PBF - Mały Chłopiec
- Ja też się nie lękam, ale mimo niedogodności tego świata jest on jedynym jaki mam i wolę się z niego nie wyprowadzać. Aha, na dworze leje kwasem, więc odradzam na razie wychodzić. Wolę ryzyko mutantów niż pewność rozpuszczenia.
Pistolet sobie pożyczę. Miernik promieniowania też, jeśli nikt nie zgłasza pretensji.
- Hej, zaczekaj no chwilkę. Zarówno ten komuch jak i jego wyposażenie należą teraz do Azylu 13, a my - Faceman skinął na siebie i Lobo - reprezentujemy jego interesy na zewnątrz, także rekwirujemy fanty.
Mężczyzna w garniturze podszedł do leżącego trupa i zaczął go obszukiwać, ładując do plecaka co zacniejsze fanty, mając nadzieję, że misjonarz pilnuje jego dupy.
- Ojcze, myślę, że ta owieczka będzie w stanie się nawrócić - rzekł przymilnym głosem w stronę albinosa, po czym spojrzał na obcego. - A tak w ogóle to zaczęliśmy od dupy strony. Nazywam się Faceman, i reprezentuje Azyl 13. A ciebie jak zwą, maruderze?
Mężczyzna w garniturze podszedł do leżącego trupa i zaczął go obszukiwać, ładując do plecaka co zacniejsze fanty, mając nadzieję, że misjonarz pilnuje jego dupy.
- Ojcze, myślę, że ta owieczka będzie w stanie się nawrócić - rzekł przymilnym głosem w stronę albinosa, po czym spojrzał na obcego. - A tak w ogóle to zaczęliśmy od dupy strony. Nazywam się Faceman, i reprezentuje Azyl 13. A ciebie jak zwą, maruderze?
Kapłan z politowanie oparł rękę na ramieniu Desmonda i uczonym słowem przemówił raz jeszcze do niego.
Błądzisz synu, błądzisz... ojcem Nas wszystkich jest Pan Najwyższy, ja zaś przemawiam w Jego imieniu. Nie myl Ojca swego jedynego z niedomytym dawcą trwoniącym swe nasienie dla zaspokojenia przyziemnych żądz człowieczych.
Długa droga wiedzie ku Twemu oświeceniu Desmondzie, ruszajmy więc nie szastając czasem, który został nam dany.
Błądzisz synu, błądzisz... ojcem Nas wszystkich jest Pan Najwyższy, ja zaś przemawiam w Jego imieniu. Nie myl Ojca swego jedynego z niedomytym dawcą trwoniącym swe nasienie dla zaspokojenia przyziemnych żądz człowieczych.
Długa droga wiedzie ku Twemu oświeceniu Desmondzie, ruszajmy więc nie szastając czasem, który został nam dany.
Umięśniony niczym rasowy zapaśnik wytatuowany kapłan o białej skórze postawił trackera na ziemi, po czym troskliwie poprawił mu pozaciąganą tu i ówdzie odzież.
Nie ma powodu byśmy byli dla siebie nieuprzejmi, jak widzisz. Dostaniesz po dwa kapiszony, jak ci tak zalezy, ale dopiero po robocie. Masz na to moje szczere słowo.
Nie ma powodu byśmy byli dla siebie nieuprzejmi, jak widzisz. Dostaniesz po dwa kapiszony, jak ci tak zalezy, ale dopiero po robocie. Masz na to moje szczere słowo.
Spodziewasz się bracie rychłego pogrzebu? hmm....
- zamyślił się katoliżerca. Po chwili z zagadkowym uśmieszkiem odpowiedział Faceman'owi.
To, co wypada rzec przy pochówku w dużej mierze zależy mój synu od tego, ile się z ciebie ostanie, a zarazem ileż się ma nań czasu.
-mrugnął porozumiewawczo Lobo, po czym roześmiał się gromko.
- zamyślił się katoliżerca. Po chwili z zagadkowym uśmieszkiem odpowiedział Faceman'owi.
To, co wypada rzec przy pochówku w dużej mierze zależy mój synu od tego, ile się z ciebie ostanie, a zarazem ileż się ma nań czasu.
-mrugnął porozumiewawczo Lobo, po czym roześmiał się gromko.