Strona 28 z 48

: 19 lutego 2016, 22:27
autor: Keth
Hangar AF-1 Królowej Cierni, 503.815.M41

Seneszal wstrzymał swój marsz w kierunku windy, odwrócił się w miejscu słysząc spolegliwy ton chorąży Flen. Chociaż w duchu wciąż pozostawał wzburzony, pozwolił przywołać sobie na twarz cień życzliwego uśmiechu.

- Niech i tak będzie - kiwnął głową - Poproszę zatem za mną, zaprowadzę panią na spotkanie z kapitanem Blackthornem.
Zatem chodźmy do sali trofeów!

: 20 lutego 2016, 01:06
autor: Suriel
Teraz pewnie będzie lazła ze dwa tygodnie do sali trofeów aż Kargan czegoś nie wymyśli. A kapitan bidula będzie cały ten czas marzł.

: 21 lutego 2016, 11:56
autor: Kargan
Sala trofeów Królowej Cierni, 503.815.M41

Morgan Blackthorn przechadzał się raźnym krokiem wzdłuż gabloty z pamiątkami dotyczącymi Królowej Cierni. Ogrzewanie w sali trofeów włączono niecałą godzinę temu i w słabo świetlonym pomieszczeniu panował spory chłód. Co prawda z ust nie unosiły się już kłębki pary, ale i tak Morgan klął pod nosem i obiecywał sobie dorwać osobę odpowiedzialną za obliczenia zapotrzebowania na moc dla Królowej. Najwyraźniej coś w tych obliczeniach poszło nie tak skoro brakowało mocy by ogrzać i oświetlić wszystkie pomieszczenia w jednakowym stopniu. Kapitan przerwał swój marsz słysząc otwierające się drzwi. Odwróciwszy się w stronę wejścia ujrzał Seneszala w towarzystwie chorążego Marynarki Imperialnej.

"Ciekawie wygląda pani chorąży" - przemknęło przez myśl Morganowi lecz nie zostało więcej czasu na przemyślenia bowiem pani chorąży stuknęła lekko obcasami i zasalutowała przepisowo.

Znający zasady panujące w Marynarce Morgan zdziwił się lekko widząc salutującą mu oficer. W końcu nie był już starszym stopniem oficerem Marynarki. Zrozumiał, że pani chorąży musiała wiedzieć o jego przeszłości we Flocie a skoro wiedziała ona wiedział o tym również jej przełożony. Ten salut miał być czymś w rodzaju gestu wyrażającego szacunek dla byłego jakby nie było oficer Imperialnej Marynarki.

- Chorąży Dyna Flen z rozkazu kapitana Keel'a - zameldowała służbiście - Mam zaszczyt zaprosić pana Kapitana na pokład Ręki Odkupienia w towarzystwie wybranych przez pana ludzi. Pan kapitan Keel chciałby omówić z panem sprawy najwyższej wagi.
Ot zaproszenie :)

: 21 lutego 2016, 16:07
autor: Suriel
Sala trofeów Królowej Cierni, 503.815.M41

Morgan zdawkowo zareagował na jej salut obcinając ją pobieżnie wzrokiem. Chorąża w jednym momencie stwierdziła, iż wzmianka o niedawnej służbie kapitana we flocie musiała być prawdziwa. Odpowiedział jej w typowym stylu wyższego rangą oficera przyzwyczajonego bardziej do odbierania salutów niż ich składania. Było coś w jego zachowaniu, wyższość i duma i sposób noszenia się co było typowe dla oficerów marynarki i nie dało się tego podrobić.

- Oczywiście, nie zamierzam odmówić pani prośbie. - odpowiedział wywierając lekki nacisk na przedostatnie słowo.

- Wraz ze mną wyruszy mój zaufany doradca, człowiek który służy mojej rodzinie wiele lat i któremu mogę w pełni zaufać - wskazał ręką na Seneszala - mój Counsellor pan Christo Barca. Mam wrażenie, że kwestie które zamierza poruszyć kapitan Keel będą wymagały wtajemniczenia Szefa Ochrony Królowej Drago Vexa. Nawet jeśli treść rozmów nie będzie jawna dal mojej załogi muszę mieć pewność, że zostały wprowadzone ślepe zasady bezpieczeństwa na okręcie. To w końcu blisko dwadzieścia cztery tysiące osób, jesteśmy jak rodzina. Zakładam, iż może zaistnieć konieczność konsultacji z naszym nawigatorem, przeto będzie nam towarzyszył pan Macharius Matius z domu Visscher. Oprócz mojej sześcioosobowej ochrony to wszyscy jednak na pani miejscu spodziewał bym się jeszcze ekscelencji Diomedesa, który na pewno nie odmówi sobie przyjemności obejrzenia maszyny i wymienienia danych. Myślę że możemy ruszać niezwłocznie. - przeszywający wzrok spadł na chorążą Flen lustrując jej reakcję.
Ruszamy z tym koksem, bo kakao stygnie... Czekam na wpis MG.

: 21 lutego 2016, 16:25
autor: Kargan
Sala trofeów Królowej Cierni, 503.815.M41

- Jak sobie pan życzy Kapitanie - chorąży Flen skinęła głową nie dając po sobie poznać, że zauważyła spojrzenie omiatające ściśle przylegający do jej ciała mundur jak szperacze Marynarki szukające w ciemnej nocy wrogich bombowców - Jeśli pan pozwoli zaczekam z moimi ludźmi w hangarze czekając na pana i pańskich ludzi. Sierżant Torres zostanie w tym czasie na mostku Królowej. Za pańskim pozwoleniem...

Odrobina kurtuazji w wykonaniu Dyny Flen miała wyraźnie dać do zrozumienia, że Dyna Flen szanuje Morgana Blackthorna. Oboje wszak wiedzieli, że żadna zgoda na pozostanie Torresa na mostku nie jest wymagana. Zasalutowawszy służbiście chorąży Flen ruszyła w kierunku wyjścia.
Chorąży poczeka na Was w hangarze - ściągnięcie tam Diomedesa i Machariusa może potrwać. Może chcecie również ustalić jakąś "taktykę" na czas nadchodzącej rozmowy. Jak rozumiem nikt nie odmawia Kapitanowi i wszyscy razem ruszacie na Rękę Odkupienia ?

: 21 lutego 2016, 20:34
autor: Suriel
Pomieszczenie techniczne Nadzoru Hangarem Królowej Cierni, 503.815.M41

Kapitan zebrał wszystkich zainteresowanych w pomieszczeniu szefa nadzorującego ruchu hangarem. W tej chwili Morgan wysłał tego średniego stopniem oficera na dłuższy spacer. Wejścia pilnowali jego ochroniarze.
W pomieszczeniu oprócz kapitana były wszystkie osoby jakie miały udać się na Rękę.

- Nie ma co ukrywać panowie, iż zapewne złożą nam propozycję wykonania zadania. Propozycję nie od odrzucenia. Jako były oficer imperialnej floty muszę powiedzieć, sam wielokrotnie bywałem w podobnej sytuacji jednak z drugiej niejako strony. Wówczas to najbardziej irytowała mnie prywata kapitanów wolnej floty stanwaiająca interes własny nad powinności względem, Imperatora, imperium i ludzkości. Dlatego klnę się na honor, iż zachowam się przykładnie i wykonam powinności w sposób przykładny. Tego też oczekuję od moich oficerów. - Spojrzał po zebranych. - Jednakoż, zdarza się... i przyznaję to z ciężkim sercem, iż nawet we flocie imperialnej zdarzają się kapitanowie upatrujący swoich własnych korzyści i wykorzystujący Traderów we własnych grach. Nie muszę przypominać, że wokół Lucids nadal toczy się gra dwóch wielkich rodów kupieckich. Każdy ma swoje koneksje sięgające nawet w głąb imperialnej marynarki. Miejcie zatem uszy i oczy szeroko otwarte i baczcie czy jest to faktycznie stan wyższej konieczności czy tylko markowanie kolejnego ruchu na szachownicy, przez któryś z rodów. Jeśli nie ma pytań, to wszystko.

: 21 lutego 2016, 21:30
autor: Keth
Królowa Cierni, 503.815.M41

Seneszal upewnił się, że jego ceremonialny uniform nie ma najmniejszej skazy, poprawił raz jeszcze pas i rękawy. Świadomy bezcelowości takiego postępowania, nie zabrał ze sobą żadnej broni. Kapitan imperialnego krążownika miał nad swymi gośćmi pełnię władzy, w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Christo słuchał przemowy Morgana jednym uchem, rejestrując ją w pamięci i krzywiąc się leciutko na dźwięk słów kapitana krytykujących samolubność niektórych dziedziców Kupieckich Gwarancji. Wojskowa przeszłość tkwiła głęboko w sercu i umyśle Blackthorna, co mogło w przyszłości owocować niepotrzebnymi komplikacjami.

Dyna Flen przywiozła na pokład Królowej Cierni zaproszenie do spotkania z kapitanem Ręki Odkupienia. Samo w sobie nie stanowiło ono powodu do szczególnego niepokoju, co najwyżej budziło ogromne zaciekawienie Barcy - Marynarka bardzo rzadko operowała w obrębie Koronusa i obecność krążownika w systemie Foulstone musiała rodzić wiele pytań. Jakie by one nie były, rychła wizyta na pokładzie drugiego okrętu miała przynieść odpowiedzi na przynajmniej część z nich.

Barca poświęcił więcej uwagi wyborowi poczynionemu przez kapitana w kwestii składu delegacji. Gdyby Morgan zapytał swego doradcy o zdanie, ten zaleciłby mu pozostawienie na mostku nie tylko Krixa i Vexa, ale i Diomedesa. Zapraszanie arcymagosa do udziału w spotkaniu na tak wczesnym etapie wspólnej podróży trąciło chęcią przypodobania się Diomedesowi, być może w celu zatarcia złego wrażenia po pierwszym zatargu kompetencyjnym. W opinii seneszala Morgan okazywał w ten sposób swą słabość i umacniał jednocześnie pozycję arcymagosa.

A mocna pozycja Diomedesa na pokładzie Królowej narażała na szwank sferę wpływów seneszala.

- Bez względu na przebieg spotkania, proponuję wstrzymać się z reakcjami do czasu powrotu na pokład Królowej - oznajmił Christo - Musimy stanowić jednolitą grupę w obliczu ofert, które być może zostaną nam złożone.
Lecimy?

: 22 lutego 2016, 07:43
autor: Kargan
Czyli lecą Morgan, Barca, Diomedes i Vex ? OK :)

: 22 lutego 2016, 08:32
autor: Kargan
Prom Arvus, 503.815.M41

Na pierwszy rzut oka dało się poznać, że Arvus którym lecieli nie jest standardową jednostką. Oczywiście zawsze występowały drobne różnice i niewielkie modyfikacje w zależności od tego z jakiej stoczni pochodziły konkretne modele, ale ten transporter został kompletnie przerobiony. Zniknęła gródź odzielająca część ładunkową od kabity pilota a w środku ustawiono kilka rzędów mało wygodnych foteli. Pojazd mógł w tej specyficznej konfiguracji przewozić szesnastu pasażerów i trochę niewielkiego gabarytowo ładunku i Drago Vex już się zastanawiał nad większymi możliwościami jakie dawało posiadanie takiego pojazdu. Dzięki usunięciu grodzi oddzielającej kabinę pasażerską od pilota siedzący w pierwszym rzędzie Morgan i Barca mogli podziwiać widok dostępny normalnie tylko dla pilota Arvusa.

Prom podchodził do krążownika od strony dziobu a olbrzymi okręt zdawał się rosnąć w oczach. Wykonawszy delikatny zwrot maszyna ominęła sterczące z adamantytowego dziobu potężne lance i kontynuowała swój lot wzdłuż prawej burty krążownika. Olbrzymi kadłub krążownika przesuwał się pod nimi na podobieństwo jakiegoś ogromnego, morskiego lewiatana. Na poznaczonym bliznami ciemnym pancerzu krążownika widać było dziesiątki włazów służących do wyrzucania w przestrzeń kapsuł abordażowych. Przed oczyma pasażerów przesuwały się powoli potężne stanowiska artylerii okrętowej, opancerzone wieżyczki obrony przeciw torpedowej, anteny systemów monitoringu oraz błyskające elektrycznymi wyładowaniami generatory pola siłowego. Potęga i majestat Imperialnej Marynarki wywoływał uśmiech na twarzy Morgana Blackthora powodując jednocześnie osłupienie i wyraźny niepokój u Seneszala Barcy. Czym innym była sucha wiedza o parametrach krążownika klasy Lunar a czym innym znalezienie się tak blisko tej jednostki.

W okolicy śródokręcia krążownika prom zwolnił wyraźnie by po wykonaniu płynnego skrętu skierować się w stronę oświetlonego luku hangaru. Najwyraźniej dla pilota była to rutynowa operacja bowiem Arvus osiadł delikatnie na płycie lądowiska zaledwie kilkadziesiąt sekund później. Chorąży Flen, która zdawała się do tej pory drzemać, szybkim ruchem odpięła pas bezpieczeństwa i zerwała się z fotela.

- Witamy na pokładzie Ręki Odkupienia - rzuciła - Proszę za mną.
[center]Obrazek[/center]
Glory of Imperial Navy

: 22 lutego 2016, 20:26
autor: Keth
Hangar Ręki Odkupienia, 503.815.M41

Seneszal odpiął utrzymujące go w miejscu pasy bezpieczeństwa. Prom pozbawiony był pokładowego kompensatora grawitacyjnego, toteż wejście w pole sztucznej grawitacji krążownika przyniosło ze sobą przelotne wrażenie mdłości. Christo zdusił je w sobie, podniósł się z fotela z kamienną miną nie zamierzając okazać po sobie najmniejszego wrażenia słabości.

Spojrzenie mężczyzny prześlizgnęło się po zdeformowanych plecach arcymagosa, po czym zatrzymało się na postaci chorąży Flen.
Będę się starał trzymać tuż za kapitanem i zawsze pół kroku przed Diomedesem!

: 23 lutego 2016, 09:42
autor: maciej
Macharius Visscher spiesznym krokiem zmierzał ku dokowi Królowej by w ostatniej chwili postawić nogę na zamykającej się rampie promu.

- Kapitanie... Pani oficer- skinal uprzejmie głową dwóm najwyższym rangą oficerom na pokładzie po czym zajął miejsce nieopodal młodego Blackthorne'a. Nadarzyła się okazja by postawić nogę na porządnym statku Imperium i nawigator postanowił skwapliwie to wykorzystać.

-Ciekawe, kto nawiguje statki marynarki - myślał w trakcie lotu na wojenny okręt Imperium.

-Khem- chrząknął nawigator.

-Pani chorąży, jaki to ród nawigatorow pomaga Wam przechodzić przez Osnowe?


[KETH] Scaliłem dwa posty razem.

: 23 lutego 2016, 21:10
autor: Keth
Myślę, że w trakcie formalnego zebrania z kapitanem tego zacnego okrętu nasz Nawigator mógłby poprosić o zgodę na spotkanie z miejscowym przedstawicielem Navis Nobilite - tyle tylko, że Ręka Odkupienia należy do Floty Calixis, a to oznacza najpewniej Dom Xan'Tai (Patriarcha Xan'Tai posiada praktyczną wyłączność na kontrakty w Zgrupowaniu Calixis). Nie nastawiaj się na gorące powitanie, Macieju, raczej oziębłą podejrzliwość ubraną w kurtuazyjne słówka!

: 23 lutego 2016, 21:15
autor: Suriel
Więc jeśli chcesz się Macieju pozbyć konkurencji wpierw musisz zmylić jego czujność a dopiero potem strzelić mu między oczy.
Gdziekolwiek to u was jest...
Morgan zupełnie stracił zaintersowanie zarówno rozmową jak i chorążą w momencie kiedy wyszli do doku.
Panujący tam porządek oraz organizacja pracy przypomniała mu w jednej chwili jak wiele poświęcił rezygnując z funkcji w imperialnej marynarce. Przez chwilę poczuł się jak parę miesięcy temu kiedy to wokół niego aż roiło się od niższych rangą pochlebców, a na jedno jego słowo zginało się tysiące karków w mozolnej okrętowej pracy jaką im wskazał. Nie było sytuacji jaką podpatrzył na Królowej gdzie jeden z funkcyjnych zadawał pytanie podwładnemu, a tamten zawiązywał sobie buta i z flegmą odpowiadał przełożonemu. Coś co na Królowej nie raziło, na imperialnym okręcie było nie do przyjęcia. A już grożenie scholowaniem okrętu lub straszenie magoską siekierką było zupełnie nie do pomyślenia. Sądy wojskowe działały w takich sytuacjach nader szybko i precyzyjnie, a że Morgan nie słyszał by jakikolwiek magos był sędzią to wyroki były dosyć przewidywalne.

Morgan westchnął tęsknie do dawnych dni i rzucił okiem na Drago. On jako jedyny mógł zrozumieć i zachwycić się służbą w imperialnej flocie.
Tup, tup, tup... idziemy

: 24 lutego 2016, 09:59
autor: Kargan
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Morgan Blackthorn wraz ze swą świtą przemierzał pokłady i korytarze krążownika w towarzystwie milczącej Dyny Flen. Dla Morgana było to jak powrót do domu. Jak znalezienie się na powrót w bezpiecznym, znanym miejscu, wśród ludzi, których rozumiał otoczony zasadami, które akceptował. Wszystko tu było znajome, swojskie i takie jakie zdaniem Morgana powinno być. Rzecz jasna krążownik klasy Lunar był wielokrotnie większy od niszczyciela na którym służył Morgan i różnicę tę wyczuwał nawet sam kapitan. Jednakże doskonale zorganizowane tłumy ludzi podążających w sobie tylko znanych kierunkach, oddających się sobie znanym czynnościom i wykonujących polecenia oficerów i podoficerów sprawiały, że Morgan zatęsknił za Flotą.

Nieco inaczej miała się sprawa z Seneszalem, który nie miał do tej pory okazji postawić stopy na pokładzie okrętu wojennego tej wielkości. Barcę nieco przytłaczał ogrom jednostki i zastanawiał się jak długo potrwać może marsz jej korytarzami w nadziei ujrzenia wreszcie jej kapitana. Drago z pewną zadumą i lekką zazdrością spoglądał na spotykane na każdym niemal kroku patrole uzbrojonych marynarzy. Skupieni, czujni, zgrani i świetnie wyekwipowani. Armsmeni Reki wprawiali wrażenie zawodowców najwyższej klasy. Vex dałby wiele, by jego ludzie prezentowali ten sam poziom wyszkolenia bo o podobnej liczebności nie mógł niestety nawet marzyć.

Po około dwudziestu minutach marszu dotarli wreszcie do szerokiego, jasno oświetlonego korytarza korytarza, w którego mniej więcej połowie stali czterej wartownicy. Delegacja podeszła bliżej a Dyna Flen wymieniła kilka cichych zdań z dowódcą warty. Vex z uznaniem pokiwał głową. Wystawienie warty w połowie korytarza zamiast na jego początku dawało taktyczną przewagę wartownikom i nie pozwalało "zdjąć ich" z zaskoczenia. Wreszcie dowódca warty zasalutował krótką i skinął swoim ludziom. Delegacja minęła posterunek kierując się w stronę szerokich, dwuskrzydłowych drzwi. Chorąży Flen przyłożyła dłoń do skanera znajdującego się z prawej strony wejścia po czym uśmiechnęła się lekko w kierunku Morgana.

- Kapitan Keel oczekuje panów - rzuciła służbiście zagłuszając cichy syk rozsuwającej się grodzi.
Nie było znów tak daleko prawda ? :)

: 24 lutego 2016, 09:59
autor: Denver
Widzę że Vex ma szansę na odkupienie przewin z transportem z Portu ;-)