: 20 czerwca 2016, 11:08
[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Olaf był ranny... śmiercionośne żądło przecięło jego bok... nie było czasu... I gdy już chciała pomóc Tropicielowi, rozległ się złowieszczy dźwięk. Ni to szelest, ni klekot... ale najbardziej przypominał odgłos świerszczy... Źródłem owego było nic innego, jak takiż sam owad, z którym walczyli przed chwilą. Unosił się w powietrzu na skrzydłach z cienia, polując. Gotowy do ataku na nich!
Ćma Ciemności, ćma Koszmarów... przypominała coś... przypominała te istoty z baśni opowiadanych przez starszych. Porywacze Dusz... tak właśnie na nich mówiono. Ilekroć, po zasłyszanej opowieści, nie mogła spać... nikt nie mógł. Gdy cieniste sylwety istot zdolnych wyrwać duszę i ją uwięzić, przesuwały się przed oczyma... jak można było choć na chwilę zmrużyć oko? Głodne, wiecznie głodne... przeczesujące nasz świat i tajemnicze realia świata astralnego... i tak... bały się światła. Nienawidziły go. Piętno natury istot całkowitej ciemności...
- Ten pomiot ciemności ma w sobie dusze naszych towarzyszy! Możemy jeszcze ich uwolnić! Jedynie magia i światło je rani! Na nic zwykły oręż się zda!
[center]
[/center]
Wykrzyknęła te słowa do towarzyszy, a za raz jej nos zaczynał się wydłużać. Rozpostarła ramiona. Palce zaczęły zmieniać swój kształt, a pióra zdobiące wcześniej włosy i płaszcz, pokryły ciało wiedźmy. Ciało skurczyło się dramatycznie a oczy rozbłysnęły czernią nocy. W miejscu, gdzie uprzednio stała młoda czarownica, unosił się ciemny, pierzasty kształt - kruk. Ptak wzbił się szybko w górę i skierował się na upiorną ćmę. W pewnym momencie jego pióra zalśniły jasnym, żarzącym blaskiem. Agresywne światło elektry objęło skrzydła, dziób, a w końcu całe ciało. Głębokie cienie wcześniej otaczające ich niewielką kompanię, rozproszyły się pod nieustępliwym dotykiem tegoż blasku.
Olaf był ranny... śmiercionośne żądło przecięło jego bok... nie było czasu... I gdy już chciała pomóc Tropicielowi, rozległ się złowieszczy dźwięk. Ni to szelest, ni klekot... ale najbardziej przypominał odgłos świerszczy... Źródłem owego było nic innego, jak takiż sam owad, z którym walczyli przed chwilą. Unosił się w powietrzu na skrzydłach z cienia, polując. Gotowy do ataku na nich!
Ćma Ciemności, ćma Koszmarów... przypominała coś... przypominała te istoty z baśni opowiadanych przez starszych. Porywacze Dusz... tak właśnie na nich mówiono. Ilekroć, po zasłyszanej opowieści, nie mogła spać... nikt nie mógł. Gdy cieniste sylwety istot zdolnych wyrwać duszę i ją uwięzić, przesuwały się przed oczyma... jak można było choć na chwilę zmrużyć oko? Głodne, wiecznie głodne... przeczesujące nasz świat i tajemnicze realia świata astralnego... i tak... bały się światła. Nienawidziły go. Piętno natury istot całkowitej ciemności...
- Ten pomiot ciemności ma w sobie dusze naszych towarzyszy! Możemy jeszcze ich uwolnić! Jedynie magia i światło je rani! Na nic zwykły oręż się zda!
[center]
[/center]Wykrzyknęła te słowa do towarzyszy, a za raz jej nos zaczynał się wydłużać. Rozpostarła ramiona. Palce zaczęły zmieniać swój kształt, a pióra zdobiące wcześniej włosy i płaszcz, pokryły ciało wiedźmy. Ciało skurczyło się dramatycznie a oczy rozbłysnęły czernią nocy. W miejscu, gdzie uprzednio stała młoda czarownica, unosił się ciemny, pierzasty kształt - kruk. Ptak wzbił się szybko w górę i skierował się na upiorną ćmę. W pewnym momencie jego pióra zalśniły jasnym, żarzącym blaskiem. Agresywne światło elektry objęło skrzydła, dziób, a w końcu całe ciało. Głębokie cienie wcześniej otaczające ich niewielką kompanię, rozproszyły się pod nieustępliwym dotykiem tegoż blasku.
Wiedźma używa Zdolności Mieniactwo, aby zmienić się w kruka. Wzbije się wyżej w tej formie i jak nie będzie już zbyt blisko swych towarzyszy, włączy Aurę z Elektry. Wtedy poleci na tego stwora. Jako, że ataki fizyczne nic nie daję, to czarownica będzie polegała na obrażeniach od Elektry z Aury i będzie unikać ewentualnych ciosów stwora. Chce, aby ta ćma była po prostu cały czas w zasięgu Aury.
[/center]