Strona 26 z 95

: 23 czerwca 2014, 11:10
autor: namakemono
Araven, niepotrzebnie się unosisz, prowadzimy mam nadzieję celową dyskusję na temat dalszego postępowania. Szczególnie, że każdy ma swój pomysł. A jak masz dość, to nie musisz brać w tym udziału. Celem PBFa jest zabawa, najlepiej dobra zabawa, w miarę możliwości bez irytowania się nawzajem. Ustalmy więc wspólną wersję.

Ja wiem, że zwiad ma nie zostać wykryty, ale ja się pytam: co, jeśli wykryty zostanie? Sam zwiad już jest ryzykowny, szczególnie z uczestnictwem np. pastora, który zwiadowcą nie jest. Odnalezienie miejscowych i nawiązanie z nimi kontaktu jest jeszcze bardziej obarczone ryzykiem wykrycia. A wtedy co?
Zabijanie kajdaniarzy jest najbardziej beznadziejnym pomysłem rodem z gier komputerowych albo wczesnych filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem. Tyle, że 8art rzucił go w formie żartu (mam nadzieję). Ilu może być kajdaniarzy, jeśli opanowali miasteczko i trzymają w szachu mieszkańców i siły RNK? Nie sądzę, że jest ich kilku.
Nie upieram się przy blefie, rzuciłem go jako pomysł. Został przegłosowany, więc się wycofuję. Prosta sprawa. Blef może zadziałać wyłącznie na początku. Jeśli go nie akceptujecie, to nie ma sprawy, ale potem blef nie będzie wiarygodny, więc nie będzie się dało go użyć.

Czyli idziemy na żywioł: skrycie robimy zwiad, potem próbujemy nawiązać kontakt z mieszkańcami, a potem prowokujemy kajdaniarzy do ataku i spadamy. Koniec pieprzenia, przejdźmy do realizacji.

: 23 czerwca 2014, 12:24
autor: Araven
Cytując Was, jestem za realizacją działań w Primm jak niżej:
Pastor:
Idziemy na żywioł: skrycie robimy zwiad, potem próbujemy nawiązać kontakt z mieszkańcami, a potem prowokujemy kajdaniarzy do ataku i spadamy. Koniec pieprzenia, przejdźmy do realizacji.

Chudy:
Ja myśle żeby kryć się do momentu nawiązania kontaktu z miejscowymi. Ustalimy czy wojsko może wejśc do Primm czy nie. Potem na bezczela pakujemy się do Kajdaniarzy i wciskamy bajkę, że posterunek jest obsadzony tylko przez kilkunastu rekrutow, reszta poszla na zapore Hoovera trzaskac sie z cesarskimi. Sprowokujemy atak i po sprawie.

: 23 czerwca 2014, 13:57
autor: Procjon
Wróciłem!!! :D

Mamy silnik elektryczny, kable, kółka, złom, więcej złomu, elektrozłom, coś eksplodującego, kamerę i ekranik?

: 23 czerwca 2014, 22:41
autor: Keth
Primm, strefa okupowana

Prowadzona ledwie słyszalnym szeptem, ale szalenie nerwowa dysputa na temat dalszego planu działania urwała się w chwili, kiedy bystre oczy albinosa dostrzegły dwie ludzkie sylwetki kręcące się w wylocie ulicy rozdzielającej kasyno i gmach Mojave Express. Uzbrojeni w bliżej niezidentyfikowaną z powodu dużego dystansu broń, dwaj mężczyźni stali przez dłuższą chwilę pośrodku ulicy przyglądając się położonym po przeciwnej stronie autostrady umocnieniom Kalifornijczyków, po czym wycofali się pomiędzy budynki.

- Nocne czujki - szepnął albinos - Założę się, że jest ich więcej.

Czwórka mężczyzn podkradła się do wciąż rozgrzanej żarem słońca blaszanej szopy sąsiadującej z dziurawym ogrodzeniem. Trzymając oburącz swój rewolwer albinos popchnął uchylone do połowy drzwi i wślizgnął się do środka niewielkiej budowli omiatając jej wnętrze czujnym wzrokiem.

Nie natrafił na ślad niczyjej obecności, chociaż poczyniony przez kogoś nieporządek świadczył o tym, że całkiem niedawno przez chatkę przeszedł istny huragan poczyniony rękami wyjątkowo nieuprzejmych intruzów. Sprzęty domowe, blaszane talerze i różnego rodzaju przyborniki walały się po podłodze pospołu z wyrzuconym z polowego łóżka materacem.

- Nikogo tu nie ma - szepnął niemal bezgłośnie albinos, oglądając się w stronę przyczajonych w progu towarzyszy.

[center]Obrazek[/center]
Pierwsza szopa jest pusta. Na obrazku powyżej widzicie jej wnętrze za dnia, w nocy jest oczywiście kompletnie ciemna. Ktoś pobieżnie ją przetrząsnął i pozostawił po sobie bałagan. Może znajdzie się tu coś ciekawego, tylko czy macie dość czasu, by skrupulatnie ją po ciemku obczaić?

: 24 czerwca 2014, 21:46
autor: Keth
Primm, strefa okupowana

Opustoszała szopa nie wzbudziła niczyjego zainteresowania, co niezbyt zresztą dziwiło w obliczu kręcących się w okolicy Kajdaniarzy - żaden ze zwiadowców Hayesa nie zamierzał dać się złapać w blaszanej chatce w krzyżowy ogień zbiegłych skazańców. Przez cały czas nadstawiając bacznie uszu, mężczyźni podkradli się do następnej w kolejności budowli, również wzniesionej z kawałków blachy, metalowych rur i płyt dykty. Stojący opodal wejścia stary samochód o sportowej linii okazał się tak przeżarty rdzą, że w opinii albinosa jedno stuknięcie kolbą rewolweru wystarczyłoby do rozsypania się wraku w proch.

Drzwi blaszanego domostwa były zamknięte, ale uchyliły się pod naciskiem dłoni albinosa. Mężczyzna oblał się zimnym potem słysząc cichy zgrzyt krzywych zawiasów, zastygł na dłuższą chwilę w bezruchu strzelając na wszystkie strony oczami.

Nikły hałas najwyraźniej nikogo nie zaalarmował, toteż po pełnej napięcia chwili białoskóry zwiadowca wślizgnął się za próg domostwa przeczesując jego zakamarki oczami i lufą ciężkiego rewolweru. Wnętrze szopy było pogrążone w ciemności, której oczy pozostałych trzech zwiadowców nie mogły przeniknąć bez światła latarki, ale obdarzony specyficzną mutacją narządów wzroku albinos nie miał takiego kłopotu.

Dostrzegł dwa leżące nieruchomo ciała po kilku sekundach pobytu we wnętrzu chaty. Stawiając ostrożnie stopy przeszedł z gotową do strzału bronią do sąsiedniego pomieszczenia, sprawiającego wrażenie sypialni, po czym opuścił broń z cichym pomrukiem mogącym oznaczać dowolne w zasadzie emocje.

Zwłoki należały do mężczyzny i kobiety, leżących na zbroczonym krwią polowym łóżku. Obrócona na brzuch kobieta miała na plecach ranę od strzału oddanego prawdopodobnie z przystawienia między łopatki, ale albinos domyślił się, że nie umarła od razu... albo ten, który ją zgwałcił dopuścił się tego czynu już po zamordowaniu ofiary. Leżący tuż obok mężczyzna zginął od strzału w tył głowy, po śmierci zaś ktoś przekręcił mu głowę w bok tak, by szkliste oczy człowieka skierowane były w stronę mordowanej kobiety.

Albinos domyślił się, że zabójcy nie uczynili tego po to, by mężczyzna mógł spojrzeć w ostatniej chwili na swą towarzyszkę, tylko po to, by zadać jej jego widokiem jeszcze większe cierpienie.

- Skurwiele... - wymamrotał bezwiednie albinos dostrzegając umocowany do czoła zabitego przedmiot. Była to metalowa odznaka szeryfa, starannie wygrawerowana i wypolerowana na błysk, brutalnie przyszpilona do czoła zastrzelonego człowieka za pomocą jej zapinki.

[center]Obrazek[/center]
W drugiej chatki niestety nieprzyjemna niespodzianka. Pytanie, co teraz? Z której strony chcecie obejść budynek kasyna? Zerknijcie ponownie na mapkę! Jakieś dodatkowe komentarze bądź uwagi?

: 24 czerwca 2014, 21:56
autor: Araven
Blondyn skłania się ku opcji eksterminacji Kajdaniarzy. To szeryfa mamy z głowy, był jednym z przywódców miasteczka, zostało nam szukanie ocalałych i drugiego bossa.

: 24 czerwca 2014, 22:42
autor: Keth
Primm, strefa okupowana

Jasnowłosy strzelec stanął obok albinosa próbując dostrzec coś w ciemnościach pomieszczenia, w mig orientując się w naturze obu nieruchomych kształtów na łóżku.

- Kto to? - szepnął ściskając palcami taśmę przewieszonego przez ramię M16.

- Chyba tutejszy szeryf... i jego żona, jak sądzę - odpowiedział równie cicho albinos, wskazując dłonią na przybitą do czoła martwego mężczyzny metalową gwiazdę szeryfa.

[center]Obrazek[/center]
Wrzuciłem ponownie mapkę Primm. Jesteście przy chacie szeryfa. Co najmniej dwaj Kajdaniarze kręcą się przed hotelem "Bison Steve", ale w ciemnościach nocy może się ich kryć więcej. Co teraz?

: 24 czerwca 2014, 22:47
autor: 8art
- Oooo kurwa... - wyszpetał cicho Chudzielec, przyglądając się obnażonym zwłokom kobiety: - Pastor nie ma ochoty pociupciać? Może jeszcze ciepła?

Ani pastor, ani nikt inny nie zrozumiał czarnego humoru Chudzielca. Blondyn tylko postukał się wymownie w czoło, a pastor chyba chciał przylać, ale w ostatniej chwili chyba się powstrzymał. Prawda jednak była taka, że nawet i chudy był wstrząśnięty zbrodnią, jaka dokonała się w domku szeryfa. Starannie to jednak maskował przywdziewając idiotyczną maskę błazna.

- Trzeba załatwić tych popaprańców źle zjebanych...

: 25 czerwca 2014, 07:57
autor: Procjon
- Schowajmy się gdzieś w pobliżu i spalmy tą ruderę żeby odciągnąć uwagę Kajdaniarzy, wtedy w zamieszaniu będziemy mogli dostać się praktycznie wszędzie - zaproponował niewykazujący jakichkolwiek emocji albinos. Była to tylko maska, gdyż w rzeczywistości był równie przejęty co pozostali. Jedyną różnicą było to, że nie dawał tego po sobie poznać. Wiedział bowiem, że dopóki będzie udawał, że się nie przejmuje, będzie przejmował się znacznie mniej.
- Oczywiście najpierw zabierzemy stąd wszystko co się może przydać. I tą odznakę - albinos schował gwiazdę szeryfa do kieszeni, żeby pokazać ją później żołnierzom RNK.
Szukam broni, leków, pieniędzy, narzędzi i części technicznych (zwłaszcza elektronicznych). No i wszystkiego co może przydać się do wzniecenia pożaru, paliwa i innych ropopochodnych w szczególności.

: 25 czerwca 2014, 09:22
autor: Araven
Pytanie MG dotyczyło, którędy idziemy dalej z domu szeryfa, koło hotelu kręci się 2 kajdaniarzy, ale może ich być więcej, może krótka obserwacja z ukrycia, a potem ruszamy za domem Nasha?

: 25 czerwca 2014, 10:00
autor: namakemono
Odradzam podpalanie czegokolwiek. Odwróci uwagę, ale wzbudzi podejrzenia i zaczną nas szukać.

Jakie macie pomysły na dalszą infiltrację? Myślę, że jeśli kajdaniarze oszczędzili mieszkańców, to gdzieś ich zapędzili i zamknęli. Hotel wydaje się nadawać do tego idealnie. Może go sprawdzimy? Na początek dwie osoby na czatach - po jednej na każdym rogu, pozostali zaglądają w okna i starają się wybadać opcję wejścia do środka. Czy hotel zostawiamy na koniec?

Edit: Jeśli kajdaniarze zrobili sobie gdzieś kwaterę główną, to ja typuję kasyno. Wiecie, dostęp do ruletki, kart i alkoholu. Rozrywkowo-wypoczynkowe miejsce.

: 25 czerwca 2014, 12:36
autor: Araven
Pastor dobrze kombinuje, zróbmy jak mówi, rzekł cicho blondyn.

-Naprawdę mam ochotę kropnąć kilku tych skurwieli, ale musimy ustalić co z ludźmi. W sytuacji gdy kajdaniarze zabili szeryfa i jego żonę, miejscowi powinni się zgodzić na interwencję wojsk z RNK.
Ale trzeba ich znaleźć. Poobserwujmy, może uda się coś wypatrzeć, a potem ruszamy sprawdzić hotel i kasyno.

: 25 czerwca 2014, 18:08
autor: 8art
- Ja też uważam że miejscowi są uwięzieni. I hotel i kasyno są dobrymi miejscami. Kasyno ma pewnie zamykane pomieszczenie służące za "sejf". Tam mogli ich zamknąć, ale hotel byłby równie dobry, no i nie am tam tyle forsy. - Chudzielec wyjaśnił z miną świadczącą o niejednokrotnym odwiedzaniu podobnych przybytków rozpasania i rozpusty.

Wątek techniczny

Pewnie miejscowi są w hotelu a Kajdaniarze balują w kasynie. Jestem za dyskretnym zwiadem.

: 25 czerwca 2014, 23:11
autor: Keth
Primm, strefa okupowana

Nie zdejmując palców ze spustów mężczyźni pokonali kolejno otwartą przestrzeń dzielącą ich od budynku kasyna, przyglądając się uważnie wysokiej ścianie o zamurowanych aż po ostatnie piętro oknach. Ciemna bryła kasyna majaczyła w ciemnościach wyrastając wysoko ponad głowy zwiadowców.

Przyciskając prawy bok do chropowatej ściany albinos prześlizgnął się aż do krawędzi budynku, po czym znieruchomiał tuż za rogiem wystawiając na przeciwną stronę tylko głowę i robiąc to bardzo ostrożnie.

Dwaj patrolujący główną ulicę miasteczka Kajdaniarze dołączyli do trzeciego skazańca, stojąc razem przy pełnym podpalonych śmieci metalowym kuble i zaciągając się papierosami. Bystre oczy albinosa natychmiast wypatrzyły następne ogniki żarzących się papierosów, migoczące w ciemnościach na tarasie ciągnącym się wzdłuż frontonu hotelu na wysokości pierwszego piętra.

- Trzech na ulicy, czterech na balkonie - szepnął ledwie słyszalnie albinos - Czekajcie... jeden na torze rollercastera, na samej górze.

- Pilnują hotelu? - wycedził przez zęby jasnowłosy strzelec.

- Chyba tak... - potwierdził albinos wiercąc się jednocześnie z powodu niewygodnej pozycji, przez którą jego postrzałowa rana ponownie zaczęła pulsować przeraźliwym bólem.

Trwające dalszą minutę oględziny pozwoliły mężczyźnie stwierdzić, że przy wejściu do kasyna nikt się nie kręcił, ale każda próba podkradnięcia się pod główne drzwi budynku musiała zwrócić na intruzów uwagę strażników.
Albinos wypatrzył na razie ośmiu Kajdaniarzy znajdujących się na zewnątrz hotelu.

: 25 czerwca 2014, 23:26
autor: Procjon
- Więc, metodą zaprzeczenia osobie najmniej racjonalnej, zakradniemy się do hotelu - podsumował wypowiedź chudzielca albinos. - Panowie wybaczą, szeryf mógł mieć w domu jakieś narzędzie szeryfienia typu rewolwer czy inny Winchester. Potem idziemy.
Przetrząsam ten dom, potem jak dla mnie nie powinniśmy raczej wybierać się do kasyna.