Strona 29 z 57

: 12 lipca 2011, 22:08
autor: Treant
Wątek techniczny

Omawialiśmy na stronie z Eithartem koncepcję odwiedzenia Brunty w celu użyczenia mu amuletu, aby mógł użyć na mnie magii leczącej rany. To dałoby nam też sposobność dyskusji o charakterze zarazy. Sanna według mojej koncepcji miałaby użyć magii w celu uratowania życia jednego z konających. Czy ktoś wnosi sprzeciw lub ma jakieś uwagi?

: 12 lipca 2011, 23:40
autor: venar
- A kto miałby ten potencjał przekazać? Kapłan? Jeśli go Sanna spyta o powód, to przecież nie może jej skłamać. A nikt inny z nas zdaje się nie posiada amuletu.

: 13 lipca 2011, 00:17
autor: 8art
Watek techniczny

Wypadaloby sie dowiedziec jaki poziom ma Brunta. Im wiekszy tym lepiej, bo wyleczy Trehantowi wiecej obrazen.

Sanna, co powtarzam z uporem maniaka, nie jest kaplanka Asteriusza, wiec nie ma powodu by to sprawdzac. Sprawdzic musimy czy pasuje w schemat "tajemniczego msciciela z osady". Tylko jak? Mam dwa pomysly:

Pierwszy to metoda NKWD po prostu bezposrednio oznajmic Sannie, ze przejrzelismy jej plany itp itd. i liczyc, ze sie sama "wypucuje".

Drugi to dyskretnie szukac poszlak i dowodow, udawac nic nie podejrzewajacych matolow i dzialac dopiero wtedy gdy wszystkie elementy poskaladaja sie w logiczna i poparta dowodami calosc.

Jezeli zakaldamy ze to Sanna stoi za wszystkim, to trzeba przyjac ze jest wcale niewaskim czarnoksieznikiem lub ew kaplanka zlego bostwa - jesli spetala demona, lub wywolala magiczna zaraze to z pewnoscia jest npc na co najmniej 5-6POZ jesli nie wyzszym

Nie wiem czy to cos pomoze ale moze warto udac sie do tej spalonej osady. Moze tak a moze nie, ale jest szansa ze znajdziemy tam jakies wskazowki.

: 13 lipca 2011, 00:24
autor: Keth
Wątek techniczny

8ART, chodzi Ci o obozowisko wymordowanych Zuagirów pod Wężową Skałą? Harmun nie pozostawi Wam złudzeń w tej kwestii: to był tymczasowy, rozbity na pustyni obóz koczowniczego szczepu. Już miesiąc po masakrze nic po nim nie pozostało, a teraz mija dwudziesty od niej rok. Mówiąc inaczej, w swej bezbrzeżnej łaskawości Mistrz Gry podpowiada, że wizyta tam nic nie przyniesie...

Jeśli chcecie zbierać dowody winy Sanny, też musicie zadeklarować jakieś szczegóły. Z Bruntą zamierzacie się spotkać na osobności czy wyłożyć cel wizyty (leczenie Trehanta) przy wszystkich?

: 13 lipca 2011, 22:26
autor: Treant
venar napisał(a):
- A kto miałby ten potencjał przekazać? Kapłan? Jeśli go Sanna spyta o powód, to przecież nie może jej skłamać. A nikt inny z nas zdaje się nie posiada amuletu.
- To chyba normalne, że dobrotliwy kapłan będzie chciał pomóc konającemu, skoro nie zdołał zapobiec rozlewowi krwi. Przemilczenie jakiejś sprawy nie jest wszak tym samym co kłamstwo.

: 13 lipca 2011, 23:01
autor: Keth
Wątek techniczny

Jak Treant słusznie zauważył, akcja trochę nam przystopowała, a szkoda, bo mam jeszcze tylko dzisiaj i jutro wolne wieczory, a potem co najmniej tydzień ograniczonego dostępu do kompa. 8ART będzie dzisiaj bardzo późno, Ula ma do piątku przejściowe kłopoty z dostępem do sieci, Mordimer00 pojawia się ostatnio bardzo rzadko...

Ale nie popadam w pesymizm. Rzut okiem na bieżący plan działania drużyny: Trehant z Eithartem chcą odwiedzić Bruntę, by użyczyć mu amuletu gorlamity do rzucenia czaru leczenia na półorka. Zakładam, że niejako przy okazji zechcecie go pociągnąć dyskretnie za język w kwestii Sanny.

Natomiast plan działań wymierzonych w samą Sannę jest jeszcze w powijakach, przy czym nie zapominajcie, że wciąż nie wiecie, czy ona faktycznie jest kimś, za kogo ją uważacie, równie dobrze możecie robić podchody w kierunku niewinnej osoby.

: 14 lipca 2011, 00:33
autor: 8art
Wątek techniczny

No dobra, to Trehant i ja udajemy się do Brunty na pogawędkę i podleczenie kamrata. Ja mu odpale mój PM. Przy okazji pogadamy sobie z kapłanem o tym i owym. Ja delikatnie poruszam nastepujące tematy: układ sił i konflikt w starszyźnie Duviku (w razie czego opowiadam się po stronie Brunty i usypiam jego czujność jakąś sytuacyjną pozytywną krytyką). Oprócz tego zdecydowanie pytam więcej o pojawieniu się zarazy i używaniu magii w leczeniu. Mimochodem chwalę Sanne za jej pomoc i profesjonalizm - i zarazem podpytuję Bruntę co o niej wie. Może ewentualnie pytam czy pojawili w miasteczku jacyś nowi mieszkańcy w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Sugeruję Skeli dyskretną obserwację Sanny w nocy i żeby uważał na jej niemego pomagiera - nożownika. Może nie jest niczemu winna, ale należałoby się upewnić i metodą eliminacji zawężać krąg podejrzanych.

: 14 lipca 2011, 04:40
autor: mordimer00
Mordil czeka aż coś reszta drużyny ustali, sam nie jest w stanie odpowiednio zająć się całą wioską, choć ma wielką ochotę na nocny spacer po osadzie.
Co do moich rzadkich wizyt-no cóż natłok pracy ale w piątek mam nadzieję będzie już ok.

: 14 lipca 2011, 21:45
autor: Keth
Chatka dla gości, poranek

Naradziwszy się śpiesznie i ściszonymi głosami, wędrowcy podjęli w końcu decyzję, targani coraz głębszym niepokojem i rosnącą podejrzliwością wobec rzekomej asteriańskiej kapłanki. Eithart i Trehant podnieśli się z plecionych mat i przypasawszy ponownie broń wyszli z domku dla przejezdnych prosto w coraz skwarniejsze powietrze wypełniające wnętrze głębokiego wąwozu. Tragart Reges dreptał w ślad za obcymi zakrywając starannie rozdartą koszulą pierś i rozglądając się trwożnie dookoła, ale oszczędzając na razie swym towarzyszom strapienia pod postacią swych rozpaczliwych szlochów.

Uhra, tropiciel i wciąż zły na cały świat goblin pozostali w chatce odpoczywając w jej półmroku i szykując się na nocną przechadzkę po osadzie. Czego właściwie zamierzali szukać i do czego się w tych poszukiwaniach posunąć, Eithart nie miał pojęcia, ale w gruncie rzeczy cieszył się, że przynajmniej porywczy barbarzyńca zniknie tym samym z oczu wyjątkowo spiętym Duvikanom, nie prowokując dalszych zatargów z miejscowymi.

Słońce świeciło od dobrej godziny, toteż na dnie skalnej rozpadliny było już dość jasno, by obaj maszerujący wolnym krokiem mężczyźni mogli się przyjrzeć ponownie pogranicznej osadzie. Gorlamicki kapłan potrząsnął lekko głową uświadamiając sobie, że przyjechał do Duviku ledwie dzień temu. Konfrontacja z przerażającą chorobą i jej ofiarami, walka na śmierć i życie z mrówkoludami, wreszcie przygnębiająca rzeź Esajan, w której zginęło również wielu duvikańskich wojaków... wszystko to składało się na przytłaczający swym ciężarem kalejdoskop wspomnień przelewających się ustawicznie przez przemęczony umysł gorlamity.

Mijani po drodze Duvikanie wyraźnie nie palili się do codziennych obowiązków, zbici w ciasne grupki i ignorujący uparcie zarówno pokrzykujące ze złością głodne wejhury jak i wymagające podlania skąpe poletka. Spozierając na ubogie warzywniaki Eithart uświadomił sobie mimochodem, co było drugim po wodzie skrabem bezcennym w tej położonej na odludziu osadzie. Była to ziemia: urodzajna żyzna gleba, która po spulchnieniu nadawała się do uprawy.

Pozdrawiani zdawkowo, aczkolwiek z wyczuwalnym szacunkiem, obaj mężczyźni odwzajemniali te pozdrowienia uniesionymi rękami, wyczuwając namacalną wręcz burzę emocji zdających się rozsadzać mijanych Duvikan. Coraz większe grupki ludzi ciągnęły w stronę zejścia do pieczary będącej miejscem odosobnienia chorych na zarazę, domagając się dostępu do zabranych tam członków rodzin, płacząc i złorzecząc. Gorlamicki kapłan coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że płynąca z głębokiej wiary cierpliwość osadników zaczynała się w końcu wyczerpywać, a podsycana strachem i rozpaczą złość zdawała się obracać coraz wyraźniej w stronę tutejszej starszyzny.

To zaś mogło doprowadzić do rozlewu krwi jeszcze straszniejszego w skutkach od ledwie co skończonej konfrontacji z esajańskimi karawannikami.


Wątek techniczny

Eithart i Trehant udali się na poszukiwanie Brunty, natomiast pozostali BG z braku jednoznacznych deklaracji pozostali w chatce szykując się do nocnego rekonesansu.

: 15 lipca 2011, 14:33
autor: Ula
Wygrzebałam się w końcu z chatynki i poszłam poszukać, czy ktokolwiek ma tu jakiś rysunek - plan tej mieściny? Prosić o to spróbuję któregoś z "przedstawicieli władz" gdyby pozwolili nawet na taka mapę najbliższej okolicy popatrzeć? Poza kopalniami oraz miejscem gdzie są chorzy, są tu jeszcze jakieś jaskinie, do których daje się wejść?
o mapę lub o osobę, którą taką mapę mógłby posiadać, podpytam kogoś z miejscowych. jeśli nic takiego nie mają, to z pomocą miejscowych chciałabym zrobić chociaż ogólny szkic.

: 15 lipca 2011, 16:17
autor: mordimer00
-"Te Uhra moja muc iść z Twoja?"

: 15 lipca 2011, 17:22
autor: Ula
"Dawaj. W razie czego może się przydasz."

wyjaśniłam goblinowi w trzech słowach, po co leze

: 15 lipca 2011, 22:17
autor: Keth
Przy kapliczce Graama, poranek

Awantura pomiędzy członkami starszyzny zdążyła wygasnąć do chwili ponownego spotkania Eitharta i Brunty, ponieważ gorlamita zastał przy kapliczce Graama jedynie sędziwego kapłana i jego jeszcze bardziej posuniętego w latach brata przyrodniego. Dragan Magur obejrzał się na nadchodzących obcych, powitał ich zdawkowym kiwnięciem głowy zachowując beznamiętny wyraz oblicza. Modlący się na klęczkach Jared Brunta powstał z ziemi z wyraźnym trudem, starając się omijać wzrokiem stojące w pobliżu wejścia do pieczary grupki osadników, powstrzymywanych przed wdarciem się do podziemnej groty jedynie widokiem włóczni dzierżonych przez jawnie nieszczęśliwych miejscowych żołnierzy.

- Bądź pozdrowiony, kthanie Brunto - powiedział z szacunkiem Trehant, używając w stosunku do duvikańskiego hierarchy zwyczajowego zwrotu orków - Niechaj sprzyja ci los i łaski boskie.

- Jako i tobie, synu - odparł zmęczonym tonem sędziwy kapłan - Cieszę się, że widzę cię ponownie, świątobliwy Eitharcie. Hakan opowiedział nam nader dokładnie o wszystkim, czegoście dokonali w kopalni, toteż chociaż serce mi się kraje na myśl o zagładzie naszych bliskich i braci w wierze, pragnę ci się w zamian szczerze odwdzięczyć za wieść o ich losie.

- Mnie wdzięczność niepotrzebna, czcigodny - rzucił krótko Eithart - Wszelako po prośbie przybywam, abyś zechciał uleczyć mego towarzysza z ran zadanych przez mrówkoluda. Cierpi bardzo, a lęka się, że w ranę wda się infekcja, wtenczas nikt już chyba nie zdoła mu pomóc.

- Wiara pomoże każdemu - rzucił znad swego sękatego kostura strażnik praw - Kto wiedzy dość głęboko, z wszytkiego zostanie uzdrowiony. Kto nie pozyska boskiego uzdrowienia, widać w głębi serca grzesznik był zatwardziały.

W spojrzeniach obu mężczyzn pojawiły się ułamku chwili dziwne twarde błyski, zapewne spowodowane słowami starca i dowodzące krótkotrwałego, starannie skrytego wzburzenia.

- Wielce byłbym rad móc wyleczyć cię mocą magii, mój synu, lecz dawno już nam tej mocy zbrakło, i mnie i świątobliwej Sannie - wyznał ze smutkiem Jared Brunta, spoglądając na rozmówców przygnębionymi oczami - Iście jeno modlitwa nam pozostała, a zioła wszelakie.

- Jest insze jeszcze wyjście, czcigodny - odparł posępnie Eithart sięgając po zawieszony na cienkim srebrnym łańcuszku amulet noszony pod wierzchnim odzieniem - Niewiele tu więcej boskiej cząstki niźli w waszych amuletach, wszelako podług mnie winno styknąć.

Twarz sędziwego kapłana pojaśniała na widok naszyjnika, chociaż jego kształt musiał mu się jednoznacznie kojarzyć z gorlamickim symbolem wiary. Pomarszczone palce graamity zacisnęły się na podanym mu amulecie, a po jego starczym obliczu rozlał się wyraz niezwykłej błogości.

- Zaiste godny to pochwały czyn z twej strony, świątobliwy Eitharcie - powiedział Jared opanowując w końcu dreszcz ekscytacji wywołany przyjemnym mrowieniem dłoni - I z wielką kontentą przyniosę ulgę twemu druhowi. Pójdzcie ze mną do mego domostwa.


Wątek techniczny

Etap zadawania Bruncie podchwytliwych pytań na temat Sanny jeszcze przed Wami, najpierw rozliczmy od strony zasad zabieg leczenia Trehanta. Dla przypomnienia, nasz dzielny łowca makunów zebrał w sumie 171 pkt. obrażeń. Po rozgoszczeniu się w całkiem przytulnym domku Brunty graamita "pożyczy" 10 PM z amuletu Eitharta, by rzucić zaklęcie Leczenie lekkich obrażeń. Wynik rzutu na UM to 68, rezultat to 70 odzyskanych punktów Żywotności. Oprócz wdzięczności wobec Brunty Trehant jest teraz niewątpliwie coś winien również gorlamicie. Jakieś komentarze odnośnie powyższej scenki, zanim pojawi się fabularka związana z inwigilacją Brunty pod kątem jego opinii o turegańskiej wysłanniczce satrapy?

: 15 lipca 2011, 23:09
autor: 8art
Watek techniczny
Czyli Brunta jest na 7POZ:)

Podpytujac Brunte nie rzucam adnychj oskarzen czy domyslow pod adresem Sanny. Raczej ja chwale za pomoc ktorej udziela chorym itp. Nawet jesli Brunta ja o cos podejrzewa Sanne i ma jakies domysly, wysluchuje ich ale je bagatelizuje i osobiscie nie dziele sie z graamita moimi podejrzeniami. Dopoki nie mamy w reku zadnych mocnych dowodow dopoty wolabym nie robic nagonki na nikogo lub rzucac oskarzen

: 16 lipca 2011, 00:35
autor: Treant
- Dziękuję za pomoc świątobliwy Brunto. Gdybyż tylko mieć więcej takich amuletów, z pewnością dałoby się przynieść ulgę wielu rannym w tej tragicznej potyczce... Przyznam iż dziwi mnie, że pokiereszowani Esajanie nie znajdują się pod opieką Sanny, choć widać, że kapłanka pracuje ponad siły. Nie zdołałem się jednak od niej dowiedzieć, czy zdołałaby magią uleczyć zarazę. Dyskutowaliśmy trochę z naszymi towarzyszami podróży na temat chorych Esajan i nie możemy się nadziwić, że objawy wystąpiły u nich tak szybko. Bo wcześniej nie mogli przecież się zarazić?

Wątek techniczny

Nie, nie jest na 7 POZ :P

171 obrażeń? Toż to więcej niż ŻYW półorka...