Strona 26 z 70

: 27 lipca 2015, 14:02
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Na nieprzyjaznym obliczu mężczyzny pojawił się na chwilę wyraz nieudawanego skonfundowania.

- Dobre wieści? - powtórzył słowa Nathana z nutą powątpiewania - Reginald was przysłał? Gdzie on się podziewa?

: 27 lipca 2015, 14:55
autor: Kargan
Hmmm....teraz najważniejsze, żeby nas wpuścił...w środku możemy zapomnieć o legendzie z ciążą. W końcu nie sąsiadów mamy oszukiwać.
Może by mu tak sprzedać bajeczkę o tym, że Gildia wysłała go z ważną przesyłką na Sibeliusa i chwilę tam zostanie a tymczasem my wpadliśmy uregulować zaległe "pobory" ? :) Jakieś inne pomysły ?

Ostatecznie zawsze można wyjąć spluwę i wejść na rympał...

: 27 lipca 2015, 15:09
autor: Suriel
ja tam lepszego konceptu niż ciąża nie mam no lepiej zeby to nie Hoster mówił, choć korci mnie jak diabli :P

: 27 lipca 2015, 15:26
autor: Kargan
- Nie przysyła nas Reginald - przerwała pytania starszego człowieka Medea - tylko zastępca szefa ochrony gildii LaGrando. Reginald został wysłany
z pewną...misją i w związku z tym jakiś czas go nie będzie. Niemniej do szefa ochrony dotarły pewne niepokojące informacje i związku z tym
musimy z panem porozmawiać. Może lepiej wejdziemy do środka ?

To już lepiej ja będę gadać...

: 27 lipca 2015, 15:31
autor: 8art
- W rzeczy samej proszę pana, powodem naszego przybycia jest nikt inny jak Reginald, a w zasadzie związek małżeński z naszą siostrą, tą ową niewiastą tutaj. Czy musimy rozmawiać o sprawach rodzinnych na przy wszystkich sąsiadach?
Ziignorujcie tę wypowiedź, napisałęm nie widząc posta Kargana.
Lepiej wejść na spokojnie a potem w środku spacyfikować jesli zajdzie potrzeba. Pamiętajmy że chyba jesteśmy śledzeni, po za tym nie wiadomo, kto może być w środku. Po co walić przypał?

: 28 lipca 2015, 12:25
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Medea przemawiała spokojnym opanowanym tonem, chcąc dowieść swych dobrych intencji. Gospodarz przyglądał jej się przez dłuższą chwilę, marszcząc czoło i zastanawiając się nad czymś intensywnie. Potem przymknął bardziej drzwi zdejmując z nich łańcuch i wejście do mieszkania stanęło przed gośćmi otworem.

Pozbawiony okien, pogrążony w półmroku elektrycznych lamp, apartament sprawiał wrażenie wyjątkowo ubogiego siedliska. Nieliczne wysłużone meble wyglądały na zadbane, ale żadne zabiegi nie mogły ukryć ich wieku. Drzwi do sąsiedniego niewielkiego pomieszczenia były zamknięte, Medea zdołała zerknąć jedynie do wnętrza mikroskopijnej kuchni.

- Zatem przysyła was pan Raggard - powiedział Zoran Trond, wskazując dłonią na umieszczoną przed starym monochromatycznym telewizorem sofę - Czym mogę wam służyć?
Pierwsze lody chyba uległy stopieniu...

: 28 lipca 2015, 14:07
autor: Kargan
No i teraz trzeba trochę poblefować...nie sądzę by ojciec wiedział wszystko o pracy syna (choć i tak może być), ale może będzie wiedział czy syn się z kimś ostatnio kontaktował, spotykał, widywał...

Przychodzą mi do głowy dwie opcje:

1) Gildia maczała palce w przemycie tych artefaktów a w związku z tym niczego się tu nie dowiemy (chyba, że syn się zwierzał ojcu)
2) Synalek postanowił "dorobić" na własną rękę, ale w takim razie musiałby sobie jakoś załatwić "urlop" z pracy bo nie wyobrażam sobie aż tak niedbałych pracowników Gildii by nie zwrócili uwagę na jego nieobecność.

Sytuacja 1) jest IMHO mniej prawdopodobna bo gdyby to Gildia go wysyłała "z misją" to ojciec zapewne by wiedział, że syn leci na inną planetę z wyprawą handlową czy misją biznesową...chociaż może syn był skryty.

Ciekawe, że koleś zna nawet imię i nazwisko szefa ochrony gildii...dużo wie jak na takiego staruszka co ? :D Panowie chcą się podzielić przemyśleniami czy Medea kontynuuje "przesłuchanie" ?

: 28 lipca 2015, 14:11
autor: Keth
Zwróćcie uwagę, że w dossier młodego Tronda znajduje się informacja, iż był on "pracownikiem dziedzicznym" - to znaczy, że zatrudnienie w tej rodzinie przechodziło z ojca na syna (a być może pracowali dla gildii jednocześnie w pewnym okresie czasu). W tej sytuacji nie powinno dziwić, że Zoran Trond zna dygnitarzy instytucji, ich funkcje oraz zapewne wszelkie procedury i regulaminy.

W tym epizodzie przygody istotny wydaje się nacisk na umiejętną konwersację.

: 28 lipca 2015, 14:35
autor: Kargan
Tak trochę podejrzewałam... w tej sytuacji strasznie łatwo o wpadkę. Sami w końcu nie znamy tych procedur ani regulaminów. Każde następne zdanie może a właściwie na pewno nas zdekonspiruje. Może w tej sytuacji kolega regulator będzie miał pistolet na podorędziu a my wrócimy do naszej przykrywki "Arbites ze świata na którym odkryto przemyt artefaktów" ? Jeśli ojciec czy Gildia nie mieli z tym nic wspólnego to powinni chcieć nam pomóc w śledztwie i oczyszczeniu się...a jeśli mieli to się będą zapierać w żywe oczy :D

No cóż...coś trzeba powiedzieć... BTW mam nadzieję, że Hoster zamiast się gapić na buty próbuje już poszukać jakiejś aury związanej z tymi artefaktami...dowiedzieć się czy może były w tym mieszkaniu ?
- Sprawa jest dosyć delikatna - zaczęła Medea siadając na skraju sofy i uważnie obserwując swojego rozmówcę - Jak zapewne zdążył się pan zorientować nie jesteśmy mieszkańcami Spectoris. Jesteśmy pracownikami Gildii Zarastusa ze Scintilli. Nasza Gildia otrzymała prośbę o pomoc w dosyć delikatnej sprawie. Otóż jak nam powiedziano zachodzi podejrzenie, że niektórzy z pracowników Gildii LaGrando mogą być zamieszani w przemyt...niezupełnie legalnych towarów na Sibelliusa.

Agentka zawiesiła na chwilę głos w oczekiwaniu na ewentualną reakcję swojego rozmówcy.

- Szef ochrony LaGrando skontaktował się z naszym przedstawicielem i poprosił o dyskretne przyjrzenie się sprawie, jako że nasza Gildia ma...powiedzmy dobre kontakty z przedstawicielami prawa w Sibelliusie. - Medea uśmiechnęła się lekko - Sprawa jest delikatna i wszystkim zależy na dyskrecji zatem LaGrando nie chce chwilowo angażować w to "śledztwo" swoich ludzi. Stąd nasza tu obecność. Czy ma pan może jakieś informacje o kontaktach swojego syna ? Jakichś bliższych czy dalszych znajomościach ? Odwiedzinach ? Nietypowych spotkaniach ?

: 28 lipca 2015, 14:43
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Zoran Trond wysłuchał w skupieniu oświadczenia Medei, w jego trakcie przykładając do skroni prawą dłoń. Zmarszczki na czole starszego mężczyzny jeszcze się pogłębiły.

- Rozumiem, że to niebywale poufna sprawa - oświadczył bardzo cichym tonem, kiedy operatorka skończyła przedstawiać powód swej wizyty - Z doświadczenia wiem jak delikatne mogą być takie postępowania wyjaśniające, całe życie przepracowałem dla rodu LaGrando.

Zoran urwał na chwilę, przycisnął dłoń mocniej do skroni, a na jego obliczu pojawił się grymas nieukrywanego cierpienia.

- Stara przypadłość, przez wzgląd na którą musiałem zaprzestać pracy dla gildii - powiedział z leciutką nutą zawstydzenia - Muszę zażyć lekarstwo. Siądźcie, rozgośćcie się. Napijecie się może czegoś? Nie mam niestety wyszukanego wyboru, ale znajdę jeszcze butelkę importowanego amasecu. Zapomniałem... oczywiście możecie się wylegitymować?
Gwoli jasności, macie karty ID wystawione na reprezentantów sibellańskiej gildii...

: 28 lipca 2015, 15:01
autor: Kargan
Medea skinęła głową sięgając do wewnętrznej kieszeni kurtki i wyciągnąwszy kartę identyfikacyjną położyła ją na stoliku przesuwając powolnym ruchem w stronę siedzącego po drugiej stronie Tronda.

- Jesteśmy co prawda w pracy, ale odrobina amasecu nie powinna zaszkodzić - agentka z uśmiechem skłoniła głowę.

Mam nadzieję, że koleś nie idzie po gnata, albo kogoś zawiadomić o naszej wizycie. Kolega ex-regulator mam nadzieję zachowuje czujność a nasz psyker skanuje ile sił w zwojach ? Jeśli staruszek pójdzie po lekarstwo do innego pokoju to Medea odbezpieczy pistolet z tłumikiem i położy go na kolanach przykrywając zdjętą kurtką - uff jak tu ciepło :P Jeśli staruszek nie wyjdzie z pokoju to na razie nie ma powodów do paniki...

: 28 lipca 2015, 16:00
autor: Suriel
Hoster bywa aktywny po 21 dzisiaj wyjatkowo bo mam wolne.
Oczywiscie Hoster sprawdza aurę stojac obok drzw wejściowych stara się wygladac jakby się zamyślił nad półka z pamiątkami czy czymś.

: 28 lipca 2015, 16:33
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Zoran Trond uchylił szerzej wiodące do kuchenki drzwi, zaczął się krzątać przy wiszącej szafce wyciągając z niej poszczękujące charakterystycznie karafki. Ułożył naczynia razem z butelką alkoholu na metalowej tacy, otworzył szufladę szafki sięgając po coś, co przywiodło na myśl obserwującej go skrycie Medei okrągłe podkładki na karafki.

Dziewczyna wykorzystała chwilę nieobecności gospodarza, by wyciągnąć z kabury pod pachą wytłumionego Hamida, odbezpieczyła pistolet płynnym ruchem wsuwając go pod położoną na kolanach poduszeczkę. Jednocześnie posłała porozumiewawcze spojrzenie siedzącemu opodal Nathanowi.

Starszy mężczyzna wrócił z kuchenki z tacą zastawioną naczyniami, ustawił na blacie niewielkiego stolika karafki, odkorkował zapieczętowaną butelkę amasecu. Medea natychmiast pochwyciła w nozdrza zapach taniego alkoholu. Trond rozlał trunek do karafek i podał napełnione naczynia Medei oraz Nathanowi.

- Wypijmy za zdrowie mojego syna - powiedział tonem, w którym pobrzmiewała nuta nieudawanego smutku - Oby Bóg-Imperator obdarzył go łaskami.

Nie czekając na swych gości Trond uniósł karafkę do ust i wychylił całe naczynie jednym łykiem.
Hoster też dostał swoją porcję, ale zakładam, że na razie jeszcze się nie dosiadł, tylko medytuje nad rodzinnymi pamiątkami w przedpokoju.

: 28 lipca 2015, 19:36
autor: 8art
Nathanowi nie wiedzieć czemu, zapaliła się ostrzegawcza lampka w głowie. Butelka alkoholu jakoś mu nie pasowała do wszystkiego i miał przeczucie, że zaraz stanie się ciś złego. Zoran skłamał. Miał wziąść lekarstwo, a tymczasem zamiast łykać pogułki, przyniósł alkoholu. Ten pozornie nic nie znaczący poczęstunek mógł być znakiem rozpoznawczym dla członków rodziny, albo Trond już zorientował się, że nie ma do czynienia z tymi ludźmi za których się podali i zaserwował sobie i gościom pożegnalną truciznę... Może tak a może nie... Niemniej jednak Silvanus sięgnął po kieliszek ale wiedziony głupim przeczuciemnie skosztował trunku tylko bardzo wnikliwie skupił się na jego aromacie.
Coś mam wrażenie, że tatko już skmimił, żeśmy tu przyszli na przesłuchanie i pewno zaraz wybierze bramkę numer 2 i wykituje za wczasu:o

: 28 lipca 2015, 20:49
autor: Suriel
- Serdecznie dziękuję za tak wspaniały kordiał ale ostatnio miejscowe specjały... strasznie wymęczyły moje ciało i wolę nie ryzykować. Myślę, że nie tylko ja ostatnio się podtrułem. Różnica kultur.

Hoster miał czasem dziwne przeczucia, w tym momencie przeleciały mu dwie, które co prawda natychmiast odrzucił. Ale nadal czaiły się w ciemniejszych zakamarkach jego umysłu. Pierwsza była taka, że stary się właśnie otruł na ich oczach. Mógł mieć jeszcze inne dzieci, które chciał uchronić. A druga gorsza mówiła mu, że nie wiedzieli czym się zajmował i czy aby nie był psykerem pracującym dla rodu LaGrando.
Zostawiam przemyślenia jak widać częściowa zdublowane z 8artem. Jak czytałem o poczęstunku to najwyraźniej pierwsze skojarzenia mieliśmy identyczne. "Wielkie umysły myślą podobnie." :)