Strona 4 z 19

: 08 marca 2013, 21:59
autor: Dobro
Czarny wystawił łeb z krzaków, uśmiechając się i szczerząc zęby. Po chwili wyjechał na koniu i podjechał do grupki.

- Cicho, pusto, nudno. A jak u was?
Teraz przyczaję się na tyłach, sprawdzić, czy mamy ogon. Czyli zostanę w krzakach ukrywając konia i zaczekam 10 minut. Potem pogalopuje z powrotem do drużyny.

: 09 marca 2013, 10:27
autor: Procjon
Najemnik ponownie zniknął w krzakach.
Tylko dla Dobro!
Spoiler!
Po chwili czekania zobaczyłeś kilka czarnych sylwetek jeźdźców. Będą tutaj za parę minut, jadą dość szybko. Jest zbyt daleko aby rozróżnić ilu ich jest.
Gdy Czarny zniknął, książę powrócił do tematu.
- Mordercy na usługach Linnoy? Niedorzeczne. Zabijając nas wywołaliby wojnę, która najprawdopodobnie zmiotłaby Linnoy z powierzchni ziemi. - powiedział do Kasme.

: 09 marca 2013, 11:15
autor: Dobro
Dla MG:
Spoiler!
Z której strony nadciągają? Czy książę i reszta bandy sporo oddalili się ode mnie? I czy ukrycie, w którym obecnie jestem jest niemożliwe do dostrzeżenia z drogi?
Czarny gwizdnął cicho ze zdumienia. Rozejrzał się jeszcze w obie strony i położył plecak w krzakach, przykrywając go gałęziami. Następnie położył się plackiem na ziemi, i wymijając końską kupę podczołgał się pod krzaki rosnące niedaleko drogi.

: 10 marca 2013, 07:26
autor: Procjon
Tylko dla Dobro!
Spoiler!
Od strony stolicy, są jakieś pół kilometra od ciebie, a reszta drużyny jest dwieście metrów przed tobą. Żeby cię zauważyć, musieliby się zatrzymać i rozejrzeć, w galopie nie mają szans.

: 10 marca 2013, 13:20
autor: Dobro
Chwytam plecak, wskakuje na koń i pędzę galopem co sił w kopytach, mówiąc o obserwacji. Zaraz potem szybko w krzaki i czajówa na maksa.

: 10 marca 2013, 13:51
autor: Procjon
Zza zakrętu drogi wypadł zdyszany Czarny.
- Ktoś tu jedzie! - powiedział, zeskakując z konia. Sibelius odruchowo wyciągnął łuk, Cheelos wyjął z tuby pergamin i zaczął spokojnie przygotowywać zaklęcie, a Margento zdjął z pleców krótką włócznię.
Czarny schował się w krzakach, co robi Sibelius?

: 10 marca 2013, 19:11
autor: Araven
Uchodźmy w knieję towarzysze, lepiej z ukrycia spojrzeć na tego kto tu zmierza.
Jestem gotowy do walki, może Czarny mi przekaże na szybko co zobaczył? Bym wiedział czego się spodziewać.

: 10 marca 2013, 19:36
autor: Procjon
- Widziałem zmierzających tu galopem jeźdźców w czarnych strojach. Nie wiem ilu. - odpowiedział Czarny z kryjówki.
Cała drużyna zaległa w krzakach poza Antharesem i Cheelosem, którzy o chowaniu się nie mają zielonego pojęcia.

: 11 marca 2013, 09:57
autor: Araven
Broń w pogotowiu i zachowajmy ciszę, ciekawe kim oni są i czy szukają własnie nas, czy są tu pzrypadkiem..., powiedział cicho Sibelius.

: 11 marca 2013, 10:10
autor: Procjon
Zza zakrętu wyjechało siedmiu jeźdźców w czarnych płaszczach spiętych takimi samymi broszami w kształcie delfinów. Trzech z nich ma przytroczone do siodeł kusze, trzech po jednym mieczu, a jeden dwa miecze. Ten z dwoma mieczami podjeżdża do was, żaden nie wyciąga broni.
Co robicie?

: 11 marca 2013, 10:19
autor: Araven
Kim jesteście i czemu niepokoicie spokojnych wędrowców?

: 11 marca 2013, 10:45
autor: Dobro
Czarny cicho przemknął za krzakami tak, by niezauważonym znaleźć się na tyłach jeźdźców. Następnie wyciągnął dmuchawkę, załadował strzałkę i kładąc się plackiem na ziemi czekał na rozwój sytuacji.

: 11 marca 2013, 10:59
autor: Procjon
Czarny zwinnie przemknął się za jeźdźcami, nikt niczego nie zauważył.
Jeździec, jakby ignorując pytanie Sibeliusa, podjechał do księcia i złożył ukłon.
- Jakże miło widzieć cię w dobrym zdrowiu, książę.

Dla Bokalusa!
Spoiler!
Jeździec to twój stary znajomy, Haale z Linnoy. Wypadałoby się przywitać :)

: 11 marca 2013, 13:05
autor: Astaroth
Siedząca w krzakach Kasme uważnie obserwowała nadjeżdżających, gdy wtem usłyszała dobiegający z krzaków głos Sibeliusa.
Oszustka przewróciła oczami. "To tyle z ukrywania się" po czym wstała i nadal trzymając w ręku naładowany pistolet wyszła z krzaków stając nieco za Księciem.

- Drogi towarzyszu, jak już chcesz sobie gaworzyć z tymi wędrowcami, to nie łaź po krzakach, bo tylko zamieszanie robisz. Poza tym spokojni pielgrzymi raczej się w chaszczach nie kryją, by potem, ku zaskoczeniu innych, z nich wyskoczyć.

Kasme nie omieszkała wygłosić swojej opinii na temat zachowania Sibeliusa, choć zdała sobie też sprawę, że sama chyba popada w jakąś paranoję umykając przed każdym jeźdźcem podróżującym tym samym traktem co oni. Wygląda na to, że ma zły dzień, bo nie potrafi się wczuć w rolę.

- Panie, czy znasz Tego człowieka? - Zagadnęła Antharesa uważnie przyglądając się człowiekowi, który przed chwilą złożył ukłon.

: 11 marca 2013, 13:27
autor: bokalus
- 'Witaj, Haale. Milo mi Cie widziec. Czyzbys zmierzal do domu?'

Kiedy witalem sie ze starym znajomym, uslyszalem glos Kasme wychodzacej z krzakow.

- 'Tak, Kasme. To moj stary znajomy z Linnoy. Powiedz Sibeliusowi, ze moze smialo wyjsc z ukrycia. To moj przyjaciel i nic nam z jego strony nie grozi'

Zwracam sie ponownie do Haale.

- 'My wybralismy sie w pielgrzymke do Gór Bogów. Czas odpokutowac za nasze winy.' robie powazna, smutna mine. Po chwili przerwy dodaje 'Wybacz cale to przedstawienie, jednakze nawet pielgrzymi musza w naszych czasach bardzo uwazac na trakcie o czym zdazylismy sie juz dzis przekonac. Wyobraz sobie, iz zaledwie kilka godzin temu natknelismy sie na grupe 6 jezdzcow' Spogladam na towarzyszy Haala 'Ubranych identycznie jak wy' Spogladam w strone, gdzie podrozujemy 'I jadacych w tym samym kierunku co wy. Hmm' Przez ulamek sekundy analizuje, co wlasnie powiedzialem, po czym dodaje 'Czyzbys byl az tak ostrozny, ze postanowiles podrozowac w dwoch grupach, czy tez tamci jezdzcy wcale nie byli spotkani przypadkiem i bynajmniej nie byli zainteresowani napadaniem na pielgrzymow?' Patrze sie wymownie na Haala czekajac na odpowiedz.