: 30 marca 2016, 20:48
Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego
Mazur wyciągnął w bok ściskającą Walthera rękę próbując odszukać nią włącznik oświetlenia, lecz ledwie sekundę później zaprzestał tych poczynań natrafiając ręką na coś nieoczekiwanego.
Policjant stężał w ułamku sekundy, krew ścięła mu się w żyłach zmrożona jakimś słanym przez podświadomość impulsem. Nie miał pojęcia, czego właściwie dotknął, ale obyty z policyjnymi psami, oczami wyobraźni ujrzał natychmiast sierść niemieckiego owczarka.
Mężczyzna przekręcił uzbrojoną w latarkę dłoń w bok, poświecił przed siebie i natychmiast wypuścił pod wpływem wstrząsu oddech. W świetle latarki ujrzał masywny kształt, który górował nad nim przyczajony w smolistych ciemnościach bawialni.
Odsłonięte blade kły, wyciągnięte bezszelestnie do przodu pazury rysujące się ostrymi konturami na tle ciemnego futra!
Mazur wyciągnął w bok ściskającą Walthera rękę próbując odszukać nią włącznik oświetlenia, lecz ledwie sekundę później zaprzestał tych poczynań natrafiając ręką na coś nieoczekiwanego.
Policjant stężał w ułamku sekundy, krew ścięła mu się w żyłach zmrożona jakimś słanym przez podświadomość impulsem. Nie miał pojęcia, czego właściwie dotknął, ale obyty z policyjnymi psami, oczami wyobraźni ujrzał natychmiast sierść niemieckiego owczarka.
Mężczyzna przekręcił uzbrojoną w latarkę dłoń w bok, poświecił przed siebie i natychmiast wypuścił pod wpływem wstrząsu oddech. W świetle latarki ujrzał masywny kształt, który górował nad nim przyczajony w smolistych ciemnościach bawialni.
Odsłonięte blade kły, wyciągnięte bezszelestnie do przodu pazury rysujące się ostrymi konturami na tle ciemnego futra!
Sekunda czasu na działanie, anie chwili więcej! Prosta deklaracja w trybie technicznym - strzały, ucieczka, omdlenie! Następną fabularkę napiszę sam! 