PBF - Droga do... nikąd
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Uruk rozsiadl sie pozornie wygodnie przy stole, lecz gotow byl ruszyc do ataku w kazdym momencie, jesli sytuacja rozwinela by sie niekorzystnie. Krzyknal na Hamaala aby trunkow przyniosl. Chlodno spojrzal po nieco aroganckich przybyszach i w koncu odezwal sie starszego maga:
- Zatem areszt na nas kladziesz? A jakim prawem? Jam kaplan urucki i szlachcic zaprzysiezony i protekcyje mam nad mymi towarzyszami rozpopscieram. W dodatku w imie Imperium dzialamy. Mowze z kim zacz i co masz do powiedzenia. Bo kilka ciekawych historii zem dzis slyszal i wszystkie bzdury wierutne. Jeno po prawdzie jak na katanskiej spowiedzi, bo jeszcze wiecej bredni dzis nie zdzierze.
A ten zloczynca - wskazal na Kederiena - mial Szkarlatna Danine zlozyc. Wy mi go trupem polozylisie, tymze afront Kultowi panujacemu czyniac i zbrodnie wedle prawa popelniajac. Jesli przestepstw i wedle was dokonal, lub waszej wiary, to skazan powinien byc jako w kodeksach stoi a nie jak swinia ubity w przybytku tegoz to karczmarza. A wasze morderstwo stomote jeno Hamaalowi przyniesie a nie klientow. Ale dalejze slucham co macie na swoje usprawiedliwienie.
- Zatem areszt na nas kladziesz? A jakim prawem? Jam kaplan urucki i szlachcic zaprzysiezony i protekcyje mam nad mymi towarzyszami rozpopscieram. W dodatku w imie Imperium dzialamy. Mowze z kim zacz i co masz do powiedzenia. Bo kilka ciekawych historii zem dzis slyszal i wszystkie bzdury wierutne. Jeno po prawdzie jak na katanskiej spowiedzi, bo jeszcze wiecej bredni dzis nie zdzierze.
A ten zloczynca - wskazal na Kederiena - mial Szkarlatna Danine zlozyc. Wy mi go trupem polozylisie, tymze afront Kultowi panujacemu czyniac i zbrodnie wedle prawa popelniajac. Jesli przestepstw i wedle was dokonal, lub waszej wiary, to skazan powinien byc jako w kodeksach stoi a nie jak swinia ubity w przybytku tegoz to karczmarza. A wasze morderstwo stomote jeno Hamaalowi przyniesie a nie klientow. Ale dalejze slucham co macie na swoje usprawiedliwienie.
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2011, 18:38 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kwestię zaginięcia gnoma Forgila też wyjaśnimy z tymi miłymi Panami. Ale zdaję się nie bardzo macie prawne możliwości zatrzymania nas tu siłą. Karczmarz jako prawy obywatel Imperium jak i zgromadzeni tu goście nie targną się na Uruka wysokiego rodu kapłanem Katana będącym, jak i na jego towarzyszy bo okrutnie by ich władze za to ukarały. Wy zaś panowie wytłumaczcie o co wam idzie bo mamy sprawy pline i nie lubimy być wbrew naszej woli zatrzymywani, wolno wyciągam miecz i lewak cofając się w stronę ściany by tych obwiesi nie mieć z tyłu... Po wyciagnięciu broni opuszczam ją jednak nie wykonując agresywnych gestów, gdyż wyciągając broń juz zrobiłem ich dostatecznie wiele...
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 16:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Widząc co robi Araven też powoli i nieśpiesznie sięgam po broń.
- Nie wiemy nic o żadnych relikwiach i wiedzieć nie chcemy. Jeno co nas interesuje to kto wam prawo osądzania i karania nadał. Kederin był nam nie raz na odcisk nadepnął i na śmierć za nie jedno zasłużył. Ukatrupić my go chcieli, a tak teraz kto koszt wskrzeszenia tego szubrawca poniesie? Cobym z niego życie mógł wycisnąć?
Kto wy do stu demonów jesteście?
- Nie wiemy nic o żadnych relikwiach i wiedzieć nie chcemy. Jeno co nas interesuje to kto wam prawo osądzania i karania nadał. Kederin był nam nie raz na odcisk nadepnął i na śmierć za nie jedno zasłużył. Ukatrupić my go chcieli, a tak teraz kto koszt wskrzeszenia tego szubrawca poniesie? Cobym z niego życie mógł wycisnąć?
Kto wy do stu demonów jesteście?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Udający wcześniej młodziutkiego mnicha człowiek powiódł wzrokiem po czwórce zbrojnych, taksując ich bacznie spojrzeniem, w którym nie widać było cienia życzliwości.
- Jeśli o jakowegoś gnoma idzie, nic mi o nim nie wiadomo - wzruszył ramionami - Żaden gnom nam w drogę nie wszedł, przynajmniej nie dzisiaj, i tylko to takowemu na zdrowie wyszło. Co zaś do onego złodzieja, którego wy zwiecie Kederienem, był za jego głowę list wysłany, w którym to stało, że głowa może być i osobno, znaczy się, z trupa zdjęta. Po co się tedy było męczyć?
Człowiek uśmiechnął się szyderczo, bez cienia przyjacielskiej wesołości. Jego towarzysze trzymali broń w rękach - miecze, szable i wekiery - odpowiadając tym samym na widok obnażonych przez przeciwników ostrzy.
- Jeśli wam krwi napsuł, przykro mi wielce, możecie go sobie dla ulżenia skopać, póki jeszcze ciepły - poradził wielkodusznie mężczyzna - Więcej jeszcze uczynię, w szacunku dla szlachetnie urodzonego dobrodzieja. Jak wam jego krew na witraże do hadry potrzebna, spuśćcie ją sobie z trupa, choćby i całą. Gospodarz człek układny, w raz miski albo i saganik tu podstawi.
- Kim wy do stu demonów jesteście? - powtórzył raz jeszcze Deliad, cedząc słowa przez zęby.
- Ludźmi interesu - odparł przywódca grupy - Zlecono nam odzyskanie pewnej rodowej relikwii, ukradzionej niecnie możnemu szlachcicowi przez tego oto zbrodzienia. Zostawiamy wam ciało, róbcie z nim co tylko wam na myśl przyjdzie. Oddajcie wszelako medalion, albowiem chociaż niewiele on dla przypadkowego znalazcy warty, wielce ceniony jest przez naszego pryncypała.
Udający wcześniej młodziutkiego mnicha człowiek powiódł wzrokiem po czwórce zbrojnych, taksując ich bacznie spojrzeniem, w którym nie widać było cienia życzliwości.
- Jeśli o jakowegoś gnoma idzie, nic mi o nim nie wiadomo - wzruszył ramionami - Żaden gnom nam w drogę nie wszedł, przynajmniej nie dzisiaj, i tylko to takowemu na zdrowie wyszło. Co zaś do onego złodzieja, którego wy zwiecie Kederienem, był za jego głowę list wysłany, w którym to stało, że głowa może być i osobno, znaczy się, z trupa zdjęta. Po co się tedy było męczyć?
Człowiek uśmiechnął się szyderczo, bez cienia przyjacielskiej wesołości. Jego towarzysze trzymali broń w rękach - miecze, szable i wekiery - odpowiadając tym samym na widok obnażonych przez przeciwników ostrzy.
- Jeśli wam krwi napsuł, przykro mi wielce, możecie go sobie dla ulżenia skopać, póki jeszcze ciepły - poradził wielkodusznie mężczyzna - Więcej jeszcze uczynię, w szacunku dla szlachetnie urodzonego dobrodzieja. Jak wam jego krew na witraże do hadry potrzebna, spuśćcie ją sobie z trupa, choćby i całą. Gospodarz człek układny, w raz miski albo i saganik tu podstawi.
- Kim wy do stu demonów jesteście? - powtórzył raz jeszcze Deliad, cedząc słowa przez zęby.
- Ludźmi interesu - odparł przywódca grupy - Zlecono nam odzyskanie pewnej rodowej relikwii, ukradzionej niecnie możnemu szlachcicowi przez tego oto zbrodzienia. Zostawiamy wam ciało, róbcie z nim co tylko wam na myśl przyjdzie. Oddajcie wszelako medalion, albowiem chociaż niewiele on dla przypadkowego znalazcy warty, wielce ceniony jest przez naszego pryncypała.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie tak szybko przyjacielu, czyli jesteście jakby łowcami nagród... No raczej niekoniecznie palimy się do oddawania owej relikwii jak to mówicie. Może to relikwia, może niekoniecznie. Imperialny wywiad może być nią zainteresowany o kapłanach Katana nie wspominając. Straciliśmy z oczu 2 towarzyszy przez tą rzecz i tego tu złodzieja jak go nazywasz. Możliwe, że dwaj nasi zginęli od kiedy ten tu wszedł nam w drogę. Życie nie jest łatwe, raczej nie oddamy wam owej relikwii tylko dlatego, że jej niby szukacie na czyjeś zlecenie. Co proponujecie jako ewentualny ekwiwalent za jej oddanie? Ale raczej i tak jej nie oddamy. I kim jest niby jej właściciel?
Ostatnio zmieniony 20 grudnia 2011, 08:33 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Jeśli mówicie, że w imieniu prawa go ścigaliście to pewnie macie ten list gończy za jego głowę, prawda? Bo inaczej to zwykłe morderstwo i to pod bokiem szlachetnie urodzonego Uruka.
Trzymam obie ręce na rękojeściach dwóch mieczy ale ich jeszcze nie wyciągam, jeden jest po lewej stronie a drugi na plecach.
Trzymam obie ręce na rękojeściach dwóch mieczy ale ich jeszcze nie wyciągam, jeden jest po lewej stronie a drugi na plecach.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Wasz trup to i wasz problem. Macie azali glejt gończy za tym niby obwołańcem? Bo jeśli nie to samiście wywołańcami i płatnymi zbójami, a na takich są paragrafa słusznie przez Straż Miejską i sądy egzekwowane. I jakim prawem medalionu się domagacie? Bo to własność świątyni katańskiej, tedy Wam trzeba ewentualnie do arcykapłana się zwrócić i stosowną ofiarę złożyć, jeśli ten uzna, że jakiekolwiek prawa Wam się do Katańskiego medalionu należą. Na koniec zaś przypominam ci, że z kapłanem jedynej wiary prawdziwej masz do czynienia, prawem zwyczajowym jak i przepisami legislacyjnymi chronionego, który zarówno włądzę świątynną ale i żywotne interesa Imperium reprezentuje, więc lepiej nie próbuj straszyć swoimi prostymi gusłami pobożnych Katana wyznawców tylko oddaj się w ręcę sprawiedliwości, miast chaos i zbrodnicze procedera szerzyć.
Wątek techniczny
Używam nietykalności aby przypomnieć o swoim immunitecie
Wątek techniczny
Używam nietykalności aby przypomnieć o swoim immunitecie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Mężczyzna o stalowoszarych oczach zmarszczył czoło na dźwięk propozycji oddającej w jego ręce jedynie zwłoki Kederiena, potem cmoknął znacząco okazując tym samym ogrom swej dezaprobaty.
- Nie wiedzieć czemu zdawało mi się, że dobijemy targu bez krzykania i cierpiętnictwa - oznajmił twardym tonem - Wszystko to przez obecność osób szlachetnie urodzonych, wszelako nie dość rozsądnych, bo pojąć jak ważna to dla nas sprawa, ta relikwia.
Nie odrywając wzroku od siedzącego z dumną miną Bartha mężczyzna wyciągnął z pochwy u boku swój miecz, długą obosieczną klingę nacinaną w wygięte naprzemiennie ząbki. Pogromcy bordowego czarodzieja zesztywnieli natychmiast, bo gestu takiego nie można było odczytać inaczej jak tylko przejaw złych zamiarów. Powciskani w kąty izby przypadkowi goście zaczęli lamentować lub domagać się natychmiastowego wypuszczenia na zewnątrz, zaś pachołkowie pobladłego z niepokoju Haamala wyciągnęli spod kontuaru dębowe pałki i kordy, z posępnymi minami spozierając na swego niezdecydowanego pryncypała.
- Słodki Oriaku - wyszeptał karczmarz wbijając spojrzenie w klingę dzierżoną przez szarookiego zabójcę Kederiena. Na obosiecznym zębatym ostrzu pojawiły się płomyki ognia, początkowo niewielkie, z każdą jednak sekundą przybierające na rozmiarach, pełgające na klindze nienaturalnie zielonymi językami.
- Wielcem zawiedziony, wszelako ciągle jeszcze wierzę, że rozstaniemy się po dobroci - oznajmił szarooki mężczyzna wykonując wpierw ostrzem miecza kilka szybkich, zdradzających doświadczenie we władaniu orężem ruchów - Wasza oferta niezbyt do gustu mi przypadła, ale może ją odwrócimy ku tej pierwszej. Weźcie sobie nieboszczyka, a medalion oddajcie, zadbamy o niego, odstawimy we właściwe ręce. Cobyście się nie czuli pokrzywdzeni, dam wam jeszcze setkę katanek do podziału, wypijcie za moje zdrowie.
Towarzyszący miecznikowi zbrojni przybrali jeszcze bardziej zawzięty wyraz twarzy, ściskając palcami rękojeści broni i dzieląc już pomiędzy siebie wzrokiem przeciwników.
- Patrzajcie na onych biedaków - dodał po krótkiej, ale znaczącej chwili milczenia mężczyzna z magicznym mieczem w ręku, spoglądając na Haamala i jego gości - Jak się tutaj rzeźba zacznie, oni wielce ucierpią. Chcecie mieć krew na rękach czy załatwimy sprawę po dobroci?
Wątek techniczny
Atmosfera robi się gorąca, nie tylko przez wzgląd na płonącą klingę wiadomego miecza. Sprawa w zasadzie jest prosta: tamci chcą medalion, zwłoki Kederiena chętnie Wam zostawią. Postawa rozmówcy nie pozwala żywić wątpliwości, że w razie potrzeby konkurenci spróbują odebrać swój łup przemocą. Co robicie?
Mężczyzna o stalowoszarych oczach zmarszczył czoło na dźwięk propozycji oddającej w jego ręce jedynie zwłoki Kederiena, potem cmoknął znacząco okazując tym samym ogrom swej dezaprobaty.
- Nie wiedzieć czemu zdawało mi się, że dobijemy targu bez krzykania i cierpiętnictwa - oznajmił twardym tonem - Wszystko to przez obecność osób szlachetnie urodzonych, wszelako nie dość rozsądnych, bo pojąć jak ważna to dla nas sprawa, ta relikwia.
Nie odrywając wzroku od siedzącego z dumną miną Bartha mężczyzna wyciągnął z pochwy u boku swój miecz, długą obosieczną klingę nacinaną w wygięte naprzemiennie ząbki. Pogromcy bordowego czarodzieja zesztywnieli natychmiast, bo gestu takiego nie można było odczytać inaczej jak tylko przejaw złych zamiarów. Powciskani w kąty izby przypadkowi goście zaczęli lamentować lub domagać się natychmiastowego wypuszczenia na zewnątrz, zaś pachołkowie pobladłego z niepokoju Haamala wyciągnęli spod kontuaru dębowe pałki i kordy, z posępnymi minami spozierając na swego niezdecydowanego pryncypała.
- Słodki Oriaku - wyszeptał karczmarz wbijając spojrzenie w klingę dzierżoną przez szarookiego zabójcę Kederiena. Na obosiecznym zębatym ostrzu pojawiły się płomyki ognia, początkowo niewielkie, z każdą jednak sekundą przybierające na rozmiarach, pełgające na klindze nienaturalnie zielonymi językami.
- Wielcem zawiedziony, wszelako ciągle jeszcze wierzę, że rozstaniemy się po dobroci - oznajmił szarooki mężczyzna wykonując wpierw ostrzem miecza kilka szybkich, zdradzających doświadczenie we władaniu orężem ruchów - Wasza oferta niezbyt do gustu mi przypadła, ale może ją odwrócimy ku tej pierwszej. Weźcie sobie nieboszczyka, a medalion oddajcie, zadbamy o niego, odstawimy we właściwe ręce. Cobyście się nie czuli pokrzywdzeni, dam wam jeszcze setkę katanek do podziału, wypijcie za moje zdrowie.
Towarzyszący miecznikowi zbrojni przybrali jeszcze bardziej zawzięty wyraz twarzy, ściskając palcami rękojeści broni i dzieląc już pomiędzy siebie wzrokiem przeciwników.
- Patrzajcie na onych biedaków - dodał po krótkiej, ale znaczącej chwili milczenia mężczyzna z magicznym mieczem w ręku, spoglądając na Haamala i jego gości - Jak się tutaj rzeźba zacznie, oni wielce ucierpią. Chcecie mieć krew na rękach czy załatwimy sprawę po dobroci?
Wątek techniczny
Atmosfera robi się gorąca, nie tylko przez wzgląd na płonącą klingę wiadomego miecza. Sprawa w zasadzie jest prosta: tamci chcą medalion, zwłoki Kederiena chętnie Wam zostawią. Postawa rozmówcy nie pozwala żywić wątpliwości, że w razie potrzeby konkurenci spróbują odebrać swój łup przemocą. Co robicie?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Choć urukowi średnio zależało na gościach, klientach karczmy, to los towarzyszy był mu bardziej bliski, a jako rycerz czuł się odpowiedzialny za przyjaciół (i nawet trochę za niczmu winnych postronnych). Dodatkowo przez wrodzoną praworządność, wizja bitwy na śmierć i życie nie bardzo podobała się gniewnemu szlachcicowi. Postanowił rozegrać spotkanie w nieco nieprzewidzainy sposób:
- Hola! Chowaj ten rożen, zanim się nań nadziejesz! Nie będziem się tu w karczmie kuflami i ławami z wami bić, bo choć wy zapewne jak wysłannicy Męczywora za zbożem przyszli z Kaczych Dołów to my cywilizowani. Stań tu w pojedynku ze mną. Pokonasz mnie to medalion weźmiesz i złoto swoje w rzyć sobie wsadzisz. Przegrasz, to dołączysz do Kederiena, ale twoje sługi życiem daruję.
- Hola! Chowaj ten rożen, zanim się nań nadziejesz! Nie będziem się tu w karczmie kuflami i ławami z wami bić, bo choć wy zapewne jak wysłannicy Męczywora za zbożem przyszli z Kaczych Dołów to my cywilizowani. Stań tu w pojedynku ze mną. Pokonasz mnie to medalion weźmiesz i złoto swoje w rzyć sobie wsadzisz. Przegrasz, to dołączysz do Kederiena, ale twoje sługi życiem daruję.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Przez ułamek chwili mogło się zdawać, że szarooki przyjmie propozycję Bartha, nim jednak ktokolwiek zdążył skrzyżować ostrza lub wyskandować zaklęcie, zamknięte ryglami drzwi wejściowe karczmy zatrzęsły się znienacka w posadach, uderzone z ogromną mocą od strony ulicy. Głuchy grzmot uderzenia natychmiast się powtórzył, tym razem jeszcze silniejszy i stojący na równych nogach Barth mógłby przysiąc, że z sufitu Winnego Grona posypał się tynk. Przeraźliwe krzyki służebnych dziewek przemieszały się z przekleństwami i pełnymi trwogi wrzaskami innych gości, ale szarooki miecznik i jego przyboczni nie okazali większego zdziwienia tym ogromnym hałasem, oglądając się na drzwi i okiennice z wyrazem zaledwie lekkiego niepokoju na twarzach.
- Przesadna zwłoka szkodzi w interesach - oznajmił szarooki miecznik tonem, w którym dźwięczało jakieś złowróżbne postanowienie - Nie lza było tyle peplać, bylibyśmy teraz wszyscy w spokojności.
Grad uderzeń spadł na okiennice, drzwi zatrzęsły się ponownie pod ciosami czegoś, co zupełnie nie pasowało do usytuowanej na Placu Karczemnym gospody, a co uparcie kojarzyło się Amrasowi z taranem. Towarzyszący mężczyźnie z płonącym mieczem czarodziej powtórzył wcześniejszą inkantację i wszystkie rygle oraz zasuwy przy oknach pojaśniały na ułamek chwili zdradzając ukrytą w nich tajemną moc, wsączoną tam słowami zaklęcia.
- Otworzyć! - z dworu posypały się donośne krzyki - Rozewrzeć drzwi, w imię Pałacu!
Winne Grono wciąż pozostawało hermetyczną twierdzą, strzeżone przed intruzami z zewnątrz nie wytrzymałością rygli, tylko sekretną magią o wielkiej mocy.
- Nie czas to właściwy ni miejsce odpowiednie, wszelako taka była widać wola boga - wyrzekł filozoficznym tonem szarooki, a jego przyboczny czarodziej natychmiast spojrzał na Bartha, próbując wwiercić się wzrokiem w metalowy przedmiot schowany pod odzieniem uruka. Szlachcic stęknął głucho w bezbrzeżnym zdumieniu, gdy spoczywający w bezpiecznym miejscu medalion zaczął znienacka wibrować budząc na brzuchu mężczyzny gęsią skórkę.
- Oddaj amulet, zanim będzie za późno! - sarknął szarooki - Inaczej wszystkich tutaj powiedziesz na zatracenie, wraz z onymi służbitami! Imperialni nie są świadomi tego, co owa relikwia może uczynić w niewłaściwych rękach!
Wątek techniczny
To chyba już naprawdę ostatnie sekundy, by pójść z szarookiem i jego kompanią na układy, chociaż wciąż nie wiadomo jak mielibyście w razie ewentualnej próby ucieczki wydostać się z karczmy (chyba, że czarodziej szarookiego ma jakieś inne asy w rękawie). Liczna ekipa dobija się do Winnego Grona z wszystkich stron, ale mocarne zaklęcie trzyma napastników w szachu, bo ani drzwi ani okna nie dają się wyłamać z zawiasów. Co robicie, szybko szybko?
Przez ułamek chwili mogło się zdawać, że szarooki przyjmie propozycję Bartha, nim jednak ktokolwiek zdążył skrzyżować ostrza lub wyskandować zaklęcie, zamknięte ryglami drzwi wejściowe karczmy zatrzęsły się znienacka w posadach, uderzone z ogromną mocą od strony ulicy. Głuchy grzmot uderzenia natychmiast się powtórzył, tym razem jeszcze silniejszy i stojący na równych nogach Barth mógłby przysiąc, że z sufitu Winnego Grona posypał się tynk. Przeraźliwe krzyki służebnych dziewek przemieszały się z przekleństwami i pełnymi trwogi wrzaskami innych gości, ale szarooki miecznik i jego przyboczni nie okazali większego zdziwienia tym ogromnym hałasem, oglądając się na drzwi i okiennice z wyrazem zaledwie lekkiego niepokoju na twarzach.
- Przesadna zwłoka szkodzi w interesach - oznajmił szarooki miecznik tonem, w którym dźwięczało jakieś złowróżbne postanowienie - Nie lza było tyle peplać, bylibyśmy teraz wszyscy w spokojności.
Grad uderzeń spadł na okiennice, drzwi zatrzęsły się ponownie pod ciosami czegoś, co zupełnie nie pasowało do usytuowanej na Placu Karczemnym gospody, a co uparcie kojarzyło się Amrasowi z taranem. Towarzyszący mężczyźnie z płonącym mieczem czarodziej powtórzył wcześniejszą inkantację i wszystkie rygle oraz zasuwy przy oknach pojaśniały na ułamek chwili zdradzając ukrytą w nich tajemną moc, wsączoną tam słowami zaklęcia.
- Otworzyć! - z dworu posypały się donośne krzyki - Rozewrzeć drzwi, w imię Pałacu!
Winne Grono wciąż pozostawało hermetyczną twierdzą, strzeżone przed intruzami z zewnątrz nie wytrzymałością rygli, tylko sekretną magią o wielkiej mocy.
- Nie czas to właściwy ni miejsce odpowiednie, wszelako taka była widać wola boga - wyrzekł filozoficznym tonem szarooki, a jego przyboczny czarodziej natychmiast spojrzał na Bartha, próbując wwiercić się wzrokiem w metalowy przedmiot schowany pod odzieniem uruka. Szlachcic stęknął głucho w bezbrzeżnym zdumieniu, gdy spoczywający w bezpiecznym miejscu medalion zaczął znienacka wibrować budząc na brzuchu mężczyzny gęsią skórkę.
- Oddaj amulet, zanim będzie za późno! - sarknął szarooki - Inaczej wszystkich tutaj powiedziesz na zatracenie, wraz z onymi służbitami! Imperialni nie są świadomi tego, co owa relikwia może uczynić w niewłaściwych rękach!
Wątek techniczny
To chyba już naprawdę ostatnie sekundy, by pójść z szarookiem i jego kompanią na układy, chociaż wciąż nie wiadomo jak mielibyście w razie ewentualnej próby ucieczki wydostać się z karczmy (chyba, że czarodziej szarookiego ma jakieś inne asy w rękawie). Liczna ekipa dobija się do Winnego Grona z wszystkich stron, ale mocarne zaklęcie trzyma napastników w szachu, bo ani drzwi ani okna nie dają się wyłamać z zawiasów. Co robicie, szybko szybko?