Strona 4 z 30
: 12 stycznia 2012, 21:57
autor: tzeentch
- Ufff, Pomiot Horrora, sporo ich idzie. Trza się zbierać w troki gdy tyłek jeszcze cały.
Fauval ze stęknięciem zdjął z siebie kolczugę, usiadł na chwilę w cieniu lasu i opatrzył swe rany (umiejętność leczenie). Następnie znów założył pancerz i zabrał się za pomaganie innym rannym.
O ile dobrze mi się wydaje to mam 39 ran, a nie 44. Jak tam z możliwością zdrowienia? Zdążę chociaż jeden test wykonać?
Edit Araven: Załóżmy, że po leczeniu masz 34 nie 44 - bardzo udane użycie leczenia (1xdziennie). Co do testów zdrowienia patrz niżej, zadeklaruj proszę czy zostajesz z Darionem, czy ratując siebie odjeżdżasz z konnymi do stanicy? W razie zostania z Darionem uchodzicie w las, by was zagony Alerów nie ogarnęły bo wkrótce pewnie sie tu zjawią Co do obrażeń ja liczę i te z ran zadanych brobnią i te z wyczerpania za używanie uniku 1 pkt. za każdy unik, za drugi atak 2 pkt. żyw, mnie wyszło 44 ale zrobimy jak wyżej masz 34 po leczeniu.
: 12 stycznia 2012, 22:00
autor: Araven
Techniczny:
Co do zdrowienia - jako adepci macie możliwość wykonywania tzw. testów zdrowienia - wymaga to minumum 1 minuty medytacji, macie dwa albo 3 takie testy co zależy od Waszej żywotności - na kartach sprawdźcie. Technicznie sugeruje by każdy opisał swoją medytację w trakcie zdrowienia z wykorzystaniem elementów rytuału karmicznego (sam rytuał macie opisany przy Dyscyplinie waszego herosa). Im lepszy opis zrobicie i przedstawicie tym silniejsze efekty zdrowienia uzyskacie od MG
. Testy zdrowienia to taka jakby ograniczona regeneracja. Każdy ma także 3 mikstury leczenia silne az 12 stopni czyli 2k10 obrażeń leczą oraz dodatkowo 1 ciężką ranę, na razie nikt takowej rany nie otrzymał. Mikstury radzę zachować na później na razie testów zdrowienia użyć, ale Wasza wola.
: 13 stycznia 2012, 09:24
autor: deliad
Gdy przygotowania do zwiadu nadal trwały Darion wymknął się w głąb lasu. Szedł tak długo aż przestał słyszeć dźwięki dochodzące z obozowiska. Przysiadł w wykrocie powalonego burzą wiatrołomu. W cieniu sterczących pionowo korzeni człowiek pogrążył się w medytacji. Oddech wyrównał się, a zmysły wyostrzyły. Szum otoczenia rozdzielił się na pojedyncze dźwięki. Nieopodal jakiś mały drapieżnik przekradał się szukając zdobyczy zwietrzywszy człowieka wycofał się cicho.
W myślach Dariona pojawiła się wizja zdarzenia, która nawiedzało go i prześladowało od wielu lata.
"Młody człowiek w ciemnym korytarzu starożytnego kaeru. Przed nim jego mistrz T'skrang pracuje nad niebezpieczną kompleksową pułapką wrót skarbca. W tle stoi piątka pozostałych poszukiwaczy przygód. Jeden z nich obiecuje T'skrangowi większe udziały w skarbie jak poradzi sobie z pułapką.
Nagle coś idzie nie tak. Otwiera się zapadnia i złodziej znika w jej czeluściach, wrota do komnaty zaczynają się opuszczać, a z ścian sycząc wlatują kłęby zielonkawego gazu.
Piątka ucieka mimo nawoływań młodego człowieka, że trzeba ratować T'skranga. Jeden z nich, troll, obraca się i szyderczo mówi, że takiego kiepskiego złodzieja nie warto ratować. Uciekli wszyscy. Młody człowiek dusząc się i dławiąc zagląda do zapadni. Na jej głębokim dnie leży mistrz, jego noga jest nienaturalnie wygięta. T'skrang spokojnym głosem mówi, że to już ostatnia lekcja młodego złodzieja. Nikomu nie ufać. Złodziej może mieć wielu "przyjaciół", ale zawsze umiera samotnie. Każe uciekać uczniowi. Młody człowiek niechętnie opuszcza komnatę słysząc ostatnie słowa "Darionie nikomu nie ufaj. Nigdy!"".
Echo dawnych słów nadal brzmi w głowie.
-Nie zaufam mistrzu - powiedział do siebie, a kropla potu spłynęła po jego skroni.
Darion wstał i jak drapieżnik podchodzi zwierzynę on począł skradać się do obozowiska.
Wątek techniczny:
Wykorzystuję test zdrowienia.
: 13 stycznia 2012, 18:41
autor: Araven
Wątek techniczny.
Darion leczy jednym testem zdrowienia razem z premią od MG za klimatyczny opis wszystkie swoje obrażenia. Krasnolud pierwszym testem może wyleczyć 11 obrażeń, drugim 8, trzecim pozostałe. Goldhart takoż premiowa kość zdrowienia od MG otrzymał i za jednym testem zdrowienia do pełni sił wrócił. Aktualnie Darion i Goldhart mają po 2 testy zdrowienia do wykorzystania, a krasnolud ma jeden test. Po przespaniu minimum 6 godzin nastepnego dnia odzyskacie testy zdrowienia jakie wam przysługują. Ilość potrzebnych do wyleczenia testów wszyscy Adepci zdołali zmniejszyć opisując medytację w sposób jakoś związany z ich Dyscyplinami, co da mu ode mnie kość narracyjną od MG wzmacniającą efekt zdrowienia. Zakladam, że wszyscy uczestnicza w zwiadzie, jak Ktoś odjechał proszę to zadeklarować. Macie żywność i wodę na jakieś 3 dni
VIII dzień miesiąca Strassa (początek zimy na razie łagodnej) 401 rok po Pogromie.
Około 10 rano, krajobraz po bitwie. Ambegen wycofał swoich Ludzi do stanicy w Erwie. Wy zapadliście w lasy. Jako zaprawieni w bojach i doświadczeni awanturnicy, zdolaliście uniknac wykrycia jak na razie. Za ludźmi Ambegena ruszyły jakieś 4 setki konnych. Zaś zwiadowcy Srebrnych Alerów, kręcą się po okolicy. Ci nie przypominają łupieżców a regularne wojsko raczej, są lepiej i bardziej jednolicie uzbrojeni od bandy z jaką walczyliście kilka godzin wcześniej. Jak na razie ustaliliście, że główne siły Alerów rozbiły się wokół wzgórza z menhirami. Alerowie rozpoczeli tam jakieś prace ziemne, być może fortyfikują to miejsce, albo czegos szukają. Po kilku godzinach, bliżej wieczora w okolice wzgórza zaczęły ściagać coraz liczniejsze watahy przeważnie dwunożnych zwierzoludzi, ich cechą wspólną jest rudawa lub brunatna barwa i wiele psich cech, wiekszość ma psie lub psopodobne paszcze i łapy. Kieruje nimi instynkt i żądza mordu, grupy mają różną liczebność, ale ściągają coraz liczniej jakby coś je tutaj wabiło... Licząca kilka osobników grupka wykryła was ale szybko zginęła od waszych strzal i ostrzy, ubiliście we dwóch siedmiu psowatych w dwóch osobnych starciach, nie odnosząc obrażeń. To ich na pograniczu, nazywa się złotymi Alerami, bardziej pasowała by nazwa rudymi. Srebrno Alerowie też muszą walczyć i to coraz częściej. Byliście także świadkami walki widzianej juz przez was grupy ponad 30-stu kozłoludów pod wodzą minotaura z około 50 psowatymi Alerami. Kozłoludy zdecydowanie zwyciężyły a dw topór minotaura siał spustoszenie wsród psowatych, wielu niemalże przecinając na pół. Pomagacie którejś z trzech stron tego konfliktu? Co robicie?
: 13 stycznia 2012, 20:02
autor: Goldwin
Jęknął opuszczając miecz i rozglądając się dookoła po pobojowisku. Z cichym sykiem schylił się powoli ku leżącym na ziemi ciałom starannie wycierając o odzienie poległych broń. Prostując się z trudem zaciskał zęby starając się nie doprowadzać do nadmiernego krwawienia odniesionych ran. Ciężkim krokiem powlókł się poprzez pobojowisko szukając dziewczyny. Odebrał od niej łuk skinieniem głowy dziękując za przechowanie, podszedł do wierzchowca trzymając się za rozciętą głowę. Z juków wyciągnął kilka przedmiotów, rzucił derkę na ziemię rozwijając ją kopniakiem i osunął się z głuchym jękiem.
Powoli rozwinął kawałek lnianego płótna, rozdarł zębami na kilka długich pasów i zawiązał prowizoryczne opatrunki. Cicho westchnąwszy ułożył się wygodnie na leżącej tkaninie, miecz ułożył na piersi i spoglądając w niebo powoli odpłynął w niebyt...
.[center]..ciemność...
...niosąca ukojenie rozedrganego umysłu...
...ciemność spowita ciepłem...
...obmywającym ciało delikatnym powiewem...
...wypełniona ciszą, obojętnością i żalem...
...i słowa...
...nie ma już nic...
...wypalone pole...
...na nim suchy krzew...
...targany mrocznymi wiatrami...
...tęsknie wypatruje kropli deszczu...
...usychając traci nadzieję...
...życie obok przemija...
...czas...
...czas jest wrogiem...
...nadchodzi koniec...
...i nie ma już nic...
...tylko wiatr na pustyni życia...
[/center]
...drgnął. Powieki uniosły się ku górze, w oczy wbił się promień zimnego słońca. Zaczerpnął głęboki oddech i podniósł się powoli walcząc z niemocą poranionego ciała. Rozejrzał się dookoła i podjął decyzję.
Nie wiem na ile pomoże w leczeniu medytacja, jak słabo, wypadałoby spożytkować miksturę leczącą. Do sprawnego włóczenia się po lesie na zwiadzie raczej potrzebna pełna kondycja.
Optuję za opcjami:
- Nie wdawać się w pomoc kozłoludziom, jakoś nie przekonało mnie ich obnoszenie się z głowami ludzi i nieludzi.
- Jeżeli warunki pozwolą przeczekać do zmroku i powoli wracać do stanicy.
- Możemy też pod osłoną nocy próbować podkraść się do wspomnianego miejsca budowy obozu/czegoś... Przy tej opcji można by "zasięgnąć języka" o ile są tam ludzie czy osobnicy porozumiewający się potoczną mową. Oczywiście po zaciągnięciu w oddalone miejsce, może nie być skłonny do dobrowolnego wyznania celów i planów oddziału. Jeżeli cokolwiek wie...
: 13 stycznia 2012, 21:08
autor: Araven
Goldhart takoż jednym testem z kością bonusową od MG zdołaleś do pełni sił wrócić. Fauvalul zas dwoma nie trzema Opcje ciekawe zaproponowałeś. 
: 13 stycznia 2012, 21:10
autor: tzeentch
Fauval wiedział, że nie będzie miał wiele czasu na odprawienie rytuału czuł jednak, że nie przetrwałby jeszcze jednej takiej walki bez sięgnięcia po rezerwy tkwiące w głebi duszy, bez sięgnięcia po karmę...
Odszedł na bok, przykucnął i wyjął z saków kilkucalowe kowadełko oraz młotek niewiele dłuższy niż jego dłoń, a także bryłkę miękkiej cyny. Choć nie był to zestaw, który znalazłby swe miejsce w wielkiej kuźni krasnolud nie raz wykorzystywał go już w swych podróżach.
Rozległ się rytmiczny stukot młotka wykuwającego grot strzały. Krasnolud nie patrzył nawet na to co robi, jego ruchy były całkowicie mechaniczne. Podobne drobiazgi wykuwał już setki razy, umysł powędrował gdzie indziej, pojawiły się wspomnienia...
Sploty kilku różnych kruszców łączą się pod uderzeniami młota.
Stuk, stuk, stuk... Ramię wznosiło się i opadało rytmicznie. Ciężki młot kowalski bił silnie, jednak z wyczuciem w czerwonawą od żaru stal. Chwila przewy na ponowne rozgrzanie ostrza. Whooof, whooof, whooof - pracuje miech a z paleniska bije nieznośny wręcz żar.
Skupiony Fauval we właściwym momencie wyciąga ostrze i ponownie zaczyna obrabiać je na kowadle. Nad tym mieczem pracuje już drugi miesiąc... to będzie prawdziwe arcydzieło rzemiosła. Półtorametrowa klinga tego ciężkiego, dwuręcznego miecza jest już niemal gotowa...
Ostatnie uderzenie, wielokrotnie silniejsze od poprzednich zgniata niemal na placek uformowany już cynowy grot, który pęka z głośnym trzaskiem... Fauval powoli wraca do rzeczywistości...
Pamiętasz o moim wątkowym bonusie do zdrowienia?
Wracam z konnymi. Ucieczka po krzakach to nie dla Zbrojmistrza 
: 13 stycznia 2012, 21:14
autor: deliad
Wątek techniczny:
Lepiej pozwolić im się wyrżnąć nawzajem. Jak skończą, w zależności od liczebności, można by zająć się wygranymi.
Jestem za zwiadem do "prac ziemnych".
: 13 stycznia 2012, 21:16
autor: Araven
Techniczny:
Zmodyfikowałem wszystkim testy zdrowia za opisy narracyjne. Darion i Goldhart rozważają opcje dalszego postępowania. Fauvaul wraca do stanicy z oddziałem Ambegena.
Adepci zacekali do wieczornego zapadniecia ciemności. Wokół wzgórza nawet w nocy czuwały liczne straże i co dziwniejsze toczyly się prace ziemne, po dłuzszej obserwacji okazało się, że Alerowie coś jednak odkopują, bo wynoszą kosze z ziemią ze szczytu wzgórza i wysypują je na dole. podejście blizej to niemal samobójstwo z racji na liczne straże i to, że nie znacie ich języka, wymiany zdan jakie niekiedy słyszycie sa dla was niezrozumiałe. Noc jakby ośmieliła psowatych walki się nasilają. Srebrni Alerowie chronią wzgórze przed psowatymi. Wypadałoby odpocząc chociaz troche i sie przespać bo rano będziecie wykończeni. Goldhart zamiast spac może medytowac, co pozwoli mu zachować częściową czujność, lub pozostaje wam sen z tradycyjnymi wartami naprzemian albo bez wart.

: 13 stycznia 2012, 21:33
autor: Goldwin
Zdam się na wyczulone zmysły złodzieja. Oddalamy się od obozowiska, zapadamy w jakieś ustronne miejsce, po 3-4 godzinki snu na zmianę (ciągniemy słomki?) i spadamy do stanicy. Nic tu nie zdziałamy.
: 13 stycznia 2012, 21:42
autor: deliad
Przystaję na propozycję Goldharta.
: 13 stycznia 2012, 21:57
autor: Araven
IX dzień miesiąca Strassa (początek zimy na razie nadal łagodnej) 401 rok po Pogromie i odejściu wiekszości Horrorów do pzrztrzeni astralnej.
Przespaliście się nieco. Patrole Alerów a potem psowaci zmusili was do cofnięcia sie w las, przed wykryciem uratowala was walka jak wybychła pomiędzy psowatymi a Srebrnymi Alerami. Wczorajsza wieczorna sugestia Goltwyna by wracać do stanicy w Erwie wydaje się sensowna. Wasze konie zabrano do stanicy, jesteście pieszo, z konmi w tych warunkach byłoby was zbyt łatwo wykryć. Prowadzi Goldhart, Darion ubezpiecza. Trafiacie na dziwną polanę jakby z kamieniem ofiarnym pośrodku. Goldhart zamiera na chwilę używa mocy talentu analiza śladów, który w pewien ograniczony sposób pozwala zbadac nature tego miejsca i to co sie tu ostatnio działo. Po koniecznej koncentracji czujesz, że składa sie tu ofiary z ludzi. czasami sa zabijane, czasami oddawane jako żywe. (Goldhartowi z wizji wywołanej moca talentu analiza sladów w pamięci zostało także dziwne powiedzenie lub przysłowie, Adept nie wie czy to jest ważne, ale zapamiętał je, oto ono: "Niebezpiecznie jest ścigać ogień, jak go złapiesz możesz poparzyć sobie dłonie". Nagle Twoja koncentracja zostaje przerwana. Obaj z Darionem słyszycie coś jakby płacz dziecka. Co robicie?
: 14 stycznia 2012, 09:15
autor: Goldwin
Rozejrzał się się czujnie po okolicy starając się wypatrzeć w otaczających zaroślach jakiś ruch. Nadstawił ucha w zaciekawieniu nasłuchując dobiegających ucha cichutkich dźwięków. Spojrzał pytająco na Dariona.
- Słyszysz to co ja? Jakby płacz dziecka... Szukamy?
: 14 stycznia 2012, 10:46
autor: Araven
Wkrótce płacz sie na sila, słyszycie też głos jakiejś malej dziewczynki, która próbuje prawdopodobnie uspokoic płaczacego chłopca, moze to jej braciszek, ale tego nie wiecie. Mamy zimę, łagodną ale zimę, wiecie co się kręci po tych lasach. Małe dzieci nie mają tu wielkich szans. Ale Wy macie misję wojskową, ale jesteście też Dawcami imion i adeptami. Co robicie? Ignorujecie płacz i idziecie w kierunku na stanicę czy sparwdzacie czemu chłopczyk płacze. W głosie dziewczynki jak próbuje uspokoic płaczącego malca słychać nutke strachu. Co więc czynicie ?
Fauvaul - Ty wróciłeś do Erwy, trwają gorączkowe przygotowania do obrony stanicy, pomagasz? Czy zajmujesz się np. badaniem kilku egzemplarzy nietypowej broni Alerów? Czarny metal np. taka włócznia walczyl jeden z twoich przeciwników? Żołnierze maja też nieco pancerzy wroga.
: 14 stycznia 2012, 12:35
autor: tzeentch
Oceniam i testuję broń oraz metal, z której jest wykuta. Przed przystąpieniem do badań używam profilaktycznie osłabienia klątwy. Aby wykonać test historii broni potrzebuję teoretycznie 7 dni, myślę jednak że pewne informacje o jej cech fizycznych może mi zapewnić zwykłe badanie 'organoleptyczne"
Jeśli zaś chodzi o ew. magię czy klątwy mogę wykorzystać swoje tkanie wątków, które daje też pewien wgląd w astral.
A w międzyczasie pomagam w przygotowaniach. :p