Strona 4 z 14

: 11 lutego 2014, 11:44
autor: Denver
Den'ver postara się użyć swoich znajomości natury, by nawiązać kontakt ze stworzeniem.

: 11 lutego 2014, 12:22
autor: Araven
Witaj o potężna Istoto, w żadnym wypadku nie bezcześcimy tego pięknego lasu. Tylko tędy przejeżdżamy, nie jesteśmy bezrozumnymi Orkami jacy niszczą lasy.
Osobiście jestem przyjacielem i uczniem Elfów, a oni kochają lasy i rośliny.

Obiecuję, że możliwie szybko opuścimy twe tereny, nie czyniąc tu żadnych szkód.
Czy pozwolisz nam przejść?

: 13 lutego 2014, 05:42
autor: koszal
Na brodę mego dziada! Cóż to za leśne paskudztwo?! -wykrzyczał Dwalin opluwając brodę.

: 13 lutego 2014, 09:08
autor: Svarth
Wilbur nie schował się pod wóz, lecz postanowił że zostanie pierwszym hobbitem który porozmawia z drzewem;
-Eee... Panie Potężne Drzewo! Przybywamy do tego lasu jako przyjaciele drzew! Szukamy tych okropnych orków którzy beszczeszą twój przewspaniały Zielony Las! Jako hobbit nienawidzę drwali! Są okropni i źli ponieważ niszczą nasze ukochane drzewa!
Próbuję udobruchać drzewo

: 13 lutego 2014, 10:46
autor: deliad
Nargo stanął z otwartymi ustami. Myślał, że wie wszystko o lasach i drzewach, tymczasem okazało się, że nic nie wie. Jakby wcześniej wiedział, że drzewa potrafią chodzić i mówić, to nie załatwiał by na nie swoich potrzeb.
Wos cichutko wycofał się za wóz czekając co będzie działo się dalej. Po chwili zrezygnował i postanowił poszukać nasion tego drzewa. Jak wróci do domu posadzi i będzie miał własne chodzące kolosy. Wyszkoli je do walki z orkami i rohańczykami. Tylko jakie nasiona ma taki drzewo - żołędzie, kasztany, szyszki, orzechy. Młody Druadan podkradł się od tyłu w celu wypatrzenia nasion.

: 13 lutego 2014, 17:11
autor: Dobro
Ent spojrzał ślepiami to na Galdora, to na Dwalina. Następnie cisnął Sorim o ziemię. Rozlegający się gruchot kości przetoczył się po lesie.

- Jesteściee plugastwem, które zbeszcześciłooo mój lassss... nie wybaczęęę, nie zapomnęęę! - krzyknął z furią, opierając się mocno gałęziami o trakt, jakby próbował się wyrwać z korzeniami.
Wygląda na to, że drzewiec w ogóle was nie słucha. Krasnolud Sori jest połamany ale przytomny.

: 13 lutego 2014, 17:28
autor: koszal
Eee...? -zazwyczaj wygadanemu krasnoludowi język uwiązł na chwilę w gardle. Słyszał wiele złych rzeczy o lasach, ale z czymś takim zetknął się po raz pierwszy. trudno było mu rozpoznać intencje dziwodrzewa.

Hej leśne licho! Jak Cię zwą, okrzyknij się Koromiocie! Jeśli Twoja wola w szranki stawać, to zawsze będzie na to czas. Rozmówić się nam wcześniej nie zawadzi!
-zaryzykował wychodząc przed szereg, dając innym przykład odwagi, mimo że nogi mu się nieco trzęsły.

: 13 lutego 2014, 17:28
autor: Araven
Galdor zebrał się w sobie i użył zaklęcia Uspokojenie.

Jaka jest trudność zaklęcia?
Wzmacniam je jak trzeba wyczerpaniem własnym.

: 14 lutego 2014, 17:20
autor: Dobro
Gałęzie mocno uderzyły o grunt. Po lesie przetaczał się dźwięk trzeszczących gałęzi przeplatane z jękiem połamanego krasnoluda. Szept Galdora został całkowicie zagłuszony i nikt nie zwrócił na niego uwagi. Gdy Ent wydostał się z ziemi i mógł zrobić pierwszy krok w stronę karawany, zamarł. Strażnik właśnie skończył recytować zaklęcie. Oczy drzewnej istoty zmieniły kolor z czerwonego na biały.

- O czymmm to chcecie porozmawiać? Zaraza toczy mój piękny lassss, przyszliście z toporami, rąbać, palić, gryźć, niszczyć?! - ryk przetoczył się po lesie, drzewa zafalowały, ale ent nie ruszył się z miejsca. Stał spokojnie
Spoiler!
Rzucanie zaklęcia. Galdor ma Magię na poziomie 2. Trudność czaru to 2. Rzut kościami Fate: +1. Czyli 2 + 1 - 2 = 1. Sukces, zaklęcie działa. Info dla Galdora: czas trwania zaklęcia to 2 minuty! (według czarów z podręcznika głównego MERP)

: 14 lutego 2014, 19:09
autor: Araven
Jak już mówiłem tylko tędy przejeżdżamy. Szanujemy przyrodę.
Ja jestem strażnikiem, Elfy nauczyły mnie jak ważne są drzewa i rośliny.
Nie powinieneś traktować nas jak wrogów.
Pozwól, ze odejdziemy by i nie zakłócać spokoju.

: 14 lutego 2014, 21:20
autor: Svarth
-Szsz... anowny panie drzewo, jesteśmy wielkimi przyjacielami lasu którzy przybyli tu aby wytępić plugastwo niszczące drzewa! Nasze toporu służą do roztrzaskiwania czaszek paskudnych drwali.

: 16 lutego 2014, 11:32
autor: Dobro
Drzewiec pochylił się nieco, patrząc podejrzliwie na hałastrę znajdującą się przy jego korzeniach. Łypnął wielkim okiem na Wilbura, potem na Galdora. Drund nie czekał na więcej, dał cichy rozkaz do ruszenia karawany. Sori leżał już na jednym z wozów, opatrywany przez Beli'ego. Ent tylko patrzył się za odchodzącymi powoli istotami po czym zakorzenił się w starym miejscu.

Jego oczy na powrót przybrały czerwony kolor szaleństwa, po czym znikły w półmroku Mrocznej Puszczy.

***

- Powinniśmy porąbać na kawałki to cholerne drzewo! - jęczał Sori, który leżał na wozie między skrzyniami wypełnionymi rudą.

- Cichaj - mruknął Beli, sporządzając wywar mający przyśpieszyć łączenie się i zdrowienie złamanej kości piszczelowej krasnoluda. To była trzecia napotkana polana, a że zbliżał się wieczór, wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że to tutaj najlepiej będzie zatrzymać się na popas.

Neli nerwowo krzątał się wokoło prowizorycznego obozowiska. Znalazł kilka martwych zajęcy i martwą sarnę. Nie odważył się ich ruszać. Wyglądało na to, że zaraza tocząca tą puszczę powoli przenosiła się na istoty żywe. Dodatkowo zakaz rozpalania ognia i zimno z tym związane doskwierały każdemu uczestnikowi karawany. Zrobiło się ciemno, więc po wyznaczeniu warty, wszyscy oprócz wartowników udali się na spoczynek.
Spoiler!
Na chwilę przed świtem obudziły cię szmery. Otworzyłeś oczy i spostrzegłeś, że jeden z krasnoludów grzebie przy swoim plecaku, a następnie rozgląda się i wychodzi do lasu. O ile dobrze pamiętałeś, od połowy nocy do rana Wilbur i Braka mieli pilnować obozowiska. Tymczasem Wilbur chrapał jak niemowlę, a Braka leżała nieruchomo. Ponadto zauważyłeś, że Galdor również się obudził i widzi mniej więcej to samo, co ty.
Spoiler!
Tajemniczy kamień, który podniosłeś dwa dni temu, zaczął ci wibrować w sakiewce, co skutecznie cię obudziło. Jest świt, i o ile dobrze pamiętasz, na straży miał stać Wilbur i Braka. Tymczasem spostrzegasz, że hobbit chrapie jak niemowlę, zaś Braka leży nieruchomo. Spojrzałeś w prawo. Inny krasnolud - chyba Bali, nie jesteś pewien w tym świetle - grzebie coś przy swoim plecaku, po czym podnosi się i idzie do lasu, znikając w szarych krzakach. Zauważyłeś też, że Den'ver również się obudził i obserwuje krasnoluda.
Spoiler!
Stałeś na warcie razem z krasnoludzką kobietą - Braka. Przez cały okres swojej warty nic się nie działo, w lesie było cicho i spokojnie. Nagle poczułeś się bardzo senny. Było to dosyć zastanawiające, gdyż wypiłeś łyk rozgrzewającej herbaty naszykowanej przez krasnoluda Bali, i w żadnym wypadku nie czułeś się tak śpiący, a jednak... usnąłeś jak niemowlę tuż przed świtem.

: 16 lutego 2014, 14:05
autor: Denver
MG
Spoiler!
Zaciekawiony Den'ver wstał bezszelestnie, podnosząc swój ogromny topór. Spojrzał znacząco na Galdora, po czym chyłkiem, niczym myśliwy podązył za podejrzanym krasnoludem...

: 17 lutego 2014, 04:17
autor: koszal
- Powinniśmy porąbać na kawałki to cholerne drzewo! - jęczał Sori, który leżał na wozie między skrzyniami wypełnionymi rudą.

A boć i nie po krasnoludzku tak po... po lasach się włóczyć. Kopalnia! Najgłębsza czarna otchła n ziemi, z której własnymi dłońmi wydobywamy w pocie czoła rudy wszelakie. To! Toooo właśnie krasnoludom przenaczone!

-Dwalin krzątał się po polanie krzycząc i gestykulując znacznie ponad miarę. Podskakiwał, chodził w tę i z powrotem uderzając niewidzialnym kilofem, tocząc wózki, przerzucając nieistniejące głazy.

Toć krasnoludzki los i przeznaczenie! Nadto długo włóczę się już chyba po nadziemiu. Przodkowie znaki dają oczywiste.. -mruknął brodaty wojownik przyklęknąwszy na jedno kolano. Ujął w dłonie odrobinę ziemi i zdmuchnąwszy jej delikatne grudki ze swej pomarszczonej skóry pracowitych rak utkwił wzrokiem gdzieś głęboko, jak gdyby dostrzegł coś o wiele niżej... głęboko pod leśną murawą.

: 17 lutego 2014, 14:15
autor: Araven
Sprawdzam co z Wilburem i Braką.
Idę za krasnoludem jaki ruszył w las.
Przed odejściem oceniam i sprawdzam otoczenie.