Strona 25 z 34
: 15 grudnia 2011, 10:07
autor: Keth
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Wciąż targany spazmami bólu Kederien jęknął rozpaczliwie słysząc za sobą tupot butów i wiedziony bezsensowną w gruncie rzeczy desperacją przewalił się przez poręcz schodów w połowie ich wysokości, spadając z głuchym łoskotem na drewnianą podłogę sali jadalnej. Tym razem otwarcie pokrzykując z bólu pozbierał się jakoś na nogi, kiedy jego prześladowcy zawracali na schodach i runął w stronę drzwiczek składzika, wpadając wprost na pędzącego w przeciwną stronę Amrasa.
Brutalny cios pięścią posłał maga wprost na krawędź stołu, od którego odskakiwali w popłochu jedzący polewkę rybacy. Kederien upadł na blat strącając łokciem gliniane miski, zaczął się szarpać przyciśnięty do drewnianej powierzchni ramionami rozzłoszczonego elfa. Araven doskoczył do Amrasa w ułamku chwili, grzmotnął go na odlew w twarz pośród krzyków karczmarza, któremu ta zabawa przestała się natychmiast podobać.
- Dobrze, przestańcie! - wrzasnął bordowy czarodziej - Wierzę, iżeście mieli powody, coby mi źle życzyć, alem wam uciekł jeno dla waszego dobra! Coście się tak zawzięli?! Czemu nie odpuści...
Kederien urwał w połowie słowa, wbił rozgorączkowany wzrok w postać zbliżającego się szybkim krokiem Bartha.
- Ty go masz! Masz talizman! - wysyczał mag spoglądając na ukryty pod wierzchnim odzieniem brzuch uruka, gdzie spoczywał bezpiecznie wrzucony wcześniej pod tunikę artefakt - Oddaj go, a puszczę wszystko w niepamięć i hojnie was wynagrodzę!
Wątek techniczny
Czarodziej złapany i uspokojony, a co lepsze - przejawia chęci do negocjacji (i tak dobrze mu z oczu patrzy). Co robicie?
: 15 grudnia 2011, 11:14
autor: Araven
Pogadajmy w ustronnym miejscu bez świadków np. na piętrze gospody lub na zewnątrz. Karczmarzowi trza zapłacić, ludziom cosik postawić niech karczmarz sie tym zajmie. Dość zamieszania i ciekawskich oczu...
: 15 grudnia 2011, 12:20
autor: Keth
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Obecni w karczmie goście stali na równych nogach, obserwując bacznie bieg wydarzeń i trzymając ręce w pobliżu swego oręża. Wyczuwając zrozumiałą nerwowość gapiów Araven uniósł ręce w pojednawczym geście, skłonił głowę w stronę młodziutkiego mężczyzny sprawiającego wrażenie duchownej osoby.
- Porozmawiajmy w innym miejscu, po to troskać gości mało ważnym sporem? - uśmiechnął się nieszczerze elf - Karczmarzu, dla nas pokój na górze, a dla wszystkich tu zebranych kolejka pitnego miodu na koszt czcigodnego tana Vadera.
Hamaal wciąż był zatroskany, ale ostatnie słowa Aravena nieco go uspokoiły, więc przywołał do siebie czym prędzej machnięciem ręki jednego z wciśniętych w kąty pachołków, gotowiąc się do rozlania w kubki trunku.
Lecz el Kederien bynajmniej nie zamierzał dać się spokojnie odprowadzić na pięterko. Nie odrywając oczu od wybrzuszonego materiału na brzuchu Bartha bordowy czarodziej zaczął szarpać się i wykręcać w rękach Amrasa.
- Oddaj talizman! Na nic ci on, a wiele zyskasz...
Kederien urwał ponownie w połowie zdania, wyprężając się konwulsyjnie i krztusząc zalewającą gardło krwią. Amras zaklął i odskoczył o krok puszczając swego więźnia, dostrzegając trzonek wbitego w szyję maga noża - noża, który świsnął w ułamku chwili w powietrzu i utkwił w krtani uciekiniera iście niczym za sprawą czarodziejskiej różdżki.
Wątek techniczny
Mały zwrot akcji...
: 15 grudnia 2011, 12:24
autor: Araven
Na moce ciemności... Rozglądam się kto mógł Kederina ubić. Rozproszyć się, krzyczę do naszych wyciągając miecz i lewak...
(I tu warto by użyć zasad walk zbiorowych do KC jakie proponuję... szybko łatwo i na temat - Keth może jesteś zainteresowany przetestowaniem mechaniki z Fate w KC?, jak tak daj znać, to łatwe dość i sam byś dał radę szybko i prosto zbiorowe walki rozstrzygać, do PBF jak znalazł). Wszystko czego trzeba to 4 kości k6... i nieco przeliczeń ale prostych dość. Przeliczenia naszej drużyny sam zrobię jak coś i porządny opis dam wtedy co i jak się robi. To się przydaje też do walk jeden Gracz na np 3 wrogów, 2 rzuty 4k6 po jednym dla każdej ze stron i mamy rundę rozliczoną, o obrażeniach decydują umiejetności, zadawane obrażenia pancerz i los, wszystko sie opiera na sukcesach wyliczanych z rzutu 4k6 wg zasad Fate.
[KETH] Zapodaj jakieś przykłady, chętnie przeczytam!
: 15 grudnia 2011, 14:38
autor: deliad
Wątek techniczny:
Jak się zorientuje w sytuacji to wchodzę do karczmy i pytam reszty czy nie widzieli kto rzucał. Poza tym musimy szybko się stąd zmywać...
: 15 grudnia 2011, 16:16
autor: mordimer00
Kto rzucił nożem rozglądam się szybko, może coś zauważę. I sprawdzam czy może da się jeszcze uratować tego maga.
: 16 grudnia 2011, 11:18
autor: 8art
Watek techniczny
Spogladam w strone z ktorej nadlecial noz, rozgladajac sie za skrytobojca. Jesli noz zostal rzucony z zewnatrz to wybiegam na ulice. Kto smial zabic klamce? A mial byc mila sercu ofiara dla Katana...
: 16 grudnia 2011, 12:50
autor: mordimer00
-Barthcie ulecz go jak możesz, jesteś w stanie on pewnie jeszcze nie zdechł!
: 16 grudnia 2011, 13:12
autor: 8art
Wątek techniczny
Mordi, żebym jeszcze miał czym go uleczyć. Nie mam czarów leczących w podorędziu. Jak jest rzeczywiście taki ważny (w co już powotpiewam, jak w całą historie o teleportacjach) to go sobie kapłani wskrzeszą i wyduszą z niego wszystko.
: 16 grudnia 2011, 13:26
autor: mordimer00
Ok, a czy przypadkiem nie trzeba ich wszystkich tutaj zatrzymać zgodnie z prawem? Została popełniona zbrodnia więc....
W taki razie rozglądam się dokładnie po zgromadzonych w sali.
: 16 grudnia 2011, 18:08
autor: 8art
Watek techniczny
Rozwazam taka mozliwosc, ale najpierw trzeba by miec jakiegos podejrzanego i oglad sytuacji. Zadeklaruje sie jak nasz MG udzieli nam nieco wiecej informacji
: 18 grudnia 2011, 09:52
autor: Keth
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Pokrzykując mimowolnie w próbie ostrzeżenia się nawzajem, mężczyźni dobyli jednocześnie oręża, zgrzytając żelazem i wodząc wokół siebie otwartymi szeroko oczami. Stojący na drewnianej ławie młodziutki duchowny o pucołowatej dobrodusznej twarzy odpowiedział im lodowatym, pozornie zupełnie nie pasującym do swego oblicza wzrokiem, gestem ręki dając znać towarzyszącym mu druhom, by nie dobywali broni.
Było ich w sumie sześciu: młody akolita i jego towarzysz o aparycji wędrownego mnicha, trzej pobrzękujący sprzączkami skórzni zbrojni popijający wcześniej w kącie piwo oraz dwaj mularczykowie w poplamionych fartuchach trzymający w zasięgu rąk nabite metalowymi guzami pały. Wszyscy sprawiali wcześniej wrażenie przypadkowych gości, ale teraz ich zawzięte twarze utwierdziły Bartha w przekonani, że wszyscy trafili do Winnego Grona w jednym tylko celu: by zastawić na zbiegłego czarodzieja własną pułapkę.
Niewiadome pozostawały zarówno ich motywy jak i tożsamość.
- Czego gwałt czynicie?! - wrzasnął Hamaal wyciągając zza wyszynku ciężki czekan. Ugodzony nożem Kederien zarzęził agonalnie i znieruchomiał wydawszy ostatnie tchnienie, budząc tym samym istny popłoch w czterech ubogich rybakach, którzy mieli pech znaleźć się w karczmie razem z kilkoma mieszczanami i którzy kupili się teraz wspólnie pod ścianą opodal paleniska dzierżąc w rękach drewniane stołki i ławy.
- Nam nic do waszych sporów, dobrodzieje! - ryknął jeden z mieszczan, odziany w strój rzemieślniczego cechu tęgi człowiek o łysej głowie - Wypuśćcie nas, a w raz o wszystkim zapomnimy!
Młodziutki mnich nic nie odrzekł w pierwszej chwili, w następnej zaś przez wnętrze izby przeleciała fala jęków, westchnień i trwożnych wersów wzywających ochrony przed złem. Twarze obu mnichów - zręcznego nożownika i jego towarzysza - zaczęły zmieniać znienacka swe rysy, rozpływając się wpierw zupełnie, przybierając antropomorficzną postać przechodzącą w następnej chwili w zupełnie nową formę, całkowicie odmienną pod względem wyglądu od swej wcześniejszej przykrywki.
Mnich-nożownik nie był już młodziutkim akolitą, zastąpił go mężczyzna w kwiecie wieku o stalowoszarych oczach i krzaczastych brwiach, obdarzony patrycjuszowskim nosem i dumnymi rysami twarzy.
Pozostali łapacze nie ulegli przemianie, a ich trzymane blisko oręża dłonie nie wieściły zbyt wiele dobrego.
- Tak pięknie dzień gotów nam się skończyć - odezwał się w końcu rzekomy mnich, spoglądając wpierw na zabitego przez siebie Kederiena, później zaś na Bartha, Amrasa i Aravena - Jużem gotów był myśleć, że nam się ptaszek wymknie, a tu taka miła niespodzianka. I złodziej pochwycony, a od ręki ukarany, i relikwia z powrotem we właściwe trafi miejsce.
Wątek techniczny
Sytuację taktyczną już nakreśliłem. Bordowy czarodziej nie żyje. W karczmie jest Wasza trójka (Deliad zaraz wejdzie), karczmarz z pięcioma osobami personelu, sześciu łapaczy niewiadomego pochodzenia oraz siedmiu przypadkowych gości. Fałszywi mnisi okazali się zupełnie innymi osobami ukrytymi pod zaklęciem Masek, teraz najpewniej spoglądacie na ich prawdziwe oblicza. Wiele będzie najpewniej zależało od konwersacji, która zaraz się zacznie, więc już zacieram ręce z myślą o Waszych wpisach.
: 18 grudnia 2011, 09:54
autor: Keth
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Strzegący od strony ulicy wejścia druid wnet pojął, że w Winnym Gronie dzieje się coś niedobrego. Od początku śledził wzrokiem pościg za bordowym magiem zaglądając do wnętrza sali jadalnej przez próg budynku i szukając jednocześnie bacznym spojrzeniem śladu innych obserwujących Winne Grono intruzów. Zarzucił te poszukiwania w chwili, kiedy ugodzony nożem Kederien zwalił się na blat jednego ze stołów, a wszyscy goście zaczęli się zrywać na równe nogi pośród zduszonych pokrzykiwań.
Druid omiótł ulicę raz jeszcze wzrokiem, nie dostrzegając nigdzie niczego podejrzanego. Było późne popołudnie i ruch na uliczkach Placu Karczemnego zelżał zauważalnie, bo pora ta stanowiła fazę przejściową pomiędzy poświęcanym zakupom przedpołudniem, a mitrężonym na hulanki wieczorem. Przechodniów było niewielu i żaden z nich nie przejawiał większego zainteresowania Winnym Gronem, wyjątkiem może dwóch gnomów, które wypadły z karczmy chwilę wcześniej uciekając w popłochu gdzieś w stronę portu i ciągle się przy tym oglądając za siebie.
Nie czekając już ani chwili dłużej Deliad pokonał szybkim krokiem dzielącą go od progu odległość i wszedł do środka karczmy, z miejsca pojmując, że Kederien nie żyje, a jego własni druhowie mają przeciwko sobie kilku zbrojnych przejawiających niezdrowe zainteresowanie ich osobami.
- ...a tu taka miła niespodzianka. I złodziej pochwycony, a od ręki ukarany, i relikwia z powrotem we właściwe trafi miejsce - powiedział stojący przed Barthem człowiek czystej krwi o stalowoszarych oczach i krzaczastych brwiach.
Towarzyszący mu osobnik o aparycji wędrownego mnicha odwrócił głowę w stronę druida uświadamiając sobie nadejście kolejnego nieznajomego, zmitygował się wyraźnie podnosząc prawą dłoń i kreśląc nią kilka znaków w rytmie czarodziejskiej inkantacji. Drzwi zatrzasnęły się za plecami Deliada z donośnym hukiem, a strzegące ich metalowe rygle zgrzytnęły w obejmach zasuwając się na właściwe miejsca. Wszystkie okiennice zajęczały na zawiasach zamykając się samoczynnie, pogrążając wnętrze karczmy w półmroku rozjaśnianym jedynie blaskiem świec i światłem dziennym wpadającym do środka przez przeszklony lufcik nad drzwiami.
- Wybaczcie mą skłonność do kameralnej atmosfery, wszelako nie widzę potrzeby, abyśmy się rozmówili w niepotrzebnie dużej grupie - oznajmił zabójca Kederiena ignorując słane ku sobie rozpaczliwe spojrzenia odciętych przy kominku rybaków i mieszczan - Nikt więcej nie wchodzi, nikt nie wychodzi.
Wątek techniczny
I tym samym Deliad dołączył do reszty drużyny. Wszyscy czterej BG znajdują się teraz we wnętrzu Winnego Grona, zamkniętym szczelnie za pomocą pomysłowego zaklęcia. Zakładam, że wejścia nie staną otworem, dopóki rzekomy mnich nie poczuje się usatysfakcjonowany rozmową z Wami, więc liczę na owocne dialogi!
: 18 grudnia 2011, 12:29
autor: Araven
Mam nadzieję, że w owej kameralnej atmosferze porozmawiamy i dojdziemy do jakiegoś porozumienia... Walka to ostateczność, nie żebyśmy sie jej obawiali ale najpierw pogadajmy. Wy kto ?, mu tu ścigalismy tego oto gagatka Kederina, rozpaczać z powodu jego śmierci nie zamierzamy, ale teraz nie odpowie nam na kilka pytań. O jakiej torelikwii mówicie i co wspólnego miał z nią ten oto gagatek z którego zycie juz calkeim chyba uszło....
Techniczny:
Oceniam uzbrojenie i doświadczenie zabójców maga, na ile to możliwe chc stwierdzić czy to nowicjusze czy wręcz przeciwnie, czy mają jakieś symbole religijne?
Keth: zapoznałeś sie z podstawami Fate?
: 18 grudnia 2011, 14:03
autor: Keth
Wątek techniczny
Aravenie, wszyscy członkowie tajemniczej kompanii sprawiają wrażenie zaprawionych łotrzyków (chociaż niekoniecznie muszą być przestępcami, rzecz jasna). Widać po ich postawie, mowie ciała i wyrazie twarzy, że macie do czynienia z zawodowcami, zarówno w kwestii robienia mieczem jak i pewnie magii (chociaż tu Araven autorytetem nie jest, co nie zmienia faktu, że widowiskowe zamknięcie wszystkich drzwi i okien wywarło na nim odpowiednie wrażenie).
Żaden nie nosi przy sobie widocznych symboli religijnych.