Strona 26 z 170

: 23 maja 2013, 20:41
autor: Keth
Jaskinia za wodospadem, północ

Dosłyszawszy okrzyk Mordila Huskun otworzył jeszcze szerzej oczy, a zdumienie jego sięgnęło zenitu.

- Rucha? - wyrzucił z siebie zaklinacz - Kogo rucha? I jeszcze gibko? Teraz ci ruchanie w łebie? Całkiem ci pomyślunek odjęło, ruchaczu niepospolity?! Trza stąd uciekać, nie swawolić!
Drobne różnice w dialektach plemiennych mogą zaowocować coekawymi nieporozumieniami...

: 23 maja 2013, 21:09
autor: mordimer00
Jaskinia za wodospadem, północ
Mordil ledwo usłyszał słowa Huskuna przez huk wodospadu ale od razu domyślił się o co chodzi temu małemu zbereźnikowi.
-Ruszej se wartko one Huskun!!! Moja tebe wyruchawa jakobe te ne gibko se ruszej ne bedete!!! Rozweratej one brome!!!! Gibko i wartko!!!!
No fakt może być ciekawie z tym tłumaczeniem:-) Ale i ja specjalnie takie teksty wrzucam:-)

: 23 maja 2013, 21:41
autor: deliad
Dzisiaj w pracy zostałem zmuszony do zmarnotrawienia cennego czasu na nicnierobieniu. Wziąłem więc kartkę papieru i powstał zabawny rysunek. Niestety brak i mi talentu i predyspozycji do rysowania, ale pośmiać się można. 10 PD dla osób, którzy rozpoznają swoje postacie. Oto scenka z jaskini.
Obrazek

: 23 maja 2013, 22:09
autor: Araven
Po lewej to Balin z toporem i tarczą.

: 23 maja 2013, 22:34
autor: Dobro
Ha, Araven! Goblin to pewnie ten pomiędzy tym wielkim a tym małym przy wrotach.
- Heeej, cisza tam, głąby! Mówcie po ludzku! - wrzasnął zdenerwowany gnom, chcący jak najszybciej wyrwać się z opresji, a skrzeczące gobliny działały mu na nerwy.

- Ruszaj warto, rozweratej one brome - przedrzeźniał Imaginarius, ale po cichu, bo jednak nie chciał dostać bęcek od goblinów.

: 24 maja 2013, 06:41
autor: namakemono
Deliad, Twój rysunek doskonale oddaje urodę Gusłka. Dzięki temu nie sposób go nie rozpoznać.

: 24 maja 2013, 06:56
autor: mordimer00
Mordil na jakieś wieloryby chyba z tym harpunem zaraz zanurkuje w jeziorku:-)

: 24 maja 2013, 08:31
autor: deliad
Jaskinia za wodospadem, północ

Po ucieczce nieumarłych w niewielkiej jaskini zapanowała atmosfera entuzjazmu i pośpiechu. W bladym blasku kształtnych kryształowych piersi jaskinia zdała się jeszcze mniejszą niż dotychczas.

Wrota w których wszyscy upatrywali ratunku zmieniły się tętniąc własnym życiem. Około półtorametrowy owal z umieszczonym na środku znakiem łzawiącego oka zachowywał się jak tafla wody. Po jego powierzchni pełgały zmarszczki i niewielki rozchodzące się z centrum okrągłe fale. Jednak nic nie zwiastowało innych zmian...

Barthur w którego żyłach nadal krążyła spora dawka adrenaliny wpatrywał się w ciemność ponad wrotami, gdzie wydawało mu się co jakiś czas widzieć nerwowe ruchy. Od strony prawej nogi począł promieniować ból przypominając, że z tej walki nie wyszedł bez szwanku.

Tuż za jego plecami ork ciężko przykucnął na piętach przyciskając dłoń do brzuch, ciężko oddychając i krzywiąc się z bólu.
10 PD dla Aravena, Namakemono i mordimera00 :)

: 24 maja 2013, 08:50
autor: namakemono
- Ha, czyśta wypercypowali, jak mocarny jest majestat Piana? Chwalmy Pana Uciech! - wykrzyknął kapłan, po czym już ciszej, zwracając się do Huskuna:
- Patrzaj i ucz się, wierny mój adepcie, jak wielką moc ma wiara nasza.
Gusłek bez strachu (na zewnątrz, za to z lekką trwogą wewnątrz) idzie wsadzić łapię w falującą taflę wrót, uprzednio wstrzymawszy oddech.

: 24 maja 2013, 10:41
autor: 8art
Ej! A gdzie moje pdeki? Ja nawet nie komentowałem, bo Bathur i tak swoim wielkim cielskiem zajmuje większość kadru;)

Jak tylko będzie spokojnie, to zagniotę chleba z pajęczyną i obowiązkowo ze śliną. Takiż opatrunek w mig wyleczy rany!

: 24 maja 2013, 13:10
autor: deliad
Jaskinia za wodospadem, północ

Pełen wiar w Piana Gusłek przecisnął się między Imaginerusem, a Huskunem docierając do wrót. Cały czas ściskał w rękach emanujący światłem kryształ, który to dodał mu odwagi, pewności siebie i wiry w prawidłowość swojego postępowania. Już teraz wiedział, że pokrętne ścieżki losu nie zawiodły go tu bez powodu. On miał zatriumfować nad mroczna magią tworzącą martwiaki.

Wyciągnął lewą dłoń przed siebie, obawiając się co się za chwilę stanie. Dłoń powoli opadła na powierzchnię wrót. Falując powierzchnia na którą natrafiła dłoń była zimna jak metal jednak ugięła się jakby była tylko rozpiętą skórą. Zwiększenia nacisku nic nie zmieniło. Dla Gusłka przejścia nie było.

Połączony z 24.05.2013 19:58:07:
Jaskinia za wodospadem, północ

Zadumany dotąd Skela wyrwał się z letargu w jaki wprowadziły go obecne wydarzenia godzące w zapomniane wspomnienia z przeszłości. Zostali cudem zratowani przez artefakt o niecodziennym wyglądzie kobiecych piersi. Cóż jednak można było spodziewać się po wyznawca Pana Uciech Cielesnych.

Skela był niemal pewny, że czas działa na ich niekorzyść. Kto wie kiedy władającymi nieumarłymi, wymyśli jakąś diaboliczną sztuczkę, aby wypłoszyć makuny z nory...

Minął cicho jęczącego z bólu orka i przedarł się między Gusłkiem a gnomem do spiżowych drzwi. Przyjrzał się im dokładnie. W ich szczytowej, zaokrąglonej części, spod mchów wyzierał fragmenty liter. Zerwał mech i jego oczom ukazał się napis. Litery co prawda ozdobne, ale były w miarę czytelne. Zapisano je w języku wspólnym. Głosiły następującą treść:

" Przeznaczenie jest niczym obusieczny topór i tnie w obie strony, los wybranych wymaga wyrzeczeń"

Cóż, trudno byłoby się dopatrywać jakiś wskazówek, co do otwarcia wrót, w takim zapisie.

Ogorzał od pustynnych wichrów twarz Skeli wykrzywiła się w krzywym uśmiechu gdy przyszedł mu do głowy kolejny pomysł.

Naparła na falującą powierzchnię oboma dłońmi, poruszając bezgłośnie ustami. Materia drzwi ugięła się na kilka cali, jednak nie przepuściła ciała. Silniejsze napieranie nie przyniosło większych rezultatów niż pozostawienie, powoli zanikających wgłębień w powierzchni owalu...
10 PD także dla 8art-a

: 25 maja 2013, 20:06
autor: Keth
Jaskinia za wodospadem, północ

Gobliński zaklinacz nie miał pojęcia, co właściwie działo się przed tajemniczymi drzwiami, ale drzemiące w jego umyśle złe przeczucie narastało z każdą chwilą. Gdzieś za huczącą donośnie ścianą wody czaiła się ożywieńcza horda gotowa lada chwila powrócić, a ani Gusłek ani nieznany Huskunowi z imienia humhum nie potrafili sforsować magicznego wejścia.

Rozpaczliwa desperacja Huskuna narastała z każdym uderzeniem serca, podsycana gorzkim rozczarowaniem, które zastąpiło niedawną dziką radość goblina. Robiąc kilka kroków do przodu zaklinacz wyciągnął przed siebie obie zakończone długimi brudnymi paznokciami dłonie, chcąc wyszarpnąć z uścisku równie zdezorientowanego gnoma ściskany przez niego amulet w kształcie złotego krążka.
Huskun chce złapać "krążkowy" amulet i spróbować przejść przez wrota z jego pomocą! Ja tam nie pisałem nic na temat obrazka, bo przecie każdy od razu poznał, że Huskun to to coś małe łyse z głową na wysokości rozporka Barthura! :P

: 26 maja 2013, 12:34
autor: deliad
Jaskinia za wodospadem, północ

Huskun nie był rad, że w wyrwaniu "świecącego skarbu" z sakiewki Barthura ubiegł go Imaginarus. Przypatrując się zabiegom innych cały czas szukał okazji do odebrania amuletu z rąk Goblina. W chwili gdy Drayaharus wzniósł amulet wykrzykując patetyczne chwalące Piana słowa, Huskun podskoczył i wyrwał zwisający na łańcuszku amulet. Złoty łańcuszek nie wytrzymał takiego traktowania i rozpadł się siejąc w okół małymi ogniwami.
Nie czekając na reakcje gnoma, gobliński czarnoksiężnik wskoczył z zadziwiającą pewnością siebie w falujący owal i.... zniknął z pluśnięciem jak kamień rzucony w wodę.
Wykonałem test sporny Szybkości Huskuna i Drayaharusa na zasadach opisanych na forum. Rzut Huskuna 29 a SZ 83, sukces na poziomie 54, Gnom rzut 64 SZ 74,sukces na poziomie 10. Z przewagą 44 Huskun capnął za amulet i zwiał w... no właśnie gdzie?
Wygląda na to, że przez wrota przejdą jedynie osoby posiadające amulet. Huskun domyślił się tego i czmychnął jako pierwszy unikając w ten sposób wyrzutów za upuszczenie sakwy z amuletami w jeziorze i zimnej kąpieli w towarzystwie nieumarłych i ich pana. Co robią pozostali. Wręcz nie mogę się doczekać pomysłów na wyciągnięcie amuletów.

: 26 maja 2013, 12:53
autor: namakemono
Może Huskunowi uda się odrzucić amulet z powrotem na naszą stronę? A może tylko wyciągnie rękę i sprowadzi nas pojedynczo do siebie? A może wróci, wszyscy złapiemy się za ręce i wmaszerujemy wszyscy razem?

: 26 maja 2013, 12:54
autor: Araven
Będziemy was osłaniać, kto umie pływać, trza wracać po amulety.
Ja mogę robić za obstawę, o ile dobrze oceniłem sytuację.