PBF - Drapieżna ekstaza

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 maja 2012, 20:38

To idziemy kuzyni do owej gospody przez Pana Tolsova poleconej. Jak wrócimy to obgadamy szczegóły.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 maja 2012, 22:16

14 dzień Martusu 602 AR, Cherov na Dronie

Gospody nie trzeba było długo szukać, wystarczyło pójść za radą żegnającego nowych znajomków Tolsova, by po przecięciu kilku zbiegów ulic natrafić na trzypiętrowy budynek o solidnej kamiennej podmurówce i ścianach wzniesionych z grubych drewnianych bali, zza okien którego dobiegał wyraźny gwar zmieszanych ze sobą ludzkich głosów. Spora grupka mężczyzn stała przed wejściem, nad którym wisiał wielki szyld z łbem czarnego dzika, rozmawiając ze sobą hałaśliwie i popalając wetknięte w usta skręty z liści hooga. Ivash zmarszczył nos czując ostry charakterystyczny zapach używki, rzekomo przyjemny dla podniebienia, u niego jednak budzący jedynie potrzebę przepłukania gardła. Liście hooga przyniosły ze sobą z południa gobbery, namiętnie palące ten specyfik i bezgranicznie od niego uzależnione. Integrując się z mieszkańcami większych miast Khadoru, zmyślne stworzenia zaraziły ludzi rosnącym upodobaniem do hooga, zapoczątkowując w ostatnich kilkunastu latach istnienie całkiem nowej dla Khadorian dziedziny handlu: importu i sprzedaży cygar.

- Nic dziwnego, że taki palacz musi potem na polowanie z rusznicą chadzać - stwierdził Volkh spoglądając na wydmuchiwane przez mężczyzn chmury dymu - Zwierz takiego na dwie mile zwietrzy, bliżej siebie nie dopuści.

- Mnie tam oni nie wyglądają na takich, co na polowania chadzają - ocenił fachowym okiem Ivan - Widać przecie, że to jakie miejskie typki, pewnikiem całymi dniami jeno się wałkonią, a cygara pykają.

Miłośnicy liści hooga pozornie nie zwrócili na przybyszów uwagi, ale oglądający się przez ramię Ivash podchwycił jedno czy dwa badawcze spojrzenia, zdradzające podejrzliwość rdzennych mieszkańców wobec przybyszów z położonych dalej na północ prowincji. Przywołany ruchem dłoni chłopiec stajenny gwizdnął na kilku pomagierów, odebrał od myśliwych ich zziębnięte i głodne wierzchowce.

- Jeno do zagrody zapędzić, panie czy o bydlątka zadbać? - zapytał stajenny, wyraźnie dając miną do zrozumienia, że zadbanie o zwierzęta bynajmniej darmowe nie jest, a przy tym spoglądając na starszych od niego o kilka lat Kossytów w sposób zarezerwowany raczej dla ubogich krewnych.


Wątek techniczny

Witajcie w gospodzie "Pod Czarnym Dzikiem". Sporo gości w środku, również takich chętnych na dłuższe noclegi, ale personel znajdzie dla Was jakieś miejsce. Możecie wziąć niewielki pokoik na górze za 10 kopytek na osobę (za jedną noc oczywiście) albo większe dormitorium (na co najmniej tuzin śpiących na podłodze na kocach i sennikach gości) za 7 albo snopki słomy w stajni za 5 (tyle samo kosztuje przenocowanie konia). Jeśli o wyżywienie idzie, porządny posiłek za 5 albo taki, po którym bardzo Was będzie ssało w brzuchach za 2. Gdybyście chcieli sprzedać konie, właściciel da Wam za nie po 400 kopytek (40 szponów).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 maja 2012, 08:33

Wątek techniczny

Dajcie proszę znać jakie opcje kwaterunku wybieracie i czy chcecie coś jeszcze pozałatwiać, zanim wrócicie do Tolsova. Jeśli o sam rekonesans idzie, alchemikowi doprawdy wszystko jedno, ilu z Was i który pójdzie na przeszpiegi, dla niego liczy się wyłącznie informacja!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 maja 2012, 09:47

Karczmarzu damy 15 kopytek za taki jeden pokój za 10, ale dorzucisz nam 2 sienniki do spania na podłodze. Za konie na razie płacimy po 5, o ich ew. sprzedaży pomyslimy w przyszłości. Kłopotów nie przysporzymy. Będzie zgoda? Posiłek za 5.
Ostatnio zmieniony 03 maja 2012, 10:19 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 maja 2012, 10:04

Wątek techniczny:
Ivash najada się pożądanie, opcja za 5, reszta j.w. Jak podjem zagajam rozmowę z karczmarzem. Mówię, że mam "pewne ślady" po jeździe konnej i czy nie da się w mieście kupić jakichś balsamów. Jak już sprowadzę rozmowę na alchemików, to dokładnie wypytuję o każdego.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 maja 2012, 11:11

Watek techniczny

Posilek zdecydowanie porzadny, bo pewnie dawno niczego cieplego nie jedlismy. Konie oporzadzic. Podoba mi sie opcja Aravena z pokojem. Ponegocjujemy z karczmarzem:)

Iloma kopytkami dysponuje Volkh, bo nawet nie wiem czy nas stac na takie luksusy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 maja 2012, 13:30

Wątek techniczny

Muszę jeszcze sprawdzić, ile kasy odziedziczyliście po poprzedniej przygodzie, ale z samej usługi dla Tolsova Volkh wyciągnął 40 kopytek, zaś pozostali dwaj kuzyni po 20 na głowę.

Co do targów o lokum, pokoik dla Waszej trójki powinien kosztować 30 kopytek za noc, ale właściciel upuści Wam 5, zniżając cenę do 25, na inny układ nie chce iść, bo ma dość klientów - zima zapędziła do miasta mnóstwo przyjezdnych szukających dachu nad głową.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 maja 2012, 15:30

Watek techniczny

Ja chyba jeszcze wisze jakies kopytka chlopakom po zakupach w Tverkutsku.

Myslalem ze kasa dzielimy sie po rowno... Wiec mam jakies 20+7 kopytek. Chlopaki dostaja jeszcze po 6.5 kopytka:) niech juz tam bedzie, ze te pol kopytka za fatyge zachowam:)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 maja 2012, 14:32

14 dzień Martusu 602 AR, pod "Czarnym Dzikiem"

Barczysty właściciel o gęstej czarnej brodzie i przenikliwym wzroku zainkasował od gości należną opłatę, schował monety do wszytej w fartuch kieszeni, po czym poprowadził trójkę Kossytów na piętro budynku otwierając przed nimi drzwi niewielkiego pokoiku o oknie wychodzącym na położoną po przeciwnej stronie budynku uliczkę.

- Dzięki wam, panie - kiwnął głową Ivan Karakov rzucając na najbliższe drewniane łóżko ściągnięty z ramienia plecak i biorąc się za rozsznurowanie podróżnych butów - Wraz zejdziemy na dół, by się posilić. Wierzę, że najdziemy u was jakowąś strawę?

- Głodny nikt stąd nie wyszedł - odpowiedział zdawkowo gospodarz - Wybaczcie, ale mus mi na dół, gości trza doglądnąć.

- Ciżba tam u was spora - zauważył znacząco Volkh Wilimov - Zima napędziła gości?

- Samiście przecie widzieli jaka śnieżyca wczora szalała - odrzekł Khard - Siła ludu do miasta ściągnęła, coby w puszczy nie pozamarzać.

Odczekawszy, aż właściciel odejdzie, Ivash Nazarko zamknął za nim drzwi, a potem oparł się o nie plecami spoglądając zmrużonymi oczami na swych kuzynów.

- Dalekośmy od domu i pora roku też nieprzychylna - zauważył mało radosnym tonem - Trza nam będzie jakoś się w karby wziąć i albo stąd pierzchać czym prędzej na południe albo dobrze płatnej roboty poszukać, inakszy zamarzniemy na bruku.

Ivan i Volkh nic w pierwszej chwili nie odrzekli, chociaż doskonale rozumieli, co ich krewniak miał na myśli. Jedna noc w pokoiku na piętrze gospody i schronienie dla koni kosztowały cztery szpony, co jeszcze miesiąc temu w Tverkutsku wydałoby im się przerażającym wyzyskiem, a co teraz było niechętnie akceptowanym elementem tułaczki.


Wątek techniczny

Zakwaterowanie macie za sobą, koszt łącznie wyniósł 40 kopytek (ludzie i konie). Jak to dzielicie między siebie, po szponie na głowę? Posiłek odliczę Wam osobną, skrobnę tylko dodatkowy opis izby gościnnej, a potem to już chyba przeskoczymy akcją do spotkania z Tolsovem, co?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 maja 2012, 15:06

Wątek techniczny:
Jeżeli nie da się z karczmarza wyciągnąć nic na temat alchemików, to możemy dokonać przeskoku czasowo-przestrzennego.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 maja 2012, 15:08

Techniczny:
Koszty dzielimy po równo, nie a wiele grosza mamy a ja jeszcze jestem dłużny Ivashowi jakieś kopytka ze starych pięknych czasów. Pojemy i ku Tolsovovi. A tak w ogóle to po ile my mamy kopytek?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 maja 2012, 09:33

Watek techniczny

Ja tez mysle ze koszty rowno pomoedzy nas trzech. Jak zjemy i nie dowiemy sie zadnych plotek od miejscowych na temat tajemniczego alchemika to nie pozostaje nic innego jak isc do Tolsova

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 maja 2012, 21:51

14 dzień Martusu 602 AR, pod "Czarnym Dzikiem"

Jadalna izba była zatłoczona, ale opłacający nocleg goście cieszyli się pierwszeństwem w dostępie do stołu, toteż jeden z pachołków dostawił do najbliższego drewnianą ławę, a drugi doniósł czym prędzej gliniane półmiski pełne kaszy z kawałkami pieczonej baraniny. Mięso było tłuste, ale trzej Kossyci nawet nie pomyśleli o wybrzydzaniu, wygłodniali po tygodniach nużącej przeprawy przez puszczę dzielącą wschodni brzeg Wilczej Rzeki od Cherovu.

Współdzielący z nimi stół mężczyźni otaksowali trójkę obcych badawczymi spojrzeniami, po czym wrócili do własnej strawy, gawędząc z pełnymi ustami na temat grubości lodu na rzece i możliwości wyrąbania przerębli dla potrzeb wędkarzy. Kuzyni puszczali tę gadkę koło uszu, zbyt zajęci pochłanianiem gorącego posiłku. Przyniesione im chwilę później piwo okazało się bardzo słabe, ale zachowało dość przyjemnej goryczki, by żaden z krewniaków się nie obruszył - było nie było, czekała ich nocna wyprawa na pobliskie dachy, co wykluczało w oczywisty sposób nadmierną konsumpcję mocnych trunków.

Wylizane do czysta półmiski zostały szybko zastąpione nowymi, tym razem napełnionymi jelenim gulaszem o upajającym zmysł powonienia zapachu. Posiekane w plastry i usmażone na oleju bulwy karochów dopełniły całokształtu posiłku, sycąc młodzieńców i wprawiając ich w niebywale błogi nastrój. Długie dni potajemnej wędrówki przez dzikie ostępy, w chłodzie i jesiennym deszczu, potem zaś w śnieżnej zadymce pośród wycia krążących niedaleko wilków, poszły nagle w zapomnienie.

- Ależ to było dobre - mlasnął z ukontentowaniem Ivash wycierając półmisek pajdą porwanego z tacy pachołka chleba - Nic drogiej ciotuchnie nie ujmując, mogła by się nauczyć stara jędza jak się taki gulasz robi. Teraz nic, jeno się w wyrko walnąć, a nic nie robić.

- Jak chcesz, idź szłapy wyciągnąć, póki jeszcze czas - poradził Ivan odsuwając od siebie półmisek i sięgając po gliniany kufel - My tu sobie chwilkę pogwarzymy, ucha nadstawimy, może co ciekawego weń wpadnie.

Nazarko zmarszczył czoło namyślając się przez długą chwilę nad przedstawionym mu wyborem, w końcu doszedł jednak do wniosku, że nie ma najmniejszej ochoty wspinać się z pełnym brzuchem na strome drewniane schody wiodące ku pierwszemu piętru gospody. Najedzeni, młodzieńcy popijali niewielkimi łyczkami piwo, przysłuchując się uważniej toczonym wszędzie wokół dysputom. Gros tematów dotyczył rzecz jasna samej zimy, srogiej już od pierwszych śniegów i wieszczącej ciężkie miesiące dla wędrownych handlarzy i traperów. Kto nie dorobił się na skórach jesienną porą, teraz stracił szanse na poprawę finansów aż do nadejścia wiosny. Tłoczny i tak Cherov teraz trzeszczał w szwach, bo we wnętrzu jego murów gęsty śnieg uwięził licznych podróżnych śpieszących bądź to do Okhu bądź do Skirovu, łudzących się wcześniej nadzieją, że zdążą dotrzeć do celu przed nadejściem zimy.

- Niechby się posadnik zlitował, a wojsku kazał lód prochem kruszyć, tobyśmy może jeszcze do Okhu spłynęli - wygłosił pobożne życzenie kapitan jakiejś rzecznej barki uwięzionej w porcie - Sam lodołamacz nic nie wskóra, tafla za gruba.

- A co ci proch da jak lód rzekę skuł aż do ujścia do morza? - prychnął inny gość, brodaty Khard w rozpiętym kożuchu - Dziury porobisz, a mróz do rana znowu wszystko zlodzi. Tyle jeno zyskasz, że ci barka w miejscu stanie dwadzieścia mil od miasta zamiast w porcie.

- A niech cię Morrow strzeże od takiego postoju - siedzący obok brodacza mężczyzna wzdrygnął się na samą widać myśl o uwięzieniu w lodzie gdzieś w głuszy - Wilcy całymi stadami tera grasują, a przecie prócz wilców trolle jeszcze, a bogriny żarła szukają. Taki statek w lodzie uwięziony to dla nich niby spiżarka, co sama do nory przylazła, nic jeno drzwi wyważyć, a żreć do syta. Mnie tam nie przeszkadza, że mi tu przyjdzie przezimować, jeno te wasze ceny pewnikiem mnie do wiosny o ruinę przyprawią.

- Za parę tygodni śniegi przestaną sypać, a wtedy kupcy saniami ruszą w drogę - oznajmił z pełnymi ustami brodacz, pchając sobie do gęby kopiaste łyżki kaszy - A wojsko pewnikiem paroboty na trakty puści, coby i tam poodśnieżać tak jak od wczoraj w mieście robią.


Wątek techniczny

Takie to leniwe gadki o wszystkim i o niczym. Zaraz zaczepię karczmarza o tych alchemików, powyższą zaś wstawką chciałem Wam natomiast przedstawić wizję uwięzionego w śniegu i lodzie czterdziestotysięcznego miasta (tak, Cherov liczy blisko 40.000 stałych mieszkańców!). Co do strawy, z punktu widzenia naszych kossycckich pupilów warto było wydać kopytka na ten posiłek.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 07 maja 2012, 22:43

Ivash przysłuchiwał się rozmowom, leniwie grzebiąc między zębami ułamkiem baraniej kości. Baranina byś wyśmienita, ale ja kto baranina twarda i łykowata, niemiłosierni wchodząc między zęby.
Jęknął cicho gdy napchany jedzeniem żołądek wyraził gwałtowny sprzeciw, gdy kossyta wstał od stołu i ruszył w stronę baru.
- Hej karczmarzu! Nie macie tu jakowyś alchemików? Chyba odmroziłem sobie palec u stopy. Może jakieś balsamy pomogą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 maja 2012, 23:46

14 dzień Martusu 602 AR, pod "Czarnym Dzikiem"

Wejściowe drzwi gospody otwierały się i zamykały bezustannie, każdorazowo wywołując pomstowanie tych gości, którzy najbliżej ich siedzieli i którym naturalnie zaraz robiło się na ławach bardzo zimno. Większość przekraczających próg osobników drzwi natychmiast zamykało, ale zdyszany młodzieniec, który otworzył je tym razem pozostał w progu, wydychając z ust obłoczki pary.

- Wielkie wieści, wielkie wieści! - zakrzyknął bębniąc dla podkreślenia powagi swej wizyty pięścią w futrynę - Rzuci kto miedziaka, to powiem!

- Drzwi kurwa zamknij! - ryknął w odpowiedzi któryś z bardziej podchmielonych gości, ale nawykły do takiego traktowania młodzian nawet nie drgnął, napiął tylko mięśnie gotów do raptownego uniku na wypadek, gdyby ktoś chciał w niego cisnąć kuflem albo łyżką.

Jakiś mężczyzna w baraniej czapie rzucił mu w końcu miedzianego piątaka, pochwyconego w powietrzu z podziwu godną zręcznością.

- Gadaj, co masz do powiedzenia, a żwawo! - krzyknął darczyńca rozpierając się w ławie z ciekawą miną - Odwilż idzie? Jakiś zamtuz dziewki za darmo na próbowanie wystawia? Albo kot ci się okocił?

- Wielki książę Khadorstredu Jesteven Irkovna nie żyje! - wrzasnął gromko młodzieniec, a w zatłoczonej izbie zapadła natychmiast dzwoniąca w uszach cisza - Wielki książę głowę położył na katowskim pieńku! Stracony z rozkazu Jej Wysokości za zdradę stanu! Obwieścili to chwilę temu na rynku, przez herolda pod flagą!

I tyle posłańca widziano. Wykrzyczawszy ostatnie słowo zniknął za progiem zatrzaskując drzwi i ruszył biegiem ku kolejnej gospodzie chcąc wyprzedzić w wyścigu po miedziaki innych roznoszących za drobną opłatą wieści młodzików.

Pogrążona w ciszy sala w jednej chwili wypełniła się niespokojnym gwarem podekscytowanych ludzkich głosów, komentujących z ożywieniem niezwykłe nowiny. Khadorstred uważany był za jedną z najzamożniejszych prowincji państwa, a rządzący nim ród Irkownów sprawował tam władzę od wieków, toteż choć nikt z przebywających w gospodzie gości pewnikiem nigdy w życiu nawet skrawka płaszcza kogoś z tej rodziny nie widział, teraz wszyscy wdali się w głośne dysputy tyczące powodów tak znamienitej egzekucji. Wielu nie potrafiło odżałować, że ominęła ich okazja, by przyjrzeć się ścięciu na własne oczy, ponieważ wyroki śmierci za zdradę kraju zwykło się wykonywać publicznie ku pokrzepieniu serc praworządnych obywateli, a egzekucja wielkiego księcia bez wątpienia posiadała stosowną do rangi skazańca oprawę. Inni zachodzili w głowę dociekając powodów, dla których jeden z wielkich książąt wszedł w zatarg z królową tak głęboki, by jego finałem okazało się ścięcie.

Jakie by nie były tego wydarzenia powody, gwar rozmów wywabił w końcu z zaplecza nadzorującego sprzątanie spiżarki gospodarza, a Karakov natychmiast to wykorzystał, łapiąc przechodzącego właściciela za rękaw, uprzedzając tym samym gotowiącego się do drogi ku kontuarowi Ivasha.

- Pozwólcie do nas na chwilkę, panie, bośmy chętni rzec wam cosik o jadle, co je tu serwujecie - oznajmił Ivan unosząc znacząco brwi i tarmosząc mężczyznę za rękaw sposobem dającym do zrozumienia, że jeśli ten nie usiądzie, zostanie to przez gości wzięte za nietakt.


Wątek techniczny

Niepodzielną władzę w Khadorze sprawuje królowa Ayn Vanar XI oraz blisko z nią współpracujący premier Horszcze, który jest jednocześnie głową wojskowego Sztabu Generalnego, ale zaraz poniżej znajduje się osiemnastka wielkich książąt wywodzących się w bliższej lub dalszej linii od arystokratów rządzących ziemiami obecnego Khadoru przed najazdem Orgothów (a przynajmniej uparcie deklarujących, że tak się sprawy miały, co trudno jednoznacznie zweryfikować po upływie ponad tysiąca lat).

Znaczy się, osiemnastu było ich do teraz, obecnie zostało siedemnastu... Co do informacji o wyroku śmierci, to pochodzi ona z oficjalnego fluffu, z podręcznika IK World Guide (chociaż jak dotąd nie udało mi się nigdzie wyszperać dokładnej przyczyny, z tytułu której księcia Irkovnę stracono).

ODPOWIEDZ