PBF - Skarb Acheronu - Conan na Fate

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 maja 2014, 23:38

Nie zamierzam zabijać tego bydła, a tylko użyć go jako argumentu w negocjacjach z Nabo, i przy okazji wykazać jego nieudolność.
I pokazać reszcie, że wrócił syn króla Czaki, bo w mieście Nabo raczej mało kto o tym wie, że bratanek Nabo, czyli ja, nadal żyje.
Bydło szybko wróci na swoje pastwiska.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 17 maja 2014, 23:42

- Słusznie. Nawet jeżeli jest tyranem, to głód albo zmusi go do negocjacji, albo lud do buntu. Nabo nie jest głupi, więc będzie negocjować. Wtedy postawimy mu ultimatum w postaci prawa walki. Goma, czy jesteś w jakimkolwiek stopniu pewny zwycięstwa? Bo jeżeli nie, to wydaj jakiś dokument poświadczający kto przejmuje dowodzenie nad buntownikami w razie twojej śmierci. I musimy zaplanować ucieczkę w takim wypadku.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 maja 2014, 23:51

Nabo jest wielkim wojownikiem i doświadczonym, nie jestem pewny wygranej.
Ale to i tak lepsze niż wielka bitwa, w której zginęłoby wielu wojowników z mego ludu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 maja 2014, 09:57

Generalnie, nie musicie walczyć dla sprawy Gomy.
Możecie nic nie robić i czekać na wyniki. Lub realizować własne plany.
Zamach na Aghlę i wszelkie inne też możliwe, napiszcie co tam chcecie działać.
Nikt wam nic nie zarzuci.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2014, 12:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

El Bragh
Reactions:
Posty: 58
Rejestracja: 31 października 2013, 21:54

Post autor: El Bragh » 18 maja 2014, 11:53

- Gomo w pojedynku z Nabo możesz być bez szans. Ta wiedźma razem z stygijskim kapłanem dysponują potężną mocą i na pewno wesprą twego wuja. Trzeba znaleźć sposób aby zająć ich czymś na czas pojedynku i to powinno być zadaniem dla nas.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 18 maja 2014, 12:42

- Strzelenie z kuszy tej paskudnej grzybiarce prosto w ten obrzydliwy ryj to będzie dla mnie przyjemność - Zorian uśmiechnął się w złowieszczy sposób. - Więc podsumowując: kradniemy bydło, Goma prowadzi negocjacje, my w tym czasie skradamy się do pałacu, zabijamy starą prukwę i stygijczyka i wracamy do domu na skrzyniach złota. Dobrze rozumuje?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 maja 2014, 14:45

To z dalszymi postami, czekam na wasze decyzje co dalej robicie, bazując na propozycjach Chen Shu i Zoriana, i ew. inne opcje.
Druss staje się chwilowo NPC-em do powrotu Waylandera.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 maja 2014, 13:43

Czas zmierzać do finału rozgrywki, piszcie co robicie.
Ostatnio zmieniony 20 maja 2014, 09:19 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 maja 2014, 13:48

Korzyści.

Zamorańczyk od dłuższej chwili wytężał umysł usiłując znaleźć wyjście możliwe bezpieczne, wyjście, które zapewni mu najwięcej korzyści.

Poprosił zatem swych wiernych kompanów o słowo na osobności.

Wynajęli nas po prawdzie, byśmy znaleźli Marandosa. Wydajmy go im. Niech sami zdecydują. Być może okaże się, że jego sprawa ich poróżni i zajmie na jakiś czas.

Ten obłąkany dureń, cokolwiek skrywał, coś jednak odkrył. Pozostałem na chwilę w jego... nazwać by to chyba wypadało legowisku z uwagi na jego stan.

-Vanko parsknął gromkim śmiechem, zbyt przesadnym w stosunku do kiepskiego dowcipu, na jaki sobie pozwolił, a jego oczy zapłonęły chciwym blaskiem.

Tam, gdzie się ukrywał, za tą płytą.. tam jest jakieś przejście... nie muszę Wam chyba mówić, dokąd może prowadzić.

Gdy Goma i jego ludzie będą zajęci przepychankami na tronie, będziemy mieć dość czasu by niezauważenie rozejrzeć się tam.


Zamorańczyk z entuzjazmem zatarł ręce po czym kolejno spojrzał po zgromadzonych, szukając w ich milczeniu niemego potwierdzenia.
Bynajmniej nie o przyjaźń mu szło, lecz o stosowną liczbę rąk do podważenia płyty.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 maja 2014, 16:03

Panowie to co robicie?
Druss staje się NPC-em, jak Waylander nie wróci, to przejmę postać, ale nim Druss coś zrobi czekam na to co czynicie Wy.
Zorian, Chen-Shu i Vanko zaproponowali pewne działania, czekam na decyzję.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 maja 2014, 21:50

- O ty stary nicponiu! Więc odkryłeś złoto! Ha, ha! pomyślał Zorian, uśmiechając się w myślach. Z myśli uśmiech słynął na usta, które niemal natychmiast przerodziły myśl w słowa. Tylko trzeba pozbyć się na chwilę tego szlachetnego, ale głupiego i naiwnego mięśniaka. Hmm...

- Tak właściwie, to po co będziemy kradli te bydło? Drussie, może zaprowadzisz Marandosa pod zamek Nabo - jest szansa, że nasi pracodawcy dostrzegając tego obłąkańca zrezygnują z misji. W tym czasie ja, Vanko, Chen i Tranicos opracujemy wspólnie plan zabicia tej wieźdmy. Z pewnością to ona trzyma za morde króla regenta. Co ty na to?
Proponuje co następuje: wysyłamy Drussa Gomę, Marandosa i całą armię buntowników po kradzież bydła, my zaś zostajemy rozważać nad planem skrytobójstwa tej paskudy...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 maja 2014, 09:42

Narada wojenna
Poniżej macie relację z narady wojennej, jak plan się powiedzie, może dojść do pojedynku Gomy i króla Nabo, już wkrótce, o ile wyprawa się uda, a Nabo podejmie wyzwanie.
- Stań przy mnie - powiedział Drussowi Goma, gdy usadowił się na zydlu okrytym lamparcią skórą. Wokół stanęli wojownicy, którzy nosili pióropusze z czarnych strusich piór. Cymmerianin przypuszczał, że czarne pióra oznaczają przyboczną straż króla.
Goma wypowiedział szybko parę słów i ludzie zręcznie ułożyli mapę doliny. Czaszka krowy oznaczała miasto przy jeziorze, lwia - fortecę, garść muszelek - jezioro. Czarne kamienie posłużyły na oznaczenie wiosek, a żebra antylopy - obozowiska wojowników Naba. Rzekę i strumienie zaznaczono niebieskim piaskiem, włócznie wbite drzewcami w ziemię symbolizowały góry. Nemedyjski generał nie mógłby wymagać niczego lepszego.
Przez ponad godzinę Goma naradzał się z naczelnikami w nie znanym Cymmerianinowi języku. Z ich tonów i gestykulacji domyślał się, że niektórzy nalegają na natychmiastowe działanie, inni zaś opowiadają się za zachowaniem większej ostrożności. Druss zauważył, że młodszym wojownikom nie udzielano głosu.
W czasie narady Cymmerianin wnikliwie studiował mapę. Widział wiele świetnych armii startych na proch, ponieważ ich dowódcy nie znali terenu, na którym przyszło im walczyć. Zobaczył, że miasto nad jeziorem jest usytuowane blisko południowego krańca doliny, i że tam koncentrują się główne siły Naba. Reszta wojska była rozsiana na północy w małych wojskowych obozach. On i inni cudzoziemcy mijali ich wiele w trakcie marszu do jeziora.
Goma zwrócił się do Drussa.
- Wiem, że nie rozumiesz. Masz jakieś pytania?

- Czy zadaniem tych obozów po północnej stronie jest tylko obrona przed najazdami buntowników?
- Częściowo służą do obrony przed złodziejami bydła. - Ostatnie słowa wypowiedział ze znaczącym naciskiem. - A po części taka jest nasza odwieczna tradycja. Wysyłamy młodych wojowników do takich obozów, gdzie przez wiele lat są zdani wyłącznie na siebie, zajmują się wypasem bydła i odwiedzają miasto i wioski tylko w czasie uroczystości. Jednakże głównym powodem jest trzymanie w ryzach mieszkańców wsi.
- Nabo nie ściągnie ich, żeby skoncentrować siły w pobliżu miasta?
- Jeszcze nie. Między innymi dlatego musimy szybko przystąpić do ataku.
Druss się uśmiechnął.

- Co byś powiedział, gdyby jednocześnie zapewnić twoim ludziom szybkie, łatwe zwycięstwo i znacząco nadwątlić armię Naba?
- Wysłucham takiego planu.
Druss wyjął włócznię z kręgu oznaczającego góry i tępym końcem wyrysował na ziemi plan bitwy. Goma tłumaczył jego słowa wojownikom.
- Najpierw musicie się rozdzielić. Zawsze jest to ryzykowne, ale może się opłacić. Zatrzymaj przy sobie większość; mniejszy oddział, stanowiący może trzecią albo czwartą część twoich ludzi, ruszy szybkim marszem na północ, wzdłuż podnóża gór na wschodzie.

- Aby zachować tajemnicę, przemarsz winien odbywać się nocą. Trzeba zabrać suchy prowiant. Ludzie muszą być młodzi i silni, prawie bowiem nie będą spać. O świcie ruszą na południe. Zaatakują z marszu, nie dając nieprzyjacielowi szansy na zebranie sił czy przesłanie wieści. Z tego powodu przed oddziałem muszą biec wybrani zwiadowcy, którzy będą zabijać posłańców próbujących ostrzec inne obozy.

- Brzmi to doskonale - pochwalił Goma. - Mów dalej.
- Rankiem wybranego dnia - kontynuował Druss - ale nie za wcześnie, ruszycie głównymi siłami na Naba. Jeżeli będziecie rozproszeni i będziecie czynić wiele hałasu, uzurpator powinien dojść do przekonania, że idzie cała armia. Gdy zajmiecie pozycje przed miastem... - narysował serię kresek przed krowią czaszką - wróg uciekający z obozów znajdzie się na waszych tyłach. Wtedy proponuję zrobić w tył zwrot, a wówczas uciekający wojownicy zostaną wzięci w dwa ognie. - Druss przykląkł i dramatycznym gestem złączył dłonie, mieszając kości i kamyki. Podniósł się.

- Potem, wzmocnieni przez resztę armii, znów zawrócicie, podejdziecie pod miasto i rzucicie wyzwanie. Jeżeli dobrze oceniłem siły Naba, będziecie mieli równe szansę. Być może nawet niewielką przewagę. Poza tym twoi ludzie będą podniesieni na duchu łatwym zwycięstwem, podczas gdy morale w oddziałach przeciwnika osłabnie. Do tego czasu wojownicy z błękitnymi piórami powinni zadecydować, po czyjej stronie stanąć.
Naczelnicy słuchali uważnie. Niektórzy okazywali entuzjazm, inni powątpiewanie, ale kiedy Druss skończył, nikt nie wystąpił przeciw niemu. Wszyscy patrzyli na króla, od którego zależało podjęcie decyzji.
- To dobry plan i skorzystam z niego - zadecydował w końcu Goma. - Ale wprowadzę jedną zmianę: osobiście stanę na czele oddziału, który będzie rozbijać obozy w dolinie.
Druss ściągnął brwi.

- To niemądre. Król nie powinien narażać się w bitwie prowadzonej w jego imieniu.
- Być może tak jest na północy, przyjacielu, ale nie tutaj. Moi wojownicy oczekują takiej postawy. Poza tym żaden ze starszych wojowników nie jest w stanie pokierować większą armią.
- Jak chcesz. Kiedy proponujesz wykonać pierwszy ruch?
- Przez czekanie niczego nie zyskujemy. Wyruszymy dziś wieczorem!

- Szybko podejmujesz decyzje - pochwalił Druss. - A jakie zadanie masz dla mnie?
Górna wyszczerzył zęby.
- Chcesz mi towarzyszyć? My, stare psy wojny, możemy pokazać młodym wojownikom, na czym polega prawdziwa walka.
- Dobrze, pójdę z tobą.
- Doskonale. Zatrzymaj włócznię. Będzie ci potrzebna. I mam dla ciebie coś jeszcze. - Zawołał przez ramię i z jego chaty wyszła kobieta. Podała coś królowi, a ten przekazał to Drussowi. Cymmerianin obejrzał podarunek.

Był to miedziany diadem z trzema pękami lśniących, czarnych strusich piór.
- Oznaczają, że jesteś jednym z zaufanych towarzyszy króla - wyjaśnił Goma. - Gdy założysz tę opaskę, wszyscy wojownicy będą ci schodzić z drogi.
Druss założył opaskę.
- Jutro będzie dobry dzień do skąpania włóczni we krwi - powiedział.
Król przetłumaczył. Jego słowa wywołały burzliwą owację.
Czekam na to co konkretnie robicie, bo jak rozumiem poza Drussem nikt nie rusza z Gomą i jego Atlajami?
Jak rozumiem chcecie by Druss zabrał Marandosa i przekazał go akwilończykom w wolnej chwili, o ile w ogóle będzie taka możliwość?
Ostatnio zmieniony 22 maja 2014, 09:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 maja 2014, 17:11

Tranicos czuł się nieco nieswojo w tych okolicznościach. Jego żywiołem był las, dzika, nieskrępowana przyroda, którą nauczył się przez czas służby w aquilońskiej armii wykorzystywać do własnych celów. Nie żelazo, jak Drussa. Nie krew, jak Vanka. Nie złoto, jak Zoriana. Nie honor, jak u Gomy. Nie tajemnica, która była - w ujęciu pogranicznika - żywiołem Chen Shu. Dlatego też nie potrafił odnaleźć się w planach wojennych i próbach wyciągnięcia z tej sytuacji jak najwięcej zysku. Chciał czuć wiatr we włosach, łuk w dłoniach i runo leśne pod butami. I czuć że żyje, a nie gnić w sztabie Gomy.
- Dajcie mi dwa konie, zawiozę Marandosa do miasta i podrzucę Stygijczykowi z listem wyjaśniającym że znaleźliśmy skarb i że mamy przewagę w ludziach i wyłapaliśmy ich bydło. Sethmesowi zależy na skarbie, nie na królu Nabo. Może ta kanalia przejdzie na naszą stronę, przywożąc razem ze sobą naszych pracodawców.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 maja 2014, 17:18

Plan ciekawy, ale po bydło to dopiero wyruszą wojownicy Gomy.
Na razie zatwierdzono szczegółowy plan ataku, wkrótce siły Gomy ruszą.
Rzeczywiście chyba znaleźliście wejście do podziemi ze skarbem, ale nie potraficie podnieść płyty, albo jest za ciężka, ale raczej zabezpiecza ją magia, co potwierdza Chen Shu, wyczulony na te kwestie.
Możliwe, że musicie się dogadać z Sethmesem, by zejść wspólnie na dół.
Wy kontrolujecie wejście, on powinien umieć je otworzyć...
Chyba, że jakoś sobie poradzicie bez niego.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 maja 2014, 20:46

A niech to zasyfiałe portowe dupodajki porwą! -wściekał się Vanko. Wyglądało na to, że ten przebiegły pies Sethmes będzie mu potrzebny. Jednak mówienie mu teraz o skarbie mogło przekonać go do wzięcia udziału w bitwie.

Trzeba nam działać rozważnie. Wiadomość trzeba mu i tak przekazać. Jeśli jednak Goma przegra potyczkę Sethmes sam upomni się o swoje i będziemy musieli i jemu stawić czoła.

-zamorańczyk krążył po legowisku Marandosa, od dłuższej chwili nie wychodził z tego miejsca, pominął nawet swój udział w wojennej naradzie. Mamrotał do siebie kręcąc się w kółko.

Jeszcze trochę czasu i upodobnię się do tego szaleńca!- wykrzyknął nieopatrznie.

Tranicos przyłapał go na tym, gdy niechętny wojskowej dyspucie jako pierwszy powrócił ze wspólnej dysputy. Nie rzekł nic mierząc jedynie uważnym wzrokiem kompana, któemu gorączka złota uderzałą wyraźnie do głowy.

Nie poradzimy sobie bez tego zawszonego stygijskiego kundla! Ty! Tak, najlepiej Ty zanieś mu wieści, by nie angażował się w bitwę. Donieś mu, że odkryliśmy skarb, lecz ujawnimy mu gdzie jest tylko jeśli wesprze Gomę w walce!.

Zdrowy rozsądek i chłodna kalkulacja ustępowały mrowieniu krwi w palcach. Stygijczycy byli wszak ludźmi honoru, o czym Vanko miał okazję się przekonać, gdy kilka miesięcy wcześniej trafił do dołu z powodu swej nierozważnej propozycji.

Gorączka złota wypełniała umysł zamorańczyka, zalewała jasność umysłu i świerzość osądu.
Vanko myślami nurzał się w złocie.

ODPOWIEDZ