PBF - Zatracone wspomnienia
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Faktycznie sprawy poza grą w osobnym wątku.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Run Habas Ne
- Reactions:
- Posty: 401
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 05:53
Mężczyzna wyszarpnął swoje pieniądze i ponownie odsłonił spiłowane zęby. Pochylił głowę i spoglądał na elfa "spod byka". Cofnął się o pół kroku i rzucił:
- Wdzięczni bądzcie za ten grosz, ale ostrzegam, jeśli nie będziecie przydatni to pieniądze trafią do lepszych.
Wykożystuję zdolność Wykrycie Zachwiania Równowagi Sił
- Wdzięczni bądzcie za ten grosz, ale ostrzegam, jeśli nie będziecie przydatni to pieniądze trafią do lepszych.
Wykożystuję zdolność Wykrycie Zachwiania Równowagi Sił
Dura lex sed lex
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Miarowe echo nikło gdzieś w oddali im bliżej byliście powierzchni. W końcu wasze skóry poczuły na powrót ciepło słonecznych promieni,które już przy pierwszym dotyku nagrzewały mocno skórę. Choc jest już popołudnie, słońce jakoś nie kwapi się do schowania za jakimiś chmurami.
W okolicy nie tłoku ludzi, czasem przejdzie ktoś w dalszej części dzielnicy. Zauważyć dało się jednak jak w oddali znika powoli lektyka noszona przez 4 sługów, oraz idących za nią trzech zbrojnych.
Zatem moje owieczki, zapytam się Co robicie?
W okolicy nie tłoku ludzi, czasem przejdzie ktoś w dalszej części dzielnicy. Zauważyć dało się jednak jak w oddali znika powoli lektyka noszona przez 4 sługów, oraz idących za nią trzech zbrojnych.
Zatem moje owieczki, zapytam się Co robicie?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
el Alvareth przeciagnal sie w sloncu, wciagnal w pluca swieze powietrze i... zakaszlal czujac smrod okolicznego rynsztoka.
-Nie pozostaje nam nic innego, moi drodzy towarzysze, jak przyszykowac sie do drogi. Choc sloneczko ladnie grzeje wiele drogi dzis nie zrobimy. Chcecie ruszac za 2 godziny, czy spotykamy sie jutro przed switem, nim otworza bramy?
-Nie pozostaje nam nic innego, moi drodzy towarzysze, jak przyszykowac sie do drogi. Choc sloneczko ladnie grzeje wiele drogi dzis nie zrobimy. Chcecie ruszac za 2 godziny, czy spotykamy sie jutro przed switem, nim otworza bramy?
-
Run Habas Ne
- Reactions:
- Posty: 401
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 05:53
Olbrzymi mężczyzna wychodził jako ostatni, a jego psy wiernie kroczyły za nim. Za nic mający sobie skwar i duchotę dnia, nie zatrzymywał się i roztrącił pozostałych, co na drodze mu stali. Warknął przy tym jeno raz i splunął przez prawę ramie.
Idę w umówione miejsce. Tam zajmuję dogodną pozycję i rozeznaję się z kim to będziemy podrużować. Podczas wypytywania się i nawiązywania kontaktów utrzymuję wyprostowaną pozę, włosy zaciągam do tyłu i urzywam kilku elokwętnych słów, bez przejawów agresji. Później zaś czekam na resztę - może być w jakimś rogu lub pod drzewem (?)
Idę w umówione miejsce. Tam zajmuję dogodną pozycję i rozeznaję się z kim to będziemy podrużować. Podczas wypytywania się i nawiązywania kontaktów utrzymuję wyprostowaną pozę, włosy zaciągam do tyłu i urzywam kilku elokwętnych słów, bez przejawów agresji. Później zaś czekam na resztę - może być w jakimś rogu lub pod drzewem (?)
Dura lex sed lex
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Widzę, że nikt się nie kwapi do podjęcia decyzji. - rozglądam się po swoich towarzyszach pytająco, potem patrzę na słońce, które jakiś czas temu minęło południe. - Więc dobrze, za 2 godziny. Do nocy zrobimy przynajmniej kilka kroków we właściwym kierunku.
Idę osiodłać konia i spakować sakwy, kupić trochę żywności na drogę, powiedzieć komu trzeba że wyjeżdżam na parę tygodni itp
Idę osiodłać konia i spakować sakwy, kupić trochę żywności na drogę, powiedzieć komu trzeba że wyjeżdżam na parę tygodni itp
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
W woli ścisłości uzupełnienie braki w opisach, o których niektórzy zapomnieli. Postać czytająca księgę w akweduktach jest półorkiem, postać rosłego mężczyzny z dwoma psami jest półolbrzymem, elf i reptilion został opisany - nie muszę tego dodawać. Dalsza cześć PBF-a jak tylko Arke uzupełni wpis.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
Wychynąwszy na świeże powietrze nabrał głęboko tchu jakby z ulgą...
Teraz dopiero w świetle dziennym zainteresowani mogli spostrzec rysy mieszańca które zdradzały orczą krew w jego żyłach. Stał tak zapatrując się przed siebie jakby głuchy na słowa elfa, a jego wzrok wodził za czymś co znajdowało się po za polem widzenia. Pod lekkim płaszczem pozbawionym kaptura skrzył się stalowy pancerz nieco sfatygowany przez czas. Przypięta do przedramienia tarcza zdobna była w wizerunek węża zapatrującego się przed siebie niby na tego przed kim zasłaniać miał się jej właściciel. Wojskowe buty oraz spodnie dopełniały wizerunku całej postaci.
Gdy półkrwi ork został roztrącony przez półolbrzyma przystanął na drugą nogę bez słowa, odprowadzając jedynie wzrokiem kolosa i jego psy.
Pewną chwilę odczekawszy rusza za elfem; przez czas krótki podążając jego "tropem" zrównując się niebawem z nim.
[2]Gadatliwyś mości Alvarth'sie.. - zagaił zrównując się z elfem.
Teraz dopiero w świetle dziennym zainteresowani mogli spostrzec rysy mieszańca które zdradzały orczą krew w jego żyłach. Stał tak zapatrując się przed siebie jakby głuchy na słowa elfa, a jego wzrok wodził za czymś co znajdowało się po za polem widzenia. Pod lekkim płaszczem pozbawionym kaptura skrzył się stalowy pancerz nieco sfatygowany przez czas. Przypięta do przedramienia tarcza zdobna była w wizerunek węża zapatrującego się przed siebie niby na tego przed kim zasłaniać miał się jej właściciel. Wojskowe buty oraz spodnie dopełniały wizerunku całej postaci.
Gdy półkrwi ork został roztrącony przez półolbrzyma przystanął na drugą nogę bez słowa, odprowadzając jedynie wzrokiem kolosa i jego psy.
Pewną chwilę odczekawszy rusza za elfem; przez czas krótki podążając jego "tropem" zrównując się niebawem z nim.
[2]Gadatliwyś mości Alvarth'sie.. - zagaił zrównując się z elfem.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Przystanął na chwilę odpalając fajkę z ziołem, po raz kolejny rzucił spojrzenie w stronę towarzyszy podróży i ruszył dziarskim krokiem w swoją stronę wydając z siebie dźwięki pieśni:
"No i... znów bijatyka - no
Znów bijatyka - no
Bijatyka cały dzień
I porąbany dzień i porąbany łeb
Razem bracia aż po zmierzch. "
"No i... znów bijatyka - no
Znów bijatyka - no
Bijatyka cały dzień
I porąbany dzień i porąbany łeb
Razem bracia aż po zmierzch. "
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Do RHN, oraz innych którzy podążą tą ścieżka Wraz z minięciem wschodniej bramy, powietrze zdało się być czystsze oraz o mniej intensywnym odorze spalonej ziemi, oraz nieczystości ulic.
W oddali na horyzoncie zaczęły kłębić się powoli pojedyncze chmury, które nabierają z każdą chwilą większych gabarytów.
Mury miejskie udzielone zostały połacią pola o niewysokiej trawie. W oddali (10min marszu) można ujrzeć linie lasu, oraz wyraźnie odbiegająca od pleneru mała chatkę.
W oddali na horyzoncie zaczęły kłębić się powoli pojedyncze chmury, które nabierają z każdą chwilą większych gabarytów.
Mury miejskie udzielone zostały połacią pola o niewysokiej trawie. W oddali (10min marszu) można ujrzeć linie lasu, oraz wyraźnie odbiegająca od pleneru mała chatkę.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Elf i połork ruszyli w stronę miast, powoli oddalając się od akweduktów. W ślad za nimi podążył także reptilion jednak nieopodal skręcił w stronę niżej położonej części miasta. Półolbrzym zaraz po spotkaniu wybył przez wschodnia bramę.
Do Arke i tzeentch: Szybko wyrównaliście krok i razem już mijając kilkanaście metrów doszliście do skraju placu targowego. Widocznie skwar jaki panuje nie przeszkadza kupca na zagarnięcie drobnych za ich towary. Wśród całości towarów na rynku, górują soczyste owoce z sadów, które wychwalane są pod niebiosa przez swoich sprzedawców, choć można tez znaleźć inne towary.
Na obrzeżach placu wśród szerokich szarych i spękanych gdzieniegdzie murów tętni pijacko-karczmienne życie. Widać przez otwarte okna jak stali bywalcy wlewają w siebie hektolitry bursztynowego płynu - co poskutkowało u was natychmiastowym pragnieniem zmoczenia ust i ucieczki przed promieniami słońca.
Do mordimer00: dolna cześć miasta jak na nią przystało ma sobie za nic skwar na ulicy. Dzieci niezbyt możnych mieszkańców biegają za sobą z drewnianymi patykami i bawią się w walkę. Gdzieniegdzie słychać płacz, za okien krzyki i awantury. W cieniu niektórych budynków siedzą oparte o ściany staruszki i kubkami - i biadolą jak im tu źle i oczami jak denka od słoików proszą o choćby srebrnika lub miedziaka. smród nieczystości jest tu tak ogromny że z trudem można było się do niego przyzwyczaić. Czasami est on przerywany świeżym podmuchem wiatru znad czerwonych pustkowi i wszechwładnego morza.
W dalszej cześć tego miejsca, bieda uchodzi na dalszy plan. przyćmiona jest różnego rodzaju większymi domami. przeważają tu karczmy, w których to przebywają marynarze znad Zatoki niewolników, chcący sprzedać towary, zaczerpnąć języka, wypić piwo, czy zaczepić jakieś dziewki lub kilka na raz, oraz magazyny.
Do RHN: W końcu droga się skończyła i w spokoju mogłeś usiąść pod drzewem i skryć się w cieniu jego korony.
Obok niewielkiej chatki, w cieniu innych drzew pasa się dwa dobrze wyglądające (i zapewne smaczne) konie pociągowe.
Tuż za domem stoi długi wóz z stelażem na nakrycie. W okolicy nie widać nikogo.
Jednak leżąc tak twoje psy coś wyczuły, nadstawiły uszu.
Do Arke i tzeentch: Szybko wyrównaliście krok i razem już mijając kilkanaście metrów doszliście do skraju placu targowego. Widocznie skwar jaki panuje nie przeszkadza kupca na zagarnięcie drobnych za ich towary. Wśród całości towarów na rynku, górują soczyste owoce z sadów, które wychwalane są pod niebiosa przez swoich sprzedawców, choć można tez znaleźć inne towary.
Na obrzeżach placu wśród szerokich szarych i spękanych gdzieniegdzie murów tętni pijacko-karczmienne życie. Widać przez otwarte okna jak stali bywalcy wlewają w siebie hektolitry bursztynowego płynu - co poskutkowało u was natychmiastowym pragnieniem zmoczenia ust i ucieczki przed promieniami słońca.
Do mordimer00: dolna cześć miasta jak na nią przystało ma sobie za nic skwar na ulicy. Dzieci niezbyt możnych mieszkańców biegają za sobą z drewnianymi patykami i bawią się w walkę. Gdzieniegdzie słychać płacz, za okien krzyki i awantury. W cieniu niektórych budynków siedzą oparte o ściany staruszki i kubkami - i biadolą jak im tu źle i oczami jak denka od słoików proszą o choćby srebrnika lub miedziaka. smród nieczystości jest tu tak ogromny że z trudem można było się do niego przyzwyczaić. Czasami est on przerywany świeżym podmuchem wiatru znad czerwonych pustkowi i wszechwładnego morza.
W dalszej cześć tego miejsca, bieda uchodzi na dalszy plan. przyćmiona jest różnego rodzaju większymi domami. przeważają tu karczmy, w których to przebywają marynarze znad Zatoki niewolników, chcący sprzedać towary, zaczerpnąć języka, wypić piwo, czy zaczepić jakieś dziewki lub kilka na raz, oraz magazyny.
Do RHN: W końcu droga się skończyła i w spokoju mogłeś usiąść pod drzewem i skryć się w cieniu jego korony.
Obok niewielkiej chatki, w cieniu innych drzew pasa się dwa dobrze wyglądające (i zapewne smaczne) konie pociągowe.
Tuż za domem stoi długi wóz z stelażem na nakrycie. W okolicy nie widać nikogo.
Jednak leżąc tak twoje psy coś wyczuły, nadstawiły uszu.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Run Habas Ne
- Reactions:
- Posty: 401
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 05:53
- Ja gadatliwy? Hmmm. Nie wiam czy tak bym to określił. Lubię wiedzieć w co się pakuję. Jak wsadzam gdzieś rękę, to chętnie widzę ją potem spowrotem. - odparł el Alvareth z kpiarskim uśmiechem.
- Uff, gorąc nieziemski. - rzekła zmieniając temat. - Szkoda, że nie ma czasu siąść w spokoju przy szklanicy wina i porozmawiać, ale muszę spakować sakwy na wyjazd i zapasy na kilka dni przygotować. Droga do Olgrionu długa i nie wiem, czy 3 tygodnie założone przez naszego chlebodawcę nie są zbyt optymistyczną rachubą.
A swoją drogą, jak rzekłeś? Jak cię zwą? - spytał swego towarzysza
Wiedząc mniej więcej czego się spodziewać po zleceniu mam wszystko pokupowane spakowane, więc zebranie się na czas nie jest problemem. Jeśli Arke podąża ze mną, zobaczy jak w pewnym idę do jakiejś stajni i po krótkiej chwili wyjeżdżam już stamtąd na koniu. Następnie kieruję się do wschodniej bramy... Jeśli Arke będzie chciał po drodze robić jakieś zakupy , to ok - mogę poczekać. Po drodzę możemy porozmawiać.
- Ciekawią mnie plotki o jakichś problemach w Olgrionie, czy okolicach. Ponoć ktoś tam ludzi morduje. Słyszałeś cos o tym?
- Uff, gorąc nieziemski. - rzekła zmieniając temat. - Szkoda, że nie ma czasu siąść w spokoju przy szklanicy wina i porozmawiać, ale muszę spakować sakwy na wyjazd i zapasy na kilka dni przygotować. Droga do Olgrionu długa i nie wiem, czy 3 tygodnie założone przez naszego chlebodawcę nie są zbyt optymistyczną rachubą.
A swoją drogą, jak rzekłeś? Jak cię zwą? - spytał swego towarzysza
Wiedząc mniej więcej czego się spodziewać po zleceniu mam wszystko pokupowane spakowane, więc zebranie się na czas nie jest problemem. Jeśli Arke podąża ze mną, zobaczy jak w pewnym idę do jakiejś stajni i po krótkiej chwili wyjeżdżam już stamtąd na koniu. Następnie kieruję się do wschodniej bramy... Jeśli Arke będzie chciał po drodze robić jakieś zakupy , to ok - mogę poczekać. Po drodzę możemy porozmawiać.
- Ciekawią mnie plotki o jakichś problemach w Olgrionie, czy okolicach. Ponoć ktoś tam ludzi morduje. Słyszałeś cos o tym?
Ostatnio zmieniony 07 lipca 2011, 12:13 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.