: 29 marca 2016, 19:20
Japantown, 20 grudnia 2021, 03:30
Wejście do klubu znajdowało się w bocznej uliczce i pół piętra poniżej poziomu ulicy. Eduardo i Clarens pobiegli co sił w nogach w kierunku, z którego dobiegała muzyka, błyskawicznie tracąc z oczu zasnutego dymem forda. Kilku zgromadzonych za rogiem przechodniów obrzuciło nadbiegających mężczyzn badawczymi spojrzeniami, w szczególności odprowadzając wzrokiem mokre od krwi dłonie Białasa. Cała grupka skupiona była pod ścianą budynku, konferując pomiędzy sobą ściszonymi głosami.
Gonzo minął nieznajomych bez słowa, zbyt był zdyszany i wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami, by ostrzec ich choćby słowem. Zresztą w zaistniałej sytuacji każdy człowiek znajdujący się pomiędzy nim i napastnikami był na wagę złota.
Niedoszłe ofiary porwania zbiegły po schodkach ku wprawionym w ścianę sutereny metalowym drzwiom, nad którymi pulsował czerwoną poświatą neonowy szyld. Opierając dłoń na klamce Eduardo westchnął z nieudawaną ulgą, wtedy jednak do jego uszu dobiegły zbliżające się szybko pokrzykiwania w języku hiszpańskim.
- Są kurwa wiedzą, gdzie jesteśmy?! - wysapał spocony Clarens, napierający masą swego cielska na Latynosa - Namierzają nas czy co?!
Wejście do klubu znajdowało się w bocznej uliczce i pół piętra poniżej poziomu ulicy. Eduardo i Clarens pobiegli co sił w nogach w kierunku, z którego dobiegała muzyka, błyskawicznie tracąc z oczu zasnutego dymem forda. Kilku zgromadzonych za rogiem przechodniów obrzuciło nadbiegających mężczyzn badawczymi spojrzeniami, w szczególności odprowadzając wzrokiem mokre od krwi dłonie Białasa. Cała grupka skupiona była pod ścianą budynku, konferując pomiędzy sobą ściszonymi głosami.
Gonzo minął nieznajomych bez słowa, zbyt był zdyszany i wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami, by ostrzec ich choćby słowem. Zresztą w zaistniałej sytuacji każdy człowiek znajdujący się pomiędzy nim i napastnikami był na wagę złota.
Niedoszłe ofiary porwania zbiegły po schodkach ku wprawionym w ścianę sutereny metalowym drzwiom, nad którymi pulsował czerwoną poświatą neonowy szyld. Opierając dłoń na klamce Eduardo westchnął z nieudawaną ulgą, wtedy jednak do jego uszu dobiegły zbliżające się szybko pokrzykiwania w języku hiszpańskim.
- Są kurwa wiedzą, gdzie jesteśmy?! - wysapał spocony Clarens, napierający masą swego cielska na Latynosa - Namierzają nas czy co?!
Pościg wciąż depcze Wam po piętach! Proponuję ukryć się w tłumie w klubie, a następnie poszukać innego wyjścia z lokalu!