PBF - Mały Chłopiec
- Bohaterów przed babami zaczniecie zgrywać jak dowieziemy własne tyłki do Piasków - warknął albinos. Spojrzał bykiem na trackera.
- A ty mi się przestań mazać. Przez komuchów i ufoli każdy na tym świece coś stracił. Łap za kółko i ruszamy stąd dupska.
Ej,babiniec-ryknął w stronę kobiet - Jazda na pakę i zwijamy się do domu. Poplotkujecie potem.
To rzekłszy,misjonarz podszedł do mechaniczno,która pogwizdujac,gmerała pod ciężarówką.
- Jak tam,dojedziemy?
Kate wysunęła sie spod wozu.
-Tak. Wszystko wygląda ok.
- A ty mi się przestań mazać. Przez komuchów i ufoli każdy na tym świece coś stracił. Łap za kółko i ruszamy stąd dupska.
Ej,babiniec-ryknął w stronę kobiet - Jazda na pakę i zwijamy się do domu. Poplotkujecie potem.
To rzekłszy,misjonarz podszedł do mechaniczno,która pogwizdujac,gmerała pod ciężarówką.
- Jak tam,dojedziemy?
Kate wysunęła sie spod wozu.
-Tak. Wszystko wygląda ok.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Desmond! Faceman! Pakujcie się do kabiny! Panie pojadą ze mną na pace. -oznajmił Lobo nieznoszącym sprzeciwu tonem. Tracker już miał na końcu języka ripostę, gdy misjonarz zaciskając rękę na Krzyżu wycedził przez zęby.
Jak przyuważę, że któregoś rączki świerzbią, to złamię kulasa i tu zostawię, bo coś mi się widzi, że bydlęce chucie miast małżeńskiej powinności niektórym za bardzo do gustu przypadły.
Jak przyuważę, że któregoś rączki świerzbią, to złamię kulasa i tu zostawię, bo coś mi się widzi, że bydlęce chucie miast małżeńskiej powinności niektórym za bardzo do gustu przypadły.
- Jestem niewierzący, a na zewnątrz instytucja małżeństwa gryzie piach od kilkudziesięciu lat. A żeby cokolwiek mi złamać, musiałby pan najpierw podejść na odległość wyciągniętej dłoni, w co wątpię - odparł Desmond trzymając w prawej ręce karabin i wsiadając do szoferki.
Ostatnio zmieniony 28 października 2013, 07:21 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
- No cóż, chyba nie porucham w tym odcinku - mruknął Faceman, puszczając porozumiewawczo oko do Desmonda i pakując się do szoferki.
Jedziemy!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
W końcu,po kilku godzinach nużącej jazdy,ujrzeć można było Cieniste Piaski,jedyną,zdaje się cywilizowaną osadę na tych spustoszonych ziemiach.
Na widok pojazdu który kilka dni temu staranował mur uzbrojeni strażnicy kręcący się po okolicy niemal narobili w portki,spodziewając się ponownie zobaczyć szpetne mordy korsarzy. Zamiast tego ujrzeli wielkiego albinosa który jako pierwszy wyskoczył z kabiny i z uśmiechem na wytatuowanej gębie wypuścił wszystkie pasażerki.
Radościom nie było końca,cała ta niewielka społeczność cieszyła się z powrotu Kate,najprawdopodobniej jedynej w promieniu wielu mil wizardki (Mechanika). Okazało się również że kilka rodzin połączyło się ponownie po bardzo długiej rozłące. Pozostałe kobiety zostały ciepło powitane przez mieszkańców i niemal natychmiast marshal Marshal znalazł dla nich jakieś kwatery.
Kiedy tylko zamieszanie ucichło szeryf miasteczka wezwał Was do siebie.
-Widzę że było ostro,na dodatek wróciliście nie naszym wozem. Ten może i więcej pali ale za to ładunek większy zabierze. Przyda się.-chrząknał,poskrobał się za uchem.
-To,zdaje się,będziecie grzać na wschód,do Mędrków. Po te leki co to wam w górach,w schronie potrzebne są. Tam dość daleko. Mapę wam narysowałem,ale za dokładna nie jest,wiadomo,sporo przeminęło z bombami. A na dokładkę dostalismy zielonych i komuchów. Ale trafić,traficie...a jak kogo spotkacie,bo tam sporo handlarzy ciągnie to wam powiedzą gdzie jechać.
Umowa jest taka,weźcię ciężarówkę. Wam się nada a na miejscu możecie ją przehandlować za rzeczy przydatne dla was i dla nas. My teraz musimy jakoś inaczej podejść do życia tutaj....wiecie,bab się pełno narobiło,trzeba dać dach nad głową,wykarmić itede....a dwadzieścia gąb to sporo jak dla nas. Może jak wrócicie z lekami to ci wasi tam z Azylu zechcą podzielić się przedwojenną wiedzą. Może jakieś sadzonki byśmy wyhodowali,kto wie. Wspomnicie że,jakby nie patrzeć,nasza społeczność wam ciutkę pomogła.
Widzę że na mordy wasze pocieszne padacie,zatem glebnijcie się i odpoczywajcie. Wam się dopiero zacznie spieszyć pewnie z dniem jutrzejszym. Dziś zarazy to paskudna sprawa.
Faceman i Lobo
Na widok pojazdu który kilka dni temu staranował mur uzbrojeni strażnicy kręcący się po okolicy niemal narobili w portki,spodziewając się ponownie zobaczyć szpetne mordy korsarzy. Zamiast tego ujrzeli wielkiego albinosa który jako pierwszy wyskoczył z kabiny i z uśmiechem na wytatuowanej gębie wypuścił wszystkie pasażerki.
Radościom nie było końca,cała ta niewielka społeczność cieszyła się z powrotu Kate,najprawdopodobniej jedynej w promieniu wielu mil wizardki (Mechanika). Okazało się również że kilka rodzin połączyło się ponownie po bardzo długiej rozłące. Pozostałe kobiety zostały ciepło powitane przez mieszkańców i niemal natychmiast marshal Marshal znalazł dla nich jakieś kwatery.
Kiedy tylko zamieszanie ucichło szeryf miasteczka wezwał Was do siebie.
-Widzę że było ostro,na dodatek wróciliście nie naszym wozem. Ten może i więcej pali ale za to ładunek większy zabierze. Przyda się.-chrząknał,poskrobał się za uchem.
-To,zdaje się,będziecie grzać na wschód,do Mędrków. Po te leki co to wam w górach,w schronie potrzebne są. Tam dość daleko. Mapę wam narysowałem,ale za dokładna nie jest,wiadomo,sporo przeminęło z bombami. A na dokładkę dostalismy zielonych i komuchów. Ale trafić,traficie...a jak kogo spotkacie,bo tam sporo handlarzy ciągnie to wam powiedzą gdzie jechać.
Umowa jest taka,weźcię ciężarówkę. Wam się nada a na miejscu możecie ją przehandlować za rzeczy przydatne dla was i dla nas. My teraz musimy jakoś inaczej podejść do życia tutaj....wiecie,bab się pełno narobiło,trzeba dać dach nad głową,wykarmić itede....a dwadzieścia gąb to sporo jak dla nas. Może jak wrócicie z lekami to ci wasi tam z Azylu zechcą podzielić się przedwojenną wiedzą. Może jakieś sadzonki byśmy wyhodowali,kto wie. Wspomnicie że,jakby nie patrzeć,nasza społeczność wam ciutkę pomogła.
Widzę że na mordy wasze pocieszne padacie,zatem glebnijcie się i odpoczywajcie. Wam się dopiero zacznie spieszyć pewnie z dniem jutrzejszym. Dziś zarazy to paskudna sprawa.
Faceman i Lobo
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 29 października 2013, 14:22 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Wykończeni bohaterowie miasteczka dostali tą samą kwaterę w której nocowali ostatnio czyli zaplecze miejscowego ratuszo-baru.
Faceman przygarnął na noc kobietę którą nazwał Przebiśnieg. Z początku wylękniona później nabrała przekonania że może się czuć bezpiecznie i okazała się nader sprawną kochanką.
Ojciec Lobo modlił się w zaciszu baru,prosząc swego Stwórcę o radę i mądrość gdy nagle jego zmysły,przywykłe do ciemności,zarejestrowały czyjąś obecność.
-Wybacz ojcze,że przeszkadzam-usłyszał szept. Oczy albinosa dostrzegły stojącą nieopodal Cindy,okrytą kocem.
-Nie chcę być dziś sama-powiedziała kobieta,puszczając trzymane okrycie. Oczom wielebnego ukazało się młode,opalone i wysportowane nagie ciało dziewczyny,która drobnym krokiem podeszła bliżej,kładąc delikatnie dłonie na wielkim,wytatuowanym torsie ''duchownego''.
Lobo głośno przełknął slinę,nie dane mu było jednak wygłosić mowy o grzechach,gdyż zwinny język kobiety zamknął mu usta.
Desmond złaził całe miasteczko w poszukiwaniu upatrzonego wcześniej uroczego towarzystwa,jednak nigdzie nie mógł znaleźć kobiety,która najwyraźniej wpadła mu w oko. Wiedział co ma robić,gdyż rozumiał jej stratę,zatem droga do jej serca (bądź siedzenia) wydawała się trackerowi łatwiejsza. Kiedy wrócił na posłanie,pogodziwszy się z faktem że nie może znaleźć dziewczyny,na zapleczu usłyszał jednoznaczne odgłosy.
Nie był to jednak Faceman,do niedawna elegancik z Azylu,gdyż ten chrapał w najlepsze z twarzą wciśniętą w cycki jakiejś kobiety.
Tracker podkradł się bliżej drzwi i dojrzał tam coś co spowodowało że mocno zacisnął zęby,porwał z baru flaszkę miejscowego trunku i zniknął w ciemnościach nocy w której pogrążyło się miasteczko.
Faceman przygarnął na noc kobietę którą nazwał Przebiśnieg. Z początku wylękniona później nabrała przekonania że może się czuć bezpiecznie i okazała się nader sprawną kochanką.
Ojciec Lobo modlił się w zaciszu baru,prosząc swego Stwórcę o radę i mądrość gdy nagle jego zmysły,przywykłe do ciemności,zarejestrowały czyjąś obecność.
-Wybacz ojcze,że przeszkadzam-usłyszał szept. Oczy albinosa dostrzegły stojącą nieopodal Cindy,okrytą kocem.
-Nie chcę być dziś sama-powiedziała kobieta,puszczając trzymane okrycie. Oczom wielebnego ukazało się młode,opalone i wysportowane nagie ciało dziewczyny,która drobnym krokiem podeszła bliżej,kładąc delikatnie dłonie na wielkim,wytatuowanym torsie ''duchownego''.
Lobo głośno przełknął slinę,nie dane mu było jednak wygłosić mowy o grzechach,gdyż zwinny język kobiety zamknął mu usta.
Desmond złaził całe miasteczko w poszukiwaniu upatrzonego wcześniej uroczego towarzystwa,jednak nigdzie nie mógł znaleźć kobiety,która najwyraźniej wpadła mu w oko. Wiedział co ma robić,gdyż rozumiał jej stratę,zatem droga do jej serca (bądź siedzenia) wydawała się trackerowi łatwiejsza. Kiedy wrócił na posłanie,pogodziwszy się z faktem że nie może znaleźć dziewczyny,na zapleczu usłyszał jednoznaczne odgłosy.
Nie był to jednak Faceman,do niedawna elegancik z Azylu,gdyż ten chrapał w najlepsze z twarzą wciśniętą w cycki jakiejś kobiety.
Tracker podkradł się bliżej drzwi i dojrzał tam coś co spowodowało że mocno zacisnął zęby,porwał z baru flaszkę miejscowego trunku i zniknął w ciemnościach nocy w której pogrążyło się miasteczko.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
CIĄG DALSZY W NASTEPNYM ODCINKU,PT. ZATRUTE WODY.
UDZIAŁ WZIĘLI:
Albinos misjonarz Lobo
Azylant vocal Faceman
Maruder tracker Desmond
Populacja miasteczka Cieniste Piaski
Clyde,Tyson,Cindy oraz Igor
Wściekła banda Trolli wraz z Saxonem
Stado Bab i dzieciaków.
UDZIAŁ WZIĘLI:
Albinos misjonarz Lobo
Azylant vocal Faceman
Maruder tracker Desmond
Populacja miasteczka Cieniste Piaski
Clyde,Tyson,Cindy oraz Igor
Wściekła banda Trolli wraz z Saxonem
Stado Bab i dzieciaków.
Techniczny:
Panowie,każdy z Was otrzymuje 500 PD.
Panowie,każdy z Was otrzymuje 500 PD.
Opinie,uwagi,sprawy różne proszę na Pw,żeby nie zaśmiecać wątku.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Pozwolę sobie jednak na małe conieco 
Tracker podkradł się bliżej drzwi i dojrzał tam coś..(...*...)... co spowodowało że mocno zacisnął zęby,porwał z baru flaszkę miejscowego trunku i zniknął w ciemnościach nocy w której pogrążyło się miasteczko.* Czy byłaś dzisiaj grzeczna bezbożnico?
Ależ nie ojcze Lobo, ukaż mnie proszę!
KLAPS! KLAPS! KLAPS! - delikatne, acz zdecydowane łapsko albinosa miarowo opadało na jędrny tyłeczek Cindy-
A teraz niegrzeczna owieczko poczujesz COŚ, co na zawsze przypominać ci będzie o ojczulku Lobo i jego WIELKIM DARZE.
Chlupoczące odgłosy.. <CENZURA>...
[center]***[/center]
Rankiem - niewyspany Faceman i Desmond zachodzą do namiotu ojca Lobo:

EPIZOD II : ZATRUTE WODY.
11 CZERWCA 2096 A.D CIENISTE PIASKI,GÓRY SIERRA NEVADA.
Chorobliwie blady świt,zatopiony w gęstych oparach sino zielonkawej mgły zastał miasteczko w półśnie. Jedyne oznaki życia dochodziły z kilku miejsc na obwodzie umocnień,gdzie wyznaczeni strażnicy starali się bacznie obserwować okolicę. Jednak gęsty opar pokrywający całą okolicę znacznie ograniczał widoczność i do tego podsuwał wyobraźni różne cudaczne kształty kręcące się na skraju widzenia.
Z warsztatu Kate dochodziły natomiast odgłosy krzątaniny. Mechaniczka od połowy nocy krzątała się przy ciężarowce,dokonując drobnych napraw i szykując auto do drogi,którą wkrótce mieli podjąć azylanci. Spojrzała z irytacją na zbitek,brudnych od smarów szmat,leżący w kącie.
Podeszła i kopnęła w coś twardego leżącego pod szmatami.
-Pomógłbyś,kurwa,zamiast leżeć dupskiem do góry-warknęła.
Ze szmat wychyliło się umęczonę dniem wczorajszym,zarosnięte oblicze Desmonda.Tracker ciężko westchnął,zionąc wyziewami niestrawionego alkoholu.
-Łeb mi pęka,kobieto-opadł ciężko na posłanie.
Kate stanęła nad wymiętym trackerem,podparłszy się pod boki.
-Jakbyś tyle nie chlał i nie pchał się z łapami,to by Cię nie bolała,ślicznotko.
Kilkadziesiąt metrów dalej,na tyłach dawnego baru,Faceman zwlókł się z wyra i własnie ubierał się z pomocą Przebiśnieg,kobiety którą wyratował z łap korsarzy. Ręka doskwierała i znacznie ograniczała możliwości vocala.
-Że też akurat musiała to być prawa-skarżył się w myślach Faceman,umiejscawiając sobie broń tak,by móc sięgać po nią lewą reką. O ile rana nie będzie mu przeszkadzać zbytnio w strzelaniu,to gorzej będzie z przeładowaniem.
Lobo skończył obracać w paluchach ciężki żelazny różaniec zwieńczony krzyżykiem i rozmaitymi ostrymi rzeczami,doczepionymi do końca.
W myślach powrócił do kilku ostatnich dni,kiedy całe spokojne życie w Azylu,wśród swoich,odeszło w niebyt zastąpione dzikim,zniszczonym światem. Wspomniał całą awanturę z bandą korsarzy,kiedy ratowali kobiety,kiedy wysadzili w diabły całą fortecę Trolli.
Klepnął się z radością w udo,powodując iż leżąca na posłaniu nago Cindy przewróciła się z boku na bok. Nie obudziła się jednak. Wzrok misjonarza przeslizgnął się po nagim,wysportowanym ciele. Potem powędrował ku drzwiom zza których dobiegały odgłosy krzątaniny. I dalej przez ściany aż spoczął tam, gdzie znajdował się warsztat a w nim ciężarówka.
Albionos powstał,ziewnął donośnie -YAAAAWN!!- po czym podniósł leżący na podłodze Krzyż Rozgrzeszenia.
-Komu w drogę temu...
11 CZERWCA 2096 A.D CIENISTE PIASKI,GÓRY SIERRA NEVADA.
Chorobliwie blady świt,zatopiony w gęstych oparach sino zielonkawej mgły zastał miasteczko w półśnie. Jedyne oznaki życia dochodziły z kilku miejsc na obwodzie umocnień,gdzie wyznaczeni strażnicy starali się bacznie obserwować okolicę. Jednak gęsty opar pokrywający całą okolicę znacznie ograniczał widoczność i do tego podsuwał wyobraźni różne cudaczne kształty kręcące się na skraju widzenia.
Z warsztatu Kate dochodziły natomiast odgłosy krzątaniny. Mechaniczka od połowy nocy krzątała się przy ciężarowce,dokonując drobnych napraw i szykując auto do drogi,którą wkrótce mieli podjąć azylanci. Spojrzała z irytacją na zbitek,brudnych od smarów szmat,leżący w kącie.
Podeszła i kopnęła w coś twardego leżącego pod szmatami.
-Pomógłbyś,kurwa,zamiast leżeć dupskiem do góry-warknęła.
Ze szmat wychyliło się umęczonę dniem wczorajszym,zarosnięte oblicze Desmonda.Tracker ciężko westchnął,zionąc wyziewami niestrawionego alkoholu.
-Łeb mi pęka,kobieto-opadł ciężko na posłanie.
Kate stanęła nad wymiętym trackerem,podparłszy się pod boki.
-Jakbyś tyle nie chlał i nie pchał się z łapami,to by Cię nie bolała,ślicznotko.
Kilkadziesiąt metrów dalej,na tyłach dawnego baru,Faceman zwlókł się z wyra i własnie ubierał się z pomocą Przebiśnieg,kobiety którą wyratował z łap korsarzy. Ręka doskwierała i znacznie ograniczała możliwości vocala.
-Że też akurat musiała to być prawa-skarżył się w myślach Faceman,umiejscawiając sobie broń tak,by móc sięgać po nią lewą reką. O ile rana nie będzie mu przeszkadzać zbytnio w strzelaniu,to gorzej będzie z przeładowaniem.
Lobo skończył obracać w paluchach ciężki żelazny różaniec zwieńczony krzyżykiem i rozmaitymi ostrymi rzeczami,doczepionymi do końca.
W myślach powrócił do kilku ostatnich dni,kiedy całe spokojne życie w Azylu,wśród swoich,odeszło w niebyt zastąpione dzikim,zniszczonym światem. Wspomniał całą awanturę z bandą korsarzy,kiedy ratowali kobiety,kiedy wysadzili w diabły całą fortecę Trolli.
Klepnął się z radością w udo,powodując iż leżąca na posłaniu nago Cindy przewróciła się z boku na bok. Nie obudziła się jednak. Wzrok misjonarza przeslizgnął się po nagim,wysportowanym ciele. Potem powędrował ku drzwiom zza których dobiegały odgłosy krzątaniny. I dalej przez ściany aż spoczął tam, gdzie znajdował się warsztat a w nim ciężarówka.
Albionos powstał,ziewnął donośnie -YAAAAWN!!- po czym podniósł leżący na podłodze Krzyż Rozgrzeszenia.
-Komu w drogę temu...
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Witam w kontynuacji. Zaczynamy nastepnego dnia po zakonczeniu części pierwszej. Wszelkie deklaracje pod adresem przyszłej wyprawy zgłaszajcie proszę,w waszych fabularkach. I jedziemy...
Zaktualizowane karty postaci,z bieżacymi rozwinięciami,zmianami cech oraz bieżącym ekwipunkiem poproszę na PW,będę fabularyzował dalej jak otrzymam wszystkie.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Faceman przeciągnął się - na ile pozwalała mu ranna ręka - i spojrzał na twarz Przebiśniega. Może nie należała do najurodziwszych, ale wciąż lepsza niż kaprawe mordy Desmonda i ojca Lobo.
- Zbieraj się, Przebiśniegu mój - powiedział słodko do kobiety, odzyskując dobry humor. - Zabieram cię z tego kurwidołka do Azylu. Tylko najpierw muszę załatwić pewne sprawy z moimi towarzyszami. Tylko parę dni... a tymczasem skombinuj coś do żarcia - puścił oczko i wyszedł z pomieszczenia, w poszukiwaniu reszty zgrai.
- Zbieraj się, Przebiśniegu mój - powiedział słodko do kobiety, odzyskując dobry humor. - Zabieram cię z tego kurwidołka do Azylu. Tylko najpierw muszę załatwić pewne sprawy z moimi towarzyszami. Tylko parę dni... a tymczasem skombinuj coś do żarcia - puścił oczko i wyszedł z pomieszczenia, w poszukiwaniu reszty zgrai.
Robimy naradę wojenną. Co dalej, jak żyć?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Desmond odstawił na pakę samochodu skrzynkę z żywnością i powiedział:
- Kurwa, ty się pytaj ojczulka, Buźka. Jestem wkurwiony i skacowany, wszystko mi się wali na łeb, po prostu zajebiście mi się układa, a ty się mnie pytasz jak żyć. Kurwa mać, wiedziałem że nie należy się do niczego i nikogo przywiązywać. Pierwszy raz od czasu śmierci rodziców próbowałem coś ugrać i spierdoliło się w ciągu jednego jebanego dnia. Ty mnie w ogóle jeszcze słuchasz? Hej, Buźka!
- Kurwa, ty się pytaj ojczulka, Buźka. Jestem wkurwiony i skacowany, wszystko mi się wali na łeb, po prostu zajebiście mi się układa, a ty się mnie pytasz jak żyć. Kurwa mać, wiedziałem że nie należy się do niczego i nikogo przywiązywać. Pierwszy raz od czasu śmierci rodziców próbowałem coś ugrać i spierdoliło się w ciągu jednego jebanego dnia. Ty mnie w ogóle jeszcze słuchasz? Hej, Buźka!
Buźka nie słuchał. Wciąż myślał o cyckach Przebiśniegu...
- Hm? - mruknął, ręką ścierając kropelki śliny wylatujące z paszczy zdenerwowanego Desmonda. - Ach, tak, racja. Słuchaj, Desmond. Może po tej całej przygodzie wrócisz z nami, do Azylu 13? Tylko potrzebujemy te leki... i mapę. Musimy dowiedzieć się, gdzie jest najbliższy azyl, albo miejsce z lekami. I to szybko, bo nie będziemy mieli do czego wracać.
- Hm? - mruknął, ręką ścierając kropelki śliny wylatujące z paszczy zdenerwowanego Desmonda. - Ach, tak, racja. Słuchaj, Desmond. Może po tej całej przygodzie wrócisz z nami, do Azylu 13? Tylko potrzebujemy te leki... i mapę. Musimy dowiedzieć się, gdzie jest najbliższy azyl, albo miejsce z lekami. I to szybko, bo nie będziemy mieli do czego wracać.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Desmond,osobiście nie zetknąłeś się z żadnym za wyjątkiem siedziby Mędrków,czy jak to nazywają Faceman i Lobo,Azyl 15. Ale i tam byłeś ledwie na przedmieściach,nie w środku. Azylanci nikogo nie wpuszczają,za to w okolicy wyrosło miasteczko,duży punkt handlowy,przez okolicznych nazywany Barter Town. Kwitnie tam handel wszelaki,naukowcy się nie wtrącają.
Faceman,dostaliście mapę od Marshala. Nie jest dokładna,ale dojechać się da.
Ostatnio zmieniony 18 listopada 2013, 08:37 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"