E40 kilometr przed Cottbusem
Stojący w rzucanym przez drzewa cieniu myśliwy dzielił swą uwagę pomiędzy ciągnący się po obu stronach mostu wąwóz oraz nadciągających środkiem autostrady kompanów. Wszyscy mieli pod ręką broń, ale tylko Dirk omiatał przestrzeń wokół siebie bełtem kuszy. Pozostali Koronapańczycy, z Oksaną i sędzią włącznie, pchali pośpiesznie wózek Werka. Pojazd podskakiwał na nierównej betonowej powierzchni, od czasu do czasu hałasując ku zgrozie pchaczy.
Gdy grupa ludzi dotarła do pierwszego przęsła, wszyscy przystanęli na moment spoglądając jak jeden mąż w kierunku południa. Podobnie jak Yuran nie dostrzegli tam niczego niepokojącego.
- Ruszcie się - myśliwy machnął ponaglająco swym buzdyganem - Nie stójcie tak na widoku. Tamci pognali jak szaleni, ale jeszcze mogą wrócić.
Gerard pokiwał z aprobatą głową, rzucił coś cicho do pozostałych pchaczy. Osadnicy naparli na dyszel i tył wózka wprawiając pojazd ponownie w ruch, wtoczyli go na most. Ubezpieczający grupkę Dirk przeskoczył z krawędzi starej drogi na porośnięte paprocią zbocze wąwozu, raz jeszcze omiótł czujnym wzrokiem torowisko.
Yuran pozwolił sobie na leciutkie westchnięcie ulgi, kiedy pchacze dotarli z wózkiem na zachodnią połowę mostu. Wąwóz był pusty w obu kierunkach, pozbawiony choćby śladu biegaczy czy szynowego samojezdnika. Stojący po przeciwnej stronie Dirk pomachał Polaninowi ręką dając znać, że opuszcza swe stanowisko.
Lodowate cięgi grozy ścisnęły Yuranowi żołądek, szarpnęły w mgnieniu oka trzewiami polańskiego myśliwego. Spojrzenie rozszerzonych oczu Polanina omiotło wózek i jego eskortę, prześlizgnęło się po postaci zarzucającego na ramię kuszę Dirka, dotarło do wychylających się spomiędzy drzew postaci w jelenich maskach.
Wyślizgujących się w przerażająco cichy sposób zza pni buków i sosen na wschodnim brzegu wąwozu, podnoszących się spod wielkich kęp paproci, poruszających się z drapieżną sprężystością ruchów i zatrważającą szybkością.
Czas stanął w umyśle Yurana na króciutką chwilę, a potem runął do przodu w szaleńczym tempie.
Naprawdę uwierzyliście, że oni pobiegli dalej dnem wąwozu?!
