiędzy swymi prześladowcami mężczyźni nie byli w stanie się ruszyć, na dodatek któryś z Kubańczyków cały czas tłukł ich profilaktycznie po głowach rękojeścią pistoletu. Samochód rozpędził się w ciągu kilku sekund, zaczął pędzić wzdłuż ulicy skręcając chwilę później bardzo ostro w lewo. Ogłuszająca kanonada cichła gdzieś w tyle, tłumiona wielkimi bryłami wieżowców i rykiem przeciążonego silnika wozu.

- Przestań go tak walić, bo zdechnie przed czasem! - wrzasnął po hiszpańsku ktoś siedzący z przodu pojazdu, potęgując tymi słowami przestrach Gonzalesa. Voodoo byli bezwzględnymi mordercami, na dodatek preferującymi symboliczną brutalność.

Myśląc w szaleńczym pośpiechu, Eduardo włączył mentalnym impulsem swojego wsadzonego do kieszeni kurtki smartfona, wybrał numer alarmowy policji. Urządzenie otworzyło połączenie z przeciągu jednej sekundy, wywołując słanymi poprzez sprzęg sygnałami przyjemne mrowienie w umyśle fiksera.

- Numer awaryjny, słucham? - w głowie Eduarda rozbrzmiał cyfrowy przekaz będący efektem pracy neuralnego koprocesora, przez co głos dyżurnego był całkowicie bezpłciowy i pozbawiony akcentu.

- Dlaczego nas porwaliście?! - krzyknął Latynos próbując tak przekręcić głowę, by dostrzec przynajmniej jednego z porywaczy - Czemu rozpierdoliliście połowę Japantown?!

- Stul mordę, gnojku! - odkrzyknął któryś z Kubańczyków - Jeszcze ci...

Głos boostera przepadł znienacka w przeraźliwym pisku hamulców, pędzący szaleńczo ford skręcił ponownie bez ostrzeżenia, wystrzelił pod stromym kątem w górę odbijając się od jakiejś przeszkody. We wnętrzu pojazdu rozległy się dzikie wrzaski pasażerów, a potem Gonzo uderzył głową w czyjeś kolano i stracił przytomność.
Wygląda na to, że kierowca stracił panowanie nad pojazdem - tak się kończy zbyt szybka jazda po mieście! Co do Boba, nadal żyje, ale jest w stanie krytycznym. Miejmy nadzieję, że ktoś się nim na czas zajmie! :o

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 28 marca 2016, 21:15

Bob miał byc pociagnuety steampakiem co tamuhe jrwawienue w miim poscie hest gwiazdka tylko niestety zapomniałem napisać że proszę i test umiejętności. .. :P
I dkatego nienawidzę pisać z fona.
A co z Bialym jest przytomny czy nie bardzo?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 marca 2016, 21:49

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:27

Clarens w momencie zderzenia przywalił głową w oparcie przedniego fotela, ale w przeciwieństwie do pozostałych siedzących w fordzie mężczyzn ani nie stracił przytomności ani nawet nie poczuł zamroczenia. Postękując głucho odepchnął od siebie barczystego gościa w kominiarce i pokręcił w obie strony głową próbując zrozumieć, co się właściwie stało.

Pomiędzy przednimi siedzeniami było dość wolnej przestrzeni, by Białas zdołał wyjrzeć na zewnątrz frontowej szyby, popękanej w kilku miejscach. Za warstwą szkła ujrzał inny samochód, wbity w maskę forda, dymiący z uszkodzonej chłodnicy.

Pojękiwania i stęknięcia Kubańczyków przybierały na sile, niektórzy z potężnie zamroczonych boosterów zaczynali się niemrawo ruszać. Clarens obstawiał, że wszyscy doznali silnego wstrząsu mózgu, ale wciąż stanowili śmiertelne zagrożenie.

Wyciągając przed siebie rękę medyk wymierzył siarczysty policzek Eduardowi, natychmiast poprawił dla lepszego efektu. Gonzales zgiął się wpół z wyrazem ogromnego cierpienia na twarzy, jego oczy sprawiały wrażenie zamglonych i nieobecnych.
Macie szczęście, ocknęliście się pierwsi! Sześciu jadących z Wami Kubańczyków powoli trzeźwieje, zaraz znów staną się zagrożeniem! Proponuję opuścić pojazd i poszukać kryjówki, alternatywą jest wykończenie całej szóstki, zanim ta do końca się ocknie! Co robicie, szybko szybko?! :o

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 29 marca 2016, 15:04

-Choć Gonzo wypierdalamy stad.... - Rzucil wlekac za soba latynosa o pół przytomnym spojrzeniu. Przeciskajac się pomiedzy Kubanczykami miał nadzieję że zobaczy jeden z dymnych granatów. Mial zamiar szarpnać za zawleczke by dym spowodowal panikę i chaos.
Mialem ich wystrzelac ale jestem medykiem a nie rzeźnikiem. Choć wielu moze myśleć inaczej :P No i nie wiek kto jest w fordzie, pewnie cywile więc strzelanie w bak...:(
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 marca 2016, 15:30

Fixerowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Gonzlaes wyskoczył z auta szybciej niż poddźwiękowa karabinowa kula. Nawet nie obejrzał się za swoim rewolwerem. Zresztą, wciąż będąc na linii z policją wolał nie dopuścić się zabójstwa. Zważyszwszy na okoliczności zwolniono by go bez zarzutu, ale przecież celebryta musiał dbać o poprawny wizerunek medialny, już i tak mocno naruszony dyndającym ze spodni siurkiem.

- Clarens ruchy!!! - wrzasnął widząc mocującego się z zawleczką granatu medyka.

Dopiero teraz błysnęła mu w myśli sylwetka Chinki upadająca po postrzale. Nie strzelała zatem do fixera. Chciała go ocalić i rozpieprzyć Voodziarza za jego plecami. Jak miał jej teraz pomóc? Nawet nie o końca wiedział, jak daleko odjechali. Został tam jeszcze Bob. Ale czy miał sens powrót na miejce jatki?
Gdzie jesteśmy tak w ogóle? Jeśli się da to zwinę swój rewolwer, albo którąś spluwe dla samoobrony. Jak tylko się oddalimy sprawdzę namiar i podam wszystko policji, ewentualnie zgłoszę kradzież mojego Superchiefa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 15:39

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:28

Wykorzystując masę swego ciała Clarens dosłownie wypchnął z samochodu blokującego mu drogę ucieczki Kubańczyka. Booster nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa, więc wypadł na asfalt niczym trup, grzmotnął o nawierzchnię jezdni. Ciągnący Eduarda za ramię medyk nadepnął leżącego Voodoo z sadystyczną premedytacją, a zaraz potem uśmiechnął się szeroko.

- Jezu, ale mnie łeb napierdala! - wyjęczał Gonzales, który wisiał na ramieniu przyjaciela nie potrafiąc samemu ustać na nogach - Co się stało?

- Będziemy mieli przesrane jak się stąd zaraz nie zawiniemy - Clarens pochylił się nad leżącym nieruchomo boosterem i pociągnął za zawleczkę wiszącego na jego uprzęży dymnego granatu. W powietrzu rozległ się natychmiast głośny syk, a kłęby dymu zaczęły się rozpełzać we wszystkich kierunkach.

- Oprzyj się o mnie, musimy spadać! - Białas podparł Latynosa ramieniem i rozejrzał się desperacko wokół siebie. Ford zderzył się z jakimś chevroletem, z którego po kraksie nikt nie wysiadł. Ulica wydała się dziwnie opustoszała w odniesieniu do tętniącego życiem Japantown, ale zza wieżowców dobiegały wciąż rozpoznawalne odgłosy strzelaniny i to najpewniej one skutecznie wypłoszyły z okolicy amatorów nocnych wrażeń.

Eduardo trzeźwiał z każdą sekundą, błyskawicznie otrząsnął się z wstrząsu, jakim była dla niego kraksa. Puszczając ramię Clarensa fikser przechylił się do wnętrza forda i złapał za leżący na siedzeniu pistolet, upuszczony przez jednego z porywaczy.

I wrzasnął pochwycony za nadgarstek przez krztuszącego się dymem boostera w kominiarce.

- Chodź tu, kurwa! - wycharczał Voodoo ciągnąc Gonzalesa w swoją stronę. Inni gangsterzy w fordzie zaczęli szamotać się w swoich fotelach, coraz bardziej świadomi tego, co przed chwilą się stało.
Eduardo musi się błyskawicznie oswobodzić albo będzie miał kłopoty! Co do ucieczki, możecie pobiec ulicą w obu kierunkach (na miejsce strzelaniny albo w przeciwną stronę), ale musicie się liczyć z błyskawicznym pościgiem porywaczy (najpewniej zauważą, gdzie wiejecie). Z jednego z pobliskich budynków dobiega echo grającej w środku głośnej muzyki - być może to jakaś lokalna dyskoteka, a w tłumie teoretycznie łatwiej Wam będzie zniknąć. Co robicie, szybko szybko?! :o

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 marca 2016, 15:46

Póki jeszcze jest oszołomiony, to wychaczę typowi z buta w łeb, albo z dyńki (chyba że ma hełm, to nie), lub kolbą rewolweru (jesli mam).

Chyba zwiejemy na te wstrząsobłyski, ale nie jestem pewien czy z rozwalonymi gaciami i przyrodzeniem na wierzchu zdołamy "zniknąć" w tłumie. Jesli nie to chyba pryśniemy w stronę salonu. Tam przynjamniej jest policja.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 15:52

Implant już się zdezaktywował, jego wewnętrzny procesor najwyraźniej uległ tak silnemu przeciążeniu, że nie obędzie się bez wizyty w klinice cybertechnologicznej, żeby Studda doprowadzić ponownie do stanu użytkowego. A odpowiednio podciągnięte spodnie zamaskują rozdarty w strategicznym miejscu materiał, jeśli o tę wstydliwą kwestię chodzi! ;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 marca 2016, 16:14

Ok, to pryskamy do klubu. Co ze spluwą? I czy Gonzo ogłuszył Kubana?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 16:36

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:29

Na korzyść Gonzalesa działał fakt, że ciągnący go Voodoo wciąż był zamroczony, a na dodatek oślepiała go nieco płynąca z rozcięcia nad okiem krew. Dostał w czoło rękojeścią pistoletu z taką siłą, że głowa odskoczyła mu do tyłu pośród suchego trzasku, zwiotczał na siedzeniu znikając w kłębach dymu. Do uszu obracającego w dłoni broń Eduarda dobiegły liczne odgłosy kaszlenia, jedne z drzwi forda odskoczyły z metalicznym trzaskiem wieszcząc przejawiane przez jakiegoś boostera zamiary opuszczenia pojazdu.
Gonzo zabrał z wozu pistolet, Walthera P18 z nieznanym jeszcze zapasem naboi w magazynku. To już naprawdę ostatnia chwila na ucieczkę, jeśli nie chcecie trafić z powrotem w łapska tych brutali. Uznaję, że czmychacie do klubu, z logicznego punktu widzenia to chyba najlepsze rozwiązanie!

ODPOWIEDZ