Nowy Orlean, Rezydencja Księcia Rubis d'le Nuit, Mardi Gras - luty 1994
Mężczyzna przedstawił się jako Frank i powiedział, że zabierze całą czwórkę do domu Księcia. Przeszli kawałek drogi pieszo, a następnie wsiedli do samochodu należącego do posłańca i ruszyli do celu.
Dom Marcela znajdował się przy River Road, kilka kilometrów na zachód od Destrehan Plantation, jednej z najstarszych i dalej istniejących plantacji w Luizjanie. Zbudowana w 1787 roku stała się popularną atrakcją turystyczną, która dała możliwość Marcelowi do absolutnej prywatności. W promieniu wielu kilometrów nie było żadnych budynków mieszkalnych, a całkowity brak jakikolwiek sąsiadów pozwolił Księciu na ukrycie wampirzej natury i dziwnych zachowań z nią związanych.
Richard doskonale wiedział, że budynek, który obecnie Książę zamieszkiwał, Rubis d'le Nuit, został wybudowany w 1805 roku przez dziadka Marcela. Ludzka rodzina Ventrue oprócz nieruchomości zbudowała tutaj plantację tytoniu oraz trzciny cukrowej, które mieściły się pomiędzy bagnami Luizjany. Przez wiele lat przed Wojną Secesyjną plantacje pozwoliły żyć całej rodzinie na bardzo wysokim poziomie i prowadzić wygodny styl życia. Po wojnie dziad zdecydował sprzedać część ziem. Obecnie tereny rodzinne oraz ogrody są pod ciągłą opieką ogrodników. Pola natomiast zostały porzucone i od wielu lat nic na nich więcej nie rośnie.
Główny dom leżał na końcu wiejskiej drogi, która prowadziła przez gęstą plątaninę obwieszonych mchem cyprysów i dębów. Jechali powoli po drodze usypanej z muszli po ostrygach, mijając dwa razy strumyk, który przepływał przez całą posiadłość. Bliżej domu drzewa zaczęły przerzedzać się, by ostatecznie niczym odsłaniająca się kurtyna - ukazać splendor majątku Artstokraty. Trawnik i ogród był perfekcyjnie utrzymany, a całość robiła niesamowite wrażenie.
Z boku domu, kilkaset yardów dalej, stała niewielka elegancka altana. Pomalowana na biało, przyozdobiona w kilku miejscach kolorem ciemnoniebieskim, dodatkowo udekorowana przez rośliny zwisające z doniczek. Tuż za domem znajdował się garaż, zajmowany przez trzy samochody: czarny Lincoln Town Car, srebrny Mercedes i czerwone Ferrari - classic 1968 Daytona.
Kierowca zatrzymał się na parkingu przed domem.
- Marcel oczekuje was w środku - to powiedziawszy Frank przestał zwracać uwagę na Spokrewnionych. Wyciągnął papierosa z zamiarem zapalenia go.
W tym czasie pozostali wyszli z samochodu i udali się w stronę budynku. Richard był tutaj w nocy, w której przedstawiał się Marcelowi. Pamiętał, że dom ma 32 pokoje, różowe sztukaterie z przedstawiające francuski styl kolonialny. Gdy podeszli bliżej zauważyli, że dom ma wielkie gotyckie okna. Aktualnie były przykryte przez zrobione z brązowego drewna okiennice, przystosowane do ulew i burz.
Styl typowy dla domów południowej Luizjany - pomyślał Silvio nie mogąc nacieszyć się pięknem tego miejsca. Para szerokich schodów prowadziła do podwójnych drzwi francuskich będących głównym wejściem. Na końcu schodów stało dwanaście kolumn, które wspierały balkon na pierwszym piętrze. Tuż nad drzwiami wisiał duży odkryty żyrandol. Wszyscy odnieśli wrażenie, że gdyby nie samochód jaki ich tutaj przywiózł, mogliby pomyśleć, że cofnęli się w czasie o sto pięćdziesiąt lat.
Gdy postawili swoje pierwsze kroki na schodach, drzwi otworzyły się ukazując dwóch podobnie ubranych, dobrze zbudowanych mężczyzn. Pierwszy otworzył skrzydło na oścież, a drugi gestem zapraszającym do środka powiedział:
- Rozgośćcie się na dole. Marcel niebawem się z wami spotka.
Gdy weszli do środka dwójka ochroniarzy gdzieś zniknęła. Wnętrze domu było świadectwem ekstrawaganckiego luksusu. Przepych i bogactwa Rubis d'le Nuit były nie do opisania, a młodzi Kainici szybko zrozumieli jak bardzo bogaty jest Książę Nowego Orleanu. Podłoga na parterze rezydencji łączyła kulturę południowej części Stanów Zjednoczonych z czasów Wojny Secesyjnej, z kulturą francuskiej prowincji. Dywaniki Aubusson oraz różnokolorowe dywany z wieloma wzorami, pochodzące z francuskich kolonii pokrywały prawie całą podłogę. Sofy Queen Anne dekorowały salon oraz kilka bocznych pomieszczeń, lecz w nich wszystkie zbudowane były z drewna o kolorze wiśni, tapicerowane pokruszonym aksamitem.
- Umeblowanie w stylu Chippendale - powiedział na głos Silvio nie mogąc oderwać wzroku od piękna jakie miało to miejsce.
Podszedł do stołu, by dotknąć jego faktury, lecz nagle ujrzał fotel Louis XVI. Był wspaniały, a Toreador nie mógł oderwać od niego wzroku.
Przecież to jest genialne! - pomyślał patrząc na każdy detal starego fotela. Było jasno, albowiem każdy pokój oświetlony był przez kryształowy żyrandol.
Parter składał się z głównego salonu, biblioteki, pokoju przeznaczonego do relaksu, jadalni, czytelni, kuchni oraz trzech mniejszych salonów. Każde z pomieszczeń oprócz kuchni posiada swoje unikalne dzieła sztuki. Zdecydowanie gust Marcela zwracał się ku francuskiemu impresjonizmowi. Silvio szybko dostrzegł, iż na ścianach znajdują się tutaj obrazy namalowane przez lidera Toradorów jaki zamieszkuje miasto. Kryształowe i porcelanowe wazony, w tym jeden wazon z dynastii Sung stały na większości stołów okryte zdobionymi narzutkami. Oprócz wazonów na meblach stały małe posągi i inne dzieła sztuki.
Młodzi Spokrewnieni dostrzegli, iż nad kominkiem w głównym salonie wisi naturalnej wielkości obraz przedstawiający Marcela ubranego w oficerski mundur galowy Wojska Konfederatów. Na narzutce tuż pod obrazem znajdowała się wyblakła fotografia przedstawiająca Marcela ubranego w podobny mundur, trzymającego karabin na tle małego namiotu wojskowego. Spokrewnieni zdali sobie sprawę, że jedyne co odróżnia Księcia od obrazu i fotografii, jest fakt, że wtedy miał gęstą brodę. Obecnie jest zawsze gładko ogolony.
Książki w bibliotece były bardzo stare, przeważnie pierwsze edycje różnych popularnych dzieł opublikowanych w ciągu ostatnich stu lat. Wszystkie z tych książek znajdowały się w bardzo dobrym stanie, przechowywane na półkach za szczelnymi szklanymi drzwiami. Draperia nad wszystkimi oknami wykonana była z kruszonego aksamitu. Po jej zamknięciu podczas dziennych godzin, parter rezydencji z pewnością pogrążyłby się w niemal całkowitych ciemnościach.
Długi stół w jadalni z drewna tekowego przykryte przez misternie rzeźbioną szklaną taflę. Jadalnie mogła bez większego problemu pomieścić trzydzieści osób. Szafki po obu stronach pomieszczenia wypełniała chińska cienka porcelana i kryształowe szkła Waterford.
Czekacie na Księcia w salonie głównym na parterze, ale spokojnie możecie zajrzeć do opisanych powyżej pomieszczeń. Reakcję pozostawiam wam, jednak Silvio zostaje na dłużej przy fotelu Louis XVI. Wada klanowa Toreadorów działa silnie. Jeżeli Silvio będzie chciał się oprzeć, proszę info na PW o wykonanie testu na Samokontrolę.