PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Przewodzący karawanie stary kocur zwał się Ri'saad. Przywędrował z trójką krewniaków z Morrowindu handlując pomiędzy Pękniną i Białą Granią oraz we wszystkich napotkanych po drodze górskich wioskach i chociaż wciąż nie potrafił przywyknąć do panującego na przełęczach zimna, nie skrywał zadowolenia z poczynionych w Skyrimie interesów.
- Tutejsi mają wiele żółtych krążków - powiedział kucającemu na macie w progu jurty Barr'tehowi - Nie lubią nas, ale wpuszczają do swoich sadyb. Patrzą krzywo, ale handlują. Mają dużo pięknych rzeczy, których wcale nie potrzebują, wszelako wystarczy sięgnąć po nie ręką, żeby od razu wpadli w dziwną złość.
- Barr'teh nigdy nie zrozumie do końca człowieków - pokiwał ze zrozumieniem głową khajiit z Brumy, strzygąc jednocześnie uszami i zerkając z ukosa na dwie kręcące się przy ognisku kocice.
Jedna z nich, Atahbah, była dojrzałą doświadczoną samicą o prężnym ciele rysującym się muskułami pod lśniącym futrem. Skromnie odziana, patroszyła złapane o poranku króliki szykując strawę dla reszty niewielkiej karawany. Druga kocica, smukła Khayla, promieniowała pełnym magnetyzmu wojowniczym usposobieniem, okrywając sprężyste ciało doskonałej jakości skórzaną zbroją i strosząc po chwila ozdobione tuzinami złotych kolczyków uszy.
Barr'teh wdychał dyskretnie feromony obu khajiitek wyczuwając bezbłędnie ich zainteresowanie swą osobą, ale zarazem nawet na chwilę nie przestawał być świadomy obecności rywala o ich względy - na dodatek rywala, któremu obie były posłuszne.
Ma'randru-jo był pięknie zbudowanym samcem o gęstym futrze, zdrowym i silnym. Na widok zbliżającego się Barr'teha natychmiast zjeżył sierść i uniósł uszy. Obnażone nieznacznie kły zalśniły nieskazitelną bielą, dając obcemu kocurowi jasno do zrozumienia, kto w karawanie cieszył się niepodzielnymi względami obu samic.
- Miejscowi lękają się smoka - ciągnął dalej Ri'saad - W mieście pełno plotek i płaczu. Człowieki budują domy z drewna i kamienia, nie potrafią zabrać ich ze sobą w bezpieczne miejsce. Jeśli naprawdę przybędzie tu smok, my odejdziemy z dobytkiem na plecach, a oni wszystko stracą.

Przewodzący karawanie stary kocur zwał się Ri'saad. Przywędrował z trójką krewniaków z Morrowindu handlując pomiędzy Pękniną i Białą Granią oraz we wszystkich napotkanych po drodze górskich wioskach i chociaż wciąż nie potrafił przywyknąć do panującego na przełęczach zimna, nie skrywał zadowolenia z poczynionych w Skyrimie interesów.
- Tutejsi mają wiele żółtych krążków - powiedział kucającemu na macie w progu jurty Barr'tehowi - Nie lubią nas, ale wpuszczają do swoich sadyb. Patrzą krzywo, ale handlują. Mają dużo pięknych rzeczy, których wcale nie potrzebują, wszelako wystarczy sięgnąć po nie ręką, żeby od razu wpadli w dziwną złość.
- Barr'teh nigdy nie zrozumie do końca człowieków - pokiwał ze zrozumieniem głową khajiit z Brumy, strzygąc jednocześnie uszami i zerkając z ukosa na dwie kręcące się przy ognisku kocice.
Jedna z nich, Atahbah, była dojrzałą doświadczoną samicą o prężnym ciele rysującym się muskułami pod lśniącym futrem. Skromnie odziana, patroszyła złapane o poranku króliki szykując strawę dla reszty niewielkiej karawany. Druga kocica, smukła Khayla, promieniowała pełnym magnetyzmu wojowniczym usposobieniem, okrywając sprężyste ciało doskonałej jakości skórzaną zbroją i strosząc po chwila ozdobione tuzinami złotych kolczyków uszy.
Barr'teh wdychał dyskretnie feromony obu khajiitek wyczuwając bezbłędnie ich zainteresowanie swą osobą, ale zarazem nawet na chwilę nie przestawał być świadomy obecności rywala o ich względy - na dodatek rywala, któremu obie były posłuszne.
Ma'randru-jo był pięknie zbudowanym samcem o gęstym futrze, zdrowym i silnym. Na widok zbliżającego się Barr'teha natychmiast zjeżył sierść i uniósł uszy. Obnażone nieznacznie kły zalśniły nieskazitelną bielą, dając obcemu kocurowi jasno do zrozumienia, kto w karawanie cieszył się niepodzielnymi względami obu samic.
- Miejscowi lękają się smoka - ciągnął dalej Ri'saad - W mieście pełno plotek i płaczu. Człowieki budują domy z drewna i kamienia, nie potrafią zabrać ich ze sobą w bezpieczne miejsce. Jeśli naprawdę przybędzie tu smok, my odejdziemy z dobytkiem na plecach, a oni wszystko stracą.

Podeszły wiekiem Ri'saad jest kupcem, ale samcem alfa w grupie jest Ma'randru-jo. Obie khajiitki, zdrowe i silne kocice o imionach Atahbah i Khayla, są podporządkowane właśnie jemu. Teraz ważne pytanie do Bartka - jak Barr'teh zamierza się zachowywać? Okazać uległość wobec Ma'randru-jo uznając jego przywództwo w grupie czy przejawić chęć walki o względy khajiitek ryzykując bolesne darcie futra?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Obaj hersirowie spojrzeli bacznie na ściągającego z głowy kaptur dunmera, ale bynajmniej nie zareagowali na widok jego popielatej cery wrogością.
- Czego chce Rzeczna Puszcza i dlaczego Gerdur posyła z wieściami was, a nie Alvora albo Hoda? - zapytał ten noszący na plecach dwuręczny topór, zerkając jednocześnie z ukosa na wyprostowanego dumnie Hastura i skrytego za jego plecami zakapturzonego Sivariaela.
Obaj hersirowie spojrzeli bacznie na ściągającego z głowy kaptur dunmera, ale bynajmniej nie zareagowali na widok jego popielatej cery wrogością.
- Czego chce Rzeczna Puszcza i dlaczego Gerdur posyła z wieściami was, a nie Alvora albo Hoda? - zapytał ten noszący na plecach dwuręczny topór, zerkając jednocześnie z ukosa na wyprostowanego dumnie Hastura i skrytego za jego plecami zakapturzonego Sivariaela.
Nie sięgnęli od razu po kije, więc motyw z poselstwem Gerdur może nie był złym pomysłem...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Akurat się napatoczyliśmy to Pani Gerdur wolała nass posssłać najemników, by obrony wiosski nie osssłabiać. Mamy potęznego jarla o waszych herssirów poprossić i z wami do Pani Gerdur wrócić jakem Ahraveen prawdę mówię. My nie byle najemnicy, pissma polecające mamy, możemy okazać.
Ostatnio zmieniony 16 listopada 2012, 20:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Altmer ściągnął kaptur z głowy.
- Chyba wolelibyście jednak posłać wojowników.
- Chyba wolelibyście jednak posłać wojowników.
Mówiłem, że Sivariael nienawidzi Thalmoru, ale gwardziści o tym przecież nie wiedzą...
Ostatnio zmieniony 16 listopada 2012, 20:41 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Zachowanie khajita uzaleznie od kociej kultury. Jesli istnieje jakies niepisane prawo gosciny, ktore zabrania przystawiania sie do samic to okaze uleglosc. Ale jesli nieposane prawo mowi, ze niemal wypada sie postawic, to Barr'teh pojdzie w szranki z samcem alfa, nawet jesli mialby dostac wciry. Zakladam, ze takie kocie zapasy nie sa toczone na smierc i zycie tylko dwa kocury pojeza, popreza sie, troche obdrapia noski i slabszy sie rytualnie poddaje. W taki ukladzie pewno dla sportu troche sie rozruszam, nawet jesli nie ma to sensu. Przeciez poki co nie zostane z karawana kupcow i nie bede dogladal samic:)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gościnność ludzi znacznie różniła się od standardów khajitów. Ludzie byli nudni, a ich prosta etykieta zostawiała mało miejsca na zabawę i przyjemności. Barr'teh tradycyjnie zaczepiony przez wiodącego samca odpowiedział tak jak nakazywało dobre wychowanie wyzywając samca, chociaż ani nie miał do niego żadnego rankoru ani też nie darzył go afektem. Ale tradycja była tradycją i kotołak już puścił zapach podnieconego wizją walki piżma:
- Ma'randru-jo powinien wylizać swoje piżmo, bo Barr'teh czuje strach. - Kotołak tradycyjnie się ukłonił samcowi, któremu rzucał wyzwanie. Równocześnie podniósł łapy, nie pokazując pazurów, tym samym dając Ma'randru-jo do zrozumienia, że nie przejmie haremu khajita, nawet jeśli wygra pojedynek. Teraz decyzja zostawała w rękach Atahbah i Khayla'y. Już wiedziały, że jesli będą chciały, to Barr'teh odwzajemni ich zaloty. Jesli jednak nie będą chciały, to tylko zasiądą do wspólnego posiłku, żartując i ciesząc się ze spotkania. Zresztą posiłek czekał na Barr'teha nawet w przypadku, gdyby musiał się poddać. Ot, po prostu ciepłe khajickie powitanie.
Samiec odpowiedział ukłonem i Barr'teh wyczuł radość w piżmie Ma'randru-jo. Wyglądało, że obu czekały ciekawe zawody:
- Barr'teh śmierdzi psem. Ma'randru-jo czuje zapach kundla. - Kotołak wypowiedział tradycyjną formułe zapraszającą Barr'teha do zabawy. Koty rzuciły się na siebie w tańcu, który postronny człowiek mógł uznać za szaloną bójkę, dwóch poruszających się w niesamowitym tempie cieni, ale zabawa jeszcze się nawet nie zaczęła. Nie wypadało się bawić w jurcie. Khajici dopiero wypadali na zewnątrz, gdzie mieli zatanczyć z pazurami. Koty zawirowały i w akrobatycznych pozach markując ciosy przystanęły na sekundę przed jurtą. Obaj wyczuli charakterystyczną woń samic zadowolonych z rozrywki jakiej za chwilę zaznają. Kocice przyklasnęły w dłonie, a stary Ri'saad wyglądał ciekawie z jurty, przypominając sobie czasy, gdy sam był w sile wieku i aktywnie brał udział w podobnych rytuałach.
Koty jeszcze przez chwilę miarkowały swoje siły. Barr'teh wiedział, że góruje nad Ma'randru-jo szybkością, ale przeciwnik był diablo silny. Zapowiadała się ciekawa rozrywka. Oba kotołaki uśmiechnęły się jeszcze i skoczyły w swoją stronę.
Starcie trwało kilka sekund. Khajici wymienili w tym czasie niezliczoną ilość ciosów, głośno prychając i krzycząc. Odskoczyły od siebie. Ma'randru-jo krwawił z szyji, a Barr'teh z rozdrapanego nosa.
Kocice głośno mruczały ukontentowane z atrakcyjnego pojedynku ociekających samczymi zapachami kocurów. Ma'randru-jo pochwalił przeciwnika:
- Ma'randru-jo musiałby prosić bogów o wygraną w tym pojedynku. - Barr'teh skłonił się i odpowiedział tak jak nakazywała tradycja:
- Barr'teh bez boskiej pomocy nie stawiłby czoła Ma'randru-jo.
Oba koty objęły się przyjacielsko, a samiec dominujący oznajmił:
- Ma'randru-jo ma dużo mleka. Mleko Ma'randru-jo jest mlekiem Barr'teha. - Kocury objęły się przyjacielsko i weszły ucztować do jurty z samicami i Ri'saadem.
- Ma'randru-jo powinien wylizać swoje piżmo, bo Barr'teh czuje strach. - Kotołak tradycyjnie się ukłonił samcowi, któremu rzucał wyzwanie. Równocześnie podniósł łapy, nie pokazując pazurów, tym samym dając Ma'randru-jo do zrozumienia, że nie przejmie haremu khajita, nawet jeśli wygra pojedynek. Teraz decyzja zostawała w rękach Atahbah i Khayla'y. Już wiedziały, że jesli będą chciały, to Barr'teh odwzajemni ich zaloty. Jesli jednak nie będą chciały, to tylko zasiądą do wspólnego posiłku, żartując i ciesząc się ze spotkania. Zresztą posiłek czekał na Barr'teha nawet w przypadku, gdyby musiał się poddać. Ot, po prostu ciepłe khajickie powitanie.
Samiec odpowiedział ukłonem i Barr'teh wyczuł radość w piżmie Ma'randru-jo. Wyglądało, że obu czekały ciekawe zawody:
- Barr'teh śmierdzi psem. Ma'randru-jo czuje zapach kundla. - Kotołak wypowiedział tradycyjną formułe zapraszającą Barr'teha do zabawy. Koty rzuciły się na siebie w tańcu, który postronny człowiek mógł uznać za szaloną bójkę, dwóch poruszających się w niesamowitym tempie cieni, ale zabawa jeszcze się nawet nie zaczęła. Nie wypadało się bawić w jurcie. Khajici dopiero wypadali na zewnątrz, gdzie mieli zatanczyć z pazurami. Koty zawirowały i w akrobatycznych pozach markując ciosy przystanęły na sekundę przed jurtą. Obaj wyczuli charakterystyczną woń samic zadowolonych z rozrywki jakiej za chwilę zaznają. Kocice przyklasnęły w dłonie, a stary Ri'saad wyglądał ciekawie z jurty, przypominając sobie czasy, gdy sam był w sile wieku i aktywnie brał udział w podobnych rytuałach.
Koty jeszcze przez chwilę miarkowały swoje siły. Barr'teh wiedział, że góruje nad Ma'randru-jo szybkością, ale przeciwnik był diablo silny. Zapowiadała się ciekawa rozrywka. Oba kotołaki uśmiechnęły się jeszcze i skoczyły w swoją stronę.
Starcie trwało kilka sekund. Khajici wymienili w tym czasie niezliczoną ilość ciosów, głośno prychając i krzycząc. Odskoczyły od siebie. Ma'randru-jo krwawił z szyji, a Barr'teh z rozdrapanego nosa.
Kocice głośno mruczały ukontentowane z atrakcyjnego pojedynku ociekających samczymi zapachami kocurów. Ma'randru-jo pochwalił przeciwnika:
- Ma'randru-jo musiałby prosić bogów o wygraną w tym pojedynku. - Barr'teh skłonił się i odpowiedział tak jak nakazywała tradycja:
- Barr'teh bez boskiej pomocy nie stawiłby czoła Ma'randru-jo.
Oba koty objęły się przyjacielsko, a samiec dominujący oznajmił:
- Ma'randru-jo ma dużo mleka. Mleko Ma'randru-jo jest mlekiem Barr'teha. - Kocury objęły się przyjacielsko i weszły ucztować do jurty z samicami i Ri'saadem.
Mam nadzieję, że takie rozwiązanie nie naruszyło jakieogś niecnego planu MG
Ostatnio zmieniony 17 listopada 2012, 00:10 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Widzicie jak kicia się zabawia? Tarza się z innym sierściuchem a My co? Stoimy i czekam jak te głupie ćwoki pod bramą.
Chcę iść do jarla, jeśli mnie nie puszczają to idę do koteczka, tam przynajmniej trwa zabawa:-)
Chcę iść do jarla, jeśli mnie nie puszczają to idę do koteczka, tam przynajmniej trwa zabawa:-)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Hersirowie wbili swe chłodne spojrzenia w patrycjuszowskie rysy twarzy altmera, zamilkli na krótką chwilę zastanawiając się widać, co winni uczynić w obecności dumnego syna Dominium. Przyglądający im się bacznie Ahraveen zauważył, że obaj zesztywnieli nieznacznie, zdradzając nieświadomie napięcie.
- Wejdźcie do miasta - powiedział w końcu ten drugi, noszący na ramieniu tarczę ze stylizowaną głową konia będącą symbolem Białej Grani - Oswald zaprowadzi was na dwór, ale będzie miał na was oko.
Inni hersirowie, którzy w międzyczasie pojawili się pomoście ponad bramą zaczęli obracać kołowroty otwierające masywne drewniane skrzydła wrót.
Biała Grań stanęła otworem przed przybyszami. Spoglądający w rosnącą szczelinę wrót argonianin ujrzał wyłożoną kamieniem ulicę biegnącą pomiędzy porządnie zbudowanymi norskimi chatami o charakterystycznie wysokich dachach. Chłodna czysta woda szemrała w wewnętrznej fosie, biegnącej tuż za kamiennym pasem wałów.

Hersirowie wbili swe chłodne spojrzenia w patrycjuszowskie rysy twarzy altmera, zamilkli na krótką chwilę zastanawiając się widać, co winni uczynić w obecności dumnego syna Dominium. Przyglądający im się bacznie Ahraveen zauważył, że obaj zesztywnieli nieznacznie, zdradzając nieświadomie napięcie.
- Wejdźcie do miasta - powiedział w końcu ten drugi, noszący na ramieniu tarczę ze stylizowaną głową konia będącą symbolem Białej Grani - Oswald zaprowadzi was na dwór, ale będzie miał na was oko.
Inni hersirowie, którzy w międzyczasie pojawili się pomoście ponad bramą zaczęli obracać kołowroty otwierające masywne drewniane skrzydła wrót.
Biała Grań stanęła otworem przed przybyszami. Spoglądający w rosnącą szczelinę wrót argonianin ujrzał wyłożoną kamieniem ulicę biegnącą pomiędzy porządnie zbudowanymi norskimi chatami o charakterystycznie wysokich dachach. Chłodna czysta woda szemrała w wewnętrznej fosie, biegnącej tuż za kamiennym pasem wałów.

Zostaliście wpuszczeni do środka! Jeden z wojów zaprowadzi Was wprost do Smoczej Przystani!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Idziemy z hersirami. Spokojnie. Nareszcie Sivariael się przydał. Tak się zasstanawiam, czy po wizycie u jarla, mielibyśmy czas opchnąć tu zdobyte osstanio łupy, może cena byłaby lepsza? Albo kotołak kupiec może by od nass odkupił?
Ostatnio zmieniony 17 listopada 2012, 17:17 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
