Strona 26 z 36
: 17 października 2013, 09:38
autor: maciej
II RUNDA
Saxon cofa się i dobywa wielkiego noża Bowie oraz wyprowadza cios-chybia
Lobo wali Krzyżem-zadaje 3 rany,Saxon krwawi więc otrzymuje jeszcze 2.
Faceman wyrywa pistolet z ręki Trolla i strzela z przyłozenia w łeb-korsarz ginie.
Desmond odwraca się do drugiego strzelca i wali z Mosina-BOMBA!-zadaje 23 obrażenia. Korsarz upada,jednak pociąga za spust-pada strzał,jednak lufa skierowana jest gdzieś daleko w bok od Desmonda.
Tyson biegnie do drzwi garażu by je otworzyć.
Clyde dostaje przypadkową kulę i wypada z kabiny tracąc tym samym panowanie nad pojazdem,ktory wolno toczy się naprzod.
: 17 października 2013, 09:50
autor: maciej
: 17 października 2013, 17:04
autor: Procjon
Tracker szybko podbiegł do samochodu, usiłując wsiąść do szoferki i go zatrzymać.
: 18 października 2013, 09:53
autor: koszal
I żebyś nie myślał sukinsynu, że ci Pan odpuścił! -wrzasnął Lobo z błyskiem w oku wyprowadzając cios Krzyżem w przerośniętego grzesznika.
Krzyżyk na drogę, potem kopniak, na koniec zgarniam swoją spluwę i lecę do furki, pakując się z tyłu.
: 18 października 2013, 12:44
autor: maciej
III RUNDA
Saxon tnie nożem jak opętany-Ataki kolejno 9-8-8
Rzuty obronne Lobo-19-20-14
Czyli Saxon dwa razy nadziewa się na obronę Lobo,kolejno za 5 i 9 ran.
Kończące walkę kopnięcię albinosa odrzuca dwa metry w tył ciało wodza korsarzy.
Misjonarz łapie swoją spluwę i biegnie w stronę ciężarówki.
Faceman słysząc dziką bandę w korytarzu posyła tam na oślep kulę i rusza w stronę bramy gdzie znajduje się ciężarówka z kobietami.
Desmond rusza w stronę kabiny i próbuje zapanować nad wolno toczącym sie wozem-wynik 5 na PT 4-udaje mu się złapać za kierownicę i skierować ciężki pojazd wprost na bramę.
Tyson dobiega do bramy i zwalnia łańcuch z przeciwwagą-brama unosi się do góry.
Pierwsi korsarze wypadają z korytarza wprost na rampę i ruszają za autem.
: 18 października 2013, 12:59
autor: maciej
Rozpędzająca się ciężarówka wyrwała ze ściany całą bramę która unosiła się zbyt wolno.Na pace dały się slyszeć krzyki kobiet które przerazily się nagłym wstrzasem wozu. Desmond w przyplywie adrenaliny panował całkiem sprawnie nad dużym pojazdem. Drzwi od strony pasażera otworzyly sie nagle i wskoczył do srodka syn Clyda,Tyson,wciagajac za sobą Facemana,który darł się w niebogłosy -POCZEKAJCIE!!
Cięzarowka z rykiem potęznego Diesla pod maską wytoczyła się na plac ścigana przez korsarzy. Cindy stojaca na pace posłala strzałę w tłum.
Nagle potężne łapska chwyciły za burte wozu i z cięzkim sapnieciem podciagnał sie do gory albinos. Samochód podskoczył i Lobo niemal stracił uchwyt,jednak uratowane kobiety pomogły mu się wspiąc na pakę wozu. Oglądajac sie za siebie Lobo rzucił jakaś kąśliwą uwagę pod adresem bandziorow i posłał kulkę wprost w beczki z paliwem stojące przy wyrwanej bramie.
Pomarańczowa kula ognia wzbiła się w górę,podmuch eksplozji rozrzucił po okolicy mnóstwo odłamkow i okaleczonych ciał korsarzy. Ciężarowką zarzuciło i całą swoja kilkutonową masa zmiażdżyła bramę niedawnej fortecy klanu Trolli.
Desmond poganiany przez pasażerów dusił na gaz ile fabryka dała,starając się utrzymać wóz na górskiej drodze.
Z tyłu Cindy ze łzami w oczach wpatrywała się w płonace ruiny żegnając w myslach ojca.
: 18 października 2013, 13:50
autor: koszal
Dobra. -Lobo chrząknął przeciągle po czym splunął na podłogę, trzymając się wspornika. Desmond pruł dość szybko po wąskiej drodze podrzucając co i rusz zywy łądunek na pace.
Pan mnie Wam na ratunek zesłał moje wymęczone owieczki. To teraz tak: Kto zna jakieś pieśni religijne?
Ty?
No to polecimy, idzie to tak:
"PAN BÓG MÓJ I PAAASTERZ MÓÓÓÓJ!!
OO JAK SZCZĘŚLIIIWYYY MÓJ LOOOS !!!!"
Dalej! Dajecie na całego!
Próbuję uspokoić dziewczęta.
: 18 października 2013, 20:26
autor: Procjon
Desmond uniósł rękę i zasalutował, w myślach kierując pożegnanie do Clyde'a.
Wybacz, Cindy. Wybacz, Tyson. Wybaczcie wszyscy. To moja wina - pomyślał tracker. Cóż, kimś trzeba rozpocząć litanię imion utraconych przyjaciół. Teraz dopiero Des przypomniał sobie dlaczego nigdy nie zostawał w jednym miejscu przez więcej niż pół tygodnia. Nigdy nie chodziło o bycie ruchomym celem. Chodziło wyłącznie o nieprzywiązywanie się do kogokolwiek.
Na najbliższym postoju opatruję wszystkim rany i próbuję porozmawiać z Cindy.
: 18 października 2013, 21:29
autor: Dobro
- No cóż, mogło być gorzej! - zawołał wesoło wieczny optymista Faceman. Uśmiechnął się na słowa wielebnego Lobo i podłapując paskudny rytm dodał:
- Móóóóóóój los w jego rencach, ooooooon wybrał mnieeee i pod opieke swoją bierzeeee!!! Jak będziemy dobrzyyy to rzucii parę cukierków o-o-oooo!
Po chwili Buźka zamknął gębę niemal z trzaskiem, pod wpływem przeszywającego spojrzenia ojca Lobo.
- No nic Desmond, zatrzymaj się gdzieś bezpiecznie, bo łapa boli mnie jak cholera i przydałoby się ją porządnie usztywnić...
Mistrzu, jaki jest stan mojego ekwipunku?
: 21 października 2013, 16:09
autor: maciej
: 21 października 2013, 16:11
autor: maciej
: 21 października 2013, 16:15
autor: maciej
: 22 października 2013, 06:54
autor: maciej
Ciężki pojazd podskakiwał na wybojach które w ciemnościach nocy rozświetlanych tylko żółtym światłem reflektorów kierowca dostrzegał ułamek sekundy wcześniej. Desmond sterował pojazdem według doświadczonego pod tym względem Facemana ktory nieustannie kręcił się na siedzeniu usiłując zająć jak najwygodniejszą pozycję by co chwila nie uderzać się w zranioną rękę.
Z tyłu albinos przestał zawodzić jakiś religijny zaśpiew i snuł teraz opowieść o Jonaszu który w celu odzyskania swoich córek i żon dał się połknąć trollowi by potem wyciąć sobie drogę przez jego bebechy. Całość okraszona była pikantnym dowcipem i pieprznymi uwagami,co w ogóle rysowało misjonarza w zupełnie nowym świetle,jednak wszystkie kobiety siedziały z wypiekami na twarzach słuchając z uwagą tego specyficznego czlowieka Boga zapominając o miesiacach niewoli wśrod korsarzy i doświadczając po raz pierwszy od długiego czasu normalnego traktowania. Dzieciaki spaly jak zabite,niewrażliwe na wstrząsy całego pojazdu.
Tyson klepnał w ramię Desmonda-Zjedź tutaj,ominiemy lawinę-pokazał na jakąś boczną drogę. Tracker posłusznie skręcił w lewo.
: 22 października 2013, 08:05
autor: maciej
10 CZERWCA 2096,PODNÓŻE GÓR SIERRA NEVADA
Bladym świtem ciężarówka ze zgrzytem zatrzymała się na kamienistym pustkowiu.
Desmond przetarł mocno zaczerwienione oczy.
-Kurwa,nareszcie-westchnął na widok równiny tracker i oparł się o kierownicę. Ręce bolały jak diabli od ciągłego szarpania się z potężnym pojazdem.
-To dlatego że wóz nie ma wspomagania-wymądrzał się w nocy Faceman.
Padający na pysk tracker zerknął na vocala. Ten do spółki z Tysonem chrapali w najlepsze na szerokim siedzeniu obok.
Oczy zaczęły się zamykać same. Nikt nie zwrócił uwagi na cichy szmer z tyłu kabiny.
-Co jest,kurde bele,panienki?-ryknął albinos wsadzając głowę w tylne okienko kabiny.
Cała trójka śpiących w kabinie zerwała się nagle otrzeźwiała. Tyson niechcący kopnął klamkę w drzwiach i wypadł po nagłym otwarciu się drzwi. Faceman spadł z siedzenia w ciasną lukę między miejscem pasażera a pulpitem kabiny.
-JezusMariaKurwaChryste-sapnął Desmond na widok szczerzącej się wytatuowanej gęby albinosa.
-Czemu ten cyrk na kółkach stoi,się pytam-wystający łeb Lobo zagadał.
-Bo jesteśmy na dole-trzymający się za serce Desmond spojrzał bykiem na misjonarza.
-Aha-stwierdziła lakonicznie głowa Lobo i zniknęła z trzaskiem zamykanego okienka.
Albinos rozejrzał się po śpiącym babińcu. Przeszedł ostrożnie przez pakę i zeskoczył na ziemię. Otworzył tylną burtę i klepnął w wydatny zadek najbliżej śpiąca kobietę.
-Dalej,budź przedszkole. Stoimy.
Wkrótce całe towarzystwo rozeszło się po najbliższej okolicy za potrzeba lub w celu rozprostowania nóg.
Krótko o postoju.
Paliwa starczy do Piasków,tak się przynajmniej wydaje.
Kobiet i dzieci jest jakieś dwa tuziny (z czego dzieci to raptem pięcioro,w tym niemowlę)
Wśród odbitych zakładniczek jest Kate,mechaniczka z Piasków.
: 22 października 2013, 17:51
autor: Procjon
Desmond dwoił się i troił opatrując rannych, niemal nie zważając na szramę na własnej gębie. Na końcu otarł krew i pot z twarzy i usiadł obok Cindy i westchnął.
- Bardzo mi przykro z powodu twojego ojca. Przepraszam.