Strona 4 z 29

: 01 sierpnia 2017, 14:04
autor: 8art
Sztylet w palcach Ślapaka kołysał się kusząco, jakby czekając na impuls właściciela aby wystrzelić z dłoni ku celowi. Niewidomy znał każdy centymetr tego pomieszczenia jak własną kieszeń.

Deska skrzypnęła, to nie były stopy Nanatara. Znam tę deskę. Łokieć w prawo od stolika. Jeśliby stanął po drugiej stronie, to skrzypnięcie byłoby wyższe. Obcy jest siedem łokci ode mnie. Zasłania się bardem, ale jego świszczący oddech nie jest dobrze słyszalny. Zatem nie schował twarzy za grajkiem. Trafie go prawie napewno.

Dokładnie słyszał w którym miejscu stał napastnik. Milcarr czekał tylko niczym pies czekający rozkazu. Spuszczony ze smyczy mistrza uwolni balansujące w dłoni żelazo.

: 01 sierpnia 2017, 17:46
autor: Keth
Skoro Mistrz Gry był tak uprzejmy i w trybie fabularnym przemieścił Ketrasa przed osobę Sureliona, to w razie konfrontacji mag rzuci w jednej rundzie trzy zaklęcia, kolejno Rozkojarzenie na zabójcę, potem w ten sam cel Magiczny Pocisk, a potem Magiczną Tarczę, by zasłonić nią siebie i Sureliona - nawet jeśli nie będzie to miało praktycznego znaczenia, to liczy się szpan oraz ukryte profity. Szpan, bo to efektowne zaklęcie i pewnie wywrze jakieś tam wrażenie na półbogu. A profity, bo liczę na porządne 15 PD za komplet w/w zaklęć (liczę na to, że wejdą, bo mam UM 97). Co do zabójcy, mam nadzieję, że reszta BG nie okaże się nieudolnymi patałachami i zarąbie zabójcę nie zmuszając Ketrasa tym samym do pobrudzenia sobie rąk! I dla jasności, skurczybyk na sto procent trafi pod miasto jako karma dla wargów, choćby go Ketras za darmo miał goblinom oddać!

: 01 sierpnia 2017, 18:37
autor: Nanatar
-Czerwona fala ludzkiej krwi, zaniesie mnie na krawędź snu,
Tam ukołysze w łonie swym, prawdziwe chociaż nowe zło.


Teraz nie mogę się pomylić, dzięki Ci Surelionie żeś pozwolił mi zaśpiewać, co zawsze pomagało mi się lepiej skoncentrować. Obrzydliwy smród znikną, zastąpiony wspomnieniem zapachu morskiej piany. Nie ma nic poza teraz, więc nie lękam się śmierci. Rany zadane przez Milcara powinny znajdować się po lewej, zaraz poniżej serca i na brzuchu, bo zabójca jest praworęczny. Gdyby trafił w serce nawet mistrz nie wyratowałby nożownika. Ten skurczybyk stoi prawie nagi za moimi plecami, bo odzienie zostało rozcięte, na potrzebę przypalania, cóż za żenująca sytuacja, klei się do mnie od tyłu nagi, śmierdzący, półumrzyk.

-I co przypominasz mnie sobie, jestem bardem, który miał zagrać na twoim weselu, to jest mój flet-pokarzę flecik, ujmując go delikatnie w lewą rękę-Piękna Tamira z obfitym biustem obiecała zatańczyć na Twym ostatnim kawalerskim, zapomniałeś?! Może Ty nie jesteś prawdziwym mężczyzną?!

Podczas ostatnich słów pokazuję trzy, dwa, jeden, żaden palec, tak by widzieli to towarzysze. Myślę że zmieszanie i dezorientacja przeciwnika osiągnęła apogeum, mając wrażenie że nóż na chwilę znalazł się nieco dalej od cennej szyi, uderzam. Prawą ręką złapię za dłoń z nożem, jednocześnie wpijając zęby tuż powyżej nadgarstka, gdzie ręka jest dość cienka. Bez względu na powodzenie manewru, fujarką w lewej ręce dźgam raz za razem, w świeże rany w lewym boku.
Chciałbym informacje dla towarzyszy i ostatnie słowa zgrać idealnie w czasie, by wykorzystać możliwie najlepiej chwilę wahania oponenta. Prawa ręka zatrzyma nóż przed dokończeniem ciosu, pewnie jestem nieco słabszy, ale on jest osłabiony ranami, a ja napompowałem się adrenaliną i śpiewem. Atak paszczą też ma podwójne zastosowanie, po pierwsze może wypuści nóż z ręki, a po drugie zginam głowę nieco w dół chroniąc szyję. Ataki fujarką to korona mego manewru, liczę że jeśli któryś dojdzie, powali go ból. Trafienie w boksie marynarskim 98, ale tu mamy walkę w bardzo bliskim dystansie. Ubranie noszone przez Eszara ma też 10 wyparowań na cięte

: 01 sierpnia 2017, 21:47
autor: Suriel
Półbóg zmrużył oczy śledząc sytuację uważnie. Całe to zdarzenie prowadziło do kilku wniosków. Albo ranny udawał od początku, albo był na jakichś osobliwych ziołach tudzież specyfikach, albo w grę wchodził jakiś rodzaj subtelnej regeneracji. Tak czy inaczej zapał półorka do działania był godny pozazdroszczenia.

Kielich magi nie zamierzał pozwolić by choć jeden jego wybraniec stracił życie. Nie teraz i nie tak. Było bowiem przepowiedziane, że nie straci żadnego, który mu powierzył swe życie aż do momentu kiedy...

Z zamyślenia wyrwał go ruch i słowa. Było za późno. Akcja toczyła się bez jego udziału. Wzrokiem wychwycił odliczanie na palcach jakie czynił dyskretnie bard. Za późno już by wykonać inny ruch. Opcji było spor, można było popchnąć chłopca w stronę rannego na pewno instynktownie drgnął by na pewno, a wówczas... Jednak żaden z jego uczniów na to nie wpadł a Surelionowi nie wolno było łamać słowa danego chłopcu, bogowie tak nie robią. Uwagi mistrza nie uszło zachowanie Ketrasa, jego najbardziej oddanego towarzysza. Był z niego zadowolony w sercu. W umyśle Surelion odnotował także słowa śnieżnego elfa. Zamierzał spełnić to co obiecał jego apostoł, taka jest bowiem natura bogów. Żaden nie pokpi tego co obiecał jego najbliższy Zatem można było zapewnić o dobrej woli, czego najlepszym przykładem było zacerowanie ran. A następnie spokojnie bez słowa wypuścić chłopca na zewnątrz by uciekał, stawiając tym samym w bardzo nieciekawej sytuacji rannego. Oczywiście wówczas ani chłopiec ani ranny nie dotarli by nawet do końca alejki. Spełnianie słów wyznawców to jedno ale może odbywać się w śliski i pokrętny sposób, zawłaszcza jeśli czynione obietnice były dawane nader pochopnie.

Było za późno. Śliski jak piskorz bard szybko odliczył, a potem... potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Miałem coś zrobić ale chyba... chyba jednak mam ochotę obejrzeć ten atak fujarką, więc nie będę przeszkadzał.

: 03 sierpnia 2017, 15:24
autor: dretch
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Ostatnie sekundy zmieniły plan wydarzeń wyznawców nie przygotowanych na cudowne uzdrowienie pół-orka. Mieszaniec musiał być nad wyraz uzdolniony, bądź nasączony magią z niewiadomego źródła. Chwile z każdym uderzeniem serca nabierały istnie upiornego klimatu. Drewno przygasało w kominku, a deski podłogi skrzypiały za każdym krokiem śnieżnego elfa, który bacznie obchodził z lewej strony napastnika z bardem w potrzasku. Kiedy skończył wypowiadać swoje kłamstwo mieszaniec warknął - stój, bo będziesz zbierał posokę człeka jak po świniobiciu!

Elszar myślał na najwyższych obrotach, jego język zalewał zabójce potokiem słów, które wybiły go z działania. Zmieniły oddech, który wyczuł na swoich plecach grajek. Brzuch wroga co oddech przytulał się do lędźwi muzykanta i za każdym oddechem Elszar czuł jak mokra robi się jego koszula. Szybki rzut oka dał jasno do zrozumienia, że żywy pół-ork stał dalej na granicy między światami, a jego zbyt szybkie ruchy otworzyły jedną z świeżo zaszytych ran i każdy jego oddech rozdzierał szwy na brzuchu. Jego umięśniony brzuch nadęty przy wdechy przyciskał rozcięta ranę do koszuli barda barwiąc ją na czerwono.

W mgnieniu oka bard zauważył gotowego do inkantacji zaklęcia maga, łowce który ściskał nóż jak wilk czając się na lewy bok zabójcy, trupiarza który w dłoniach ściskał mocno długi i gruby trzonek, Milcara, który lawirował świeżo zdobytym nożem w nadgarstku - wszyscy jego druhowie byli gotowi zatarasować drogę zabójcy, jeżeli ten chciałby skrzywdzić Kielich Magii. Jednak to on stał na linii rzutu, był żywą tarczą, która niekoniecznie chciała zostać przedziurawiona przecinającą świat stalą. Oczy barda spotkały się z ciepłym wzrokiem Surielona, który widząc to wszystko łagodnie jak ojciec mrugnął powoli bardowi dając mu znak do działania albo dziękując za służbę.

Bard jednak skupił się na towarzyszach ale najbardziej na Milcarze, była między nimi dziwna nić porozumienia, czasami wystarczyły gesty czy mlaśnięcie aby oboje dogadali się bez słów. Bard wykorzystał to w myślach odliczał od trzech do zera synchronizując się z aopgeum dezorientacji przeciwnika. Wiedział, że ślepak jest ciut szybszy od Milca, ale zbyt wolny od oprersora dlatego zaryzykował. Na dwa pstryknął palcami, kiedy pół-ork oderwał ostrze od jego szyi, na raz wyciągnął fujarkę, kiedy już kończył mu się czas ugryzł oponenta w rękę, a powietrze przeszyto zostało wirującym ostrzem.

Milcar znał dobrze każdy dźwięk podłogi świątyni, znał wyśmienicie kroki każdego z towarzyszy. Obce odgłosy podłogi i głośny tylko dla niego oddech wyznaczał w ciemnej przestrzeni obraz całej sytuacji, ślepak rysował prostą linię w kierunku pół-orka w ciemności która była dla niego domem. Był gotowy rzucać w twarz przeciwnika już wcześniej, w miejsce skąd dochodziło dziwne chrapanie mieszańca, jednak czekał na znak i tym znakiem było pstryknięciem, na tyle subtelne, by uspokoić myśli i założyć, ze bard usunął się z linii rzutu. Bez wahania ostrze jak sokół pikujący na swą ofiarę przecinało powietrze!

W tym samym czasie na pstryknięcie Palcem fanatyczny obrońca półboga obrócił nadgarstkiem i wypowiedział cicho pod nosem confusio deliberata! Rozjaśniając płomyki świec w pomieszczeniu i przerywając ciszę świdrującym w uszach buczeniem.

Wymiana ciosów zakończyła się rozlewem krwi mieszańca, tuż przed działaniem zaklęcia maga! Mieszaniec rozkojarzony opuścił ostrze i stoi w bezruchu, z tępym wyrazem twarzy jakby omamiony ciężkim narkotykiem, krew leje się z jego świeżych ran! Jego oddech jest szybki wygląda jak zwierzyna gotowa do ucieczki!!

Pomyślałem, że inkantacje magów mogą opierać się łacinie. Dodatkowo zapomniałem oponenta ograniczyć przy agonii. Dlatego też dodam wam wszystkim do podziału za niego 68 PD więcej czyli połowę szybkości, którą miał za dużo w pierwszej rundzie. Językiem mimiki Bard przekazuje swoje działanie, INT1/2=59+ZR1/10=10,Razem=69!Rzut: 43! Udane, tylko kto to zrozumie? Rzucam dla każdego ze skutecznością 1/10 INT, oraz na napastnika który może rozpoznać, dziwne zachowanie! Mieszaniec: mimika 56, rzut 66! Niestety fiasko! Surielon:%12,R76! Fiasko; Undo:%8,R46! Fiasko; Jareh,114%,R95! Fiasko; Milcar,%7,R01! Sukces!; Ketras,%11,R29! Fiasko. Tylko Milcar reaguje, następnie następuje kolejność działań!
Technicznie, runda 2. Runda zaczyna się od pstryknięciem palcami barda i po ugryzieniem oponenta w rękę, po czym następuję atak fujarką! Po koronie manewru ruszacie z akcjami!

Elszar SZ82
Surielon SZ69
Ungo SZ68(34)
Jareh SZ114
Milcar SZ108(54)
Ketras SZ59

vs.

Mieszaniec SZ128/2=64

Elszar pstryka, następnie łapie i gryzie w rękę z nożem i wbija fujarkę w prawy bok nożownika, lawirując ciałem jak w tańcu pod jego ręką! Pół-ork syknął zażarcie, a tuż za jego krzykiem rozległ się głośny krzyk chłopca ewidentnie przerażonego sytuacją! Milcar ! rzuca sztyletem w kierunku akolity! tuż po pstryknięciu palcem barda!

Działania!
Elszar: TR-OB=RST 72, Rrzut:13! Brawo, trafienie, -15obrażeń, kł12! Twoja fujara utkwiła w brzuchu półorka wystaje z niego jak złamana strzała! Niestety ten przedmiot nie nadaje się do walki!
Milcar: TR-OB=RST110, Rzut:83! Brawo, -17obrażeń, kł71! Twój nóż mocno przeciął brzuch półorka

Kolejność po akcji Elszara i Milcara!

Jareh - wyciąga sztylet typowy doskakuje do mieszańca i wykonuje trzy pchnięcia! SZ108-4seg(dobycie broni+3AT),M:88,78,68!
MIESZANIEC: Ukąszony półork, wyrywa rękę z zębów barda i krew zalewa kroplami podłogę, M64! Obracając się jakby na pięcie i zgodnie z ruchem ciała mieszaniec ciska lewą pięścią w kierunku barda 64-1seg=54! oraz tnie powietrze i kieruje ostrze w stronę śnieżnego elfa 54-3seg, z efektem M:24!
Ketras inkantuje zaklęcie rozkojarzenia, SZ59-1seg., z skutecznością w M49!

Działania!
Jareh: pierwsze pchnięcie! TR100-OB51=RST:49, Rzut 50! Pudło, 2gie pchnięcie: R 66! pudło, 3cie pchnięcie: R14! W końcu ostrze po dwóch niecelnych pchnięciach przeszywa trzewia mieszańca, -47obrażeń! kł37! Ten zalewa brodę krwią ale ciągle stoi na nogach!
Mieszaniec: TR109-74=RST35, Rzut 60! Pudło, Bard zdążył uskoczyć w tanecznym kroku! Ostrze mknie w powietrzu jednak ...
Ketras kończy zaklęcie, UM%97,R 12! Brawo udane zaklęcie! półork rzuca na sugestię RSR%45, Rzut 91! Jego atak w śnieżnego elfa skończył się fiaskiem w połowie manewru. Elf odskakuje a półork zatrzymuje się w miejscu i rozkojarzony staje w bezruchu opuszczając ostrze, które trzy razy odbija się od podłogi!!

Kolejność po akcji Jareha i Ketrasa,

Jesteśmy w 44 momencie!
Zakładam, że bard może boksem stłuc mieszańca w ramach zemsty, bądź uderzyć aby stracił przytomność!, Milcar moze jeszcze porzucać do stojącej tarczy! Jego obrona to 0! Idealny cel! Ketras, czyści umysł po zaklęciu, M49-1seg, efekt w 39! W kolejnej rundzie będzie wykonywał zaklęcie, nie pamiętam jak jest w zasadach? Proszę o wsparcie. Ciekaw jestem co robi półbóg i trupiarz. Proszę o deklaracje!


...


: 03 sierpnia 2017, 16:49
autor: 8art
Jak to jest mozliwe, ze gosc w agonii lub na jej skraju, inkasuje prawie 100 obrazen i jeszcze stoi? Zregenererowal sie do pelnej zywotnosci?
bede ciskal sztyletami do zabicia, wczesniej profilaktycznie krzykne zeby ktos go zlapal i zwiazal. Jesli nie uslysze odzewu od razu to zaczynam rzucac.

: 03 sierpnia 2017, 22:22
autor: Nanatar
Cóż za rzutki typ, tak mnie wytargać. Brudny jestem i się lepię i jeszcze zniszczył swymi brudnymi trzewiami moje narzędzie pracy. Kompletny brak poszanowania dla sztuki. Nadzwyczajny zmysł ślepaka nie zawiódł, jego sztylet trafiając półorka, uwolnił mnie z uścisku. Dzięki odważnemu atakowi kultystów znalazłem się w bezpiecznej odległości. Gniew zalał mnie od pięt po czubek głowy. Raz za groźby śmierci, dwa za plugawe zachowanie w świętym miejscu, trzy za brak wdzięczności dla Sureliona za przywrócone życie. Mam potworną ochotę zbić go z nóg i wykonać naskok plecami zadając druzgocący cios łokciem zwany w slangu marynarzy "Elbow Drop".

Ale Eszar nie jest wojownikiem i szybko opada w nim bitewny zapał. Cofnę się jeszcze o krok i rozejrzę za mieczem, to potężna i dłuższa broń, na szczęście jest niedaleko, obnażę ostrze. Stal odbije rdzawy blask dogasającego paleniska, jakby prosiło o krew. Po słowach ślepaka rozejrzę się też za czymkolwiek do związania, może siecią, którą mogłem zostawić gdzieś w pobliżu, albo może zostały mu na plecach dyndające łachmany szaty.
Zanim jednak zdecyduje się na krępowanie złoczyńcy, zwrócę oczy na mistrza i jego najbliższe otoczenie. Próbując w oczach półboga wyczytać dalszy przebieg wypadków, które zaplanował, bo wszystko to pewnikiem zaplanował. Dzięki ci Surelionie za życie, dzięki za próbę, której mnie poddałeś, dzięki temu zaczynam rozumieć jak cenne jest moje życie. I jak wiele mogę jeszcze uczynić dla kultu. Jak wiele nasze skromne działania będą znaczyły dla przyszłych pokoleń. Tu znów dotknąłem bolesnej nuty, żaden z w przyszłości kroczących po Orchii nie będzie moim potomkiem. A może tą klątwę też kiedyś zdoła pokonać MiStrz. Tak jak naszymi rękoma i zębami pokonał dziś zdradliwego zbója.

-Ostawcie gnoja przy życiu!
Nie pcham się pod latające sztylety Milcara i Jareha. Ale na pewno nie pozwolę mu uciec, szczególnie z moim flecikiem w boku. Nie bardzo też rozumiem co teraz dzieje się z zbójcerzem. Nie znam działania zaklęcia rozkojarzenie, choć wiem że Ketras jest magiem. Pozostanę więc czujny jak warg podwójny. Zerknę też ukradkiem na stół, może to naprawdę ołtarz darujący życie.

: 03 sierpnia 2017, 23:39
autor: Suriel
Surelion drgnął. Zimny wzrok jaki kierował na mieszańca przeskoczył na barda. Lekki wyraz przyjemnego zaskoczenia przebiegł po twarzy mistrza. Bard jako jedyny szybko pojął to co zrobić należało. I znalazła na to właściwe słowa. Martwy mieszaniec nie był im do niczego potrzebny, był tylko problemem.
Półbóg uśmiechnął się, Eszar dowiódł sprytu i szybkości myślenia tak niezbędnej dla prawdziwych wyznawców. Pytanie tylko czy popędliwe umysły pozostałych okażą się wystarczająco sprytne by sprawnie zakończyć walkę w pomyślny dla kultu sposób.
Jęlsi zdążę rzucę Przyjazne Oblicze, opis przy postaci w tym wątku ---> http://krysztalyczasu.pl/forum/viewthre ... rowstart=0

: 07 sierpnia 2017, 10:52
autor: dretch
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Chwile grozy ścisnęły żałądki, wszystkich zgromadzonych wewnątrz świątyni Sureliona. Mieszaniec okazał się poważnym przeciwnikiem, który w pełnym wyposażeniu mogłby spokojnie przetrzebić szerego wyznawców. Jego nadnaturalna żywotność, siła, szybkość i zwinność nieszyły jednak w parze z mocną głową. Osłupiały, z mętnym wzrokiem półork wpatrywał się w ciemny kont świątynnej izby. Nie reagował nawet na krzyk dziecka, oraz szybkie krzyki apostołów kielicha Magii.

Bard, który uskoczył najdalej po nieudanym atak sięgnął po zwiniętą sieć i zaczął nią delikatnie kręcić. Pomieszczenie nie było zbyd duże, a sam półork stał bardzo blisko Patyka, który żwawym ruchem sięgnął po leżący nóż myśliwski, a następnie zagrodził mieszańcowi dogę do najwyższego.

Choć rozkręcenie sieci było dość ryzykowne z uwagi na dużą ilość haczyków, niski sufit i kaganki które mogły zostać przewrócone. Elszar zaczął rozkręcać się z ogromną siłą, w rytmicznym tupaniu każdy świst sieci nabierał rozpeł rozpędu, taniec Elszara komponował się z potężnym atakiem, który bard gotówbył uwolić jakby od tego zależało życie jego współbraci i boga!

Miclar gotów był puścić kolejne stalowe ostrza w kierunku mieszańca, jednak wolałby rozmawiać z żywym niż z martwym. Macał jednak palcami chłodne ostrze, gotów w każdej chwili wzbić je w powietrze. Musiał uskoczyć przed szalenie rozkręcającą się siecią barda!

Ciszę po okrzykach przerwyała cicha manrta Kielicha Magii, na którą zwrócił uwagę każdy w sali. Wraz z słowami napięcie w sali rosło, peemy zbierały się w otoczeniu i Ketras był pewny, że lokowały się na twarzy bóstwa.

Mieszaniec obrócił głowe w kierunku kielicha, na jego ustach jawił się przyjazny grymas. - Przyjacielu ... powiedział pogodnym tonem kierująć swoje oczy w kierunku Kielicha Magii! Nim jednak zdążył dodać drugą część swojego zdania dosięgnęła go sieć! Bard wijacy się jak pająk przed ofiarą owolnił strugę skupionych nitek pajeńczyny, które z każdym centrymentem rozwierąły swoję szpony, łapczywie oplątajac mieszańca. Haczyki sieci z sukcesem wdarły się głęboko w klepisko, oraz potężny stół.

Mieszaniec, zaczął kotłować się pośród setek sznórków jak owad w pajęczynie. Z każdym jego ruchem haczyki coraz głębiej wżynały się w drewno, a sieć coraz bardziej tuliła półorka. - Uratuje Cię mój przyjacielu! Warknął akolita do półboga, zaskoczony rychłym atakiem ze strony barda.

- Spokojnie, nie bój się, nic Ci nie zorbią. Zaznaczył łagodnie Surelion.

Zadowolenie rozpierało barda, tak owocnego ataku jeszcze nie przeprowadził, było trudno ale poradził sobie, z dumą klasnął w dłonie i jego wzrok poszybowal po skupionych na jego ataku towarzyszach.
Technicznie
Milcar SZ 44-1seg=M:34 krzyczy by złapać i zwiążac mieszańca. Obywa dwa sztylety gotowy jest połać je by skończyć życie półorka!
Elszar SZ 44-2op=M:24 dobywa swojej sieci i potwierdza, że zostawi gnoja przy życiu!
Surelion SZ 44-3seg=M:14 Inkantuje zaklęcie Przyjazne oblicze.
Kolejność
Surelion w 14, Przyjazne oblicze, UM 87, Rzut 02! Nadefektywnie! Szczegóły póżniej.
Elszar w 04 Momencie rzuca sieć. Walka w trundych warunkach i ograniczone miejsce! Będzie ciężko. Sieci TR 97 obr. specjalne op. 10(2) at 1 Ob. +18 zasięg (2). TR97-OB0=RST97/2=44(/2*trudne warunki), Rzut 44! Pięknie, sieć dosiągnęła i opłątała mieszańca - wpasowała się w niego jak ulał!

Koniec rundy, co dalej?

: 07 sierpnia 2017, 22:54
autor: Suriel
Tu będzie się starał półbóg uspoic półorka, po połrękoczynie jaki niemal zaznał. Będe chciął wyciagnąc z niego informacje. Na razie technicznie, zeby mi nikt miejsca nie zajął. :P

: 07 sierpnia 2017, 23:30
autor: Nanatar
-Mam Cię bratku. Nosił wilka razy kilka, ponieśli i wilka.
Tu oddam sprawy w ręce i usta osób ważniejszych. Wezmę tak czy inaczej w ręce miecz. Pewniej się czuję, mając w dłoniach konkretny rożen.
Cóż mistrz i pozostali?

: 08 sierpnia 2017, 17:04
autor: 8art
- I wyciągnijcie mój sztylet z jego rany, bo jeszcze kiep gotowy go użyć. - oznajmił trzeźwo Ślepak, pomny tego, co zaledwie chwilę wczesniej uczynił obcy. Niewidomy wolał nie dawać mu drugiej szansy, tym bardziej, że juz raz dali się zaskoczyć.
Milcarr zostawi krepowanie polorka tym co widza dobrze.
Moze nawetokaze sie to niepotrzebne, jesli Surelion dobrze zagada z typkiem. Bron w kazdym razie w pogotowiu, gotowy w kazdym moemencie aby chronic polboga.

: 08 sierpnia 2017, 21:53
autor: Keth
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Olf otworzył usta w wyrazie skrajnego zdumienia, na chwilę stracił bowiem wrażenie kontroli sprawowanej nad biegiem wydarzeń. Instynkt podpowiadał mu, że stał się właśnie świadkiem aktu niezwykłej wagi, udowadniającego potężne czarodziejskie moce Kielicha. Wszystko działo się zbyt szybko jak na gust maga, przytłaczając go niesamowitą symboliką doznań.

Wpierw Surelion okazał niezwykłe miłosierdzie nakazując wbrew rozsądkowi śmiertelników sprowadzenie konającego półorka do świątyni. Zaraz potem samą swą bez mała obecnością w cudowny sposób uzdrowił mieszańca przywracając mu witalność i życiową energię - a także złe intencje.

I ponownie akt niewysłowionego miłosierdzia, który swą łaskawością zadziwił Ketrasa i wywołał w nim niepomierne wzruszenie. Oto będący ofiarą napaści innowiercy Bóg Bogów swą nadludzką magią sprawia, że dyszący żądzą krwi morderca doznaje objawienia, które przeistacza go w najszczerszego czciciela i oddanego wyznawcę.

Ketras od pewnego czasu nosił się w sercu z zamiarem rozpoczęcia spisywania Surellionu, świętej księgi opisującej doczesny żywot Boga Bogów. Kielich mu świadkiem, że ta niesamowita scena musiała się znaleźć w rzeczonej księdze, za tysiąc lat mającej najpewniej stać się kanonem jedynej słusznej i akceptowanej wiary!

Nie wypuszczając na wszelki wypadek sztyletu z dłoni, olf zerknął ponad ramieniem na postać półboga, odnotował w pamięci miejsce, w którym Kielich postawił na posadzce stopy. Wciąż niebezpieczna sytuacja nie pozwalała na swobodne oddawanie nauczycielowi uwielbienia, toteż Ketras postanowił ucałować kamień naznaczony stopami Boga Bogów w późniejszej porze dnia lub nocy.

Namacalny dowód boskości to jedno, a słuszna ostrożność to drugie. Ketras przesunął spojrzenie z powrotem na zaplątanego w sieć nieznajomego, zdusił w ustach pomruk nieco irracjonalnej złości i niechęci.

Jeśli nawrócenie półorka było szczere i prawdziwe, poczucie przynależności do wspólnoty nakazywało Ketrasowi oddanie mu zagrabionego przed chwilą majątku, a olf zdążył już w międzyczasie wydać w pamięci zarobione na spieniężeniu butów i broni obcego złoto!
Na razie żadnych innych zaklęć, wyłącznie obserwacja mieszańca. W obecności Kielicha olfowi nie wypada zadawać pytań (chyba, że na rozkaz samego Sureliona). Mag będzie zatem czujnie obserwował bieg wydarzeń.

: 08 sierpnia 2017, 22:32
autor: Suriel
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Ostatnie drobinki mocy rozwiał się w powietrzu. Choć było to niezauważalne dla zmysłów zwykłych śmiertelników Surelion był pewien, że jego oczy wychwycił kilka drobnych rozbłysków przypominających gasnące w mroku świetliki. Był to jasny dowód na to, że zakres jego zmysłów nieustannie się rozszerza w kierunku doskonałej boskiej formy. Prawa ręka opadła, kończąc kreślić ostatni znak z formuły. Kikut również powędrował w swobodną pozę z amuletu którego do tej pory dotykał by poprawić przepływ i ukierunkowanie mocy.

Półbóg powoli podszedł do związanego siecią półorka. Spojrzał z góry na pojmanego. Musiał przyznać, że nie brakowało mu odwagi skoro stanął sam przeciwko wszystkim jego uczniom.

- Nie poruszaj się nadto albowiem pootwierasz sobie rany a tego byśmy chcieli uniknąć, prawda? Powiedz mi, dlaczego ścigasz tego chłopca tak zawzięcie i niepotrzebnie walczysz z nami? Opowiedz nam wszystko dokładnie, dobrze?
Żeby was nie powstrzymywać od wpisów ( bo wiedzę że często niepotrzebnie się wstrzymujecie z pytaniami być może czekając na ruch półboga) uznajmy od tego momentu, że Surelion jak półbóg wiedzy tajemnie i jej zdobywania nie może ganić kogoś kto zadaje pytania by powiększyć swoją wiedzę. Nawet jeśli to robi wyprzedzając półboga, to nie grzech to cecha zaleta.
Proszę MG o informacje jaki efekt ostatcznie zapadł w wyniku krytyka. Czy punkty dostajemy na bieżąco czy będziesz rozdzielał po sesji? Jak ci wygodniej?

: 09 sierpnia 2017, 00:19
autor: Keth
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Bóg Bogów przemówił, a gapiący się na niego iście cielęcym wzrokiem mieszaniec milczał w nabożnym zakłopotaniu, nawet nie próbując się wyplątać z sieci Eszara. Ketras przerwał ciężką ciszę pełnym dezaprobaty chrząknięciem, nie próbując już skrywać swej irytacji.

- Woskiem ci uszy zarosły, cudaku? - sarknął rozzłoszczony olf - Odpowiadaj na pytania nauczyciela albo każę cię skarcić rózgą. Albo nie oddam ci butów, zaprzańcu! Czego ścigałeś tego dzieciaka i ile za niego dostaniemy złota od twego pryncypała? I gdzie on teraz się skrywa, hę? Gadaj, bo prawdziwie nie zdzierżę!
Nie oddam mu tych butów, Surelion mi świadkiem!