Królowa Cierni, 503.815.M41
Seneszal upewnił się, że jego ceremonialny uniform nie ma najmniejszej skazy, poprawił raz jeszcze pas i rękawy. Świadomy bezcelowości takiego postępowania, nie zabrał ze sobą żadnej broni. Kapitan imperialnego krążownika miał nad swymi gośćmi pełnię władzy, w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Christo słuchał przemowy Morgana jednym uchem, rejestrując ją w pamięci i krzywiąc się leciutko na dźwięk słów kapitana krytykujących samolubność niektórych dziedziców Kupieckich Gwarancji. Wojskowa przeszłość tkwiła głęboko w sercu i umyśle Blackthorna, co mogło w przyszłości owocować niepotrzebnymi komplikacjami.
Dyna Flen przywiozła na pokład
Królowej Cierni zaproszenie do spotkania z kapitanem
Ręki Odkupienia. Samo w sobie nie stanowiło ono powodu do szczególnego niepokoju, co najwyżej budziło ogromne zaciekawienie Barcy - Marynarka bardzo rzadko operowała w obrębie Koronusa i obecność krążownika w systemie Foulstone musiała rodzić wiele pytań. Jakie by one nie były, rychła wizyta na pokładzie drugiego okrętu miała przynieść odpowiedzi na przynajmniej część z nich.
Barca poświęcił więcej uwagi wyborowi poczynionemu przez kapitana w kwestii składu delegacji. Gdyby Morgan zapytał swego doradcy o zdanie, ten zaleciłby mu pozostawienie na mostku nie tylko Krixa i Vexa, ale i Diomedesa. Zapraszanie arcymagosa do udziału w spotkaniu na tak wczesnym etapie wspólnej podróży trąciło chęcią przypodobania się Diomedesowi, być może w celu zatarcia złego wrażenia po pierwszym zatargu kompetencyjnym. W opinii seneszala Morgan okazywał w ten sposób swą słabość i umacniał jednocześnie pozycję arcymagosa.
A mocna pozycja Diomedesa na pokładzie
Królowej narażała na szwank sferę wpływów seneszala.
- Bez względu na przebieg spotkania, proponuję wstrzymać się z reakcjami do czasu powrotu na pokład
Królowej - oznajmił Christo - Musimy stanowić jednolitą grupę w obliczu ofert, które być może zostaną nam złożone.
Lecimy?