PBF - Płonąca granica
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Ogarnięty religijnym uniesieniem Radeford działał niczym w amoku, wpatrzony w leżącego pod swymi nogami Holtza i wznosząc wysoko ku górze dzierżoną oburącz pałkę. Nim wiedziona siłą mięśni mężczyzny broń spadła na czaszkę zdegenerowanego zdrajcy ludzkości i boskich praw, Desert Eagle huknął ponownie ogłuszając dźwiękiem wystrzału rozgorączkowanego wielebnego.
Głowa rzekomego Jeremiasha Holtza odskoczyła w bok niczym zdzielona kowalskim młotem, wielki kawał czaszki po lewej stronie jego twarzy dosłownie uległ dezintegracji obrócony impetem trafienia w kostną miazgę.
- I smaż się po wieki wieków w piekle, grzeszniku! - ryknął Ebenezer okładając bezsprzecznie martwego renegata swą pałką - Oby cię Lucyfer zerżnął, ty sprośny zboczeńcu!
Jack Salt westchnął mimowolnie uświadamiając sobie, czego przed ułamkiem chwili dokonał, opuścił lufę pistoletu ku ziemi wpatrując się w zwłoki rzekomego Holtza.
Krzyk bólu wydarty z ust Paula Wilsona natychmiast przywrócił kurierowi poczucie rzeczywistości.
Wątek techniczny
Wyrzucona w teście trafienia trójka z racji umiejętności Pistolet +1 przeszła w dwójkę, a to trafienie w głowę i zarazem krytyk, w tym konkretnym przypadku śmiertelny.
Ogarnięty religijnym uniesieniem Radeford działał niczym w amoku, wpatrzony w leżącego pod swymi nogami Holtza i wznosząc wysoko ku górze dzierżoną oburącz pałkę. Nim wiedziona siłą mięśni mężczyzny broń spadła na czaszkę zdegenerowanego zdrajcy ludzkości i boskich praw, Desert Eagle huknął ponownie ogłuszając dźwiękiem wystrzału rozgorączkowanego wielebnego.
Głowa rzekomego Jeremiasha Holtza odskoczyła w bok niczym zdzielona kowalskim młotem, wielki kawał czaszki po lewej stronie jego twarzy dosłownie uległ dezintegracji obrócony impetem trafienia w kostną miazgę.
- I smaż się po wieki wieków w piekle, grzeszniku! - ryknął Ebenezer okładając bezsprzecznie martwego renegata swą pałką - Oby cię Lucyfer zerżnął, ty sprośny zboczeńcu!
Jack Salt westchnął mimowolnie uświadamiając sobie, czego przed ułamkiem chwili dokonał, opuścił lufę pistoletu ku ziemi wpatrując się w zwłoki rzekomego Holtza.
Krzyk bólu wydarty z ust Paula Wilsona natychmiast przywrócił kurierowi poczucie rzeczywistości.
Wątek techniczny
Wyrzucona w teście trafienia trójka z racji umiejętności Pistolet +1 przeszła w dwójkę, a to trafienie w głowę i zarazem krytyk, w tym konkretnym przypadku śmiertelny.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Chwiejący się na nogach mutant musiał wiedzieć, że jego chwile są policzone, ale dzika natura nie pozwalała zwyciężyć brutalnej logice, a drętwiejące już mięśnie zapłonęły znienacka resztkami czerpanej z konającego ciała energii. Ściskając mocniej tubę wyrzutnika odmieniec natarł na Wilsona zasypując go gradem z trudem sparowanych ciosów.
Były gladiator cofnął się o krok, potknął o wystający z ziemi korzeń. Chwila dekoncentracji wystarczyła,by ciężka metalowa rura uderzyła go z donośnym trzaskiem w głowę na wysokości przesiąkniętego krwią opatrunku zasłaniającego żałosny kikut ucha. Świat zawirował w oczach mężczyzny, pod kopułą jego czaszki zapłonął przeraźliwy ból. Wiedziony instynktem, Paul cofnął się natychmiast jeszcze o krok, zastawiając się grotem włóczni i mrugając rozpaczliwie załzawionymi oczami.
Wątek techniczny
Następna runda i inicjatywę ma na starcie mutant. Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 8, 13, 3. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Mutant (ZR 15): 4, 12, 1. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Aravenie, co robisz?
Chwiejący się na nogach mutant musiał wiedzieć, że jego chwile są policzone, ale dzika natura nie pozwalała zwyciężyć brutalnej logice, a drętwiejące już mięśnie zapłonęły znienacka resztkami czerpanej z konającego ciała energii. Ściskając mocniej tubę wyrzutnika odmieniec natarł na Wilsona zasypując go gradem z trudem sparowanych ciosów.
Były gladiator cofnął się o krok, potknął o wystający z ziemi korzeń. Chwila dekoncentracji wystarczyła,by ciężka metalowa rura uderzyła go z donośnym trzaskiem w głowę na wysokości przesiąkniętego krwią opatrunku zasłaniającego żałosny kikut ucha. Świat zawirował w oczach mężczyzny, pod kopułą jego czaszki zapłonął przeraźliwy ból. Wiedziony instynktem, Paul cofnął się natychmiast jeszcze o krok, zastawiając się grotem włóczni i mrugając rozpaczliwie załzawionymi oczami.
Wątek techniczny
Następna runda i inicjatywę ma na starcie mutant. Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 8, 13, 3. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Mutant (ZR 15): 4, 12, 1. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Aravenie, co robisz?
Jack sapnął gniewnie i splunął popatrując z niechęcią na truchło fałszywego Holtz'a. Przeniósł wzrok na walczących, przekierowując broń na mutanta.
- Ty! Z tą grubą rurą! Opuść to żelastwo bo za chwilę dołączysz do swego kompana! - krzyknął i rzucił przez zaciśnięte zęby do kaznodzei - A Ty, Eb, nie lej gnoja tylko zbieraj berkę!
Celuję w mutanta i czekam sposobności aby Wilson nie znalazł się na linii strzału. Jeśli są zbyt blisko siebie staram się zajść mutanta z boku wciąż w niego celując. I ostrożnie przestawiać nogi.
- Ty! Z tą grubą rurą! Opuść to żelastwo bo za chwilę dołączysz do swego kompana! - krzyknął i rzucił przez zaciśnięte zęby do kaznodzei - A Ty, Eb, nie lej gnoja tylko zbieraj berkę!
Celuję w mutanta i czekam sposobności aby Wilson nie znalazł się na linii strzału. Jeśli są zbyt blisko siebie staram się zajść mutanta z boku wciąż w niego celując. I ostrożnie przestawiać nogi.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Usuwam się z linii strzału Jacka by mógł skosić mutanta. Ale staram sie skupić uwagę mutka na sobie by ułatwić oddanie strzału Jackowi.
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 09:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Radeford łapie upuszczony przez Holtza pistolet, a Salt strzela do mutanta walczącego z Wilsonem. Turlam najpierw 1k20 dla testu Jacka i wypada 8. Celny strzał zadający ranę ciężką i odmieniec ginie.
Jesteście w trójkę na szczycie pagórka, chwilowo bez kontaktu z wrogiem, aczkolwiek od przeciwnej do pozycji Anawaltczyków strony słychać odgłosy sugerujące nadciągającą bandę humanoidów (najpewniej tę, która dobijała ludzi z Bluewell).
Co do poniewierającego się wokół ekwipunku, to oczywiście najbardziej smakowicie prezentuje się snajperski karabin Holtza, do tego dochodzi jego Beretta oraz wadliwy wyrzutnik harpunów. Paul ma przy nodze upuszczony wcześniej M16A2.
Czas ucieka, a w lesie wciąż nie jest bezpiecznie (w dodatku Wilson jest ranny, ma wstrząs mózgu po tym ciosie w głowę tubą wyrzutnika). Co robicie?
Radeford łapie upuszczony przez Holtza pistolet, a Salt strzela do mutanta walczącego z Wilsonem. Turlam najpierw 1k20 dla testu Jacka i wypada 8. Celny strzał zadający ranę ciężką i odmieniec ginie.
Jesteście w trójkę na szczycie pagórka, chwilowo bez kontaktu z wrogiem, aczkolwiek od przeciwnej do pozycji Anawaltczyków strony słychać odgłosy sugerujące nadciągającą bandę humanoidów (najpewniej tę, która dobijała ludzi z Bluewell).
Co do poniewierającego się wokół ekwipunku, to oczywiście najbardziej smakowicie prezentuje się snajperski karabin Holtza, do tego dochodzi jego Beretta oraz wadliwy wyrzutnik harpunów. Paul ma przy nodze upuszczony wcześniej M16A2.
Czas ucieka, a w lesie wciąż nie jest bezpiecznie (w dodatku Wilson jest ranny, ma wstrząs mózgu po tym ciosie w głowę tubą wyrzutnika). Co robicie?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Ugodzony kulą w bok mutant wydał z siebie ostatnie stęknięcie i runął z nóg omal nie przygniatając przy okazji Wilsona. Podnoszący z ziemi Berettę Holtza kaznodzieja obejrzał się raz jeszcze na martwego przywódcę bandy, potem przeniósł spojrzenie na swych zdyszanych towarzyszy.
- Stało się jak chciał Pan - wydyszał Ebenezer, przeżegnawszy się wpierw kilka razy - Kiedy już to wszystko się skończy, odprawię dla nas uroczystą mszę, z pełną liturgią, obiecuję.
- Wpierw musimy przeżyć, ojcze - wycedził przez zęby Paul, jedną ręką trzymając się za pękającą z bólu głowę, drugą zaś wsadzając do tulei na plecach swą okrwawioną włócznię - Słyszycie?
Salt i Radeford znieruchomieli nadstawiając bacznie uszu i natychmiast pojęli, o czym mówił kierowca. Z głębi lasu, od przeciwnej strony pagórka, dobiegały odgłosy przedzierających się przez gęstwę ciał, zmierzających w zastraszającym tempie na szczyt wzniesienia.
Wątek techniczny
Szczegóły we wcześniejszym poście technicznym.
Ugodzony kulą w bok mutant wydał z siebie ostatnie stęknięcie i runął z nóg omal nie przygniatając przy okazji Wilsona. Podnoszący z ziemi Berettę Holtza kaznodzieja obejrzał się raz jeszcze na martwego przywódcę bandy, potem przeniósł spojrzenie na swych zdyszanych towarzyszy.
- Stało się jak chciał Pan - wydyszał Ebenezer, przeżegnawszy się wpierw kilka razy - Kiedy już to wszystko się skończy, odprawię dla nas uroczystą mszę, z pełną liturgią, obiecuję.
- Wpierw musimy przeżyć, ojcze - wycedził przez zęby Paul, jedną ręką trzymając się za pękającą z bólu głowę, drugą zaś wsadzając do tulei na plecach swą okrwawioną włócznię - Słyszycie?
Salt i Radeford znieruchomieli nadstawiając bacznie uszu i natychmiast pojęli, o czym mówił kierowca. Z głębi lasu, od przeciwnej strony pagórka, dobiegały odgłosy przedzierających się przez gęstwę ciał, zmierzających w zastraszającym tempie na szczyt wzniesienia.
Wątek techniczny
Szczegóły we wcześniejszym poście technicznym.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
A atrybut nie do zdarcia nie mógł zredukowac tego ciosu pałką do rany lekkiej? Pewnie nie...
Panowie, albo stąd spadamy we trzech i idziemy na pozycję ludzi Casha albo walczymy na wzgórzu ale to raczej samobójstwo, jak mutków jest dużo a Anawaltczycy nie przyjdą nam z odsieczą. Hm. Może jest nadzieja, że Cash i ekipa nadejdą sami - minęło trochę czasu, padło kilka strzałów z różnej broni a oni nie są tak daleko by ich nie słyszeć. Uważam, że nie możemy się rodzielać po ostatnich wydarzeniach... Mimo bólu w czaszce biorę M16.
Panowie, albo stąd spadamy we trzech i idziemy na pozycję ludzi Casha albo walczymy na wzgórzu ale to raczej samobójstwo, jak mutków jest dużo a Anawaltczycy nie przyjdą nam z odsieczą. Hm. Może jest nadzieja, że Cash i ekipa nadejdą sami - minęło trochę czasu, padło kilka strzałów z różnej broni a oni nie są tak daleko by ich nie słyszeć. Uważam, że nie możemy się rodzielać po ostatnich wydarzeniach... Mimo bólu w czaszce biorę M16.
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 11:15 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Ludzie Casha są w zasięgu okrzyku, możecie do nich zawołać przekazując wieść o wydarzeniach na pagórku (oczywiście słyszeć będą Was wszyscy w okolicy, nie tylko Anawaltczycy). Możecie przywołać bojówkarzy na górę biorąc na siebie ryzyko, że tamci nie zdążą przed prącymi z drugiej strony mutantami. Możecie pozbierać łupy i w te pędy zasuwać na dół na dotychczasowe pozycje ludzi Walthersa biorąc na siebie ryzyko, że mutki wsiądą Wam na plecy. Możecie uciec lewą lub prawą flanką uchodząc spomiędzy młota i kowadła, najlepiej prosto do Peterstown, w końcu misję główną tak czy owak wykonaliście. Możecie pozostać na szczycie wzgórza staczając heroiczny bój w układzie trzej na wszystkich.
Co robimy? Co robimy?
Araven, muszę zerknąć do podręcznika jak to jest z tym atrybutem, jeszcze się odezwę.
Ludzie Casha są w zasięgu okrzyku, możecie do nich zawołać przekazując wieść o wydarzeniach na pagórku (oczywiście słyszeć będą Was wszyscy w okolicy, nie tylko Anawaltczycy). Możecie przywołać bojówkarzy na górę biorąc na siebie ryzyko, że tamci nie zdążą przed prącymi z drugiej strony mutantami. Możecie pozbierać łupy i w te pędy zasuwać na dół na dotychczasowe pozycje ludzi Walthersa biorąc na siebie ryzyko, że mutki wsiądą Wam na plecy. Możecie uciec lewą lub prawą flanką uchodząc spomiędzy młota i kowadła, najlepiej prosto do Peterstown, w końcu misję główną tak czy owak wykonaliście. Możecie pozostać na szczycie wzgórza staczając heroiczny bój w układzie trzej na wszystkich.
Co robimy? Co robimy?
Araven, muszę zerknąć do podręcznika jak to jest z tym atrybutem, jeszcze się odezwę.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
No coś tam było, że atrybut nie do zdarcia - przebicia w ranach redukuje ale nie jest to dla mnie jasne do końca, ale szkoda mi mojej łepetyny...
Z racji na ból w czaszcze głosuję za pozostaniem na wgórzu i wezwaniem Anawaltczyków, EB ty masz donośny głos a mnie łeb nawala to zawezwij ew. owieczki od Casha (wilki raczej). Z Holtza i mutka zrobimy barykadę jak zdążymy i zza ich ciał będziemy strzelać mamy snajperski karabin, M16, DE i Beretttę.. Może starczy kul. Jakieś inne pomysły Panowie?
Z racji na ból w czaszcze głosuję za pozostaniem na wgórzu i wezwaniem Anawaltczyków, EB ty masz donośny głos a mnie łeb nawala to zawezwij ew. owieczki od Casha (wilki raczej). Z Holtza i mutka zrobimy barykadę jak zdążymy i zza ich ciał będziemy strzelać mamy snajperski karabin, M16, DE i Beretttę.. Może starczy kul. Jakieś inne pomysły Panowie?
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 11:30 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Problem z obroną szczytu polega na tym, że od strony przeciwnika zarośla podchodzą niemalże pod wierzchołek - to dlatego i mutant z wyrzutnikiem i sam Radeford zdołali Was podejść niepostrzeżenie do samego szczytu. Jeśli przeciwników będzie wielu, albo zaczniecie strzelać na oślep licząc na to, że kilku kropniecie, zanim reszta wychynie z krzaczorów albo zaczekacie, aż ich zobaczycie, ale wtedy trzeba będzie bardzo szybko strzelać (czyt. bez celowania), bo inaczej mogą Was zgnieść przewagą liczebną.
Problem z obroną szczytu polega na tym, że od strony przeciwnika zarośla podchodzą niemalże pod wierzchołek - to dlatego i mutant z wyrzutnikiem i sam Radeford zdołali Was podejść niepostrzeżenie do samego szczytu. Jeśli przeciwników będzie wielu, albo zaczniecie strzelać na oślep licząc na to, że kilku kropniecie, zanim reszta wychynie z krzaczorów albo zaczekacie, aż ich zobaczycie, ale wtedy trzeba będzie bardzo szybko strzelać (czyt. bez celowania), bo inaczej mogą Was zgnieść przewagą liczebną.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
A jak tak to jednak trzeba zwiewać na pozycje Anawaltczyków, chwilę zajmię mutkom obczajanie że ich szef padł, ale raczej niezbyt długą, w takim razie proponuje zwiać, oby św. Rambo czuwał nad nami.... I trzeba Anawaltczyków uprzedzić że idziemy bo nas wystrzelają ludzie Casha, więc Eb albo Jack powinniście krzyknąć, że idziemy. I zasuwamy po kilka metrów od siebie albo bokiem allbo na wprost na ludzi Casha a potem ostateczne starcie. Może mutki wkurzone śmiercią szefa i żądne krwi zaatakują niezbyt składnie i ich wystrzelamy...
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 12:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Gnając na złamanie karku, objuczeni zdobyczną bronią kurierzy runęli w dół pagórka, w pośpiechu nie dbając już niemal wcale o dyskrecję. Odmieńcy deptali im po piętach, a ludzie Casha mogli przez przypadek pociągnąć za spusty na sam dźwięk szybko zbliżającego się tupotu nóg, toteż Wilson zarzucił ostatecznie wszelkie myśli o ewentualnej próbie przekradania się na pozycje Anawaltczyków.
- Jimmy, to my! - wrzasnął kierowca dysząc ciężko i walcząc jednocześnie z silnymi zawrotami głowy - Nie strzelajcie!
- Jest z nami wielebny! - krzyknął na wszelki wypadek Salt przypominając sobie o obecności Radeforda - Nie kropnijcie go przez przypadek, bo nie dostaniecie rozgrzeszenia!
Wbrew obawom i zgodnie z nadzieją kurierów bojówkarze Casha nie otworzyli ognia, chociaż wyraz napięcia na ich twarzach dowodził jawnie tego, że palce mężczyzn dotykały cały czas spustów ich broni. Paul runął na brzuch obok przywódcy bojówki, rozkaszlał się mimowolnie walcząc o złapanie oddechu.
- Skąd się tu wziąłeś, ojcze? - syknął Cash spoglądając ze zdziwieniem na lądującego tuż obok na ściółce Ebenezera.
- Długo by opowiadać, synu - odparł śpiesznie kaznodzieja przyglądając się jednocześnie zdobycznemu pistoletowi - Sługi szatańskie idą naszym śladem, trzeba im odpłacić pięknym za nadobne!
- Snajper nie żyje! - wyrzucił z siebie Salt potrząsając karabinem - Holtz we własnej osobie! Ale miał...
Na zboczu pagórka wyrosły znienacka jakieś sylwetki migające pośród drzew i krzewów, wrzeszczące coś nieskładnie, skowyczące w wyrazie niedowierzania i rozpaczy. Trwało to zaledwie krótką chwilę, po czym kakofonia na poły ludzkich, na poły zwierzęcych wrzasków zmieniła brzmienie na ton animalistycznej wściekłości, a pokraczne postacie runęły w dół pagórka wprost na pozycje zajmowane przez bojówkarzy z Anawalt i ich sojuszników.
- Ich jest chyba z pół setki... - wykrztusił z niedowierzaniem Wilson, nim jego dalsze słowa utonęły w huku pierwszych wystrzałów.
Wątek techniczny
Dawno nie było żadnego combatu, pora trochę się zabawić!
Gnając na złamanie karku, objuczeni zdobyczną bronią kurierzy runęli w dół pagórka, w pośpiechu nie dbając już niemal wcale o dyskrecję. Odmieńcy deptali im po piętach, a ludzie Casha mogli przez przypadek pociągnąć za spusty na sam dźwięk szybko zbliżającego się tupotu nóg, toteż Wilson zarzucił ostatecznie wszelkie myśli o ewentualnej próbie przekradania się na pozycje Anawaltczyków.
- Jimmy, to my! - wrzasnął kierowca dysząc ciężko i walcząc jednocześnie z silnymi zawrotami głowy - Nie strzelajcie!
- Jest z nami wielebny! - krzyknął na wszelki wypadek Salt przypominając sobie o obecności Radeforda - Nie kropnijcie go przez przypadek, bo nie dostaniecie rozgrzeszenia!
Wbrew obawom i zgodnie z nadzieją kurierów bojówkarze Casha nie otworzyli ognia, chociaż wyraz napięcia na ich twarzach dowodził jawnie tego, że palce mężczyzn dotykały cały czas spustów ich broni. Paul runął na brzuch obok przywódcy bojówki, rozkaszlał się mimowolnie walcząc o złapanie oddechu.
- Skąd się tu wziąłeś, ojcze? - syknął Cash spoglądając ze zdziwieniem na lądującego tuż obok na ściółce Ebenezera.
- Długo by opowiadać, synu - odparł śpiesznie kaznodzieja przyglądając się jednocześnie zdobycznemu pistoletowi - Sługi szatańskie idą naszym śladem, trzeba im odpłacić pięknym za nadobne!
- Snajper nie żyje! - wyrzucił z siebie Salt potrząsając karabinem - Holtz we własnej osobie! Ale miał...
Na zboczu pagórka wyrosły znienacka jakieś sylwetki migające pośród drzew i krzewów, wrzeszczące coś nieskładnie, skowyczące w wyrazie niedowierzania i rozpaczy. Trwało to zaledwie krótką chwilę, po czym kakofonia na poły ludzkich, na poły zwierzęcych wrzasków zmieniła brzmienie na ton animalistycznej wściekłości, a pokraczne postacie runęły w dół pagórka wprost na pozycje zajmowane przez bojówkarzy z Anawalt i ich sojuszników.
- Ich jest chyba z pół setki... - wykrztusił z niedowierzaniem Wilson, nim jego dalsze słowa utonęły w huku pierwszych wystrzałów.
Wątek techniczny
Dawno nie było żadnego combatu, pora trochę się zabawić!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
K-rwa półsetki... nieźle. Mimo rwącego bólu w czaszce zajmuję szybko jakąś dogodną pozycję strzelecką jak da radę obok Ebenzera i Jacka, M16 i pistolet z ostatnią kulą mi został...
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 14:37 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.