Strona 29 z 41
: 05 grudnia 2014, 21:55
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, górniczy obóz pod Turnią
Na nieludzkich obliczach trollaków malował się wyraz ogromnej wściekłości i nienawiści, co Grzmociciele doskonale rozumieli biorąc pod uwagę leżące wokół zapory ciała ich pobratymców. Wszyscy nie ważyli się jednak podnieść ostrzy przejawiając w ten sposób ogromny szacunek dla swego przywódcy.
- Zapytam raz jeszcze - powtórzył złowieszczym tonem pohukacz, nie dostrzegając skrytego w głębi grupki ludzi alchemika - Gdzie jest ten czarny miecz?
Coś milkliwi się zrobiliście w tym temacie...

: 05 grudnia 2014, 22:08
autor: 8art
Stryker, na wszelki wypadek poluzował rewolwer w kaburze. Potem wytaszczył skrzynię w której leżał zawinięta w płótno stal miecza.:
- Ufff, tu jest!
Z tego co pamiętam ostrze leżało w skrzyni. Jeśli źle pamiętam, to proszę przeczytać:
Potem wytaszczył płótno w które zawinięta była stal miecza
: 05 grudnia 2014, 22:37
autor: Keth
Ostrze ma przy sobie alchemik

: 07 grudnia 2014, 19:04
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, górniczy obóz pod Turnią
Krąg uzbrojonych po zęby trollaków zacieśnił się wokół ludzi, budząc ich skrajne zatrwożenie liczebnością oraz oczywistą krzepą górskich łupieżców. Trzymani na dystans gradem ołowiu, klanowi wojownicy płacili srogą daninę krwi, ale w odległości wyciągniętego ramienia od swych ofiar przeistaczali się w prawdziwe maszyny do zabijania, zdolne swymi potężnymi toporami rozcinać ludzkie ciała na połcie.
Ponieważ zagryzający do krwi usta Yaros Thane wciąż nie wykrztusił ani słowa, poprzez gromadę niebieskoskórych toporników przebiegł groźny pomruk gniewu i nienawiści. Jeden z wojowników podniósł znienacka rękę i wykrzyczał coś chrapliwie wskazując na alchemika Loży.
- Język ci z trwogi kołkiem stanął? - zapytał szyderczym tonem pohukacz, mrużąc swe nieludzkie oczy i przeszywając nimi na wylot Yarosa - Albo głosy słyszysz w głowie, które ci myśli mącą?
Alchemik nic nie odrzekł, odwzajemniając hardo złowrogie spojrzenie trollaka. Przez dłuższą chwilę pohukacz milczał, niemalże przeistaczając się w kamienną statuę. Kiedy w końcu przemówił, jego głos przybrał bardziej gniewną nutę.
- Taka widać wola Dhunii, byście wy zamknęli przerwany krąg, choć nie wiedzieć mi wcale, dlaczego. I po prawdzie mi za jedno. Pójdźcie za mną, a nie próbujcie uciekać, bo postradacie życie. Nikomu nie okażemy litości.
Okręciwszy się na pięcie niski białoskóry trollak ruszył w ciemność nocy pomiędzy rozstępującymi się pobratymcami, krocząc w kierunku zbocza płaskowyżu, na którym za dnia Grzmociciele odnaleźli porzuconą parową płuczkę.
Wzięci w oczywistą niewolę, jesteście prowadzeni w nieznanym kierunku i chociaż zachowaliście broń, jej użycie w tak licznej asyście trollaków wydaje się skazana na porażkę!
: 10 grudnia 2014, 08:49
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, w drodze do Czarnej Przystani
Dzierżone przez trollaków łuczywa strzelały iskrami, a ich chybotliwa poświata przydawała wojownikom prawdziwie diabolicznego wyglądu, tylko pogłębionego malunkami na wykrzywionych gniewnie obliczach. Co rusz któryś z Grzmocicieli był poszturchiwany bądź ktoś spluwał pod jego nogi, ale ludzie z uporem udawali, że nie zwracają na to uwagi, bo wszyscy wiedzieli, że w każdej chwili trzymana na wodzy wściekłość trollaków mogła wziąć górę nad ich szacunkiem wobec pohukacza.
Gromada zbrojnych przemierzyła płaskowyż szczękając metalem i depcząc pod podeszwami okruchy skał. Przywódca bandy zwolnił w pewnej chwili kroku, nim zaś ludzie pojęli, dlaczego, z ciemności wychynął kryjący się dotąd za głazami troll.
Ogromna bestia ugięła kolana zagradzając Grzmocicielom drogę, po czym zaryczała ogłuszająco ukazując oczom wszystkich rzędy przerażająco długich zębów.
- Słodki panie, pomiłuj! - krzyknął roztrzęsionym głosem Prescott, upuszczając z wrażenia flintę. Pozostali ludzie unieśli mimowolnie broń, wiedzeni odruchem. Pohukacz okręcił się w miejscu i spojrzał na Grzmocicieli oczami, w których na ułamek chwili pojawił się jakiś nienaturalny błysk, nie mający nic wspólnego z fosforyzującym poblaskiem.
Hawke dostrzegł ten sam błysk w ślepiach trolla i zrozumiał w jednej chwili, że obu trollich kuzynów łączyła jakaś magiczna więź. Wielka bestia ucichła natychmiast, ale wciąż nie odrywała drapieżnego spojrzenia od potencjalnego łupu.
- Krog jest głodny - oznajmił pohukacz - Bardzo głodny, bo reszta koni uciekła.
Aktywność w wątku nieco osłabła, zapewne z powodu moich lagów. Pora przeliczyć uczestników. Kto chce grać dalej, proszony jest o jakąś krótką fabularkę. Kto nie chce, będzie miał okazję poznać bliżej Kroga

: 10 grudnia 2014, 08:55
autor: 8art
Stryker nie mógł uwierzyć w to co się działo wokół. Nie dalej jak kilka tygodni temu o mało nie pożarły ich bagienne gatory, a teraz górski troll domagał się kolacji. I znów ludzie mieli być daniem głównym. Jakież to Morrow zsyłał na nich plagi i za co?
- Niech borówki żre... - Trzeci był ponownie gotów bronić się zajadle, choćby miał stracić drugie oko.
Ja obecny! I z góry uprzedzam Trzeci jest bardzo żylasty, łykowaty i pewno nawet troll nabawiłby się niestrawności w najlepszym wypadku.
: 10 grudnia 2014, 08:57
autor: yaro
Yaros cały czas szukał jakiegoś wyjścia z sytuacji czy możliwości ucieczki- wszakże zasłona dymna z granatów już wyciagała go nieraz z opresji. Uwaga o koniach tylko go rozwścieczyła. - jedyne czym mogłbym nakarmić Kroga to ołów. - mruknął pod nosem, ale unikając wzroku fellcallera aby nie zostało to odebrane jako jawna prowokacja.
Ta misja to nieustanny łańcuch komplikacji, ostatnie czego chciał Thane to to by zęby Trolla stały się kolejną z nich...
: 10 grudnia 2014, 11:03
autor: Araven
To czy go nakarmicie, czy pozwolicie nam załatwić sprawę z tym przeklętym mieczem, to już wasza wola.
Miecz jest chyba ważniejszy niż to, że Kroga ssie w żołądku? A nawiasem mówiąc lubiliśmy nasze konie.
: 10 grudnia 2014, 11:27
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, w drodze do Czarnej Przystani
Na poły zdziczały troll najpewniej nie zrozumiał zuchwałych słów Strykera, ale sam ton głosu człowieka podpowiedział bestii, że nie był to komplement. Posapujący gwałtownie stwór pochylił się w stronę Grzmociciela, ale cofnął się równie szybko, kiedy pohukacz uderzył go wierzchem dłoni w pokrytą łuskowatymi naroślami łapę.
- Nie drwij z Kroga, bo to tak jakbyś drwił sobie ze mnie - trollak wysyczał ostrzeżenie przez zaciśnięte zęby, białe i spiłowane na czubkach dla przydania im ostrości - Człecza pycha nie zna granic, jeszcze większa jest od człeczej chciwości. Lecz już niebawem poddani zostaniecie próbie, która o wszystkim przesądzi.
Słowa pohukacza sprawiły, że wszystkim skóra ścierpła na chwilę. Trollacki czarownik wydawał się czerpać mściwą satysfakcję z oczywistego zatrwożenia więźniów, ale po chwili ruszył w dalszą drogę.
: 10 grudnia 2014, 12:21
autor: deliad
Rogan nie mówił nie wolał nie rzucać się w oczy. Za to wszystko dokładnie obserwował. Na przykład takie rzeczy jak droga którą ją wiedli i liczebność wrogów, która ich prowadziła. Nie omieszkał także ocenić uzbrojenia i szybkości poruszanie się wrogów. Być może przyjdzie mu tą drogę, tyle że w przeciwnym kierunku pokonać ze znaczną szybkością.
Troll Vaina "zaniepokoił" i to bardzo. Wszystko wskazywało na to, że gdyby nie pohukiwacz było by z nimi krucho. Na szczęście trollacki czarownik odesłał trolla.
: 10 grudnia 2014, 15:04
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, w drodze do Czarnej Przystani
Trollaki otaczały pojmanych ludzi kręgiem dość ciasnym, by Yaros Thane od razu porzucił myśl o dyskretnej ucieczce. Dziesiątki par oczu śledziły każdy jego ruch, nie odwracały się nawet na chwilę od żadnego z Grzmocicieli. Trzymany na wodzy troll trzymał się niedaleko pleców ostatniego w pochodzie człowieka, posapując ustawicznie, mlaszcząc i wydając inne skrajnie niepokojące dźwięki.
Bannister szybko pojął, że eskorta sprowadziła grupkę więźniów w pobliże jaru, w którym znikały ślady pozostawione przez zaginionych górników.
- Mamy zejść do tej rozpadliny? - przerwał milczenie wskazując dłonią na ziejący czernią wylot jaru - Na dno?
- Tam jest Czarna Przystań - odparł pohukacz - Stamtąd pochodzi to przeklęte ostrze. Krasnoludy zerwały pieczęcie, a nasze runiczne znaki nie wystarczyły, by powstrzymać ludzką arogancję i chciwość. Zniesiecie tam ten miecz.
Przywódca bandy jako pierwszy zaczął schodzić do jaru, ostrożnie stawiając kroki, by przypadkiem nie upaść. Reynard odniósł wrażenie, że pomrukujące dotąd gniewnie trollaki jakby ucichły, mocniej ściskając broń i nadstawiając bacznie uszu.
Chyba już niedaleko...
: 11 grudnia 2014, 23:04
autor: Herudaio
Hawke szedł w milczeniu. Nic podczas tej wyprawy się nie udawało i zaczynała niebezpiecznie przypominać ich poprzednią wyprawę gdy też natrafili na inne szamańskie plemiona. Co gorsza tym razem nawet nie wiedzieli co tak naprawdę się dzieje. Lonsworth zwrócił się bezpośrednio do Albinosa jak w duchu nazywał trollowego pohukiwacza
Czemu Czarna Przystań? Czym jest to ostrze?
: 12 grudnia 2014, 18:02
autor: yaro
-Czarna przystań... może to jest sposób aby uciec trollakom? - pomyślał Thane.
-A może przy okazji uda się znaleźć to po co mnie wysłali, jeśli tam się udali górnicy...
: 13 grudnia 2014, 12:08
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, w drodze do Czarnej Przystani
Wąski jar, chwilami przegrodzony zwałami skalnych okruchów niemal uniemożliwiających marsz, wił się w trzewiach masywu opadając cały czas w dół. Prowadzeni gęsiego Grzmociciele zerkali co chwila niespokojnie ku rozgwieżdżonemu nieboskłonowi, widocznemu w postaci malutkiego wycinka w górze jaru.
W skalnej rozpadlinie nie było żadnych roślin, nawet mchów czy porostów. Miejsce sprawiało wrażenie całkowicie wymarłego i ludzie potrafili uwierzyć w to, że zapuścić się w szczelinę można było tylko przez przypadek.
Albo pod przymusem.
Indygowany przez Longswortha, pohukacz obejrzał się w stronę młodego czarownika taksując go nieprzyjaznym wzrokiem.
- Czarna Przystań to pozostałość po złych człekach sprzed wielu wieków - powiedział po chwili przeciągającego się milczenia trollak, mimowolnie dotykając palcami noszonego na karku kamiennego naszyjnika - Tych zza wielkiej wody, czcicieli złych bogów. Wy zwiecie ich Orgotami.
Hawke poczuł zimny dreszcz na dźwięk nazwy diabolicznych najeźdźców sprzed kilkuset lat, którzy w swoich czasach trzymali w okrutnej niewoli cały bez mała zachodni Immoren.
- Człeki te wzniosły wiele budowli z czarnego kamienia, przeklętych jak i one - ciągnął dalej trollak - Kiedy zostały przegnane, burzyły i paliły wszystko, by nie pozostał po nich żaden ślad, ale nie udało im się to do końca.
- Prowadzicie nas do grobowca Orgotów? Do jakiejś górskiej warowni? - spytał nerwowym głosem czarownik, oblizując bezwiednie spierzchnięte usta.
Pohukacz skinął nieznacznie głową.
- To leże przeklętego ostrza, które wydobyły krasnoludy - oznajmił przywódca klanowych wojowników - Musi wrócić w trzewia góry.
Już prawie na miejscu...
: 13 grudnia 2014, 12:48
autor: Araven
Co tam możemy zastać, jakieś żywe trupy czy inne zagrożenia trollaku, powiedz nam co wiesz, to zwiększy szanse, na to, ze zdołamy odnieść ostrze.