Strona 29 z 31
: 13 kwietnia 2015, 13:51
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, ruiny starej świątyni
Puściwszy bez ostrzeżenia swój młot półolbrzym wyrzucił w górę obie ręce i złapał zaskoczonego kultystę mocarnymi dłońmi za głowę. Człowiek stęknął głucho kompletnie zaskoczony tym ruchem ofiary, nie doceniając na swą zgubę ogromnej żywotności mieszańca krwi. Potomek olbrzymów zacisnął palce na czaszce skrytobójcy z impetem kowalskich cęgów, po czym przekręcił dłonie w nadgarstkach napinając przy tym do granic możliwości swe mięśnie.
Kręgi szyjne morglithanina poddały się naciskowi niemalże od razu, niczym spróchniała gałązka. Kultysta zwiotczał w jednej chwili, opadł całym ciężarem swego ciała na plecy Berghara przewracając go na kamienną posadzkę i przygniatając do niej swymi zwłokami.
Porażony bólem promieniującym od wbitego w plecy miecza, Dino znieruchomiał na podłodze łowiąc uchem przekleństwa miotane przez drugiego z kultystów Czaszkogłowego. Ten przeskoczył nad trupem swego towarzysza, przystanął opodal na jedno uderzenie serca próbując podjąć widać jakąś decyzję, potem jednak zaniechał dobijania półolbrzyma wskakując w zamian na schody i podążając śladem zombie w kierunku wyższego piętra podziemi.
W wypełnionym niemal smolistą ciemnością przedsionku krypty pozostały jedynie martwe ciała oraz posapujący ledwie słyszalnie Berghar, przygnieciony ludzkimi zwłokami i wykrwawiający się na kamienną posadzkę.
Kark ofiary wprawnie skręcony, drugi czciciel Morglitha uciekł w ślad za martwiakami!
: 13 kwietnia 2015, 14:28
autor: Denver
Keth- poproszę o status Berghara
: 13 kwietnia 2015, 19:38
autor: Keth
Dino został na 50 ŻYW, ale dzięki swej krzepie i wrodzonej zawziętości przy odrobinie wysiłku (no dobra, sporej odrobinie) pewnie zdoła zepchnąć z siebie przygniatającego członki trupa.
: 14 kwietnia 2015, 11:52
autor: Denver
Dobrze - zatem w skrócie, staram się uwolnić a potem opatrzyć. I nie, nie wyciągam ostrza, żeby się wykrwawić.
Podczas lub po opatrzeniu (choćby ciuchami kultystów, ale jestem optymistą) rzucam okiem na wrota od wampira. Żeby się nie okazało, że stoi mi nad głową

: 12 maja 2015, 21:19
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, ruiny starej świątyni
Wiodący w głąb podziemi grupkę najbardziej odważnych górali, Gorbak błagał w duchu wszystkie przychylne mu bóstwa, aby natchnęły rozdygotanych ludzi cząstką męstwa niezbędnego do zejścia w niżej położone części podziemi. Mieszkańcy Bakarii starali się sprawiać mężne wrażenie i po prawdzie musieli być walecznego serca, skoro w obliczu konfrontacji z wampirem zgodzili się pójść śladem charyzmatycznego gnoma, ale zerknięcie z ukosa na ich stężałe oblicza podpowiadało Gorbakowi, że niektórzy gotowi by pierzchnąć przy przejawie pierwszego lepszego zagrożenia.
Ściskając w dłoni swój amulet gnom wyjrzał ostrożnie za róg podziemnego korytarza, rozświetlanego wyjątkowo nikłą poświatą rzucaną przez kilka dogasających łuczyw. Nawykłe do półmroku oczy Gorbaka spostrzegł od razu stojącą w rozkroku postać, która z zapamiętaniem dźgała włócznią leżące na wznak ciało, pastwiąc się nad nim bez cienia litości.
Czyżby to jakiś zwyrodniały kultysta?

: 13 maja 2015, 08:57
autor: deliad
Gorbak drżącą ręką wstrzymał chłopów przełknął ślinę i szepnął.
- Tam ktoś jest nie wiadomo nasz czy wróg. Trza wyskoczyć hurmem i jak wróg to w łeb dać, a jak swój to się wypytać. Ja skocze pierwszy i jak tamten się obróci to zakrzyknę "bij" albo "basta". Do dzieła.
Gorbak machnął na bakarianów i wyskoczył za róg wołając - Ktoś ty!?
: 21 maja 2015, 22:27
autor: Keth
Tym paskudnym dźgaczem jest oczywiście Lutter, więc mam nadzieję, że na widok gnoma nie zemdleje z przestrachu, tylko wyrazi w jakiś sposób swoją radość!

: 21 maja 2015, 23:24
autor: Dobro
- To... - odkrzyknął - ...zależy... - kontynuował, dźgając zajadle kultystę co jeden wypowiedziany wyraz - ...kto... - znowu dźgniecie - ...pyta! - odkrzyknął w końcu, dając wytchnąć zmęczonym mięśniom.
- Głos jakby znajomy... hm... kojarzy mi się z pewnym wsiowym głupkiem... - kontynuował Lutter, oddychając ciężko. - Gorbak, czy to ty?! - zadał pytanie, krzycząc niemal w twarz swego towarzysza.
Wybaczcie Mistrzu i współgracze, zupełnie nie ogarnąłem że to to Lutter tam dźga w najlepsze! Naprawdę, proszę o wybaczenie mojego gapiostwa!
: 22 maja 2015, 06:47
autor: deliad
Gnom stanął jak wryty i zawołał odruchowo ściszając głos.
- Basta chłopy! Basta. To nasz. Lutter a na kim ty się tak pastwisz. Gdzie reszta? Co z krwiopijcom i kluczem?
: 22 maja 2015, 09:23
autor: Dobro
- A to taki ten... - powiedział nieco zakłopotany, opierając się na swojej egzotycznej broni, zupełnie poplamionej krwią. - Jakiś kultysta czy coś... akurat zwijał manele. Wiecie, trochę zatęskniłem za wami i wszedłem do tej nory... heheh a wcześniej nie uwierzycie, co się działo! Zabiłem jeszcze dwóch takich jak ten... a to... hmm... jaka reszta? JAKI KRWIOPIJCA?! - do barda dotarła właśnie niezbyt miła wiadomość, że jednak gdzieś w okolicy może krążyć jakiś krwiopijca. - A klucz...? Gorbak, czy wy tam nie zjedliście czegoś beze mnie? Grzyby, czy coś takiego? hm? - zapytał, mrużąc oczy i stukając lekko w nos gnoma.
: 22 maja 2015, 13:33
autor: deliad
Gorbak odetchnął z ulgą słuchając Luttra.
- Po tym co na dole znaleźliśmy nie w głowie nam były posiłki, choćby i olgrioński krem z borowików nam proponowano. Ów przedmiot z wioski skradziony okazał się kluczem do więzienie prawdziwego wąpierza. Gdy tą bestię kultyści wraz z martwiaczymi sługami wypuścili ruszyłem czym prędzej po wsparcie, które w tej niedoli mogłoby nam pomóc. Popatrz bardzie na zacnych wojowinków jakich sprowadziłem do walki z nieumarłymi, bo pewnikiem o nich jakąś pieść będziesz chciał napisać. Mężni, odważnie i zdeterminowani. Podążajmy zatem dalej bo czas nas goni. Reszta chłopów ze wsi szykuje się do zawalenia wejście do tych podziemi.
: 23 maja 2015, 14:15
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, ruiny starej świątyni
Leżący na plecach z wbitą w brzuch włócznią, odziany na czarno kultysta wydał z siebie ostatnie stęknięcie, po czym zwiotczał puszczając ściskane oburącz drzewce broni barda. Uradowany widokiem odsieczy Lutter nie zwrócił na to najmniejszej uwagi, wsparty na orężu i rozprawiający podniesionym głosem z wiodącym górali Gorbakiem. Wtem uwagę wszystkich zaprzątnął inny odgłos, na dźwięk którego zbrojni ścisnęli mocniej swe miecze, topory i pałki.
Było to głuche dudnienie ciężkich butów uderzających o kamienne stopnie schodów wiodących ku krypcie wampira.
- Kurwości! - zakrzyknął odruchowo spocony Ragax, kiedy wysadził z mrocznego otworu schodów wprost na istną zaporę stalowych ostrzy wymierzoną w jego grubo ciosaną twarz. Półolbrzym zatrzymał się raptownie balansując dla utrzymania równowagi ręką, w której dzierżył wykonany z czarnego kamienia przedmiot.
- Obsydianowy Klucz! - ukontentowany gnom klasnął w dłonie na widok własności kowala, lecz zaraz sposępniał ponownie uświadamiając sobie, że Ragax był sam, bez towarzyszącego mu wcześniej Berghara.
- Nieumarli idą za mną! - krzyknął półolbrzym oglądając się jednocześnie ponad ramieniem w głąb klatki schodowej - Są blisko!
Ragax, Gorbak, Lutter i górale z Bakarii są opodal zejścia na niższy poziom podziemi i słyszą już charakterystyczne szuranie nadciągających zombie!
: 23 maja 2015, 18:47
autor: deliad
Gorbak przetarł spoconą z nerwów krtań i pociągnął za podejrzane ciasny kołnierz.
- Wycofujmy się! Na górę, ku reszcie chwackich górali! Tam atak odeprzemy lub wejście zawalimy. Klucz widzą czy to znaczy, że wąpierz w swym leżu zamknięty? Co z Bergharem, czy życie oddał dla dobra Bakarii i swych towarzyszy?
: 24 maja 2015, 12:46
autor: Treant
- Co takiego?!? Dino może jeszcze żyw, bo porwał klucz umarlakom i mi go rzucił. Wtedy ruszyły za mną. Krypta zamknięta i ze strony wampira nic nam nie grozi. Nieumarłych nie będzie nawet dziesięciu. Dacie im łupnia bez problemu. Sam jednemu łeb rozbiłem, nim zacząłem uciekać z kluczem. Nie możemy porzucić towarzysza, dzięki bohaterstwu którego krwiopijca nie wydostał się ze swego leża! A ty Gorbaku, jeśli nie chcesz schodzić na dół, pilnuj tej statuetki jak oka w głowie.
Ragax wręcza klucz gnomowi.
- Macie może jaką lagę ze sobą? Swoją zostawiłem, coby łatwiej mi było pościgowi z kluczem umknąć.
: 24 maja 2015, 13:04
autor: deliad
Gorbak chwycił za klucz i syknął jakby go oparzył.
- Spokojnie, spokojnie. Nikogo zostawiać nie będziemy, skoro żyw. Ja jednak jako mimowolny powiernik tego brzemienia - tu skinął na klucz -
muszę się wycofać, bo za nic w świecie nie może on wpaść w łapska morghlithian czy nieumarłych. Ruszam temu ku górze gdzie na wypadek niepowodzenia waszego przedsięwzięcia pewne przygotuję, które ocalić mogą całą Bakarię. Skoro wracać nie chcecie kupcie nam czasu ile tylko zdołacie. Górale wam pomogą. - ty gnom wskazał przywiedzionych na dół bakarian.
- Rozważcie jednak czy przypadkiem martwiaki wiedzione władzą ich nowego Pana, nie dążą do klucza ignorując wszystko inne. W takim przypadku lepiej będzie się wycofać i zabić martiwaki większą kupą. W ten sposób odciągniemy wrogów od naszego towarzysza zwiększając jego szanse na uratowanie.
Gorbak aż rwie się żeby się wycofać. Jeżeli Ragax nie zmieni zdanie to czym prędzej się zmywa, wcześniej jednak klepnie górali po ramionach i postara wydać rozkaz ruszenia z Ragaxem.