Projekt "Żyjąca Orchia"
Magiczna zaraza, kótrej nie leczą czary, oparta na jakiejs klątwie, w takim świecie musi wzbudzac panikę i powodowac iście drakońskie formy kwarantanny z zabijaniem zarażonych włącznieI tu się pojawia problem - czy zaraza ma właściwie rację bytu w świecie gdzie jest stosunkowo łatwo dostępna magia lecząca.
Biedny mieszczanin ma k50, a zarazy to zwykle w miastach. Duże zagęszczenie ludzi, łatwość zarażenia licznej populacji, zresztą od początku była mowa o zarazie w mieście.nie będzie go stać przy zarobku rocznym rzędu k10 szt.zł.
Poza tym wspomniałem opcje sprzedaży części majątku w celu ratowania życia. Możliwe też jest pozyczenie pieniędzy, leczenie po nizszej cenie albo nawet darmowe u dobrych kapłanów.
Ignorujesz wszelkie argumenty?
Nigdy nie umiesz przynać racji gdy ktoś się z Toba nie zgadza?Dalszej dyskusji nie podejmę
Jak to nie? Zapytał o motyw zarazy w KC i jej przeciwdziałaniu. Rozmawiamy o tym.bo i tak w tej formie nie wnosi nic do tematu jaki zarzucił Keth.
Ok, kontynuujmy ale wolałbym abyś analizował całość wypowiedzi a nie tylko pojedyńcze zdanie czy nawet co gorsza jego część. Da Ci to pełen obraz moich myśli i będziesz musiał się dopytywać.
W swojej wypowiedzi mówiłem o pospólstwie, żebrakach. Nie wspominałem o braku możliwości leczenia się przez mieszczaństwo. Poza tym nie przeceniałbym "dobroci" kapłanów leczących wszystkich. Świątynie, z których pochodzą muszą się z czegoś utrzymywać i jeśli taki "dobry" kapłan będzie miał do wyboru uleczyć żebraka czy choćby mieszczucha (żeby nie mówić o szlachcicu) wybierze tego drugiego.
Na koniec jedna rzecz, wielokrotnie przyznawałem już ci rację, ale mam wrażenie, że strasznie urosłeś w piórka bo nie dość że się o to upominasz to sam tego nie robisz (w stosunku do mojej osoby) o czym mówiłem Ci już wcześniej. Więc może tak dla zasady, nawet jak masz rację to nie będę się do tego przyznawał? Tak w ramach rewanżu. Co Ty na to?
W swojej wypowiedzi mówiłem o pospólstwie, żebrakach. Nie wspominałem o braku możliwości leczenia się przez mieszczaństwo. Poza tym nie przeceniałbym "dobroci" kapłanów leczących wszystkich. Świątynie, z których pochodzą muszą się z czegoś utrzymywać i jeśli taki "dobry" kapłan będzie miał do wyboru uleczyć żebraka czy choćby mieszczucha (żeby nie mówić o szlachcicu) wybierze tego drugiego.
Na koniec jedna rzecz, wielokrotnie przyznawałem już ci rację, ale mam wrażenie, że strasznie urosłeś w piórka bo nie dość że się o to upominasz to sam tego nie robisz (w stosunku do mojej osoby) o czym mówiłem Ci już wcześniej. Więc może tak dla zasady, nawet jak masz rację to nie będę się do tego przyznawał? Tak w ramach rewanżu. Co Ty na to?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
avnar
- Reactions:
- Posty: 1140
- Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 8 times
Usuwasz czarodziejowi język i łamiesz palce:) Nie wypowie zaklęcia i nie wykona gestów.Magiczne ucieczki z miasta są wogóle problemem innego rodzaju - jakiś czas temu zastanawiałem się co zrobić z czarodziejem który został osądzony i osadzony w więzieniu - jak takiego zatrzymać jeśli ma na podorędziu kilka czarów bojowych i od biedy może ciągnąć PM z własnego ciała. Trzeba by stworzyć specjalny system penitencjarny ze strażnikami odzianymi w magiczne pancerze pochłaniające magie do trzymania w ryzach magów.
Ale to już stwierdził Hauerine:)
Co do zarazy, to zawsze uważałem że graamowcy leczą za darmo, przynajmniej tych których nie stać, a wynika to po prostu z etosu ich boga. Inna rzecz, czy rzeczywiście starczy im PM na takie leczenie. Z drugiej strony jest to rzeczywiście okazja do walki o wyznawców, świątynie mogą wpuszczać, leczyć i chronić tylko swoich, a o obcych tylko jak zmienią wiarę. Następną możliwością jest interwencja boska o której wspomniał Garfields, wydaje mi się jednak, że na początku to mogą być tylko same wizje od boga, jak niemagicznie leczyć zarazę:) (tak żeby zaoszczędzić PM), później mogą przybyć jego demony, pupile czy avatar (choć to chyba ostateczność).
Ostatnio zmieniony 24 listopada 2009, 20:58 przez avnar, łącznie zmieniany 1 raz.
OK.Ok, kontynuujmy ale wolałbym abyś analizował całość wypowiedzi a nie tylko pojedyńcze zdanie czy nawet co gorsza jego część. Da Ci to pełen obraz moich myśli i będziesz musiał się dopytywać.
Mozliwe, ze częśc z nich umrze na zarazę. pozostali moga byc wyleczeni magicznie po to, żeby przestali ją roznosić. Może nawet na koszt Rady Miasta?W swojej wypowiedzi mówiłem o pospólstwie, żebrakach.
ale on moze naprawdę byc dobry, a nie w cudzysłowiu. Takze wyznawcy takiego boga mogą być dobrzy i sfinansować magiczne leczenie dla biedaków. Ze 2 tygodnie temu brałem udział w zbiórce pieniędzy na walke z epidemia grypy, zakup leków i sprzętu, głownie masek i rękawiczek. Choc sypały się głownie monety to ludzie wrzucali nawet banknoty po 50 albo 100 PLN. Wspomniany szlachcic, wyznawca Graama też moze rzucić hojnie na leczenie ubogich.Poza tym nie przeceniałbym "dobroci" kapłanów leczących wszystkich. Świątynie, z których pochodzą muszą się z czegoś utrzymywać i jeśli taki "dobry" kapłan będzie miał do wyboru uleczyć żebraka czy choćby mieszczucha (żeby nie mówić o szlachcicu) wybierze tego drugiego.
Masz racjęNa koniec jedna rzecz, wielokrotnie przyznawałem już ci rację, ale mam wrażenie, że strasznie urosłeś w piórka bo nie dość że się o to upominasz to sam tego nie robisz
avnar:
Pomysł godny samego Setajest to rzeczywiście okazja do walki o wyznawców, świątynie mogą wpuszczać, leczyć i chronić tylko swoich, a o obcych tylko jak zmienią wiarę.
Garfields mnie pewnie wykpi, że zmianiam światInna rzecz, czy rzeczywiście starczy im PM na takie leczenie.
A czepiałeś się w wątku o okrętach skąd zdobyć takie ilości PM żeby umagicznić statek.Hauerine napisał/a:
Garfields mnie pewnie wykpi, że zmianiam światInna rzecz, czy rzeczywiście starczy im PM na takie leczenie.ale jest taki mały trik: poświęcenie ołtarza i krąg witalnosci. 2-3 początkujących kapłanów i jeden około 6-7 POZ i tylko trzeba im przynosic pacjentów. Troche poświęcenia, ale dobra z charakteru istota chyba jest do tego zdolna, żeby powstrzymac zarazę ?
No i to jest właśnie dziwaczne z tymi PM i dostępem do nich - tu ich nie ma, a kapłani raz - dwa - pięć i mają tych PM 'wiaderko' (może nie aż tyle ale produkcję mogą uruchomić) poza obiegiem gildii je sprzedających, ograniczeniami prawem czy cokolwiek w tym stylu co utrudnia zdobycie PM hurtowo profesjom magicznym czy hurtownikom którzy chcą te PM sprzedawać na wolnym rynku.
Więc i zaraza zwykła czy magiczna podda się w miarę szybko jeśli ściągnie się na dany obszar odpowiednią ilość kapłanów. ;] Zarazy już nigdy nie będą takie ciekawe jeśli okaże się że tak stosunkowo łatwo je stłumić.
Ale nie da się z nich umagiczniać.A czepiałeś się w wątku o okrętach skąd zdobyć takie ilości PM żeby umagicznić statek. Patrz - znasz rozwiązanie ! I to tanie ;p.
Nie mogą produkować PM. Mogą tylko rzucać czary i tylko w tym miejscu.a kapłani raz - dwa - pięć i mają tych PM 'wiaderko' (może nie aż tyle ale produkcję mogą uruchomić)
Magiczna lub powodowana klątwą nie poddaje się leczeniu tymi czarami.Więc i zaraza zwykła czy magiczna podda się w miarę szybko jeśli ściągnie się na dany obszar odpowiednią ilość kapłanów
Ale to jest raczej permamentne pozbawienie z maga możliwości czarowania - a jeśli taki mag ma spędzić w loszku rok czy dwa, ciągłe łamanie palców raczej nie umożliwi po wyjściu ich prawidłowego zrastania. Oczywiście może mag wyjść, poszukać kapłana na odpowiednim POZ i ten rzuci mu Regenerację. Ehhavnar napisał/a:
Usuwasz czarodziejowi język i łamiesz palce:) Nie wypowie zaklęcia i nie wykona gestów.
Zraza wygenerowana klątwą może być prawdopodobnie bardziej niebezpieczna i zgodzę się z tym, ale aby rzucić tak mocną klątwa trzeba mieć raczej odpowiednie możliwości. Czyli moc i dostęp do dużych ilości PM.
Teraz zwariowany / opętany czy po prostu fanatyczny kapłan np. Natar-Kranty wpaść może na pomysł w stylu pomocy boga/avatara boga przy rzucaniu zjadliwego zaklęcia, które wywołuje ciężką zarazę na danym obszarze.
Tak jak ci nasi polscy strażacy gdzie płaci im się od 'wyjazdu' do pożaru
Nie pamiętam czy w KC znajduje się coś co powoduje ograniczenie możliwości czarowania bez trwałego uszczerbku na zdrowiu. Ciekawym rozwiązaniem może być czar zaproponowany przeze mnie z opcją wpisania go np.w obrożę lub kajdany. Mogłoby to pozwolić na stałe poddanie jego działaniu osoby noszącej owe "błyskotki".Ale to jest raczej permamentne pozbawienie z maga możliwości czarowania - a jeśli taki mag ma spędzić w loszku rok czy dwa, ciągłe łamanie palców raczej nie umożliwi po wyjściu ich prawidłowego zrastania.
U Sapkowskiego takie zadanie spełniał, jeśli dobrze pamiętam nazwę - dwimeryt. Być może w KC również coś takiego występuje?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
Permamentna? W świecie gdzie jest regeneracja ?Ale to jest raczej permamentne pozbawienie z maga możliwości czarowania
Pomysł z rękawicami albo maskami też zły ? To mozę jakiś rpzedmiot magiczny, np: obroża zwiekszajaca koszt czarów z żywotnosci x 10
...od razu jeszcze w zawieszeniu na pięć. z jakieo powodu miałby spędząć w loszku rok czy dwa ?a jeśli taki mag ma spędzić w loszku rok czy dwa
Na pewno jest wiele systemów gdzie magii jest mniej i pewnie też są grywalneZa dużo tej magii tu i tam.
-
Mrufon
- Reactions:
- Posty: 2627
- Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
Jesli zmiany historii i cały nowy cykl fabularny znajdą się w gestii kilku osób to nic spójnego z tego nie będzie. Jak w tych grach z podstawówki - puszczasz kartkę w kolejarza, każdy dopisuje słowo - i później odczytuje się ten przypadkowy zlepek.
Czy nie lepiej zostawić to Arturowi Szyndlerowi?
Ja raczej szukałbym ujścia dla naszej kreatywności gdzie indziej - na mapach. Jest wiele pustek, słabo opisanych lokacji, gór, lasów, miast, wiosek, wysp, etc. Tu można się zrealizować. Uzupełnić świat w ramach stworzonych przez autora. To będzie najmniejsza ingerencja w system, bo na szkielecie oryginalnym zrobi się trochę mięska. Nowa historia Orchii to sprawa śliska.
Ale to moja opinia...
Czy nie lepiej zostawić to Arturowi Szyndlerowi?
Ja raczej szukałbym ujścia dla naszej kreatywności gdzie indziej - na mapach. Jest wiele pustek, słabo opisanych lokacji, gór, lasów, miast, wiosek, wysp, etc. Tu można się zrealizować. Uzupełnić świat w ramach stworzonych przez autora. To będzie najmniejsza ingerencja w system, bo na szkielecie oryginalnym zrobi się trochę mięska. Nowa historia Orchii to sprawa śliska.
Ale to moja opinia...
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Moja opinia jest taka:
1) Jestem jak najbardziej za tym aby tworzyć,opisywać, nazywać u uszczeguławiać wszystkie miejsca na mapie bo bez wielkiego świata nie będzie wielkich kampani, wspaniałych wypraw i niekończących sie podróży.
2) Historia stworzona przez autora sytemu kończy sie w dniu 9455/10/01 (czyli pierwszym dniem miesiąca świątecznego 9455 roku) i myślę że od tego dnia historię tworzą gracze i MG. Popieram Ketha w 100% w tej inicjatywie. Jedyne co jest do przemyślenia to na podstawie jakich kryteriów akceptować czy odrzucać jakieś wydarzenia w żyjacej orchii (aby np. nie dopuścić do sytuacji gdzie ktoś wpisze że Katan popełnł samobójstwo i przekazał całe swoje imperium jakiemuś graczowi). Trzeba także określić format w jakim wpisywane są wydażenia tak aby szybko można było wyszukać określone miejsce lub czas - wiadomo wymaga to pracy. Nagrodą za pracę włożoną w prowadzoną w prowadzenie tego projektu będzie to że będzie to nowe źródło przygód i nowych pomysłów. Ile razy jako MG byłeś w sytuacji że gracze rozmawiają z BN i pytają go o co się ostatnio działo w okolicy albo co porabiał ostatnimi czasy .. i pustka w głowie - i tu wystarczy jeden rzut oka w żyjącą orchię i już znasz odpowiedzi i może masz jakiegoś nowego questa dla graczy. Tak ja to widzę.
1) Jestem jak najbardziej za tym aby tworzyć,opisywać, nazywać u uszczeguławiać wszystkie miejsca na mapie bo bez wielkiego świata nie będzie wielkich kampani, wspaniałych wypraw i niekończących sie podróży.
2) Historia stworzona przez autora sytemu kończy sie w dniu 9455/10/01 (czyli pierwszym dniem miesiąca świątecznego 9455 roku) i myślę że od tego dnia historię tworzą gracze i MG. Popieram Ketha w 100% w tej inicjatywie. Jedyne co jest do przemyślenia to na podstawie jakich kryteriów akceptować czy odrzucać jakieś wydarzenia w żyjacej orchii (aby np. nie dopuścić do sytuacji gdzie ktoś wpisze że Katan popełnł samobójstwo i przekazał całe swoje imperium jakiemuś graczowi). Trzeba także określić format w jakim wpisywane są wydażenia tak aby szybko można było wyszukać określone miejsce lub czas - wiadomo wymaga to pracy. Nagrodą za pracę włożoną w prowadzoną w prowadzenie tego projektu będzie to że będzie to nowe źródło przygód i nowych pomysłów. Ile razy jako MG byłeś w sytuacji że gracze rozmawiają z BN i pytają go o co się ostatnio działo w okolicy albo co porabiał ostatnimi czasy .. i pustka w głowie - i tu wystarczy jeden rzut oka w żyjącą orchię i już znasz odpowiedzi i może masz jakiegoś nowego questa dla graczy. Tak ja to widzę.