Post
autor: Kargan » 24 lutego 2016, 09:59
Ręka Odkupienia, 503.815.M41
Morgan Blackthorn wraz ze swą świtą przemierzał pokłady i korytarze krążownika w towarzystwie milczącej Dyny Flen. Dla Morgana było to jak powrót do domu. Jak znalezienie się na powrót w bezpiecznym, znanym miejscu, wśród ludzi, których rozumiał otoczony zasadami, które akceptował. Wszystko tu było znajome, swojskie i takie jakie zdaniem Morgana powinno być. Rzecz jasna krążownik klasy Lunar był wielokrotnie większy od niszczyciela na którym służył Morgan i różnicę tę wyczuwał nawet sam kapitan. Jednakże doskonale zorganizowane tłumy ludzi podążających w sobie tylko znanych kierunkach, oddających się sobie znanym czynnościom i wykonujących polecenia oficerów i podoficerów sprawiały, że Morgan zatęsknił za Flotą.
Nieco inaczej miała się sprawa z Seneszalem, który nie miał do tej pory okazji postawić stopy na pokładzie okrętu wojennego tej wielkości. Barcę nieco przytłaczał ogrom jednostki i zastanawiał się jak długo potrwać może marsz jej korytarzami w nadziei ujrzenia wreszcie jej kapitana. Drago z pewną zadumą i lekką zazdrością spoglądał na spotykane na każdym niemal kroku patrole uzbrojonych marynarzy. Skupieni, czujni, zgrani i świetnie wyekwipowani. Armsmeni
Reki wprawiali wrażenie zawodowców najwyższej klasy. Vex dałby wiele, by jego ludzie prezentowali ten sam poziom wyszkolenia bo o podobnej liczebności nie mógł niestety nawet marzyć.
Po około dwudziestu minutach marszu dotarli wreszcie do szerokiego, jasno oświetlonego korytarza korytarza, w którego mniej więcej połowie stali czterej wartownicy. Delegacja podeszła bliżej a Dyna Flen wymieniła kilka cichych zdań z dowódcą warty. Vex z uznaniem pokiwał głową. Wystawienie warty w połowie korytarza zamiast na jego początku dawało taktyczną przewagę wartownikom i nie pozwalało "zdjąć ich" z zaskoczenia. Wreszcie dowódca warty zasalutował krótką i skinął swoim ludziom. Delegacja minęła posterunek kierując się w stronę szerokich, dwuskrzydłowych drzwi. Chorąży Flen przyłożyła dłoń do skanera znajdującego się z prawej strony wejścia po czym uśmiechnęła się lekko w kierunku Morgana.
- Kapitan Keel oczekuje panów - rzuciła służbiście zagłuszając cichy syk rozsuwającej się grodzi.
Nie było znów tak daleko prawda ?
Ostatnio zmieniony 09 marca 2016, 08:10 przez
Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)