Strona 27 z 31

: 07 stycznia 2015, 20:05
autor: Dobro
Lutter szybko przetrząsnął obozowisko. Ze szpargałów i drobiazgów, które mógł unieść i sprzedać, mógł uzyskać około 70 sztuk złota - co było całkiem niezłą kwotą. Postanowił więc odłożyć wszystko w jedno miejsce, przykryć to płachtą lub kocem i ostrożnie zejść do czeluści sprawdzić, co tam u jego towarzyszy.

: 13 marca 2015, 16:40
autor: Denver
no Keth - czas kontynuować....

: 15 marca 2015, 21:29
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, ruiny starej świątyni

Gromada wyraźnie zatrwożonych, ale i wściekle zdeterminowanych górali dotarła do położonego przy ruinach świątyni obozowiska, rozglądając się bacznie na wszystkie strony i ściskając z całej siły broń. Towarzyszące wyprawie dyskusje i ponaglenia ucichły znienacka, w zamian zapanowała niespokojna cisza zakłócana jedynie trzaskiem targanego wiatrem materiału, z którego wykonano namioty.

Wokół panował złudny spokój, chociaż Gorbak miał bardzo złe przeczucia. Ciemne wnętrze tunelu wiodącego w trzewia świątyni skojarzyło się gnomiemu półbogowi z jednookim przyczajonym drapieżcą, tylko czyhającym na zbliżającą się ofiarę.

- Przeklęte miejsce - wyszeptał naczelnik Skandra - Już mój ojciec powiadał, że winniśmy byli złapać za młoty i roztrzaskać najmniejsze nawet bloki tego kamienia, a potem zasypać wszystko solą i polać święconą wodą.

- Kto wie, czy byście już wówczas nie przebudzili tego, co winno na zawsze spać - odparł nieco filozoficznym, fałszywie wręcz opanowanym tonem Gorbak.

- Czarni wleźli tam przez tę dziurę w ziemi? - spytał jeden z górali, rosły mąż w baranicy i z toporem drwala w ręce, pokazując palcem na wykop - Tedy trza ich zasypać, a żwawo. Zawalimy tę dziurę i już żaden nie wylezie, człek czy potwór.

- Co wy rzekniecie, mości gnomie? - Skandra przeniósł zatroskane spojrzenie na Gorbaka - Każecie zasypać?
Być może to najlepsze wyjście, Deliadzie ;)

: 18 marca 2015, 11:04
autor: deliad
29 sgun-ran 9455 KI, ruiny starej świątyni

- Ha! A nie mówiłem, że to za tym wzgórzem! - ucieszył się Gorbak wchodząc do ruin starej świątyni.

Było tu spokojnie. Za spokojnie. Czyżby przybył za późno. Czy jego kompani jeszcze żyją? Czy ktoś tu jeszcze jest?

- Mości Skandrze rzeknę wam tak. Niechaj ludzie szykują się do zawalania tego tam tunelu. Ja i jeszcze dwóch ludzi wejdziemy po cichutku do wnętrza, żeby sprawdzić czy ktoś tam w jamie siedzi. A nóż ktoś z naszych kompanów przeżył. Ocenimy siły wroga. Do roboty.

: 18 marca 2015, 11:24
autor: Denver
Czego i sami kompani są ciekawi

: 18 marca 2015, 17:09
autor: Dobro
Spokojnie panowie, Lutter już schodzi zobaczyć, co tam się wyprawia w dziurze...

: 18 marca 2015, 21:26
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Dino Berghar złapał obiema ogromnymi rękami za ubranie na torsie jednego z trzech ostatnich kultystów, podrywając człowieka w górę przy wtórze jego zaskoczonego głuchego stęknięcia. Obróciwszy próbującym się nieporadnie wyzwolić mężczyzną w powietrzu, cisnął nim w drugiego z kompanów nie bacząc na ostry trzask dartego ubioru.

Noszący się na czarno kultysta wrzasnął krótko, kiedy uderzył pośród złowieszczego trzasku pękających kości w swego towarzysza, przygniatając go na ułamek chwili do ściany schodów. Dwa częściowo splątane ze sobą kończynami ludzkie kształty runęły w dół schodów na podobieństwo zmarłych w miłosnym uścisku kochanków.

Spadając w pozbawiony jakiegokolwiek wdzięku sposób, ciała kultystów podcięły bez ostrzeżenia walczącego z nieumarłymi Ragaxa, kompletnie półolbrzyma tym zderzeniem zaskakując. Wytrącony z równowagi, rosły astrolog spadł w dół stopni w ślad za sprawcami swego nieszczęścia.

Berghar nie spostrzegł od razu, w jak ogromnym niebezpieczeństwie znalazł się jego druh, poprzestał bowiem na zrzuceniu dwóch kultystów w dół i natychmiast odwrócił się w stronę ostatniego człowieka w czerni, ściskającego w zdrętwiałych dłoniach miecz o wąskim ostrzu.

Wyznawca Morglitha nie wytrzymał napięcia, wrzasnął przeraźliwie ulegając w końcu grozie brutalnego starcia. Nie wypuszczając z dłoni miecza kultysta rzucił się w górę schodów nie pragnąc widać niczego więcej jak tylko wydostania się na zewnątrz przerażającej krypty.
Niebezpieczeństwo pod postacią kultystów Czaszkogłowego zostało zażegnane...

: 19 marca 2015, 05:06
autor: Denver
napsociłem...

: 19 marca 2015, 18:04
autor: Treant
- O żesz ty! Spiorę na kwaśne jabłko! Gdzie moja laga?
Ragax spróbuje wstać i zorientować się, co się właściwie wydarzyło. Jeśli uzna, że jest w niebezpieczeństwie, to zdzieli agresora laską lub ew. pięścią.

: 19 marca 2015, 19:53
autor: Denver
Z tego co pamiętam (a specjalnie nie czytałem ) zombie byli zafascynowani kluczem, który spadł u ich stóp. Dino zatem, po ucieczce ostatniego kultysty, postara się odratować Ragaxa, bo może tak naprawdę sam od nich odejdzie, dopóki nie rusza klucza.

: 22 marca 2015, 10:15
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, ruiny starej świątyni

Wykonana z dębowego drewna laska Ragaxa wypadła półolbrzymowi z dłoni, kiedy astrolog spadł ze schodów, nie odtoczyła się jednak zbyt daleko. Wylądowawszy ze zduszonym jękiem na kamiennej posadzce, Ragax odepchnął się od pary odpowiedzialnych za jego upadek kultystów i skoczył na równe nogi dostrzegając ponad sobą szkliste oczy martwiaków.

Porwawszy z posadzki laskę mężczyzna wywinął nią w powietrzu trafiając najbliższego zombie w czaszkę i roztrzaskując ją potężnym ciosem. Nieumarły obalił się na podłogę niczym worek warzyw, przygniatając swym cuchnącym ciałem rozszarpane zwłoki jednego z czcicieli Morglitha. Ragax cofnął się o krok gotów podjąć walkę z następnymi przeciwnikami, ku swemu zaskoczeniu pojął jednak, że nieumarli zupełnie go zignorowali.

Zamiast rzucić się na kolejnego śmiertelnika, martwiaki zaczęły podnosić z podłogi Obsydianowy Klucz pomagając sobie wzajemnie i dotykając artefaktu z niebywałą ostrożnością. Ragax poczuł lodowaty dreszcz trwogi na ów widok, w mgnieniu oka pojmując, czym poczynania zombie mogły grozić.

- Żyjesz?! - krzyknął z wysokości schodów Dino, który w tym samym czasie wyrwał z rany na udzie wbity tam przez któregoś z kultystów sztylet - Dawaj do mnie, żwawo!
Zombie zignorowali Ragaxa oraz dwóch poturbowanych kultystów zrzuconych przez Dina, interesują się wyłącznie artefaktem służącym do otwarcia wampirzego grobowca!

: 22 marca 2015, 11:20
autor: Denver
Ile zostało zombich przy kluczu?

: 22 marca 2015, 11:35
autor: Keth
Ośmiu!

: 22 marca 2015, 12:28
autor: Denver
czy bazując na ich zachowaniu po utracie klucza, można by przyjąć ryzykowne założenie, że można rozwalić wszystkich nie dotykających klucza i nie powinno to wzbudzić ich reakcji?

: 22 marca 2015, 12:45
autor: Treant
- Dino! Chodź tu szybko! Trzeba im zabrać klucz! Wy też, łamagi! Jeśli chcecie jeszcze pożyć, to wstawajcie!
Ragax nie będzie angażować się w walkę wręcz, zostawiając to żołnierzom. Zamiast tego skupi się na obserwacji zombie wokół klucza i gdy któremuś uda się podnieść rzeźbę, potraktuje go zaklęciem Opóźnianie myśli, licząc na łut szczęścia i zniszczenie umysłu martwiaka. Gdyby sposób okazał się skuteczny, zamierza kontynuować to postępowanie z kolejnymi martwiakami, które sięgałyby po klucz.