Post
autor: Keth » 13 grudnia 2011, 21:51
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Zaciskający z desperacją zęby Wilson sparował kolbą M16A2 pierwsze dwa ciosy mutanta, przyjmując na obudowę karabinu uderzenia wymierzone metalową tubą wyrzutnika harpunów. Krzepki odmieniec dysponował nadludzką siłą, co Paul natychmiast zauważył, bo mięśnie ramion dosłownie mu zdrętwiały pod wpływem impetu ciosów. Kiedy groteskowo zdeformowany stwór zamachnął się swą bronią po raz trzeci, Wilson wyczuł okazję do przejęcia inicjatywy i obróciwszy karabin w rękach trzasnął odmieńca kolbą prosto w nos.
Mutant zawył, ze zmiażdżonego nosa trysnęła mu gęsta gorąca krew. Paul wypuścił z rąk karabin, prosto pod nogi przeciwnika i nie próbując kręcić bronią tak, by wsadzić stworowi lufę M16A2 w brzuch. Mutant najpewniej nie dałby mu ku temu okazji, roztrzaskując głowę byłego gladiatora tubą wyrzutnika zanim człowiek zdążyłby pociągnąć za spust.
Paul wybrał inne rozwiązanie. Upuściwszy bez cienia wahania karabin mężczyzna cofnął się o krok, płynnie zdzierając z pleców przewieszoną przez grzbiet aluminiową włócznię. Blask słonecznych promieni sączących się pomiędzy konarami drzew zamigotał na wyklepanym z ostrza ogrodowej kosiarki grocie.
Wątek techniczny
Wilson wygrał test inicjatywy. Faktycznie w pierwszej rundzie zadał mutantowi ranę lekką, a nie draśnięcie, bo przy wyniku 1 na 1k20 tamten automatycznie dostał w łeb i ranę o kategorię wyższą niż normalnie.
Teraz testy dla drugiej rundy. Wilson (ZR 16): 18, 13, 5. Trzy sukcesy (uwzględniłem +4 za walkę wręcz, więc dodatkowo w trzecim rzucie 5 redukuje się do 1 i mamy cios w głowę). Mutant (ZR 15): 14, 18, 11. Dwa sukcesy, jedna porażka. Domyślam się, że będą dwa parowania, a potem pchnięcie w gardło z raną ciężką w efekcie końcowym?