: 13 listopada 2018, 11:19
Toń jeziora Dan-Ugar, wsód od przystani, 32 orakt - ran wieczór
Mglisty obraz zalał oczy Ketrasa, strach wywołany nagłą falą snu rozdygotał jego serce do granic możliwości. Choć umysł krzyczał by walczyć i zaczął gotować krew adrenaliną, ciało odmówiła posłuszeństwa i jak worek kości, mięśni i krwi obsunęło się przy burcie łódki. Zaciskające się powieki maga, łapały jeden obraz na kilka chwil, dusze napawał strach by w tym stanie nie wpaść w ton jeziora.
- Zabierzcie ich, powiedział obcy męski głos, tylko ostrożnie. Surelita poczuł jak ktoś łapie go za fraki, podnosi i przesuwa. Bezwiedne nogi jak dwie kłody zahaczały od drewniane ławki, wiosła. Nagle zatrzymał się czuł jak łódź na której wcześniej oczekiwał znaku zakołysała się i chlupnęła mu na twarz woda, lekko rozbudzając umysł.
Eric stał na pokładzie szerszej łodzi, tuż przed nim kucała postać w grubym płaszczy, rozmawiali lecz głosy dochodziły do uszy olfa z opóźnieniem, postać położyła chłopcu rękę na ramieniu. Panicz po chwili zrozumiał z kim się spotkał. Wtulił się w nieznajomego obejmując go rękami. Ketras usłyszał tylko - Tata? zanim ponownie otulił go całun snu.
***
Prowadzeni przez dostojnie ubraną służbę Surelici trafili do długiej i szerokiej sali, pośrodku drewnianego wnętrza ciągnął się długi stół ozdobiony z dwóch stron szeregiem krzeseł. Tuż przy nich krzątała się Elita i szlachta Ostrogaru. Toń jeziora byłą spokojna lecz i tak dało się wyczuwać lekkie kołysanie. Nim Surelici postawili pierwszy krok poczuli mnogość pięknych zapachów, strawy i spojrzeń.
Sługa uderzył dwa razy drewnianą podłogę wydając z usta zapowiedź nowych gości - Książę Surelion, mistrz wiedzy, przyjaciel Wielkiego Skarbnika, z towarzyszami. Uśmiechy obecnych pojawiły się na bladych twarzach. Kilka z dam dwotu zasłoniła się wachlarzami, mężczyźni w dziwnych fryzurach zaczęli rozmawiać miedz sobą zasłaniając usta dłońmi. Inny sługa odebrał gości prowadząc Sureliona, Milcara oraz Eszara do stołu. Tuż przed nim wylewnym gestem przywitał ich Murof.
- Witaj! Przyjacielu, zapraszam to miejsce dla Ciebie, wskazał na krzesło obok. Z dostojną gracją i ściszonym głosem dopowiedział, towarzyszy zapraszam do pomieszczenia niżej gdzie poczęstunek otrzyma służba.
Milcar i Eszar nie skrywali obawy pozostawienia mistrza sam na sam z zgrają ekstrawaganckich dziwaków. Eszar dwornie zaproponował - mógłbym Pani umilić czas zebranej elity wierszami i melodią fujarki.
- Świetny pomysł, zostań z nami, powiedział Skarbnik, po czym szybko dopowiedział by ochroniarz przeszedł do sali niżej gdzie czek na niego inna świta. Usiądźmy i porozmawiajmy, na pstryknięcie pala, służba dostawiła krzesła. Milcar oddalił się, nie było to dla niego idealne rozwiązanie, nie lubił półśrodków, najbardziej nie lubił półśrodków gdy chodziło o bezpieczeństwo mistrza.
Mglisty obraz zalał oczy Ketrasa, strach wywołany nagłą falą snu rozdygotał jego serce do granic możliwości. Choć umysł krzyczał by walczyć i zaczął gotować krew adrenaliną, ciało odmówiła posłuszeństwa i jak worek kości, mięśni i krwi obsunęło się przy burcie łódki. Zaciskające się powieki maga, łapały jeden obraz na kilka chwil, dusze napawał strach by w tym stanie nie wpaść w ton jeziora.
- Zabierzcie ich, powiedział obcy męski głos, tylko ostrożnie. Surelita poczuł jak ktoś łapie go za fraki, podnosi i przesuwa. Bezwiedne nogi jak dwie kłody zahaczały od drewniane ławki, wiosła. Nagle zatrzymał się czuł jak łódź na której wcześniej oczekiwał znaku zakołysała się i chlupnęła mu na twarz woda, lekko rozbudzając umysł.
Eric stał na pokładzie szerszej łodzi, tuż przed nim kucała postać w grubym płaszczy, rozmawiali lecz głosy dochodziły do uszy olfa z opóźnieniem, postać położyła chłopcu rękę na ramieniu. Panicz po chwili zrozumiał z kim się spotkał. Wtulił się w nieznajomego obejmując go rękami. Ketras usłyszał tylko - Tata? zanim ponownie otulił go całun snu.
***
Prowadzeni przez dostojnie ubraną służbę Surelici trafili do długiej i szerokiej sali, pośrodku drewnianego wnętrza ciągnął się długi stół ozdobiony z dwóch stron szeregiem krzeseł. Tuż przy nich krzątała się Elita i szlachta Ostrogaru. Toń jeziora byłą spokojna lecz i tak dało się wyczuwać lekkie kołysanie. Nim Surelici postawili pierwszy krok poczuli mnogość pięknych zapachów, strawy i spojrzeń.
Sługa uderzył dwa razy drewnianą podłogę wydając z usta zapowiedź nowych gości - Książę Surelion, mistrz wiedzy, przyjaciel Wielkiego Skarbnika, z towarzyszami. Uśmiechy obecnych pojawiły się na bladych twarzach. Kilka z dam dwotu zasłoniła się wachlarzami, mężczyźni w dziwnych fryzurach zaczęli rozmawiać miedz sobą zasłaniając usta dłońmi. Inny sługa odebrał gości prowadząc Sureliona, Milcara oraz Eszara do stołu. Tuż przed nim wylewnym gestem przywitał ich Murof.
- Witaj! Przyjacielu, zapraszam to miejsce dla Ciebie, wskazał na krzesło obok. Z dostojną gracją i ściszonym głosem dopowiedział, towarzyszy zapraszam do pomieszczenia niżej gdzie poczęstunek otrzyma służba.
Milcar i Eszar nie skrywali obawy pozostawienia mistrza sam na sam z zgrają ekstrawaganckich dziwaków. Eszar dwornie zaproponował - mógłbym Pani umilić czas zebranej elity wierszami i melodią fujarki.
- Świetny pomysł, zostań z nami, powiedział Skarbnik, po czym szybko dopowiedział by ochroniarz przeszedł do sali niżej gdzie czek na niego inna świta. Usiądźmy i porozmawiajmy, na pstryknięcie pala, służba dostawiła krzesła. Milcar oddalił się, nie było to dla niego idealne rozwiązanie, nie lubił półśrodków, najbardziej nie lubił półśrodków gdy chodziło o bezpieczeństwo mistrza.
Spoiler!
Jesteście na barce, od wejścia nie minęło zbyt dużo czasu. Murfon zaprosił was do stołu, ale w zasadzie nikt jeszcze nie siedzi. Jest dostepny poczęstunek, wino. Pali się kominek, jest przytulnie i ciepło. Wszystkich osób jest ok 14, oprócz gospodarza i służby, nie widzicie też żadnych strażników. Jedynymi którzych widzieliście to dwóch przed barką. Ewidentnie, damy dworu trzymaja się razem, widzicie też dwie grupy mężczyz, jedni wyglądają na typową elitę, eksrawaganckich narcystycznych szlachciców, druga wygląda na szlachtę, która przyszła załatwiać interesy, bez śmiechów i prużncyh gestów, rozmawiaja konkretnie i cicho. Nanantar, pokusisz się o wytęp, czy będziesz zwlekał w czasie? Proszę graczy o PW z 5 rzutami k100. Zostaliście bez broni, nawet jak jakaś mieliście poproszono was o pozostwienie jej przed wejściem do sali bankietowej barki.