: 14 maja 2015, 22:06
Prom orbitalny Czternastego Klanu
Medea założyła ciemnoniebieski pancerz jako pierwsza, przyczepiła zabezpieczonego Godhammera do namagnesowanej płyty ochraniacza na prawym udzie stając w rozkroku pomiędzy fotelami i uruchamiając kciukiem wbudowany w hełm moduł łączności. Jej dostrzegalne w szczelinie wizjera oczy lśniły determinacją.
- Rozumiem, że łączność zewnętrzną na kodowanym paśmie będziemy utrzymywać z tobą? - spytała Septimusa.
- Tak - skinął głową łącznik, który w międzyczasie śledził z dziwnym wyrazem twarzy wysiłki walczącego ze zbroją Hostera - Zostanę w promie w hangarze kompleksu orbitalnego. Ewentualna kontrabanda musi trafić na pokład lądownika.
- Jak się nazywa dowodzący regulatorami, który ogłosił kwarantannę? Ilu ma ludzi? - zabójczyni rzuciła Septimusowi kolejne pytania - Czy przewidziano procedurę na wypadek utraty łączności z Tobą? Jakich środków możemy użyć w stosunku do załogi w przypadku podejrzenia... skażenia Chaosem?
Wypowiadając ostatnie dwa słowa Medea ponownie złożyła palce prawej dłoni w znak Orła, czując mimowolny dreszcz na samą myśl o spotkaniu z esencją Chaosu.
- Tanator Zames Iax, z garnizonu orbitalnego. Nie znamy liczebności jego patrolu. Co do łączności, nie przewiduję jej zerwania. Te moduły zostały... ulepszone. W razie jakichkolwiek wątpliwości będziesz konsultowała poczynania ze mną. Czy to ci wystarcza?
Z kokpitu dobiegły słowa wypowiedziane w bełkotliwym technożargonie, pochodzące z ust serwitora-pilota. Septimus obrzucił ostatnim spojrzeniem pozostałych akolitów, po czym zawrócił do kokpitu.
- Chodź ze mną - rzucił ponad ramieniem - Siądź w wolnym fotelu.
Medea założyła ciemnoniebieski pancerz jako pierwsza, przyczepiła zabezpieczonego Godhammera do namagnesowanej płyty ochraniacza na prawym udzie stając w rozkroku pomiędzy fotelami i uruchamiając kciukiem wbudowany w hełm moduł łączności. Jej dostrzegalne w szczelinie wizjera oczy lśniły determinacją.
- Rozumiem, że łączność zewnętrzną na kodowanym paśmie będziemy utrzymywać z tobą? - spytała Septimusa.
- Tak - skinął głową łącznik, który w międzyczasie śledził z dziwnym wyrazem twarzy wysiłki walczącego ze zbroją Hostera - Zostanę w promie w hangarze kompleksu orbitalnego. Ewentualna kontrabanda musi trafić na pokład lądownika.
- Jak się nazywa dowodzący regulatorami, który ogłosił kwarantannę? Ilu ma ludzi? - zabójczyni rzuciła Septimusowi kolejne pytania - Czy przewidziano procedurę na wypadek utraty łączności z Tobą? Jakich środków możemy użyć w stosunku do załogi w przypadku podejrzenia... skażenia Chaosem?
Wypowiadając ostatnie dwa słowa Medea ponownie złożyła palce prawej dłoni w znak Orła, czując mimowolny dreszcz na samą myśl o spotkaniu z esencją Chaosu.
- Tanator Zames Iax, z garnizonu orbitalnego. Nie znamy liczebności jego patrolu. Co do łączności, nie przewiduję jej zerwania. Te moduły zostały... ulepszone. W razie jakichkolwiek wątpliwości będziesz konsultowała poczynania ze mną. Czy to ci wystarcza?
Z kokpitu dobiegły słowa wypowiedziane w bełkotliwym technożargonie, pochodzące z ust serwitora-pilota. Septimus obrzucił ostatnim spojrzeniem pozostałych akolitów, po czym zawrócił do kokpitu.
- Chodź ze mną - rzucił ponad ramieniem - Siądź w wolnym fotelu.
Medea dostała zaproszenie do kokpitu. Pozostali operatorzy zostali w przedziale transportowym maszyny, więc mają sposobność, by zamienić ze sobą kilka stonowanych wyważonych komentarzy!