Prom orbitalny Czternastego Klanu
W ciasnym wnętrzu ciemnego kokpitu migotały liczne kontrolki i popiskiwały instrumenty tworzące głęboką atmosferę technologicznego mistycyzmu. Siedzący w najbardziej do przodu wysuniętym fotelu ludzki kształt swymi deformacjami od razu zdradzał naturę lobotomity. Pilot-serwitor pozbawiony był dolnej części ciała, a jego siedzenie pełniło w zasadzie rolę systemu podtrzymywania życia kontrolera. Septimus wskazał dziewczynie jedno z dwóch pozostałych miejsc, samemu sadowiąc się po prawej stronie serwitora.
Wzrok Medei pobiegł natychmiast ku pancernemu szkłu szyb kokpitu i ust dziewczyny wydobyło się mimowolne westchnienie, bo lecąca z ogromną szybkością maszyna wydostała się w tej samej chwili na zewnątrz gigantycznej budowli.
Wszędzie wokół w ciemnościach zasnutej smogiem nocy zalśniły miliardy różnobarwnych światełek, tworzących zapierającą w piersiach dech panoramę Sibellusa nocną porą. Ogromne bryły pomniejszych habitatów wystrzeliwały wysoko w zatrute toksycznymi wyziewami przestworza, migocząc światłami ostrzegawczymi i rzędami okien zewnętrznych apartamentów. Tysiące innych lądowników, promów i grawilotów przemierzały pustą przestrzeń pomiędzy wieżami Kopca, przypominając niezliczone roje pszczół kręcących się ponad ulem.
- Jeśli coś pójdzie nie tak, w jakim przypadku możemy się zdemaskować i powołać na autorytet Inkwizycji? - zapytała zabójczyni odrywając w końcu zachwycony wzrok od szyby kokpitu i przenosząc spojrzenie na Septimusa.
- W żadnym - odpowiedział natychmiast łącznik Ludda - To całkowicie tajna operacja. Zwróć uwagę na istotny fakt. Regulatorzy wysłali oficjalnymi kanałami prośbę o asystę Arbites. Zamiast nich zjawicie się wy. Incydent musi zostać po zbadaniu utajniony. Jeśli wiedza o nim stanie się powszechna, ludzie w niebieskich mundurach zaczną zadawać bardzo niewygodne pytania. Na ich miejscu poczułbym furię na samą myśl o tym, że ktoś mógł manipulować ich kanałami komunikacji.
Medea nic w pierwszej chwili nie odrzekła, świadoma wagi informacji, którą właśnie posiadła. Nie zaskoczył ją fakt, że Święte Oficjum posiadało technologiczne możliwości monitorowania komunikacji w tak wpływowych i niezależnych instytucjach jak Adeptus Arbites, ale nie potrafiła uwierzyć, że Ordo z taką bezwzględnością z nich korzystało. Ujawnienie monitoringu łączności mogło doprowadzić do głębokiego kryzysu pomiędzy Arbites i Inkwizycją, a w dziedzinie bitew toczonych na procesy i jurysdykcje arbitratorzy nie mieli sobie równych nawet w osobach wielu inkwizytorów.
- Czy przed wejściem na pokład możemy nawiązać łączność z regulatorami na pokładzie? - spytała po chwili wracając do zagadnienia misji - Poprosić o raport sytuacyjny?
- Wydaje mi się, że nie do końca pojmujesz zakres kompetencji, które daje ci przykrywka - Septimus nie odrywał wzroku od pokładowych wskaźników lądownika, ale Medea mogła przysiąc, że w kącikach jego ust pojawił się na chwilę cień uśmiechu - Możesz otoczyć dok własnym kordonem, poddać kwarantannie całą okolicę bądź zmusić regulatorów do wyskoczenia w próżnię, jeśli tylko zadbasz o ich skafandry. Gdyby była taka konieczność, możesz wydać rozkaz czystki frachtowca, ale tego wolelibyśmy uniknąć. Pamiętaj, my działamy skrycie, w cieniu i po cichu. Jesteśmy lewymi rękami czcigodnego Solona Arksesa, jego ostrzem ukrytym w ciemności. Bądź ostrożna, rozważna i pamiętaj, że Imperator strzeże.
- Imperator strzeże - odpowiedziała zabójczyni pochylając głowę w wyrazie pobożności - A jeśli... jeśli odkryjemy na pokładzie skazę Chaosu, możemy doprowadzić do jego zniszczenia? Być może wraz z załogą?
- Nie przewiduję tak ekstremalnego biegu spraw - odpowiedział po chwili namysły łącznik - Regulatorzy orbitalni dysponują znacznie większą wiedzą i doświadczeniem od tych służących w Kopcach na powierzchni Scintilli. Mają ustawiczny kontakt z milionami obcoświatowców, przechodzą dodatkowe szkolenia. Gdyby odkryli obiekt skażony w oczywisty sposób Chaosem, oprócz nas w drodze do Korhan-Orreiro byliby jeszcze inkwizytorzy Ordo Malleus z Rogatywki oraz kapłani Ministorium. To musi być coś innego.
Septimus urwał na chwilę, bo prom zaczął się ostro piąć w górę pomiędzy wieżami monumentalnych habitatów, a siła przeciążenia wcisnęła siedzących w kokpicie ludzie w fotele.
- Dlatego też będziemy pozostawali w ciągłym kontakcie radiowym - dodał po chwili - Wejdziecie na pokład jako arbitratorzy, dokonacie oceny sytuacji i natury incydentu i złożycie meldunek. W jego efekcie otrzymacie nowe rozkazy. Czy rozumiesz istotę tej misji, operatorko Trix? Czy rozumiesz jej restrykcje? Musisz dołożyć wszelkich starań, by wiedza o tym zajściu została ograniczona do niezbędnego minimum.
Prom już jest na zewnątrz Kopca, leci coraz wyższym pułapem w kierunku orbitalnych instalacji wiszących ponad położonym tysiące kilometrów dalej na południe Kopcem Tarsus. Czy Medea ma dodatkowe pytania?