I na koniec jeszcze jedno. Nigdy nie otrzymałem od Ciebie (zresztą od żadnego z graczy), życiorysu, etosu zachowań, sposobów postępowania itd. A więc interpretuję wszystkie zachowania graczy tak jak ja uważam, że to powinno wyglądać. Ale myślę, że nie tylko ja tak to widzę.
To prawda dokładnie tak jak Ty to widzisz. Bardzo rzadko dyskutujesz z graczami i to jest błąd (w moim mniemaniu). Dla mnie MG to reżyser a nie wszechwiedzący i nieomylny ludek. Zawsze powiadasz, że MG ma zawsze rację, tak jeśli to poprawia grę graczy, natomiast jeśli gracze po sesji wychodzą z niesmakiem (i to nie tylko moje spostrzeżenia

) to już nie jest ok, prawda? (nie mówiąc już czasem o znudzeniu, bo to przytrafić się może każdemu). I nie zaczynaj tu tekstu w postaci jak się nie podobało to trzeba było nie przychodzić. Każdy wie, że prowadzisz przyzwoicie a czasami nawet bardzo dobrze, problem z tym, że na tę drużynę zabrakło Ci pomysłu.
Rozwiń w kontekście postaci Kazara, bo nie rozumiem.
Kazar w moim założeniu nie był idealnym kapłanem. Był kapłanem (szczerze, bo uważam że był potrzebny w drużynie, chyba nie zaprzeczysz) z wychowania, a nie z powołania. Starał się robić jak najlepiej, tyle tylko, że robił to najlepiej we własnym rozumieniu, czyli korzystnie dla siebie, tak aby właśnie nie mieć wyrzutów sumienia. Chcesz odniesienia spojrzyj na dzisiejszych niektórych kleryków (są pedofilami, pala fajki, klną jak szewcy). W takiej sytuacji nie mieli by w ogóle wierzących, ale właśnie działa to coś, czyli słuchamy ich i przymykamy oko na tz. margines. Khazar jest na marginesie kapłaństwa, różnica jest taka, że zdaje sobie z tego sprawę i nie jest mu z tym dobrze. Chciałby stać na pierwszej linni i walczyć, ale wie że musi pomagać innym i dlatego bardzo często stoi z boku i czaruje. Czasem jak w przypadku śmierci Leonidasa ponosi go krasnoludzka fantazja i przysłowiowa wiara w Gothmeda. Przy zdrowych zmysłach w życiu nie poszedł bym na tego elfa.
Błąd. Gothmed to bóstwo chaotyczne - względem prawa. Neutralne - moralnie.
Dla czego postacie o charakterze chaotycznym nie kończą szkoleń, nie trwają długo w postanowieniach itd. To nie ma nic wspólnego z prawem, to natura. Czy z bogiem jest inaczej, znaczy jest bardziej stabilny emocjonalnie - nie wydaje mi się. Chaotyczny to nie tylko etos wobec prawa, to w jakiś sposób postawa do życia. Opis na naszym portalu
istoty chaotyczne nie uznają żadnych trwałych autorytetów, w postępowaniu kierują się potrzebą chwili, nie zważając na dalsze konsekwencje swych czynów dla otoczenia, a często również dla samych siebie. Dla postaci o takiej postawie życiowej najważniejsza jest ciągła zmiana sytuacji i otoczenia oraz nieustanny bunt przeciw temu, co na dłużej może ograniczyć jej swobodę.
Czy z Gothmedem jest inaczej, jesli tak to rzeczywiście się pomyliłem.
Ulubiona ofiara Gothmeda - doprowadzenie do jakiegoś istotnego zniszczenia (przy czym nie musi być krzywdzące innych)
To dopiero błędna interpretacja etosu bóstwa...
Tak a gdzie jest błąd. Kwestia wielkości zniszczenia. Zniszczenie porządnej karczmy w centrum miasta to naprawdę poważne zniszczenie, a według opisu przytoczonego powyżej, ważne żeby była zmiana.
Uśmiałem się. Rozgoryczony Leonidas czy uciekający od śmierci Margus to rzeczywiście dobra jakość. Nie patrz na to co znaczą ale na to dlaczego odeszli od poprzedniej wiary.
Wydaje mi się, ze znacznie lepsza niż kilku chłopów którzy pokiwają głową i pójdą. Zawsze lepiej namawiać kogoś po rozgoryczeniu, niż jak jest zaślepiony wiarą. Wykorzystać luke w wierzę i nawrócić na swoją modę. Zaś jeśli chodzi o Margusa, to chyba dość skuteczna metoda, skoro jednak, wolał schować się za ta wiarą niż dostać klapsa za swoje przewinienia.
Osobista interwencja Morglitha? Tylko raz. Notabene gdy Cię wskrzeszał na prośbę Margusa.
To akurat potwierdza moją teorię o błędności interpretacji zachowań. Szczerze mówiąc miałem wrażenie, że może ze dwie wizje były od Gothmeda. Jeśli od niego były sny pokazujące, jak zostaniemy zniszczeni przez sługusów Morghlita (budzenie się w środku nocy cały spocony i wystraszony), to ciekawe poczucie humoru. W sumie to bóg chaotyczny, ale że aż tak?:D
Spotkanie z kapłanem Morglitha w dokach...
Tu taj to ja się uśmiałem. Miałem pójść na propozycję kapłana Morghlita, który z całą pewnością pragnął mojej śmierci, a w zamian przestanie mordować innych wyznawców. Tomku no proszę Cię, na to to chyba Kormak by nie poszedł. Przecież, czym jest słowo kapłana Morghlita poznałem już wcześniej przy obietnicy Leonidasowi. To nic nie warty stek słów.
Ze środka słyszeliście krzyki, założyłeś iż to wyznawcy Morglitha. Bez komentarza.
Nie no pierwsze co mi przyszło do głowy, to spalić świątynie w której są moi wyznawcy. Bez komentarza.
Oczywiście, że tak. Bo to była Twoja interpretacja zachowań, żadnego narzucania.
Żadnego narzucania, ale bez podpowiedzi to raczej wyrzutów sumienia nie ma. To właśnie ta odśrodkowa siła podpowiada Ci, ze coś zrobiłeś źle a coś dobrze. W przypadku RPG za sumienie z całą pewnością odpowiada MG nie gracz. W innym przypadku miałoby one marginalne znaczenie.
To Twoje słowa po wizji"Nie odczuwam żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu"
To było raczej pytanie niż stwierdzenie, ale to też kwestia interpretacji.