PBF - Droga do... nikąd
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Obaj przeciwnicy sprawiali wrażenie niebezpiecznych, toteż Araven zdecydował wyeliminować z walki w pierwszej kolejności pozbawionego zbroi hasarytę w ubiorze mularczyka. Długi prosty miecz elfa śmignął w powietrzu niczym metalowa żmija, dosięgnął szyi mularczyka w chwili, kiedy ten okrążał Aravena próbując zajść go z flanki. Strumień gorącej krwi trysnął na twarz stojącego na ugiętych nogach zbrojnego w czarnej brygantynie, obryzgał mu oczy. Człowiek wrzasnął zaskoczony ocierając twarz wierzchem dłoni i Araven natychmiast wykorzystał ten ułamek sekundy przechylając się w bok w stronę napastnika w prostym stroju robotnika.
Długie wąskie ostrze lewaka dzierżone smukłymi palcami lewej dłoni elfa zatopiło się w jednym z oczodołów rzekomego mularczyka, przebijając na wylot wytrzeszczone oko i dochodząc do mózgu. Mężczyzna zadygotał konwulsyjnie wypuszczając z rąk pałkę i kordelas, zwalił się pomiędzy dwie przewrócone ławy, gdy Araven wyszarpnął ostrze z rany. Szabla draba w czarnej brygantynie śmignęła w powietrzu, zderzyła się z metalicznym szczękiem z mieczem elfa, z obu ostrzy trysnęły iskry. Odpychając w bok szablę Araven ciął zamaszyście trzymanym w drugiej ręce lewakiem, rozcinając czubkiem jego ostrza wystające spod brygantyny przedramię zbrojnego.
Wątek techniczny
W 65. momencie Araven trafił mularczyka wypłacając mu 127 tnących bez ochrony pancerza. Drugi cios, zadany lewakiem, dobił pierwszego przeciwnika. Najemnik nie zdołał zadać w pierwszej rundzie celnych ciosów, zarobił w zamian draśnięcie za 32 tnące lewakiem w trzecim ataku Aravena.
Obaj przeciwnicy sprawiali wrażenie niebezpiecznych, toteż Araven zdecydował wyeliminować z walki w pierwszej kolejności pozbawionego zbroi hasarytę w ubiorze mularczyka. Długi prosty miecz elfa śmignął w powietrzu niczym metalowa żmija, dosięgnął szyi mularczyka w chwili, kiedy ten okrążał Aravena próbując zajść go z flanki. Strumień gorącej krwi trysnął na twarz stojącego na ugiętych nogach zbrojnego w czarnej brygantynie, obryzgał mu oczy. Człowiek wrzasnął zaskoczony ocierając twarz wierzchem dłoni i Araven natychmiast wykorzystał ten ułamek sekundy przechylając się w bok w stronę napastnika w prostym stroju robotnika.
Długie wąskie ostrze lewaka dzierżone smukłymi palcami lewej dłoni elfa zatopiło się w jednym z oczodołów rzekomego mularczyka, przebijając na wylot wytrzeszczone oko i dochodząc do mózgu. Mężczyzna zadygotał konwulsyjnie wypuszczając z rąk pałkę i kordelas, zwalił się pomiędzy dwie przewrócone ławy, gdy Araven wyszarpnął ostrze z rany. Szabla draba w czarnej brygantynie śmignęła w powietrzu, zderzyła się z metalicznym szczękiem z mieczem elfa, z obu ostrzy trysnęły iskry. Odpychając w bok szablę Araven ciął zamaszyście trzymanym w drugiej ręce lewakiem, rozcinając czubkiem jego ostrza wystające spod brygantyny przedramię zbrojnego.
Wątek techniczny
W 65. momencie Araven trafił mularczyka wypłacając mu 127 tnących bez ochrony pancerza. Drugi cios, zadany lewakiem, dobił pierwszego przeciwnika. Najemnik nie zdołał zadać w pierwszej rundzie celnych ciosów, zarobił w zamian draśnięcie za 32 tnące lewakiem w trzecim ataku Aravena.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jak Ci się podobała walka dupku? Nieładnie mnie nazwałeś a teraz umierasz. Twój kolega po fachu zaraz do Ciebie dołączy. Koncentruję sie na kolejnym przeciwniku. Sharami jest dziś ze mną oby tak dalej
Ostatnio zmieniony 26 grudnia 2011, 22:42 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Fałszywy robotnik był szybki, szybszy od obciążonego zbroją sharamity. Ściskana w jego ręce wekiera uderzyła druida w pierś, wbiła się sękatymi drewnianymi szpikulcami w pancerz Deliada przecinając w kilku miejscach grubą skórznię. Sharamita stęknął z bólu, ciął na odlew swoim toporem. Gładkie ostrze odrąbało hasarycie lewą rękę w łokciu, z kikuta zaczęła tryskać pompowana bijącym szaleńczo sercem krew. Młody mężczyzna wrzasnął przedśmiertnie, uderzył druida raz jeszcze wekierą, tym razem trafiając wprost w głowę. Drewniane szpikulce rozdarły Deliadowi skórę na czole i skroni, zazgrzytały na twardej czaszce sharamity.
Deliad krzyknął porażony bólem, którego nie zdołało złagodzić nawet druidyczne zaklęcie, dzięki któremu jego skóra stwardniała przybierając z wierzchu frakturę kamienia. Krew ciekła mu z ran, zalewała oczy, pieniła się na ustach. Odpychając mularczyka tarczą cofnął się o krok, a potem chlasnął przeciwnika ostrzem topora prosto w twarz, rozrąbując mu na poły czaszkę.
Wątek techniczny
Wszystkie cztery ataki w tym sparingu okazały się celne, zarówno dwa druida jak i dwa jego przeciwnika. W efekcie końcowym mularczyk padł (znowu dzięki brakowi pancerza), natomiast Deliad ustał, ale ma tylko 22 pkt. ŻYW.
Fałszywy robotnik był szybki, szybszy od obciążonego zbroją sharamity. Ściskana w jego ręce wekiera uderzyła druida w pierś, wbiła się sękatymi drewnianymi szpikulcami w pancerz Deliada przecinając w kilku miejscach grubą skórznię. Sharamita stęknął z bólu, ciął na odlew swoim toporem. Gładkie ostrze odrąbało hasarycie lewą rękę w łokciu, z kikuta zaczęła tryskać pompowana bijącym szaleńczo sercem krew. Młody mężczyzna wrzasnął przedśmiertnie, uderzył druida raz jeszcze wekierą, tym razem trafiając wprost w głowę. Drewniane szpikulce rozdarły Deliadowi skórę na czole i skroni, zazgrzytały na twardej czaszce sharamity.
Deliad krzyknął porażony bólem, którego nie zdołało złagodzić nawet druidyczne zaklęcie, dzięki któremu jego skóra stwardniała przybierając z wierzchu frakturę kamienia. Krew ciekła mu z ran, zalewała oczy, pieniła się na ustach. Odpychając mularczyka tarczą cofnął się o krok, a potem chlasnął przeciwnika ostrzem topora prosto w twarz, rozrąbując mu na poły czaszkę.
Wątek techniczny
Wszystkie cztery ataki w tym sparingu okazały się celne, zarówno dwa druida jak i dwa jego przeciwnika. W efekcie końcowym mularczyk padł (znowu dzięki brakowi pancerza), natomiast Deliad ustał, ale ma tylko 22 pkt. ŻYW.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Przeciwnik Amrasa nie miał wiele szczęścia. Mówiąc szczerze, zabrakło mu tego szczęścia zupełnie już w pierwszej chwili pojedynku. Uzbrojony w dwa miecze elf odbił w bok jego szablę lewym ostrzem, naparł błyskawicznie na człowieka odchylając jeszcze mocniej w lewo jego dzierżącą broń rękę, po czym wraził sztych prawego miecza w krtań nieszczęśnika tuż nad krawędzią jego skórzni. Kuta przez zbrojmistrzów z Olgionu klinga przeszyła bez trudu noszony pod spodem skórzni pikowany aketon, weszła głęboko w ciało zbrojnego zgrzytając na jego kręgach.
Mężczyzna zacharczał chrapliwie, wytrzeszczył oczy dusząc się zalewającą gardło krwią. Szabla wyślizgnęła się z pozbawionych znienacka czucia palców, spadła z metalicznym brzękiem na drewnianą podłogę izby. Nie zastanawiając się ani chwili Amras odciągnął w tył dzierżącą drugi miecz lewą rękę, po czym pchnął z całej siły ukosem w prawą pachę człowieka, którą hasaryta odsłonił podnosząc dłoń ku tkwiącemu wciąż ostrzu. Przebity parą mieczy zbrojny stęknął raz jeszcze głucho, po czym wywrócił oczy i runął na podłogę wydając z siebie ostatni bulgotliwy dech.
Wątek techniczny
Sparing Amrasa zakończył się w pierwszej rundzie, zbrojny w skórzni oddał życie za swe bóstwo w widowiskowy i klimatyczny sposób. Pozostaje nam jeszcze gwóźdź programu, czyli Barth i szarooki oraz pierwszorundowa akcja hasaryckiego czarownika. Poczekajmy chwilkę na stosowne wyliczenia Tzeentcha.
Przeciwnik Amrasa nie miał wiele szczęścia. Mówiąc szczerze, zabrakło mu tego szczęścia zupełnie już w pierwszej chwili pojedynku. Uzbrojony w dwa miecze elf odbił w bok jego szablę lewym ostrzem, naparł błyskawicznie na człowieka odchylając jeszcze mocniej w lewo jego dzierżącą broń rękę, po czym wraził sztych prawego miecza w krtań nieszczęśnika tuż nad krawędzią jego skórzni. Kuta przez zbrojmistrzów z Olgionu klinga przeszyła bez trudu noszony pod spodem skórzni pikowany aketon, weszła głęboko w ciało zbrojnego zgrzytając na jego kręgach.
Mężczyzna zacharczał chrapliwie, wytrzeszczył oczy dusząc się zalewającą gardło krwią. Szabla wyślizgnęła się z pozbawionych znienacka czucia palców, spadła z metalicznym brzękiem na drewnianą podłogę izby. Nie zastanawiając się ani chwili Amras odciągnął w tył dzierżącą drugi miecz lewą rękę, po czym pchnął z całej siły ukosem w prawą pachę człowieka, którą hasaryta odsłonił podnosząc dłoń ku tkwiącemu wciąż ostrzu. Przebity parą mieczy zbrojny stęknął raz jeszcze głucho, po czym wywrócił oczy i runął na podłogę wydając z siebie ostatni bulgotliwy dech.
Wątek techniczny
Sparing Amrasa zakończył się w pierwszej rundzie, zbrojny w skórzni oddał życie za swe bóstwo w widowiskowy i klimatyczny sposób. Pozostaje nam jeszcze gwóźdź programu, czyli Barth i szarooki oraz pierwszorundowa akcja hasaryckiego czarownika. Poczekajmy chwilkę na stosowne wyliczenia Tzeentcha.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Jeżeli będę w stanie pomóc innym w walce to pomagam, nie wiem kopnąć stołek pod nogi nacierającego przeciwnika, zastawić mieczem cios czy odciążyć kogokolwiek to tak robię, ale przede wszystkim trzeba wiedzieć co się dalej dzieje.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Dostrzegając wszędzie wokół siebie zaciętą walkę Barth ruszył tanecznym krokiem w stronę szarookiego z ogarniętą magicznymi płomieniami klingą, chcąc jak najszybciej pokonać wyjątkowo niebezpiecznego przeciwnika. Kątem oka uruk widział jak Deliad walczy w progu drzwi z tłukącym go wekierą mularczykiem i jak Araven wraża w oko jednego ze swych przeciwników ostrze lewaka. Opadnięty przez gromadę pomocników Hamaala zbrojny w brygantynie zdążył chlasnąć szablą jednego kuchcika zanim reszta przewróciła go na podłogę i zaczęła dźgać kordami, której w jednej chwili poczerwieniały od świeżej ludzkiej krwi.
Wszystko to Barth Vader widział kątami oczu, wpatrzony w postać idącego mu naprzeciwko szarookiego czarnoksiężnika. Spowijające ostrze szlapara zielonkawe płomienie wydłużyły się znienacka, przybrały na rozmiarach wijąc się żarłocznie na krawędziach ostrza. Stojący u boku szarookiego czarodziej zakrzyknął coś przenikliwym tonem, w niezrozumiałej dla uruka mowie. Ciałem Bartha coś targnęło silnie, coś naparło od środka na materiał jego aketonu. Uruk wydał z siebie mimowolnie pomruk pełnego grozy zdumienia, kiedy ukryty pod ubraniem medalion wyślizgnął mu się znienacka z rękawa na podobieństwo żywej istoty, ulatując w powietrzu prosto do wyciągniętej ręki maga.
Hasarycki przywódca jakby czekał na ten moment, runął w stronę Bartha biorąc szeroki zamach szlaparem. Uruk zareagował instyntownie, uchylając się zwinnie przed ciosem i tnąc w odpowiedzi dzierżoną oburącz szablą.
Fontanna krwi trysnęła wysoko w górę, kiedy wykute z pietyzmem ostrze szabli rozrąbało głowę szarookiego na podobieństwo rozciętego rzeźnickim toporem kartofla, zagłębiając się pośród chrzęstu rozczłonkowywanych kości pośrodku klatki piersiowej hasaryty.
Zielonkawe płomienie pełzające po klindze broni szarookiego zgasły w ułamku sekundy.
Wątek techniczny
Muszę zastrzec, że całą walkę liczył Tzeentch i wszelkie zażalenia oraz wyrazy miłości trzeba kierować pod właśnie jego adresem. Barth jako tarczownik przemienił się w żywą fortecę, a jego pierwszy zadany ciężką szablą cios wygenerował... 327tn!
Dostrzegając wszędzie wokół siebie zaciętą walkę Barth ruszył tanecznym krokiem w stronę szarookiego z ogarniętą magicznymi płomieniami klingą, chcąc jak najszybciej pokonać wyjątkowo niebezpiecznego przeciwnika. Kątem oka uruk widział jak Deliad walczy w progu drzwi z tłukącym go wekierą mularczykiem i jak Araven wraża w oko jednego ze swych przeciwników ostrze lewaka. Opadnięty przez gromadę pomocników Hamaala zbrojny w brygantynie zdążył chlasnąć szablą jednego kuchcika zanim reszta przewróciła go na podłogę i zaczęła dźgać kordami, której w jednej chwili poczerwieniały od świeżej ludzkiej krwi.
Wszystko to Barth Vader widział kątami oczu, wpatrzony w postać idącego mu naprzeciwko szarookiego czarnoksiężnika. Spowijające ostrze szlapara zielonkawe płomienie wydłużyły się znienacka, przybrały na rozmiarach wijąc się żarłocznie na krawędziach ostrza. Stojący u boku szarookiego czarodziej zakrzyknął coś przenikliwym tonem, w niezrozumiałej dla uruka mowie. Ciałem Bartha coś targnęło silnie, coś naparło od środka na materiał jego aketonu. Uruk wydał z siebie mimowolnie pomruk pełnego grozy zdumienia, kiedy ukryty pod ubraniem medalion wyślizgnął mu się znienacka z rękawa na podobieństwo żywej istoty, ulatując w powietrzu prosto do wyciągniętej ręki maga.
Hasarycki przywódca jakby czekał na ten moment, runął w stronę Bartha biorąc szeroki zamach szlaparem. Uruk zareagował instyntownie, uchylając się zwinnie przed ciosem i tnąc w odpowiedzi dzierżoną oburącz szablą.
Fontanna krwi trysnęła wysoko w górę, kiedy wykute z pietyzmem ostrze szabli rozrąbało głowę szarookiego na podobieństwo rozciętego rzeźnickim toporem kartofla, zagłębiając się pośród chrzęstu rozczłonkowywanych kości pośrodku klatki piersiowej hasaryty.
Zielonkawe płomienie pełzające po klindze broni szarookiego zgasły w ułamku sekundy.
Wątek techniczny
Muszę zastrzec, że całą walkę liczył Tzeentch i wszelkie zażalenia oraz wyrazy miłości trzeba kierować pod właśnie jego adresem. Barth jako tarczownik przemienił się w żywą fortecę, a jego pierwszy zadany ciężką szablą cios wygenerował... 327tn!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI
Widząc padające wszędzie ciała zabitych lub dogorywających hasarytów Araven zaatakował draba w czarnej brygantynie ciosami miecza i lewaka, tnąc i dźgając w serii błyskawicznych uderzeń, które zbrojny parował z coraz większym trudem, nie nadążając za ruchami niebywale szybkiego elfa. Odbita ostrzem miecza szabla poleciała w bok i wojownik skoczył natychmiast wprost na bezbronnego przez ułamek chwili najemnika, zderzając się z nim z impetem i wytrącając żołdaka z równowagi. Człowiek w czarnej skórzni wrzasnął krótko, a wrzask ten przeszedł znienacka w przeciągłe rzężenie, kiedy zbroczone już krwią ostrze lewaka wbiło mu się nagle po rękojeść w odsłonięte gardło tuż pod podskakującą rozpaczliwie grdyką.
Krzyki wypełniające wnętrze Winnego Grona ucichły nagle jak ucięte nożem, zastąpione stłumionym hukiem uderzających w wejście taranów, które wciąż nie potrafiły sforsować wzmocnionych silną magią drzwi.
Z grupy zamachowców na własnych nogach już tylko towarzyszący szarookiemu mag, ściskający w dłoni medalion i rozglądający się wokół siebie pełnym posępnej desperacji wzrokiem.
Wątek techniczny
Dwa pierwsze ciosy Aravena chybiły (miecz i lewak), za to trzeci cios - zadany znów lewakiem - trafił krytycznie (obrażenia x3) zadając 450 kł. Tzeentch pyta, czy miał odliczać WYP zbroi?
Widząc padające wszędzie ciała zabitych lub dogorywających hasarytów Araven zaatakował draba w czarnej brygantynie ciosami miecza i lewaka, tnąc i dźgając w serii błyskawicznych uderzeń, które zbrojny parował z coraz większym trudem, nie nadążając za ruchami niebywale szybkiego elfa. Odbita ostrzem miecza szabla poleciała w bok i wojownik skoczył natychmiast wprost na bezbronnego przez ułamek chwili najemnika, zderzając się z nim z impetem i wytrącając żołdaka z równowagi. Człowiek w czarnej skórzni wrzasnął krótko, a wrzask ten przeszedł znienacka w przeciągłe rzężenie, kiedy zbroczone już krwią ostrze lewaka wbiło mu się nagle po rękojeść w odsłonięte gardło tuż pod podskakującą rozpaczliwie grdyką.
Krzyki wypełniające wnętrze Winnego Grona ucichły nagle jak ucięte nożem, zastąpione stłumionym hukiem uderzających w wejście taranów, które wciąż nie potrafiły sforsować wzmocnionych silną magią drzwi.
Z grupy zamachowców na własnych nogach już tylko towarzyszący szarookiemu mag, ściskający w dłoni medalion i rozglądający się wokół siebie pełnym posępnej desperacji wzrokiem.
Wątek techniczny
Dwa pierwsze ciosy Aravena chybiły (miecz i lewak), za to trzeci cios - zadany znów lewakiem - trafił krytycznie (obrażenia x3) zadając 450 kł. Tzeentch pyta, czy miał odliczać WYP zbroi?