Strona 30 z 42

: 19 kwietnia 2017, 21:11
autor: 8art
Yuran krwawiący z rozlicznych ran zapałał rządzą mordu. Rządzą, która zasłaniała czerwoną mgła rozsądek skłaniajacy się ku rozpaczliwej obronie. Wiedzony instynktem walki włożył całą moc w słabnącą rękę by zacząc zadawać ciosy i posłać dzikich do samego Lechuja. Przestało się liczyć, że kątem oka dotrzegł barta zmierzającego z odsieczą, że dzicy wciąż mieli liczebną przewagę, że powinien był czmychnąć i potem mysleć o tym co będzie dalej. Szał opanował ciało klanyty, zmienił olbrzyma w żądną krwi i śmierci bestie, która rzuciła swe życie na sztos. Przetrwa na trupach wrogów, lub zginie gdzieś w dzikich ostępach mile od Koronapanu.

Ryknął niczym ranny mamut i machnął buzdyganem.
Będzie co ma być, najwyżej Yuran pójdzie do piachu. Atakuję na maxa. Wydam 3 punkty ego. Jakby mi brakło punkcika to użyję potencjału Moving Moutains. Atak w tego już rannego, co by go wyeliminować z walki.

: 20 kwietnia 2017, 11:14
autor: Keth
Dobrze, w takim razie rozliczymy najpierw ataki premiowane nożownika, oba z karą -2k, zatem 5k6. Pierwszy atak 4S, 0T (to oznacza jedno draśnięcie, Trauma level 3). Drugi atak 1S, ale 1T. Testuję obronę pasywną Yurana, mam 2S (wypadło 4 i 5). Drugi atak został zatem sparowany pasywnie.

Trauma 3 oznacza karę -3 do wszelkich testów. BOD+Melee Yurana 10, po redukcji 7. Pierwszy atak w rannego dzikusa, 3S. Kolejne 7 ran dla napastnika oznacza roztrzaskaną w mak czaszkę! Drugi atak w sąsiada, 4S, 2T (nieźle, +2 obrażenia). Po redukcji ran z pancerza weszło 9 obrażeń, to balansuje na pograniczu traumy przeciwnika.

I od razu następna runda. Bartek deklarował użycie 3 ego. Sprawdzam Inicjatywę. 5k6 dzikus (1S, 0T). 7k6 Yuran (3S, 0T). Po jednej akcji każdy, pierwszy atakuje Koronapańczyk. Premia +3 do testu ataku, w ruchu znowu 10 kostek (ponownie 4S, 2T). Cios śmiertelny i zamykający definitywnie konfrontację pod mostem.

Yuran jest w bardzo złym stanie i trzeba będzie przestudiować w podręczniku zasady pierwszej pomocy, żeby nieco podnieść go na zdrowiu. Osobiście poczuwam się do winy w tej kwestii, ponieważ w trybie technicznym podpowiedziałem Bartkowi, żeby nie strzelał, tylko walczył wręcz z teoretycznie znacznie słabszymi przeciwnikami. Nie przewidziałem jednak takiego pecha jak nadliczbowe ataki, dzięki którym noże okazały się prawdziwie śmiercionośnym orężem.

Sytuacja na tę chwilę jest następująca. Ciężko ranny Yuran i jego brat znajdują się pod mostem, przy ciałach Dirka i dwóch klanytów. Most zasłany trupami, trwają tam na posterunku Telibor, Bruni i Werk. Oksana nadciąga wzywając wsparcia w lesie, Nikodemus i Gerard pilnują siedzącego w wykrocie zbiega. Odpowiednia fabularka już niebawem.

: 20 kwietnia 2017, 11:20
autor: 8art
Raniony olbrzym, choć wydawało się, że powinien skonać, nabrał wigoru. Wiedziony hormonalnym zastrzykiem adrenaliny rzucił się na dzikich z niespodziewanym animuszem. Nie wiadomo było czy to tak zaskoczyło nożowników, może nie docenili Polanina, a może to natchnął go sam Koronapan, bo obraz walki zmienił się diametralnie na przestrzeni ledwie kilku sekund.

Pierwszy cios wiedzionego mocarnym ramieniem buzdyganu strzaskał czaszkę jednego z dzikich zbryzgując wszystko wokół krwawą posoką. Drugi z przeciwników, ściśle koordynujący ataki ze swym pobratymcem stracił na chwilę tempo. To niewykorzystane mgnienie oka wystarczyło ponad dwumetrowemu Polaninowi do przejęcia inicjatywy. Dziki już widział, że nie zdązy zbliżyć się dostatecznie blisko olbrzyma aby zadać cios, cofnął się o krok w zdawało się na bezpieczny dystans aby kontratakować w momencie gdy wiedziony siłą bezwładności buzdygan minie się z celem. Yuran wyczytał ten zamiar. Był dostatecznie silny aby zmylić dzikusa. Wyważona broń Polanina, zmieniła w zdawałoby się niemożliwy sposób przewidywaną trajektorię. Przeciwnik nawet nie zdążył się zasłonić, krzyknąć nim podzielił los swego pobratymca. Potężny cios zmienił twarz dzikiego w niepodobną niczemu miagę.

Olbrzym ryknął jeszcze raz, tym razem w zwycięskiej radości. Jeszcze nie czuł, że rany jakich doznał, były groźniejsze niż się spodziewał. Usmiechnął się do zbliżającego się Dragana, po czym usiadł sobie spokojnie:

- Se musze kapkę spocząć... - i zemdlał.
Naturalne zdrowienie to 1 Flesh Wound / dzień, a po wyleczeniu FW leczą się Trauma Wounds w tempie 1TW/10dni, czyli Yuran wyleczy się całkowicie po 1,5 miesiąca.

Uzywając umiejki Medycyna można operować FW testując INT + Med (2) i wyleczyć sumę FW = 1+Triggery w teście.
TW można leczyć operacyjnie, z tym że trudność jest równa poziomowi TW. Udany test leczy TW = 1+triggery w teście. Operować można co 4 dni.

Tak czy owak, pocharatany Yuran nie nadaje się do niczego, tylko do długiego pobytu w sanatorium:o

: 21 kwietnia 2017, 11:29
autor: Keth
E40 kilometr przed Cottbusem

Kipiący adrenaliną Dragan przebił sztychem broni piersi obu powalonych przez brata dzikusów upewniając się definitywnie, że żaden z nich już więcej nie wstanie, chociaż potworne obrażenia głów napastników dowodziły ich pewnej śmierci. Cisnąwszy miecz na bok myśliwy doskoczył do Yurana, upadł obok niego na kolana wodząc szeroko otwartymi oczami po przesiąkniętym krwią odzieniu brata i krwawej masce w miejscu jego twarzy.

- Pomocy! Do mnie! - zakrzyknął Dragan podnosząc głowę ku betonowym przęsłom mostu - Chodźcie tu który! Yuran i Dirk potrzebują pomocy!

Bayer Werk i Telibor zbiegli po stromej skarpie zwabieni okrzykami Polanina, pochylili się nad leżącymi bezwładnie ziomkami z grymasami zgrozy na twarzach. Wszyscy Koronapańczycy prócz mechanika i Oksany przypłacili brutalną potyczkę krwawiącymi ranami i siniakami, ale Yuran i Dirk zapłacili za zwycięstwo osadników najwyższą cenę.

- On jeszcze dycha! - zakrzyknął Telibor, który próbował wychwycić puls u zalanego krwią Dirka - Na duchy przodków, on jeszcze dycha!

- Weź jaką szmatę i uciskaj ją tutaj! - roztrzęsiony Werk pokazał Draganowi najgłębszą ranę na udzie Yurana, po czym skoczył w stronę Telibora - Oksana! Gerard!
Mała scenka sytuacyjna pod mostem. Werk, Telibor i Dragan zajmują się Yuranem i Dirkiem, ale ich zabiegi mają charakter wyłącznie fabularny. Zatamują upływ krwi, opatrywanie i leczenie należy do kogoś innego. Sprawdziłem już do przodu efekty pierwszej pomocy w wykonaniu Gerarda, udzielonej Yuranowi. Test INT+Medicine (2), za prymitywną apteczkę daję +1 do testu (profesjonalna apteczka daje +2). W sumie 6k6 (2S, 1T) - w efekcie usunięte zostaną 2 z 16 ran powierzchniowych. Trauma pozostaje na poziomie 3, operacja w obecnych warunkach absolutnie nie wchodzi w grę. Yuran ma teraz karę -3k do wszystkich testów i trzeba będzie na niego bardzo uważać, bo nawet pojedynek z kulawym szopem-praczem może go teraz kosztować życie!

Przyjmijmy też, że na górze na moście wszyscy obcy klanyci już wyzionęli ducha, a Oksana zabrała Bruniego i wróciła do lasu, gdzie Nikodemus i Gerard pilnują więźnia (im przypisana wstawka już niedługo).

: 21 kwietnia 2017, 12:05
autor: dretch
Proponuje przysypać jelnioczłeka ziemią. Pogrzebać żywcem, zakamieniować pomiot lechuja lub cos innego w tym klimacie.

: 21 kwietnia 2017, 16:38
autor: Keth
E40 kilometr przed Cottbusem

Uwięziony w dole dziki człowiek ucichł po krótkiej chwili, znieruchomiał oparty plecami o ścianę jamy i przymknął oczy. Jego okryta kiepsko zszytą skórznią klatka piersiowa poruszała się miarowo w rytmie oddechu. Przyglądający się więźniowi Koronapańczycy też milczeli, dopóki w pobliżu ponownie nie trzasnęły łamane zarośla wieszczące nadejście odsieczy.

- Wzięłam tylko Bruniego! - oznajmiła zdyszana Oksana - Dirk i Yuran chyba nie żyją, reszta się nimi zajmuje. Z tamtych nikt inny z życiem nie uszedł, tylko ten jeden tutaj!

Jasnowłosa piękność stanęła na krawędzi dziury, spojrzała w dół na zbiega. Słysząc osuwające się do jamy grudki ziemi człowiek w jeleniej skórzni otworzył ponownie oczy i łypnął nimi nienawistnie na swych prześladowców.

- Zasypmy skurwysyna żywcem - zaproponował wstrząśnięty informacjami Skandki Gerard - Albo ukamieniujmy, niech tam zdechnie za naszych chłopaków - młody Hayte cedził mordercze propozycje przez zaciśnięte zęby, pokazując więźniowi swe pięści - Co rzekniesz, Nikodemusie? Zabijemy go szybko czy powoli?

Sędzia nic nie odrzekł w pierwszej chwili, równie głęboko poruszony straszną wieścią o śmierci Yurana i Dirka. Niebezpieczna od początku ekspedycja do Kociego Miasta zaczęła się jawić Nikodemusowi istną katastrofą, zwłaszcza w obliczu tak ciężkich strat. Cel wyprawy wydawał się na wyciągnięcie ręki, jeśli człowiek spoglądał na mapę, ale jednocześnie stał się znienacka niebywale odległy.

- Co myślisz, sędzio? - odezwała się Oksana zerkając z ukosa na Nikodemusa.
Poproszę o informację, co macie zamiar zrobić z więźniem. Nie reaguje na Wasze polecenia ani pytania, więc albo nie rozumie koronapańskiego dialektu albo udaje, że nie rozumie. Dla celów fabularek proponuję przesunąć akcję do punktu, w którym przy dole znajdą się też Yuran i Dragan (Werk przy Dirku, Telibor przy wozie).

: 21 kwietnia 2017, 17:05
autor: namakemono
- Myślę, że na kamienowanie przyjdzie jeszcze czas. Zasłużona kara tego dzikusa nie ominie, tego możecie być pewni. Jeno nie postępujmy, jak ów zwierzęciu bardziej podobny niż człekowi barbarzyńca. Może ma coś na swoją obronę? Może chce nam coś rzeknąć, co uczyni jego życie dla nas droższym, a nasz ból po poniesionych stratach lżejszym? Słyszysz nas stworze? Matka, która wydała cię na świat nauczyła cię ludzkiego języka? Jeśliś człek, proces twój będzie krótki lecz uczciwy. Jeśliś zwierz dziki i drapieżny, jak takowa bestia zostaniesz ubity.

: 27 kwietnia 2017, 17:10
autor: Keth
E40 kilometr przed Cottbusem

Uwięziony w dziurze dzikus nie przejawiał większego zrozumienia dla słów Nikodemusa, odpowiadając mu wrogimi spojrzeniami i wygrażając co jakiś czas pięścią. Gesty te były rzecz jasna zupełnie czcze, bo osaczony przez uzbrojonych Koronapańczyków, ostatni ocalay z bitwy na moście człowiek zdany był całkowicie na ich łaskę i niełaskę. Posępny jak burzowa noc Gerard wymownie demonstrował więźniowi swój zakrwawiony miecz, chociaż przez wzgląd na wciąż rozważającego dalsze postępowanie sędziego powstrzymywał się na razie przed skrzywdzeniem dzikusa.

Spomiędzy drzew wychynęły kolejne ludzkie postacie, jedna wsparta na silnym ramieniu drugiej i sprawiająca przerażające wrażenie przez wzgląd na przesiąknięte krwią odzienie.

- Yuran, ty żyjesz?! - Nikodemus westchnął z dziką ulgą widząc prowadzonego przez Dragana myśliwego, chociaż stan Polanina przyprawiał wszystkich o ciarki - A Dirk?

- Żyje, ale bardzo źle to wygląda - odpowiedział pośpiesznie Dragan wyręczając brata - Yuran go uratował. Zatłukł buzdyganem dwóch skurwysynów, rozwalił im czerepy, ale strasznie go poharatali. Z Dirkiem został Telibor i Werk, próbują go ratować.

- Więc ten tutaj jest naprawdę ostatni - stwierdził lodowatym tonem Bruni - Gadasz do niego i gadasz, Nikodemusie, a drań nic sobie z tego nie robi. Musimy zdecydować, co dalej, bo czas ucieka. Może ktoś tych dzikich niedługo zacznie szukać i co wtedy? Musimy stąd jak najszybciej zniknąć. A najpierw policzyć się z tym na dole. Przecież żywego go nie zostawimy, prawda? Jak go ziomkowie znajdą, wszystko im wygada. Ilu nas jest i jak z nami źle. Jesteśmy teraz łatwym łupem, jak nas dogonią, już po nas. Musimy zrobić, co trzeba i wracać.

- Chcesz dalej szukać tej skrytki w Kocim Mieście? - wpatrzona w barbarzyńcę Oksana oderwała wzrok od jamy, przeniosła wyraźnie zdziwione spojrzenie na Bruniego - Naprawdę?

- Cokolwiek tam znajdziemy, podług słów Markusa ma wielką wartość - odparł Bruni wycierając zakrwawioną rękę o spodnie - Tu się dzieje coś bardzo złego, na tym zachodzie. Przecież to niecałe dwa dni od osady. Potrzebujemy każdego łupu, którym wykupimy sobie bezpieczeństwo, jeśli ci dzicy zakręcą na wschód. Na północy płoną inne sadyby, a to znaczy, że tych dzikich jest naprawdę wielu. Jeśli mnie o zdanie pytacie, nie możemy teraz zawrócić, chociaż tacy jesteśmy skrwawieni.
Bruni powiedział, co myśli, a Wy? I co robicie z więźniem?

: 27 kwietnia 2017, 20:22
autor: namakemono
Więźnia ubić, a ciała współplemieńców również wrzucić do dołu. Kontynuujemy wyprawę.
Szanowni, od jutra zaczynam długi weekend, w związku z tym do 7 maja nie będę miał możliwości postowania.

: 01 maja 2017, 18:26
autor: Keth
E40 kilometr przed Cottbusem

Decyzja Nikodemusa nie pozostawiała żadnych złudzeń, nikt też nie oponował przeciwko jej wykonaniu. Obowiązek egzekucji wziął na siebie Bruni, który kucnąwszy nad jamą zabił więźnia jednym pchnięciem długiej myśliwskiej włóczni. Klanyta nawet nie próbował się bronić, ku zgrozie niektórych Koronapańczyków. Dźgnięty w bok szyi, po prostu osunął się na dno dziury wydając z siebie agonalne charczenie.

Czas był na wagę złota, nikomu nie trzeba było tego powtarzać. Biegając tam i z powrotem osadnicy przenieśli do lasu ciała napastników zabitych na moście, wrzucili je jedno za drugim do jamy maskując ją następnie gałęziami. Plamy krwi na betonie zostały naprędce zasypane ziemią, ekwipunek obcych załadowany na wózek. Po godzinie z okładem Koronapańczykom pozostało już tylko jedno zmartwienie na głowie.

Dirk był nieprzytomny i kiedy patrzyło się na niego z boku, można było uznać nieszczęsnego kusznika za zmarłego. Lecz wciąż oddychał i wciąż dawało się u niego wyczuć tętno.

- Nie możemy go wieźć na wózku Werka - oznajmił Gerard - Dostanie na nowo krwotoku, to go zabije. Potrzebuje odpoczynku, zmienianych co parę godzin opatrunków, maści.
...

: 06 maja 2017, 14:54
autor: Keth
E40 przed Cottbusem

Pozostawiając za sobą pośpiesznie uprzątnięte pobojowisko, Koronapańczycy zniknęli w gęstym lesie po zachodniej stronie torowiska. Pół kilometra dalej, raz za razem upominani przez nerwowego Gerarda, przepchali wózek w chaszcze na poboczu i ściągnęli z pojazdu nieprzytomnego Dirka.

Rudowłosy kusznik miał na sobie w walce wzmocnioną metalowymi płytkami skórznię, ale dwaj zabici przez Yurana klanyci doskonale władali nożami i dali tego kunsztu przerażający popis. Głębokie rany na ciele Dirka sięgały bezsprzecznie organów wewnętrznych, a obfity krwotok tylko pogorszył ogólny stan zdrowia mężczyzny. Gerard uczynił wszystko, co tylko było w jego mocy, by zatamować krwawienie i opatrzyć rany, w pewnym jednak momencie jego ograniczona wiedza na temat uzdrawiania sięgnęła po prostu granicy.

- Zostanę z nim do waszego powrotu - zdecydowała w końcu Oksana, przerywając ciężką niezręczną ciszę - Nie możemy go zostawić na pastwę dzikich zwierząt ani dzikich ludzi. Pomóżcie mi tylko przenieść go głębiej w las, teraz jesteśmy za blisko szlaku. Jeśli pójdzie za wami pościg tamtych, nie mogą wpaść na nasz trop.

Nikodemus i Yuran wymienili niespokojne spojrzenia, doskonale świadomi niebezpieczeństwa, jakie na swą głowę ściągała Skandka. Obarczona ciężarem troski o konającego towarzysza, w następnej konfrontacji z dzikimi skazywała się najpewniej na śmierć. Lecz zarazem w umysłach mężczyzn pojawiło się uczucie ulgi, że ktoś zgłosił się na ochotnika do tego niewdzięcznego zadania. Chociaż nikt nie powiedział tego na głos, niektórzy liczyli się w myślach z przerażającą koniecznością porzucenia Dirka na pastwę lasu.

- Uważaj na siebie i niechaj święty Grycan ma cię w opiece - powiedział Telibor kładąc dłoń na ramieniu Oksany - Daję słowo, że po was wrócimy.

- Wózek zostawimy czy bierzemy ze sobą? - spytał niespokojnie Bayer Werk, ściskając w ręce bezużyteczny już, bo pozbawiony choćby jednego naboju kulomiot - Jak zabierzemy, może nas opóźniać, gdyby przyszło do ucieczki. Mnie też jest go szkoda zostawiać, ale może tak byłoby lepiej.

- A co zrobisz z tym starterem? - spytał Bruni spoglądając znacząco na kanciasty kształt wciśnięty pod płachtę brezentu w kącie wózka - Bez niego najpewniej nie otworzymy schronu. Poniesiemy?

- Możemy wsadzić do plecaka Dirka w miejsce jego rzeczy - zaproponował Yuran - Werk założy na plecy i poniesie, tylko on wyszedł z tej jatki bez szwanki. Nigdy jeszcze nie widziałem tylu zabitych w jednym miejscu...

- Żaden z nas chyba nie widział - odparł Nikodemus - Jeśli ci to nie przeszkadza, Werk, weź starter do plecaka. Wózek schowamy głębiej w lesie razem z Dirkiem.

Gdzieś w pobliżu zaszeleściły gałęzie i wszyscy osadnicy przypadli w jednej chwili do mchu oplatając palcami oręż. Zza pobliskich drzew wychynął skradający się cichaczem Dragan, przyklęknął tuż obok bladego jak ściana Yurana.

- Widziałeś dzikich? - spytał sędzia przeszywając zwiadowcę przenikliwym spojrzeniem. Dragan potrząsnął w odpowiedzi głową.

- Tamtych nie ani kotów, ale widziałem miasto - powiedział głosem, w którym oprócz niepokoju dźwięczała też ewidentna ekscytacja - Zaczyna się na wyciągnięcie ręki, za kilkadziesiąt kroków w tamtą stronę, tylko gęstwa wszystko zasłania... I jest naprawdę wielkie, musicie mi wierzyć!
Cottbus o krok, najwyraźniej dotarliście do celu wyprawy. Teraz pozostaje już tylko zlokalizować odpowiednie miejsce, odblokować wejście i wynieść wszystko, co nie zostało wcześniej przyspawane. Oksana zostaje w lesie z Dirkiem, w miasto idą Yuran z Draganem, Telibor i Bruni, Gerard i Nikodemus. Jakieś dodatkowe deklaracje?

: 08 maja 2017, 14:53
autor: Keth
Kocie Miasto, przedmieście

Nienasycona puszcza przez wiele lat atakowała pozostałości po Minionych Czasach i obracała w nicość prawie wszystko, co wyszło spod rąk Dawnych Ludzi, ale czasami nawet ona potrzebowała więcej czasu na przywrócenie stanu rzeczy do pierwotnej natury.

Ukryte pośród zielonej gęstwy miasto niszczało rok za rokiem, ale kiedy pełni nabożnego podziwu ludzie wychynęli ostrożnie spomiędzy drzew, ich oczom ukazał się obraz bezpowrotnie minionej chwały.

- Zupełnie niepodobne do Wrocławia - wyszeptał Dragan wodząc szeroko otwartymi oczami po porośniętych napastliwą zielenią bryłach budynków - Tam wszystko z gładkiego kamienia i stali, a tutaj...

- Nie wiadomo jakie się tutaj czają niebezpieczeństwa - odszepnął przyciśnięty do pnia drzewa Nikodemus - Musimy się trzymać w kupie, nigdzie nie rozłazić. Postawicie nie tam, gdzie trzeba nogę, to jeszcze wlecicie do jakiejś dziury. Werk, dawaj mapę Schillera, musimy się jakoś zorientować w terenie.


[center]Obrazek[/center]
Dotarliście w końcu do Kociego Miasta, gratuluję! Teraz musicie odnaleźć rzeczony hotel i sąsiadującą z nim stację kolejową, a następnie odszukać w podziemiach wejście do schronu. Porośnięte lasem miasto jest duże, więc bynajmniej nie będzie Wam łatwo - w ruch pójdą kostki. Nikogo nie podpuszczam, ale wejście z mapą na dach któregoś z budynków to gwarantowana premia +2k do testu orientacji w terenie!

: 08 maja 2017, 17:32
autor: 8art
Yuran z Draganem chadzali codzień tropiąc zwierzynę, znali w okolicy każdy kamień i drzewo, ale ruiny ogromnego miasta jawiły się Polaninowi jako nieprzebyty labirynt. Olbrzym stęknął cicho, nieiwadomo, czy to z bólu czy ogromu czekjącego ich zadania. Odnalezienie jakiejś tajemniczej stacji w plątaninie wyznaczanych resztkami asfaltu ulic zamkniętych w kamiennych murach i roślinnym poszyciu mogło być trudniejsze niż się zdawało.

Ileż ludzi musiało żyć w takiej metropolii przed Eshatonem? Czy też kłaniali się Koronapanowi, straszyli dziatwę lechujami i wyczekiwali zdobycia mistrzostwa ekstraklasy?

Różne pytania kłębiły się w głowie trawionego gorąćzką Yurana, ale najważniejsze było czym była ta felerna stacja kolejowa, którą mieli znaleźć? Żeby chociaż wiedział za czym się rozglądać.

- Wejdziem z bratem gdzie wysoko, rozejrzym się, może uwidzimy gdzieś tę lechujską stację, albo jakie ślady życia, co by wiedzieć czego unikać. Wiecie może jak ta cała stacja może wyglądać?
Poszukamy jakiegoś wysokiego budynku i rozejrzymy się, porównamy okolicę z mapą. Yuran będzie się też rozglądał za śladami życia - np dymami ognisk i miejscami jakie mogłyby przyciągać ludzi: zbiornikai wodnymi, widocznymi uprawami itp.

: 08 maja 2017, 18:13
autor: namakemono
Wcale mi się nie podoba, że Oksana została z Dirkiem, wyobraźnia podpowiada mi całą masę nieprzyjemnych scenariuszy, a żaden z nich nie jest związany z zazdrością. No ale ktoś musiał, o ile nie planowaliśmy eutanazji.
A teraz wzmożona czujność, czyhający za każdym krzakiem i kamieniem mistrzowie gry tylko czekają, żeby ugryźć nas w kostkę. Nikodemus z niecierpliwością czeka na braci zwiadowców.

: 08 maja 2017, 20:48
autor: Keth
Kocie Miasto, przedmieście

Mroczne wnętrze budynku cuchnęło wilgocią i rozkładem. Pod podeszwami stąpających ostrożnie braci zgrzytały drobiny rozbitych kafelków, trzaskały przeżarte pleśnią kawałki poczerniałej boazerii. Beton klatki schodowej pokryty był pajęczyną pęknięć, ale wbrew najgorszym podejrzeniom myśliwych wytrzymał ciężar ich ciał.

Dostrzeżone w mijanych pomieszczeniach kształty mebli i sprzętów domowych rozpalały w niesamowity sposób wyobraźnię Polan, chociaż stopień ich zniszczenia praktycznie uniemożliwiał odgadnięcie, do czego mogły Dawnym Ludziom służyć. Wilgoć i zgnilizna rozpanoszyły się wszędzie, pleśń pokrywała prastare artefakty grubym zielonym kożuchem. Oczy zwiadowców zauważały mrowie owadów przeróżnego rodzaju, budujących w ruinach Cottbusu prawdziwe miniaturowe imperia, biegających po podłogach i ścianach, rojących się w szczelinach w ścianach. W powietrzu wisiał ciężki odór, do którego bracia nie przywykli: tajemniczy zapach dogorywającego miasta Minionych Czasów.

Yuran poruszał się z zauważalnym trudem, ciemne i wciąż wilgotne plamy na jego odzieniu budziły ciągłe zatroskanie młodszego brata. Wspierając go od czasu do czasu pomocnym ramieniem, Dragan rozglądał się jednocześnie bacznie wokół siebie, gotów stawić czoła każdemu niedostrzeżonemu jeszcze zagrożeniu.

Wspinaczka na szczyt niszczejącego budynku wydawała się trwać całą wieczność. We wszystkich mijanych oknach nie było nawet kawałka szyby, toteż wpadające do środka świeże powietrze łagodziło wszechobecny fetor zgnilizny, inaczej wyprawa na szczyt budowli byłaby dla srodze pokiereszowanego Yurana wysiłkiem ponad jego siły.

Pchnięte ramieniem metalowe drzwi otworzyły się pośród przeraźliwego zgrzytu zardzewiałych zawiasów, wpuszczając do ciemnej klatki schodowej jasne światło dnia. Obaj myśliwi wychynęli ostrożnie na płaski dach wysokiego budynku rozglądając się uważnie wkoło.

Yuran roześmiał się znienacka ku całkowitemu zaskoczeniu brata, jego śmiech przeszedł niemal natychmiast w chrapliwy kaszel. Nim zaniepokojony Dragan zdążył o cokolwiek zapytać, Yuran wyciągnął przed siebie lewą rękę.

- Widzisz tę wieżę, tam? - pokazał na wywołującą niezwykłe wrażenie panoramę umierającego miasta - Dokładnie tak jak mówił Markus. Obok niej jest ta cała stacja, właśnie tam.

[center]Obrazek[/center]
Bez trudu udało Wam się zlokalizować najważniejszy punkt orientacyjny w Kocim Mieście! (macie szczęście, że udało mi się znaleźć pomocną ilustrację, inaczej musielibyście liczyć na dobre rzuty k6).