Strona 26 z 50

: 04 września 2014, 00:14
autor: kaceto
Ja będę strzelał, a Avnar zajmie się ręczną robotą. Ma większe szanse niż ja, bo jest odporny na ich magię. I tak jak ustalone - jak nie trafię lecę mu pomagać. Radagast będzie wspomagał nas magią.

: 04 września 2014, 10:26
autor: Araven
Ok. Podsumowanie.
Zakładam, że wojska Wasze pod wodzą Vadera i Kyrie oraz Emhyra wywabiły główne siły mutków dalej od wzgórza, część ich sił ruszyła plądrować iluzyjny obóz.

Odczekawszy, specgrupa atakuje z tunelu. Tristan strzela do Wielkiego Szamana, Avnar dokonuje nadludzkiego skoku dzięki swym mocom i doskakuje do Wielkiego Szamana, a potem przyspieszony próbuje go załatwić?

Reszta ekipy atakuje obstawę i innych szamanów. Obecni tu Druidzi raczej powinni ostro walczyć magią, bo inaczej was wybiją.

Avnar, jak zrobisz skok to jakieś 2 rundy będziesz sam obok Wielkiego Szamana i jego obstawy, nim wsparcie ze specgrupy dotrze. Podejmujesz takie ryzyko skoku pomiędzy wrogów?

: 04 września 2014, 10:54
autor: avnar
Biorę to pod uwagę. Ryzyko jest jest jednak tego warte. Poświęcenie jednej osoby, może ocalić wiele innych. Oprócz tego sukces, bedzie opiewany w pieśniach.

: 04 września 2014, 13:09
autor: Araven
Druid Radagast obdarzył strzałę Tristana mocą przyspieszenia, paraliżu i oślepienia, Łowca Mutantów oddał celny strzał do Wielkiego Szamana Urslaka. Pocisk posłany przez Tristana był szybki i celny, wybuch światła częściowo oślepił obstawę Szamani i jego samego, być może reakcje Szaman opóźniła też trucizna paraliżująca. To umożliwiło Avnarowi dokonanie nadludzko dalekiego skoku i wylądowanie przed Wielkim Szamanem. Rapiery Avnara obdarzonego mocą Przyspieszenia, zadały Wielkiemu Szamanowi straszliwe rany, ale to przetrwał, skontrował zabójczym zaklęciem, które tylko odbiło się od Avnara, lekko go oszałamiając, zamiast ciężko zranić lub nawet zabić. Walka trwała dalej.

Krasnoludy i półelfy Galion i Kate wpadły między mutanty, pioruny i zaklęcia bojowe Druidów i Szamanów wypełniły wzgórze wybuchami mocy. Miecze Tristana siały śmierć. Radagast i kilku Druidów uderzyło zaklęciami w kilku wrogów jacy chronili Wielkiego Szamana, tylko dzięki temu Avnar nie został rozsiekany na kawałki, już na samym początku. Opis dalszej walki i kilku wybranych epizodów poniżej.

Walczący ryczeli, krzyczeli i cięli po plecach pomalowanych na niebiesko zwierzoludzi, którzy otaczali Dwalina i Rodiego. Tristan przepełniała taka wściekłość, że za jednym zamachem ściął dwóch przeciwnikow.
Gdy padła kolejna bestia, Tristan dostrzegł Dwalina Jednookiego, jednego z Zabójców Bestii. Krasnolud zabił właśnie jednego z szamanów Chaosu i zauważył Snorriego walczącego u swego boku. Dwalin skrzywił się i rozejrzał wkoło.

Dwalin przeklął siarczyście i wybebeszył kolejnego zwierzoczłeka wyjątkowo okrutnym ciosem topora. Tuż za nim stał Snorri, i właśnie rozbryzgał dokoła mózg innej bestii. Rodi wymierzył
trzeciemu cios bykiem między nogi. Po kilku sekundach wszyscy najbliżej stojący nowicjusze Chaosu byli martwi, a krasnoludy stały wewnątrz kamiennego kręgu. Dwalin, Snorri i Rodi obrócili się, żeby stawić czoła pomalowanym na niebiesko strażnikom, którzy tak bardzo chcieli ich powstrzymać przed wkroczeniem między menhiry.

Zwierzoludzie jednak zatrzymali się jak wryci na krawędzi kręgu. Wpatrywali się w olbrzymi migoczący totem, kompletnie przerażeni jego mocą. Żaden z nich nie odważył się zrobić choćby jednego kroku.
Ha! - warknął Dwalin. Na szamana!

Runy na toporze Dwalina rozpaliły się do białości. Galion nie dziwił się temu. Wkroczenie do kręgu menhirow można było porównać do wejścia do pieca, gdzie płonęła magia. Chaotyczna
energia promieniowała z pulsujących rytmicznie niebieskich żył na totemie. Swędziała go od tego skóra, jakby mrówki zjadały go żywcem. W głowie słyszał pisk stada tysięcy ptaków.

Dwalin, Rodi i Snorri pobiegli prosto na Urslaka. Galion i Kate ruszyli za ich przykładem. Nikt ich nie mógł powstrzymać. Szaman o zakrzywionych rogach kontynuował inwokację, najwyraźniej
nieświadom ich obecności, i jakby nie odczuwając ran jakie zadał mu Avnar i strzała Tristana. Reszta nowicjuszy Chaosu również pozostawała jakby zahipnotyzowana. Strażnicy zatrzymali się na krawędzi kręgu, bojąc się wejść od środka. Tristan poczuł, jak w jego sercu rodzi się nieśmiała nadzieja. Jeszcze mogło im się udać!

Ale w tej samej chwili do kręgu wdarł się Gargorath Boski Wybraniec, masywny, porośnięty czarnym futrem watażka o niebieskich oczach. Tuż za nim biegło pięciu gorów pomalowanych na niebiesko i odzianych w pełne zbroje płytowe.

Gargorath wydał z siebie ryk, wzywając Zabojców do walki. W jego oczach płonęła nienawiść. Błyszczały tym samym ogniem, który pulsował w kamieniu. Potwor uniósł swój topór o ostrzu jak dziob sępa wysoko nad głowę. Radagast usłyszał, jak broń zaczyna krzyczeć.

Był to wysoki, przenikliwy pisk, jaki wydają z siebie drapieżne ptaki. Zadrżał, przypomniawszy sobie ostatnie słowa Ortwina o toporze, który zjada to, co zabija. Nie wiedział, co to mogło znaczyć, ale miał nadzieję, że nigdy się nie dowie.

W odpowiedzi Zabójcy zaryczeli równie przerażająco i obie strony zderzyły się przy ogłuszającym szczęku stali i trzasku kości.
Galion i Kate zaatakowali człowieka łosia w brązowej zbroi, podczas gdy Snorri, Dwalin i Rodi rzucili się hurmem na pozostałych.
Jakieś bieżące deklaracje?

: 04 września 2014, 13:30
autor: kaceto
Najważniejszy jest wielki szaman - Avnar, zajmiesz się nim? Ja staram się najkrótszą drogą też do niego dotrzeć, eliminując wszystkich przeciwników jakich mogę mieć po drodze, ale tam gdzie mogę, to unikam walki, nie daję się w nią wciągnąć, aby jak najszybciej dotrzeć do wielkiego szamana. Jeśli będę w odpowiedniej odległości i będę miał na to czas to staram się rzucić w szamana nożem. Nawet jak go to nie zabije, to osłabi dając większe szanse Avnarowi.

: 04 września 2014, 14:51
autor: Araven
Kolejne sceny walki na wzgórzu.

Człowiek łoś z łatwością sparował słaby atak Galiona swą pordzewiałą maczugą z czarnego żelaza, która z pewnością ważyła więcej niż Kate.
Galion zachwiał się. Ręce aż go zapiekły od siły ciosu. Kate odskoczyła na bok. Jeden z jej toporków był pęknięty na poł. Zanim zdołali dojść do siebie, człowiek łoś ponownie ruszył do ataku, posyłając ich na ziemię. Galion poczuł, że ręce pocą mu się ze strachu. Człowiek łoś był silniejszy i walczył lepiej niż jakikolwiek zwierzoczłek, z jakim przyszło mu się mierzyć. Miał przed sobą prawdziwego wojownika, a nie tylko rozwścieczone zwierzę.
Zabójcy mieli ten sam problem. Dwalin zablokował cios Gargoratha, ale siła ciosu odepchnęła go o parę krokow do tyłu. Sępiogłowy topor prawie że wrzeszczał mu w twarz. Snorri krwawił z głębokiej rany w ramieniu i wycofywał się przed dwoma ryczącymi bestiami. Rodi, walczący z dwoma innymi, miał twarz zupełnie zalaną krwią. Przy każdym zamachu toporem z jego splecionej w warkocze brody pryskały czerwone krople.

- Galionie! Uważaj!
Kate odepchnęła Galiona i ten zatoczył się na bok. Maczuga łosiopodobnego stwora ze świstem minęła jego policzek tak blisko, że aż zamrugał z przerażenia. Ponownie skoncentrował się na walce.
Starał się trafić zwierzoczłeka w oczy, podczas gdy Kate celowała w kostki. Gor uskoczył w tył przed tym skoordynowanym atakiem, a oni naparli na niego.

Po drugiej stronie kręgu walczących, topory Dwalina i Gargoratha spotkały się ze szczękiem. Broń Dwalina utkwiła zaczepiona w nacięciu symbolizującym otwarty dziob w ostrzu przeciwnika. Gargorath probował wykręcić Dwalinowi topor z ręki, ale krasnolud zaparł się, jego mięśnie napięły się i po chwili topór Gargoratha przekoziołkował w powietrzu, po czym upadł na ziemię.
Zabójca rzucił się na bezbronnego Gargoratha, ale kiedy olbrzymi zwierzoczłek uskoczył na bok, krasnolud nie zatrzymał się.

Parł dalej, zmierzając prosto na szamana. Galion zerkał w tamtą stronę, starając się jednak nie tracić z oczu własnego przeciwnika. Gargorath ruszył w pogoń za Zabojcą. Dwalin zamachnął się za siebie i ostrze topora z brzękiem odbiło się od nagolennikow bestii. Potwor jednak zdołał złapać krasnoluda za szyję i ramię, po czym uniosł go nad głową.


- Dwalinie! - wrzasnął Galion. Obrócił się do Kat.
- Musimy mu pomoc!
Razem z Kat odskoczyli od człowieka łosia i pobiegli na pomoc Dwalinowi. Ale zanim zdołali zrobić trzy kroki, zobaczyli jak Dwalin zamachuje się dziko na głowę Gargoratha. Jego runiczny topór
ześliznął się po jednym z zakręconych rogów watażki i po jego baranim pysku. Bestia zawyła z bólu i zrzuciła Zabójcę z siebie jak najdalej mogła. Krasnolud poleciał prosto na totem.
- Nie!

Felix i Kat rzucili się na Gargoratha, podczas gdy Dwalin przeleciał nad głową wznoszącego inkantację szamana z jakim walczył Avnar i wylądował z hukiem u podstawy kamienia. Broń Kat odbiła się od topora watażki i od jego brązowego napierśnika, ale nawet go nie zarysowała.
Karaghul wbił się w zbroję, ale nie dotknął ciała. Olbrzymi gor odepchnął ich niedbałym gestem i rzucił się w poszukiwaniu swojego topora.
Galion podniósł się z trudem, próbując zajść mu drogę, ale znów zaatakował go człowiek-łoś i musiał ustąpić. Cios maczugi wprawił jego miecz w drżenie i zmienił ramiona Galiona w galaretę. Tuż za nim
z ziemi zbierała się Kat, trzęsąc głową w zamroczeniu.

Gargorath ryknął tuż obok niej, przebiegając już z toporem w ręku w stronę Dwalina i kamienia, podczas gdy Galion parował kolejny brutalny cios człowieka-łosia.

Dwalin powstał, żeby zmierzyć się z watażką. Zamachnął się toporem, aby wykonać potężny cios. Wystarczyło najlżejsze muśnięcie. Gdy tylko runiczny topór dotknął kamienia, rozległ się
nagły trzask, błysnęło olśniewająco białe światło i pod stopami Radagasta zatrzęsła się ziemia.

Arcydruid zdołał utrzymać równowagę i nie upadł. Mrugał intensywnie oczami, żeby odpędzić powidoki, jakie migały mu pod powiekami. Rozejrzał się, a w głowie mu pulsowało. Dwalin skręcał
się z bólu. Prawe ramię trzymał przyciśnięte do piersi, podczas gdy dymiący topór spoczywał u jego stop. Wszyscy pozostali - ludzie, krasnoludy i bestie - stali jak skamieniali wpatrując się w totem.
Z powierzchni kamienia wydobywała się z sykiem para, odłupywały się od niego małe kawałki, które spadały na ziemię, podczas gdy żyły niebieskiego kwarcu migotały i gasły jak pochodnia na wietrze.

Pierwszym, kto odzyskał panowanie nad sobą, był Wielki Szaman Urslak. W kierunku którego zmierzał Tristan, z zakrwawionym mieczem w jednej ręce i nożem gotowym do rzutu w drugiej.
Zwierzoczłek cofnął się i wskazał zakończonym szponem palcem na Dwalina, piskiem domagając się jego krwi. Krąg odzianych w szaty nowicjuszy odpowiedział na jego zew. Bestie odrzuciły fetysze i
wyciągnęły prymitywną broń. Rzuciły się do przodu, rycząc z wściekłości.
Avnar, Radagast jakieś deklaracje, zwłaszcza Druid, bo Avnar walczy o życie próbując zabić Urslaka, ale widzi Tristana, nadciągającego z pomocą. Tristan co dalej, możesz rzucać nożem runicznym w Urslaka lub Gargoratha, co wybierasz ?

: 04 września 2014, 15:29
autor: kaceto
Ursulak - w niego rzucam nożem. Jeśli go trafię od razu lecę pomagać Dwalinowi. Jeśli nie - idę walczyć z Ursulakiem , aby Avnar miał wsparcie. Jak pozbędziemy się Wielkiego Szamana, wtedy może morale im spadnie i łatwiej będzie z resztą, nie będzie miał kto nimi kierować, dawać instrukcje. Być może rzucił on jakieś czary, które wraz z jego śmiercią przestaną działać.

Tristan szybko ocenił sytuację - no nie było dobrze. Wielki Szaman nadal żył, szalejący Gargorath, Dwalin bez broni i ranną ręką, plus kapłani - z kiepską bronią, ale w grupie są groźni. Najważniejszy jest jednak Ursulak, to on jest celem. Dwalin i reszta muszą sobie dać radę do czasu aż z Avnarem go pokonamy. Tak, najpierw on. "Trzymajcie się chłopaki, mam nadzieję, że zaraz do was dotrę", pomyślał Tristan i rzucił nożem koncentrując się na jednym: aby ostrze przebiło gardło tego parszywego szamana.

: 04 września 2014, 16:47
autor: avnar
Wszystko szło zgodnie z planem ale mimo tego że kapłan skończył z rapierem głęboko w trzewiach a drugim w barku, szybko się otrząsnął z tych obrażeń. Troche to Avnara zdziwiło, ale nie miał czasu na dłuższe przemyślenia bo wokół niego rozszalało się piekło. Odrzucony z wielką siłą zatrzymał się na menhirze, instyktownie rzucił się w bok, a w to miejsce gdzie przed momentem się znajdował uderzył czar. Drugi był celniejszy i gdyby nie jego ochrona, pewnie by marnie skończył, a tak powstrzymało go tylko na chwilę. Stracił jednak swoje przyspieszeni i inicjatywę. Wokół szalała bitwa, szamani stali jakby nigdy nic, a z ziejących ran ich przywódcy przestał lać się krew. Nie myśląc za dużo rzucił się w bój próbując z powrotem dostać się do kręgu, przebijając się z mozołem przez próbujących go powstrzymać mutantów.
Kiedy dotarł do arcyszamana, pomyślał że ma jeszcze tylko jedną szansę, wyczekał na dobry moment i zamierzył się żeby ściąć mu głowę.

: 04 września 2014, 17:01
autor: deliad
Radagast nie pcha się do walki wręcz, oszczędza także moce magiczne. Szyje z krótkiego łuku refleksyjnego. Może uda mu się trafić w oko Gargorotha?

: 04 września 2014, 20:13
autor: Araven
Ciąg dalszy boju na Wzgórzu Kurhanów.

Gargorath i jego przyboczni dołączyli się do tego chóru i zaatakowali Zabójcę, ale w tym samym czasie ocknęli się Rodi i Snorri, ktorzy rzucili się, aby ich powstrzymać.
- Niewierne bestie! - ryknął Rodi. - Jesteście moją zagładą!
- I Snorriego! - krzyknął Snorri.

Galion i Kate dołączyli do Zabojców, wyprowadzając ciosy w Gargoratha i człowieka-łosia. Starali się odciągnąć ich od Dwalina, żeby dać mu czas na dojście do siebie. Niestety, watażka był zbyt
silny. Odepchnął Galiona na bok i razem z łosiokształtnym przeskoczyli nad Kat w stronę oszołomionego Zabójcy, podczas gdy Snorri i Rodi byli zajęci walką z pozostałymi napastnikami.

- Uważaj na przywódcę, Dwalinie! - zawołał Galion leżąc na ziemi.
Ale Dwalin nie zwracał uwagi ani na Gargoratha, ani na jego towarzyszy. Zamiast tego otrząsnąwszy się z szoku, spojrzał najpierw na swój topór, potem na totem i znów na broń. W jego jedynym ogniu
zapłonął chytry blask.

Rodi znał to spojrzenie od dawna. Nigdy nie wróżyło ono dobrze tym, którzy akurat znajdowali się w pobliżu krasnoluda.
- Dwalinie, to bardzo zły pomysł! - krzyknął Rodi, podnosząc się z ziemi.

Dwalin sięgnął po topór i odparł atak Gargoratha, śmiejąc się przy tym złowieszczo.
- Nie Rodi, zarechotał Dwalin. - To bardzo dobry pomysł. Gargorath i człowiek-łoś równocześnie zamachnęli się na Zabójcę. Dwalin odbił oba ciosy świszczącym zamachem, po czym wyprowadził ostrze ostro w górę. Odciął tym samym czubek maczugi łosiokształtnego oraz przedarł się przez jego zbroję i ciało jak pług przez miękką ziemię. Bestia upadła na ziemię w fontannie krwi, a Dwalin wymierzył kolejny cios w Gargoratha. Zwierzoczłek desperacko rzucił się w tył, próbując go uniknąć.
Ostrze uderzyło w napierśnik. Posypały się skry, a Gargorath, trafiony strzałą Radagasta w oko, runął plecami na ziemię, brocząc z ran zadanych runicznym toporem Dwalina i krwawiąc z przestrzelonego oczodołu.

Dwalin nie dobił bestii. Zamiast tego ponownie zwrócił się w stronę totemu i z całej siły zamachnął się toporem. Przez krotką chwilę Avnarowi wydawało się, że nastąpił koniec świata. Huk oraz błysk gromu oślepiły go i ogłuszyły. Stracił kompletnie orientację w przestrzeni. Kiedy otworzył wreszcie oczy, zobaczył, że leży na ziemi, tak jak jego przyjaciele i wrogowie.

Wszędzie dookoła bestie leżały pokotem, trzymając się za rogate głowy ze skrzywionymi z bólu pyskami. Szaman skrzeczał niemiłosiernie, jakby go ktoś dźgał między oczy. Kat zwinęła się w
kłębek. Dwalin leżał płasko na plecach jakieś trzy metry od kamienia, z rozrzuconymi nogami i rękami. Z jego brwi, brody i grzebienia unosiły się smużki dymu. Topór leżał tuż obok. Ostrze żarzyło się,
jakby właśnie opuściło kuźnię.

Nóż Tristana wbił się w szyję Wielkiego Szamana Urslaka. Tymczasem Avnar po tym jak się otrząsnął nadludzko długim skokiem wylądował obok Szamana, wykorzystując impet skoku ciął potężnie, bezgłowe ciało Wielkiego Szamana padło na ziemię, Avnar został odrzucony kilka metrów dalej.
Dwalin leżał płasko na plecach jakieś trzy metry od kamienia, z rozrzuconymi nogami i rękami. Z jego brwi, brody i grzebienia unosiły się smużki dymu. Artefaktyczny Topór leżał tuż obok. Ostrze żarzyło się mocą, jakby właśnie opuściło kuźnię.

Totem chwiał się w posadach. Chyba został uszkodzony, topór Dwalina musi mieć wielką moc, to była szansa dla Radagasta, wezwać Druidów czekających poza wzgórzem i zniszczyć uszkodzony kamień ofiarny, święty Totem zwierzoludzi.

Nie będzie to łatwe, ale krasnoludowie, półelfy Galion i Kate, oraz Tristan i Avnar wraz z żyjącymi Druidami, powinni powstrzymać mutanty wściekłe po śmierci Urslaka i Gargoratha.
Radgast zaś z Druidami jakich wezwie, a jacy czekają na sygnał, zniszczy Totem, powinno pójść szybciej i łatwiej po tym jak Dwalin wbrew wszelkiej logice, zdołał go uszkodzić.
Co robicie?

: 04 września 2014, 20:22
autor: kaceto
Jak sytuacja na reszcie frontu?

Jeśli mam czas to staram się z łuku strzelić do jak największej ilości przeciwników, aby mniej ich było do walki wręcz. Proponuję trzymać się blisko siebie, aby nie zaszli nas od tyłu i... do roboty!

: 04 września 2014, 20:34
autor: Araven
Info taktyczne od MG.
Znaczy wojsko zwierzoludzi się udało odciągnąć od wzgórza, ale część mutantów po tym jak nastąpiła emanacja mocy z uszkodzonego kamienia ofiarnego (totemu jednocześnie), wraca w stronę wzgórza.

Jeśli większe siły mutantów wejdą tutaj nim Radagast z Druidami zniszczą kamień ofiarny, to albo pozostanie wam uciec, albo zginąć, tunel jakim tu weszliście się zawalił po wstrząsie wywołanym uszkodzeniem kamienia ofiarnego.

Mutki wokół kamienia są prawie 3 razy liczniejsze niż wy, są wściekłe i jak na razie nie panikują mimo, śmierci wodzów, za to bardzo - chcą Was zabić.

Vader i inni dowódcy widzą, że nie wszystkie siły mutków odeszły od wzgórza, tak jak to planowaliście.
Wszyscy są poranieni, mniej lub bardziej, ale na razie to rany lekkie, kar do testów nie macie jeszcze. Radagast jest cały, bo się trzymał z tyłu z łuku szyjąc. Zginął 1 z krasnoludów i 6 Druidów.

Co robicie, odwrót taktyczny?, bo za chwilę może nie być gdzie uciekać...?

: 04 września 2014, 21:02
autor: avnar
-Wezwij smoka Radagaście, niech nas wspomoże. Dajcie mi chwilę dokończę co Dwalin zaczął.

Krzycząc to Avnar zebrał się w sobie i pobiegł po topór. W myślach liczył że może mu się udać. Jeśli zniszczy totem to może jego magia na niego niepodziała. Jeśli zginie to chociaż może uda mu się ocalić wiele istnień, a jego dusza wróci do domu.

W biegu porwał topór, skoncentrował się i skoczył, wkładając całą swoją siłę w to jedno uderzenie i celując w miejscu uszkodzone przez bohaterskiego krasnoluda.

: 04 września 2014, 21:02
autor: kaceto
Acha, to ja proponuję, abyśmy osłaniali Druidów do czasu zniszczenia kamienia, a potem szybko w nogi. Czy ktoś może dać nam wsparcie? Może smok mógłby coś pomóc? Jak nie teraz, to podczas naszej ucieczki.

Albo... Czy smok mógłby sam zniszczyć kamień? Zrzucić na niego głaz? Potraktować ogniem? Wtedy my już teraz byśmy uciekli, a smok dokończy sprawę.

EDIT

Tristan widząc co chce zrobić Avnar szybko pobiegł w stronę kamienia, nawołując aby inni poszli za nim. Kamień wybuchnie jak nic, trzeba będzie osłonić Avnara przed mutantami i odciągnąć go na tyły zasłaniając przed ciosami...

: 04 września 2014, 21:04
autor: avnar
Napisaliśmy posta w tym samym momencie:)