Strona 29 z 48

: 25 lutego 2016, 08:49
autor: Kargan
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Skinąwszy krótko głową Morgan skwitował zaproszenie chorążej Flen i nie czekając aż drzwi rozsuną się do końca ruszył do środka. Jego oczom ukazało się duże, dyskretnie oświetlone pomieszczenie z ustawionym pośrodku wielkim stołem. Stojący tuż obok stołu mężczyzna ruszył w kierunku nadchodzącego kapitana.

- Kapitan Wolnej Floty Morgan Blackthorn - pomimo tego, że Morgan nie był już oficerem Imperialnej Marynarki pewnych nawyków jak chociażby salutowania starszym stopniem nie było się łatwo pozbyć

- Kapitan Anthon Keel - mężczyzna oddał salut uśmiechając się lekko - Witam na pokładzie Reki odkupienia.

Kapitan Keel był wysokim, postawnym mężczyzną o lekko pobrużdżonej twarzy i ciemnych włosach pokrytych lekką siwizną. Wyglądał na dojrzałego i doświadczonego człowieka chociaż absolutnie nie dało się o nim powiedzieć "starzec". W lekko ogorzałej twarzy tkwiły blado-niebieskie oczy przypominające dwa kawałki lodu, które kontrastowały z uśmiechem widocznym na ustach mężczyzny. Kapitan Keel sprawiał wrażenie silnego, zdecydowanego i dumnego mężczyzny, co nie powinno budzić zdziwienia jeśli wzięło się pod uwagę pozycję jaką zajmował.

- Zanim przejdziemy do sprawy, w związku z którą chciałem się z panem spotkać kapitanie Morgan chciałbym zaprosić pana i pańskich towarzyszy na skromny posiłek - Keel wskazał szerokim gestem zastawiony porcelaną stół - Zjedzmy wspólnie kolację, a później, przy szklaneczce amasecu wyjaśnię panu cel mojego zaproszenia.
Nie wypada odmówić takiemu zaproszeniu i mam nadzieję, że nikomu to nie przyjdzie do głowy ;) W trakcie kolacji można rozmawiać na różne tematy, próbować coś sondować lub może "wpływać" jakoś na swojego gospodarza - skile w ruch ;)

: 25 lutego 2016, 09:20
autor: Suriel
- Oczywiście z przyjemnością skorzystamy. Niezmiernie rzadko zdarza się możliwość spożycia wiktuału w obecności kapitana marynarki. Już sama obecność floty w tym odleglym regionie godna jest odnotowania i w oczywisty sposób budzi również pewien niepokój. Wprawdzie nie mówię akurat o sobie ale o tej bardziej trwozliwej cześci wolnej floty. - powiedział Morgan zblizajac zbliżając się w stronę zastawionego stołu. Zatrzymał się rozważając gdzie spocząć.

- Co ciekawe, będąc ostatnio w Footfall pan Barca nie zdobył informacji o obecności imperialnych jednostek w okolicy. A przecież obecność marynarki nie pozostała by bez komentarzy, ploteczek i nieustannych spekulacji. Prawda panie Barca?- Spojrzal bystro na Keela sprawdzając reakcję.
Jeśli nie przymusi mnie sytuacja by zasiąść na szczycue stolu na przeciw Keela wolalbym spocząć przy nim. Po jego prawej stronie co sprawi że atmosfera będzie bardziej przyjazna. Na przeciw Morgan zwykl siadać kiedy z założenia miał odmienne stanowisko na przyklad w biznesie.

: 25 lutego 2016, 12:57
autor: Kargan
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Gospodarz spotkania stanął u szczytu stołu i wskazał Morganowi krzesło stojące po jego prawej stronie.

- Proszę zająć miejsce koło mnie kapitanie Blackthorn - Keel położył dłonie na oparciu krzesła odsuwając je i czekał, aż goście zajmą miejsca za stołem - Wie pan sam doskonale jak to bywa w Marynarce. Czasem musimy się pojawiać w miejscach gdzie nikt się nas nie spodziewa starając się nie wpadać w oczy cywilnym instytucjom Imperium. Taka to już służba.
Gierki słowne przeplatane spożywaniem posiłku czas zacząć :)

: 25 lutego 2016, 13:25
autor: Suriel
- Muszę otwarcie przyznać, że jako były oficer marynarki świetnie pana rozumiem. Sam wielokrotnie dostawałem i wykonywałem podobne rozkazy.- Kapitan odchylił się pozwalając młodzikowatemu oficerowi nałożyć sobie na talerz danie. Rozwinął białą jak śnieg serwetę uwalniając skryte w nich srebrne sztućce o bogatej ornamentyce.

- Ma pan nie tylko wybornego kucharza... - powiedział skończywszy pochłaniać kolejny kęs - ...Ale i wspaniały statek. Krążownik klasy Lunar to jeden z cięższych okrętów. Ma być może słabsze osiągi przyspieszenia od innych swojej klasy ale za to w porównaniu do nich posiada niepospolitą siłę ognia. Niemal współczuję pana przeciwnikowi na którego pan poluje w tym sektorze.
Czy oprócz moich oficerów i Keela są jeszcze jacyś jego oficerowie? Ponieważ jeśli tak to spada prawdopodobieństwo podejrzenia ewentualnej prywaty.

Co je Diomedes? Przez te swoje rurki i metalowe przystawki wokół twarzy chyba tylko makaron mu przejdzie :D

Ps. Cicho liczę, że do rozmowy włączy się biegły w dyskusjach Seneszal.
Jesteście tylko wy i kapitan Keel - Kargan

: 25 lutego 2016, 14:24
autor: Kargan
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

- Oh to wspaniały okręt w swojej klasie - Keel skinął na stojącego w milczeniu stewarda, który natychmiast zajął się napełnianiem kielichów winem w kolorze burgunda - Chociaż zdaje pan sobie oczywiście sprawę, że okręt jest tylko tak dobry jak jego załoga i kapitan, który nim dowodzi.

Dowódca Ręki poczekał, aż wszystkie kielichy zostaną napełnione po czym wzniósł do góry swój własny.

- Zdrowie moich gości - szeroki uśmiech nie schodził z twarzy kapitana
:)

: 25 lutego 2016, 21:26
autor: Suriel
Morgan wzniósł kielich i wychylił znaczną część. Przez chwilę spożywali wyśmienity osiłek w ciszy. Żaden z oficerów Królowej nie zabrał jak dotąd głosu.

- Cóż, zatem zdrowie naszego gospodarza!

Morgan zrewanżował się uprzejmie toastem. Po wypiciu odstawił go
na bok by służba mogła uprzątnąć talerze po posiłku.

- Cóż panie kapitanie, chyba pora by nas pan oświecił co do naszej obecności na prześwietniej Ręce Odkupienia.
Seneszal pewnikiem uzna że nas tutaj trują :D

: 25 lutego 2016, 22:39
autor: Keth
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Christo Barca upił przez grzeczność amasecu, po czym odłożył kieliszek na stół przyglądając się uważnie swemu gospodarzowi. Nadmiar alkoholu nie służył bystrości umysłu, a seneszal potrzebował w tej chwili całego swego mentalnego potencjału. Nieoczekiwana wizyta na imperialnym okręcie zrodziła w jego umyśle nieskończoną ilość podejrzeń i hipotez, ale tylko umiejętna konwersacja z kapitanem Keelem mogła przynieść odpowiedzi na pytania Barcy.

Morgan Blackthorne przez wiele lat służył w imperialnej Marynarce, znał protokoły, specyficzny militarny dialekt oraz zwyczaje oficerów Floty. Christo nie mógł nie zauważyć, że obaj z Keelem nawiązali nić porozumienia, toteż postanowił na razie jedynie śledzić niemo konwersację, gotowy dołączyć do niej w razie potrzeby.
Jak wyżej, na razie seneszal będzie przysłuchiwał się rozmowie zachowując uprzejme milczenie...

: 26 lutego 2016, 08:53
autor: Kargan
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

- Strasznie milczący ci pańscy ludzie - rzucił z uśmiechem Keel - Skoro wszyscy skończyli posiłek przejdźmy może w nieco przytulniejsze miejsce. Zapraszam do sali trofeów.

Keel podniósł się z krzesła wskazującł Morganowi drzwi na jednej ze ścian i poczekawszy aż Blackthorn wstanie ruszył w ich kierunku. Drzwi rozsunęły się bezszelestnie ukazując nieco mniejsze lecz przytulniej urządzone pomieszczenie. Wzdłuż trzech ścian stały dyskretnie oświetlone, przeszklone gabloty zawierające zapewne - Morgan nie mógł dostrzec z tej odległości - trofea i pamiątki związane z Ręką Odkupienia. Środek pokoju zajmował niski, owalny stolik z ciemnego drewna z fantazyjnie rzeźbionymi nogami a wokół niego rozstawiono kilka wielkich i głębokich foteli obitych jasną skórą oraz coś w rodzaju skórzanej sofy. Stojący z boku steward wysunął w kierunku wchodzących tacę z niewielkimi kieliszkami zawierającymi amasec i każdy z przechodzących mężczyzn z wyjątkiem Diomedesa wziął z tej tacy jeden kieliszek. Przez chwilę tylko Drago Vex wahał się czy nie wziąć dwóch, ale ostatecznie dobre wychowanie wygrało chęcią wypicia większej ilości alkoholu.

Mężczyźni zajęli miejsca na fotelach i sofie z wyjątkiem Diomedesa, który zatrzymał się przy jednej z gablot i zaczął oglądać starożytny Hellpistol widoczny przez szybę gabloty. Keel wzniósł kieliszek amasecu i mężczyźni w milczeniu wychylili odrobinę trunku a na ich twarzach pojawił się ten charakterystyczny wyraz satysfakcji towarzyszący nieodmiennie degustacji wybornego alkoholu. Keel odstawił swój kieliszek na blat stołu i zaplół obie dłonie spoglądając w twarz Morgana Blackthorna.

- Zapewne ciekawi jesteście powodów mojego zaproszenia, więc nie chcę trzymać was już dłużej w niepewności - rozpoczął cichym głosem kapitan - Otóż jestem tutaj, w Ekspansji Koronus, z misją powierzoną mi przez dowództwo Marynarki Imperialnej Sektora Calixis. Otóż dowództwo Marynarki jest bardzo zainteresowane pewnym fragmentem Ekspansji Koronus a dokładniej systemem oznaczonym na mapach Imperium jako Svard.

Keel zawiesił na chwilę głos jakby się nad czymś zastanawiając, po czym oparłszy dłonie na poręczach fotela kontynuował.

- Wygląda na to, że pewien poseł Imperium wysłany z misją na Svard...zaginął. Moja jednostka była najbliżej i z tego powodu wyznaczono nasz do misji mającej na celu odnalezienie posła i umożliwienie mu dokończenia jego misji. Na czymkolwiek mogła by ona polegać. Niestety Svard jest daleko od Scintilli a ja potrzebuję pomocy. A mówiąc dokładniej...waszej pomocy - Keed z namysłem spojrzał w twarz milczącego wciąż Morgana - Nie wiem czy wie pan o tym kapitanie czy nie, ale system Svard jest ściśle związany z pańską Dynastią. Według informacji z archiwów Marynarki to pański dziadek był założycielem tego systemu. Jestem przekonany, że pański Seneszal powinien posiadać informacje na ten temat lub wiedzieć gdzie takie informacje znaleźć.

Kapitan ponownie zamilkł tym razem wpatrując się w twarz Seneszala. Barca zdawał się wyglądać na zaskoczonego, ale już po chwili dostrzec można było na jego twarzy intensywne skupienie. Seneszal usiłował sobie przypomnieć co wie o systemie Svard.

- Wasza obecność na Svard bardzo by mi pomogła - kontynuował Keel spoglądając na Morgana - Jesteśmy jednostką bojową doskonale przygotowaną do walki, nie mamy jednak doświadczenia dyplomatycznego czy handlowych koneksji i trudno by nam było uzyskać informacje tam, gdzie nie da się użyć siły okrętowych baterii. W zamian za pomoc w poszukiwaniach posła oferuję swoją pomoc przy odzyskaniu praw i wpływów w tym systemie oraz przymknięciu oczu na osiągniecie jakichkolwiek profitów związanych z tym odzyskiwaniem... łącznie z pominięciem spraw podatkowych do momentu zakończenia misji. Cóż pan kapitan powie na taką ofertę ?
...

: 26 lutego 2016, 11:10
autor: Suriel
- Cóż, jako były oficer marynarki nie śmiał bym odmówić. Tym bardziej, że dotyczy to jakby nie było mojego dziedzictwa. Ma pan moje słowo kapitanie Keel. Pomożemy panu w poszukiwaniach. - Morgan wstał i wyciągnął prawicę by tym starożytnym gestem przybić targu, ponieważ żadna pisemna umowa rzecz jasna nie mogła wchodzić tutaj w grę - Oczywiście będziemy musieli znać mnóstwo innych szczegółów poczynając od nazwiska poszukiwanego po takie oczywistości jak nazwa statku na jakim się przemieszczał, kiedy itd. Proszę się spodziewać, że moi milczący do tej pory oficerowie zarzucą pana za chwilę mnóstwem szczegółowych pytań. - powiedział wracając na swoje miejsce.
Spoiler!
Obrazek

: 26 lutego 2016, 21:07
autor: Keth
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Wcześniej Barca milczał z rozmysłem wsłuchując się bacznie w słowa gospodarza. Teraz, skonfrontowany z opowieścią na temat Svarthu i rzekomych powiązań tego świata z dynastią Blackthornów, próbował odrzec cokolwiek, ale zdumienie i niedowierzanie skutecznie odebrało mu mowę. Służył Titusowi od kilku lat, lecz chociaż cieszył się przychylnością poprzedniego dziedzica dynastii, nigdy wcześniej nie spotkał się nawet ze zdawkową wzmianką na temat Svarthu.

Pokładowe kogitatory Królowej Cierni nie posiadały danych astronawigacyjnych umożliwiających dotarcie do tego systemu, nie zawierały informacji o jego istnieniu. Rewelacje Keela wprawiły seneszala w prawdziwe osłupienie i tylko wieloletnie doświadczenie w panowaniu nad emocjami pozwoliło Barcy odzyskać kamienny wyraz twarzy.
Seneszal nic nie wie na temat Svarthu - albo Titus zataił przed nim tę historię albo sam jej nie znał...

: 27 lutego 2016, 00:08
autor: Suriel
Poczekam na posty oficerów, niech popytają i może ustalą jak daleko to jest i co to w ogóle za system...

: 27 lutego 2016, 07:52
autor: el009
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Diomedes w milczeniu kontemplował wystawiony w gablocie pistolet laserowy. Bogato zdobiony szkielet mógł pochodzić z czasów Wielkiej Krucjaty ale poddano go później istotnym modyfikacjom. W oczy rzucał się nietypowy system pryzmatów i gniazdo baterii o dużej mocy, do którego z pewnością nie pasowało typowe imperialne ogniwo. Hellpistol bez wątpienia był wart małą fortuną i stała za nim długa historia.

Magos wiedział już, że pierwszą rzeczą jaką zrobi po powrocie na pokład Królowej będzie zlecenie Eugenii zebrania danych na temat systemu Svard, zakładając że ten istnieje w oficjalnych rejestrach Imperium bądź tych mniej oficjalnych lecz dokładniejszych, należących do Mechanicum. Wyglądało to na dobrą próbę dla młodej adeptki a to, że kapitan Keel przemilczy pewne fakty w tej rozmowie było niemal pewne. Każdą pozyskaną informację należy weryfikować.

Diomedes nie wtrącał się do rozmowy. Tak długo, jak interesy Blackthorne'a nie kolidowały z interesami Adeptus Mechanicus tak długo miał pełną swobodę działania. Zdarzało się, że w systemach na rubieżach Imperium natrafiano na zdumiewające egzemplarze archeotechnologii więc wyprawa miała szansę nie stać się zupełną strata cennego czasu.
Magos nie jest mistrzem small talk więc póki co myśli intensywnie żeby w kluczowym momencie wtrącić się z jakimś ważnym pytanie. Wybaczcie rzadkie posty ostatnio - trochę mnie inne sprawy przygniotły. Czytałem was na bieżąco a że nie działo się nic, co wymagałoby mojej interwencji to milcząco aprobowałem wasze decyzje ;)

: 27 lutego 2016, 09:40
autor: maciej
Czy nawigator posiada wiedzę o tym systemie? Jeśli tak to poproszę o pw z informacjami w celu wpisania posta

: 27 lutego 2016, 10:38
autor: Kargan
Nawigator nigdy o tym systemie nie słyszał, ale...może sprawdzić swoje mapy Ekspansji (jak wróci na pokład) ;) Jakieś informacje możecie również posiadać w starych bazach danych Królowej...trzeba by pogrzebac w archiwum backup'ów. No i oczywiście można pytać Keel'a :)

: 27 lutego 2016, 11:35
autor: Keth
Ręka Odkupienia, 503.815.M41

Niezwykła propozycja kapitana Keela otwierała przed dynastią Blackthornów nowy wymiar profitów. Ograniczony dotąd do jednej fregaty ród zyskiwał znienacka rzekome prawa do całego słonecznego systemu, a to stawiało dziedzica Gwarancji oraz jego świtę znacznie wyżej w hierarchii arystokracji Wolnej Floty. Barca wciąż nie potrafił pojąć tego jak wiedza o istnieniu Svarthu mogła ujść jego uwadze, ale seneszal pamiętał, że mimo względnej zażyłości w stosunkach z Titusem Blackthornem nie posiadał w minionych latach dostępu do prywatnych banków danych kapitana. Banków, które zostały nieodwracalnie zniszczone podczas pamiętnego starcia z rajderami zielonoskórych. Poprzedni dziedzic Gwarancji mógł posiadać sobie tylko znane powody, by utrzymywać istnienie Svarthu w tajemnicy i skrzętnie unikać jakiegokolwiek kontaktu z tym światem.

Lecz głęboka podejrzliwość Christo nie pozwalała seneszalowi wykluczyć innej ewentualności. Keel mógł próbować pochwycić Blackthorna w jakąś misterną intrygę, podsuwając dziedzicowi łakomy kąsek w postaci rzekomych praw własności do Svarthu. Brak wiedzy Barcy na temat istnienia tych praw dawało się wytłumaczyć w inny sposób - być może status prawny Svarthu był jedynie mistyfikacją mającą skłonić Morgana do udziału w przedsięwzięciu o ukrytym dnie? Kapitan Keel, zmuszony do operowania poza uznawanymi prawnie obszarami Imperium, mógł doskonale o takiej mistyfikacji wiedzieć, ale też nie musiał, pozostając bezwolnym pionkiem w rękach jeszcze potężniejszego gracza.

Świadomy konsekwencji takiego fortelu, Christo Barca czuł się niczym akrobata tańczący na stalowej linie rozpiętej między wieżycami najwyższych poziomów Kopca. Przyznając się do kompletnego braku wiedzy na temat Svarthu narażał na szwank nie tylko swoją reputację, ale także mógł wzbudzić w Keelu niepotrzebną podejrzliwość co do prawdziwości praw własności - jeśli bowiem akt planetarnej przynależności do Blackthornów był autentyczny, dlaczego nikt z obecnych na pokładzie oficerów dynastii o nim nie wiedział? Jeśli zaś Keel próbował uwikłać Morgana w mistyfikację, pochopne przyznanie się do posiadania wiedzy na temat Svarthu zdemaskowałoby seneszala w oczach Keela jako ewidentnego kłamcę.

Chcąc zyskać na czasie seneszal upił kolejny łyczek amasecu. Przez myśl przeszło mu nagle, że być może na pokładzie Królowej był ktoś, kto o istnieniu Svarthu wiedział. W jaki bowiem sposób dowódca Ręki Odkupienia zdołał się zasadzić we właściwym miejscu i czasie na idącą tranzytem na Oddech Lucina fregatę? Statystycznie rzecz biorąc było to niemożliwe, zwłaszcza że Morgan i jego oficerowie nie rozpowszechniali otwarcie swych zamiarów. Keel nie mógł zdobyć tej informacji od infobrokera w Footfall, bo wówczas nie zdążyłby dotrzeć do Foulstone przed fregatą. Pozostawały dwie opcje i żadna z nich nie budziła w seneszalu wesołości.

Przydzielony przez mistrza chóru w Port Wander astropata przebywał przez cały czas podróży do Ekspansji w swoim apartamencie, unikając towarzystwa innych załogantów i tylko z rzadka konsultując coś z Blackthornem. Jako osoba zupełnie nieznana seneszalowi pozostawał dla Barcy enigmą, a brak czasu nie pozwolił Christo bliżej poznać milkliwego psionika. Czyżby to on był informatorem Keela, wysylającym przez cały czas tranzytu mentalne informacje na temat pozycji i punktu docelowego lotu Królowej? Ta hipoteza rozpaliła żywym ogniem umysł seneszala stawiając w zupełnie nowym świetle dramatyczne okoliczności zgonu astropaty Lorentza. Czy jego rzekome opętanie nie zostało zainscenizowane w celu zyskania sposobności do umieszczenia na pokładzie Królowej astropatycznego kreta? Szpiega stanowiącego element misternej manipulacji? Chociaż Adeptus Astra Telephatica oficjalnie utrzymywali status neutralny względem wszystkich imperialnych organizacji, w praktyce i oni walczyli o strefy wpływów, poprzez zawiązywanie sojuszów z grupami interesów i tworzenie własnych skomplikowanych intryg.

Istniała też inna ewentualność. Christo przeniósł swe spojrzenie na przechadzającego się pomiędzy gablotami arcymagosa Diomedesa. Delegat Adeptus Mechanicus był dla niego zagadką jeszcze większą niż astropata, chociaż seneszal miał z techkapłanem znacznie częstszy kontakt. Tak, arcymagos Diomedes, wybitny znawca zaawansowanych technologii i osobnik dysponujący dostępem do wszelkich instrumentów fregaty mógł bez trudu pozostawać w kontakcie z Ręką Odkupienia. Coraz więcej wskazywało na to, że mógł coś wiedzieć na temat Svarthu i że przybył do Port Wander z intencjami dużo dalszymi niż tylko przejęcie schedy po tragicznie zmarłym poprzedniku. Jeśli działał w porozumieniu z Keelem, jego motywy musiały budzić głęboki niepokój, bo stawiały pod znakiem zapytania i tak kwestionowalną lojalność arcymagosa wobec Blackthornów.

- Ma pan doskonałe wyczucie czasu, panie kapitanie - powiedział w końcu Christo - Jeśli to nie tajemnica, w jaki sposób tak trafnie zgraliście swój postój w Foulstone z naszym przelotem? Zważywszy na kapryśną naturę Immaterium byłby to niespotykany przypadek.
Mam nadzieję, że się sam nie pogubiłem w swych paranoicznych dociekaniach... chociaż kto wie, czy nie są one prawdziwe, przynajmniej niektóre... zagłębiamy się w pajęczynę intryg ukrytych w intrygach, musimy mieć baczenie na każdy krok, na każde słowo... czy ktoś może podać mi moje tabletki?