Zgrupowanie okrętów Królowa Cierni i Ręka Odkupienia 503.815.M41
Morgan przez chwilę przyglądał się reakcjom jego oficerów unikając spoglądania na Keela. Navigator wymownie milczał przez całe spotkanie pozostając nieco nieobecny co ,organ składał na karb zmęczenia po skoku. Co prawda trudno było zrozumieć intencje Diomedesa i Senszala, ale już delikatne napięcie mięśni szyi u Drago na dźwięk imienia Chorążej nie uszło uwadze kapitana, który bawił się trzymanym ręku kieliszkiem amasecu. Kapitan uśmiechnął się lekko do szkła i odstawił puchar.
Morgan Blackthorn wymownie wstał, dając do zrozumienia oficerom, że zamierza opuścić krążownik.
- Cóż, zatem pora na nas. Musimy przygotować Królową do zmiany kierunku rejsu. Kapitanie Keel za pana pozwoleniem. - Zasalutował z zamiarem oddalenia się. Po czym bez namysłu ruszył do wyjścia. Sprawiał wrażenie zadowolonego z przebiegu tej niezwykłej choć nieco wymuszonej wizyty.
- Chorąża Flen zapraszam na Królową.- Powiedział z uśmiechem.
Blackthorn milczał przez całą drogę gdy szli przez krążownik do doków, zastępując setki słów uprzejmym wyrazem twarzy. Później milczał również podczas lotu na Królową. Zupełnie pogrążony w swoich myślach nie zwracał uwagi na nagłe szarpnięcia statku przy starcie z Ręki i przy lądowaniu na Królowej.
Kiedy icj transport osiadł na Królowej i zeszli do doków zwrócił się do Flen.
- Madame, pan Drago wskaże pani kajutę na czas naszego wspołnego lotu. Zapozna też panią z podstawami sygnalizacji bezpieczeństwa na naszym okręcie. System znaków na Królowej zapewne pani znajdzie zupełnie innym niż te do których była pani przyzwyczajona na Ręce. To wszystko. Panie Drago. - skinął im na pożegnanie a poetm odprowadził ich wzrokiem kiedy odchodzili.
Wówczas cała udawana uprzejmość zniknęła z twarzy, nagle jak za dotknięciem jakiejś czarodziejskiej różdżki.
- Za mną. - warknął do pozostałych.
Kilkanaście minut później znaleźli się w sali trofeów. Stół był już uprzątnięty i tylko obrus świadczył, że niedawno było tu nakrywane do stołu. Morgan stał za krzesłem wsparty ramionami o oparcie. Nie potrafiłby w takiej sytuacji wysiedzieć, miał na to zbyt wiele energii. wyniesionej z krążownika. Poza tym dręczyły go pewne myśli którymi zamierzał się za chwilę podzielić ale miał też i takie którymi dzielić się nie zamierzał zupełnie.
- Panowie, wasze opinie. Słucham. - Morgan przerzucał wzrok z oficera na oficera oczekując, jego palce zbębniły nerwowo w oparcie krzesła..
Jest szansa zapunktować u kapitana błyskotliwością.