Strona 29 z 66

: 13 października 2013, 21:09
autor: Araven
Pora sucha raczej, mało deszczu, ale tam gdzie idziecie woda będzie.

Zmierzacie do Tombalku, raczej pozostałości po tym dawnym Imperium.

Co do towarzystwa kapłanów Jullaha, trzeba pogadać z Ageerą. Jullah, to zwierzęcy bóg, to i kapłani znają takie sztuczki jak obserwacja oczyma zwierząt itp.

Wysyłacie posłańca do króla Jumy, a on może wysłać posłańca do Amazonek, co ma im zaproponować i czego od nich oczekujecie?

Wojownicy jakich macie są dość doświadczeni i nieźle wyszkoleni.

Czarni i ich oficerowie na razie was traktują z dużym szacunkiem, zabiliście demona. Pomściliście śmierć generała Amboula.

Wrogowie, powtarzam poza tym, że to był Darfurczycy, niewiele wiadomo. Stosują czarną magię swoich szamanów.
Doświadczenie wojenne z was, wojskowe znaczy mają Zorian - weteran armii, Tranicos (pogranicznik) i Druss (barbarzyńca i najemnik). Pozostali chyba, nie bardzo.

: 13 października 2013, 21:21
autor: Procjon
Zgłaszam się na ochotnika jako posłaniec do Jumy i Amazonek.

: 13 października 2013, 23:18
autor: Araven
Niby nie jest to zły pomysł, ale jak Tranicos ruszy do Jumy i Amazonek, może nie zdążyć wrócić na wojnę, z wrogami Unguriusa.

Podróż na ziemie Jumy to jakieś 5 dni na południowy zachód od Meroe.

Także możesz nie zdążyć wrócić, na pomoc księciu, nawet jak Juma Cię poprze, a do Amazonek jest jeszcze dalej, niż do ziem Jumy.

Bo wy zmierzacie na północny wschód od Meroe.

: 13 października 2013, 23:45
autor: Procjon
Tranicos poprosił Zoriana o rozmowę.
- Muszę pojechać do Jumy. Siedząc i kisząc się tu z wami nic nikomu nie pomogę. Od dwudziestu lat walczę w lasach, a nie w szczerym polu, i z podobnymi mi zwiadowcami, a nie z liniowym wojskiem. Od walk w polu jesteś ty, przyjacielu. Mój łuk może zbawić jedynie mnie samego, a kilkaset włóczni bez wątpienia pomoże Unguriusowi. Bez znaczenia czy uda mi się zdobyć pomoc, będąc sam najpewniej zdążę was dogonić nim dotrzecie do sił księcia, więc nie zrobi nam to różnicy - powiedział pogranicznik.

: 14 października 2013, 09:13
autor: Araven
Tranicosie:

Sam też nie zdążysz wrócić do reszty. Nie ma szans.

Droga do Jumy z Meroe to 5 dni, powrót zajmie także 5 dni, to razem 10.

Kolejne minimum 7 z Meroe do ziem księcia to 17 dni, a jak jeszcze odwiedzisz Amazonki to ponad 20 dni.

Wasza wyprawa zaś z posiłkami królowej dotrze do księcia w 7 dni, od wyruszenia, czyli raczej od dziś.

Spóźnisz się sam lub z posiłkami od Jumy minimum 14 dni, a raczej więcej. To bez sensu. Sam wrócisz szybciej, ale i tak około 7 dni za późno.

W mieście nie chciałeś siedzieć, teraz jak opuszczacie miasto chcesz jechać pół świata po posiłki.

Przecież pogranicznik się może wyprawie przydać i to bardzo. Skąd wiesz w jakim terenie wam przyjdzie walczyć.

Posiłki od Jumy mogą mieć znaczenie jak walki potrwają dłużej, ale tego nie wiecie. Wszystko może rozstrzygnąć, jedna czy dwie bitwy.
Spoiler!
Kolego, nie wiem, z Meroe wybyłeś bo miasto, teraz akcja w plenerze, też chcesz opuszczać drużynę. Ale to bez sensu, co wykazałem wyżej. To gra drużynowa. Rozdzielanie się bywa możliwe, jak ma to jakiś sens, teraz go nie ma. Za daleko do Jumy.

: 14 października 2013, 11:27
autor: koszal
Vanko bacznie obserwował pałających niezrozumiałym dlań entuzjazmem towarzyszy. Chen Shu wraz z Drussem prześcigali się w pomysłach i sugestiach podczas pierwszej narady sztabu dowódczego wyprawy. Padały różne sugestie ludzi niechybnie miłujących wojnę. Zamorianin milczał pozwalając im wygłaszać swe opinie i poglądy, krążył wokół niczym skradający się lis, wreszcie siadł w kącie pomieszczenie nalewając sobie solidny kubek wina.
Wino- pomyślał, trzeba go będzie zabrać sporo. Znowu przyszło mu walczyć, a tę drogę ku władzy uważał za niezbyt rozsądną, choć niestety konieczną. Prostaczkowie w mężnych wojach upatrywali bohaterów. Ginęli za nich i służyli im chętnie.
Dlatego też Vanko poświęcał teraz uwagę nie tyle proponowanym rozwiązaniom i przyjętym strategiom, co analizowaniu charakterów zgromadzonych dowódców, ich słabościom i mocnym stronom. Musiał wiedzieć kogo może mieć za plecami, a kogo z przodu, na końcu sztychu.
MG- czy któryś z kapłanów Seta nie raczyłby wyruszyć z nami?
Chen Shu mógłby spróbować nakłonić kogoś ze światyni Jullaha.
Vanko podejmie próbę zabrania kogoś z kapłanów Seta. Jeśli jest taka opcja opiszę to fabularnie.

: 14 października 2013, 12:09
autor: Procjon
A to pardon, źle oceniłem odległości. Zostaję z drużyną.

: 14 października 2013, 12:44
autor: Araven
Tak możecie próbować zabrać kapłanów Seta, ale nie spodoba się to kapłanom Jullaha i samym Kuszytom też nie bardzo.

Czekam, aż ustalicie to co Che Shu i Druss proponowali, kto dowodzi, jaki zwiad i inne takie.

I aż pogadacie z kapłanami.

: 14 października 2013, 21:38
autor: Waylander
Sądzę że kapłanie Jullaha byliby lepszym wyborem z racji na to że reprezentują religie mas a nie"niezbyt lubianych" elit.

Co do struktury dowodzenia to Jeśli nie ma z nami jakiś wysokich ranga oficerów oszczepników to proponuje Zoriana na głównodowodzącego(pod warunkiem że będzie się liczył ze zdaniem reszty oficerów;)), Tranicosa na dowódce zwiadu i łuczników w trakcie walnej bitwy, sam stanąłbym wśród oszczepników i najemników ale do samego dowodzenia bym się nie brał, pozwalając dowódcą pododdziałów działać samodzielnie, ewentualnie nominalnie nimi dowodząc i prowadząc do walki. Che Shu mógłby konnicą dowodzić albo ewentualnie Vanko może , jeśli interesuje go dowodzenie na pierwszej linii:P.

Co do konnicy to zgadzam się że większość powinna być trzymana blisko sił głównych ale tak ze 30 podzieliłbym na małe patrole i rozesłał w celu dokonywania zwiadu na kilkanaście kilometrów przed siłami głównymi, działali by razem ze wspomnianymi wcześniej najmowanymi przewodnikami.

: 14 października 2013, 21:48
autor: Dobro
Skromnie Zorian zaproponuje dowodzenie we własnej osobie, biorąc wasze sugestie pod uwagę. Dlaczego? Bo ma chyba największe doświadczenie w kierowaniu armią (w końcu miał "pod sobą" 10 ludzi w Akwilonii!). Zorganizuje szybki przemarsz ze zwiadowcami prosto do księcia Unguriusa. A kapłani zawsze będą w cenie.

: 14 października 2013, 22:57
autor: Procjon
OK, będę dowodzić zwiadem i łucznikami.

: 14 października 2013, 23:22
autor: Araven
To pułkownikiem będzie Zorian, weteran akwilońskiej armii, którego przeszłość to armia.

Wojnę ma we krwi.

Tranicos, jest doświadczonym pogranicznikiem, oficerem do zadań specjalnych w randze kapitana. Oraz dowódcą 100 łuczników, ale to w razie bitwy.

Druss, stanie wśród czarnoskórych oszczepników i najemników. Jako kapitan.

Hm, Vanko i Chen Shu, jako oficerowie sztabowi, chyba, że któryś weźmie jazdę, lub białych najemników, jakim Druss też chce przewodzić.

Ageera da Wam kilku kapłanów Jullaha, chyba, że Vanko nalega na tych od Setha?
To wyruszamy z tą ekspedycją?

: 14 października 2013, 23:43
autor: Dobro
Dawaj, jedziemy z tym koksem!

: 15 października 2013, 00:41
autor: avnar
ChenShu nie weźmie jazdy bo się na tym nie zna. Już prędzej jakiś oddział specjalny do brudnej roboty. Podchody, likwidacja dowódców, zatruwanie pożywienia itd.

Jako oficer sztabowy może pomóc merytorycznie, wygłaszając swoje opinie i tyle.

: 15 października 2013, 03:42
autor: koszal
Nie ma możliwości zabrania jednych i drugich kapłanów?
Zdaję sobie sprawę, że jest między nimi konflikt i właśnie dlatego uważam, że dałoby się nakłonić obie strony, by wykazały, czyj bóg jest potężniejszy.