: 12 lutego 2016, 18:31
Mostek Królowej Cierni, 499.815.M41
Jeden z hermetycznych włazów otworzył się z sykiem siłowników zwracając uwagę Morgana. Kapitan oderwał spojrzenie od widniejącej na taktycznych wyświetlaczach projekcji kosmicznej stacji, skinął głową wchodzącemu na mostek seneszalowi. Christo ubrany był w doskonale skrojony uniform dynastii, nawiązujący w pewnym stopniu do paradnych mundurów imperialnej Marynarki, ale pozbawiony insygniów oficerskich i zupełnie odmienny kolorystycznie. Na wysokim kołnierzu eleganckiego płaszcza Barcy pyszniły się złote spinki w kształcie otoczonej cierniami korony, a w ornamentowanej pochwie u boku wisiał zdobiony klejnotami kord.
Za plecami seneszala stąpało sześciu jego przybocznych, starannie dobranych ochroniarzy o niepodważalnej lojalności dowodzonych przez Rappa. Wszyscy mieli na sobie czarne karapaksy w barwach Blackthornów i przewieszone przez ramiona ciężkie lasery, lecz chociaż stwarzali groźne wrażenie, kapitan pominął ich zupełnie swą uwagą, podobnie jak samego seneszala. Jego spojrzenie pobiegło ku ostatniej osobie w grupie delegatów na Przyczółek.
Była nią ubrana w czarną suknię wysoka kobieta o jasnych włosach, upiętych w przydający jej dystyngowanego wyglądu kok. Poruszała się z gracją zdradzającą obycie w wyższych sferach i chociaż napotkawszy wzrok dziedzica opuściła głowę ku posadzce pomieszczenia, Morgan zdążył dostrzec błysk skrzącej się w jej szarych oczach inteligencji.
- Jesteśmy gotowi do opuszczenia okrętu, panie Blackthorne - oznajmił Christo czekając, aż Nadia się z nim zrówna, a potem wysuwając ku swej towarzyszce ramię - Pan Krix przygotował do startu wszystkie maszyny pasażerskie, jednakże przez wzgląd na odpowiednią oprawę wizyty oraz komfort podróży mojej doradczyni proszę o zgodę na udostępnienie nam kanonierki.
Jeden z hermetycznych włazów otworzył się z sykiem siłowników zwracając uwagę Morgana. Kapitan oderwał spojrzenie od widniejącej na taktycznych wyświetlaczach projekcji kosmicznej stacji, skinął głową wchodzącemu na mostek seneszalowi. Christo ubrany był w doskonale skrojony uniform dynastii, nawiązujący w pewnym stopniu do paradnych mundurów imperialnej Marynarki, ale pozbawiony insygniów oficerskich i zupełnie odmienny kolorystycznie. Na wysokim kołnierzu eleganckiego płaszcza Barcy pyszniły się złote spinki w kształcie otoczonej cierniami korony, a w ornamentowanej pochwie u boku wisiał zdobiony klejnotami kord.
Za plecami seneszala stąpało sześciu jego przybocznych, starannie dobranych ochroniarzy o niepodważalnej lojalności dowodzonych przez Rappa. Wszyscy mieli na sobie czarne karapaksy w barwach Blackthornów i przewieszone przez ramiona ciężkie lasery, lecz chociaż stwarzali groźne wrażenie, kapitan pominął ich zupełnie swą uwagą, podobnie jak samego seneszala. Jego spojrzenie pobiegło ku ostatniej osobie w grupie delegatów na Przyczółek.
Była nią ubrana w czarną suknię wysoka kobieta o jasnych włosach, upiętych w przydający jej dystyngowanego wyglądu kok. Poruszała się z gracją zdradzającą obycie w wyższych sferach i chociaż napotkawszy wzrok dziedzica opuściła głowę ku posadzce pomieszczenia, Morgan zdążył dostrzec błysk skrzącej się w jej szarych oczach inteligencji.
- Jesteśmy gotowi do opuszczenia okrętu, panie Blackthorne - oznajmił Christo czekając, aż Nadia się z nim zrówna, a potem wysuwając ku swej towarzyszce ramię - Pan Krix przygotował do startu wszystkie maszyny pasażerskie, jednakże przez wzgląd na odpowiednią oprawę wizyty oraz komfort podróży mojej doradczyni proszę o zgodę na udostępnienie nam kanonierki.
Seneszal zabiera ze sobą Nadię (która w swoich kręgach uchodzi za kochankę Barcy, jego zauszniczkę i najemną zabójczynię), sześciu doborowych przybocznych oraz drużynę armsmenów mających czekać w kanonierce w dokach stacji. Czy kapitan jednak nie da się zmiękczyć i nie zmieni zdania dołączając do delegacji? Być może skłoni go do tego urok sprawiającej tak niewinne wrażenie Nadii? Który kapitan pozostawi szlachetnie urodzoną piękność na łasce niezrównoważonego seneszala?