Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41
- Reginald bardzo niewiele mówił o pracy - oświadczył Zoran opierając dzierżącą granat dłoń o kolano - Nie musiał, i tak wiedziałem, że było mu ciężko. Kompilator danych czwartej klasy bez perspektyw na awans. Nie mieszkał ze mną od blisko roku, rzadko przychodził w odwiedziny. Widziałem jak rósł w nim gniew na ród LaGrando.
- Czy mógł próbować przemytu na zlecenie gildii? - powtórzyła swe pytanie Medea - Czy zwierzał ci się z takich planów?
- Nie! - Zoran pokręcił energicznie głową - Nigdy... ale kiedy przyszedł do mnie ostatni raz, jakieś dwa miesiące temu, sprawiał wrażenie jakby się chciał pożegnać. Zostawił mi pieniądze, sporą sumę... i prosił, żebym powtórzył każdemu, kto o niego zapyta, że nie wiem, gdzie jest... co było prawdą. Nie mówił, że zamierza opuścić nasz świat.
- Czy gildia mogła go do takiego czynu zmusić? - zapytała rzeczowym tonem Trix.
- Jeśli tak, zrobił coś, czego nie przewidzieli - Zoran zaśmiał się sucho, ale Medea wyczuwała trawiące starca cierpienie po stracie syna - Byli u mnie parę tygodni temu, przysłał ich Raggard. Byli wściekli, przeszukali mi całe mieszkanie, poniszczyli wiele rzeczy. Czegoś szukali, ale nie powiedzieli mi, czego.
- Całkiem możliwe, że to na nich spoczywa odpowiedzialność za śmierć twego syna - Medea pozwoliła sobie na niewielkie kłamstwo, nie dysponując wszak żadnym namacalnym dowodem na potwierdzenie swego zarzutu - Musimy wiedzieć o wszystkim, czym zajmował się w ostatnim czasie twój syn.
- Już wam mówiłem, że prawie nie mieliśmy kontaktu - Zoran potrząsnął z goryczą głową - Pamiętał, że wspominał coś o ciężkiej harówce na Bezmiarze Krakenów, o miesiącach spędzonych na oceanie w burzowym sezonie. Mój syn miał wiele zalet, ale LaGrando widzieli w nim tylko jedną słabość: nienawidził oceanu...
Dalsze pytania?