Strona 4 z 31

: 04 marca 2014, 13:54
autor: deliad
Gorbak unikał konfrontacji siłowej jak barbarzyńca kąpieli, teraz jednak zaistniała wyjątkowa sytuacja. Jeżeli chciał zdobyć uznanie w oczach swojego pracodawcy, musiał popisać się swoją lojalnością i odwagą. Tylko czy znajomość z magnatem uda się kiedyś wykorzystać? Życie gnoma usłane było cierniami głazami, aby przez nie przejść potrzebował protektora. Teraz jednak musiał zaryzykować i ratować szlachcica.

Natchniony syknął niczym razowy jaszczur, tak aby jego czyny zostały spostrzeżone i stanął między plecami reptiliońskiego szlachcica a nadciągającym wrogiem. W rękawie miał tylko jednego asa i na tą kartę postawił całą pulę. Dyskretnie przycisnął ukryty pod koszulą amulet do ciała i wykrzyknął zaklęcie. Od tej chwili dbał aby wpatrywać się jedynie w twarz przeciwników, a nie swoich towarzyszy niedoli.

Nadciągający tyłami reptilion zobaczył jak twarz gnoma przeradza się w pajęczą paszczękę zaopatrzoną w ociekające jadem żuwaczki, szczękoczułki, włochate nogogłaszczki i ogromne mrowie łypiąc oczek. Nie wiele osób zasiedlających cywilizowane okolice Orchii potrafiło znieść widok największego zagrożenia wszystkich istot żyjących - sharana!
Lęk przed pająkoludziami była wysysana z mlekiem matki lub też z żółtkiem jaja - jak mogło to być u reptilionów.

Gorbak dobrze o tym wiedział i sporo czasu spędził ślęcząc nad rycinami sharanów i oglądając pająki, a teraz swoją wiedzą wykorzystywał jak broń.
Gorbak rzuca czar "Straszne Oblicze".

: 06 marca 2014, 20:20
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Wykazujący daleko posuniętą przebiegłość reptillion zamierzający zajść Takana od tyłu przeżył w jednej chwili najbardziej zapewne wstrząsającą przygodę swego życia. Jego żółtozielone ślepia napotkały znienacka mrożącą krew w żyłach postać niewielkiego, ale wciąż potwornego sharana, który jakimś zupełnie niezrozumiałym zbiegiem okoliczności wyskoczył spod odzienia widzianego wcześniej gnoma.

Zdjęty grozą jaszczur rzucił pod nogi Gorbaka swoją krótką włócznię i przesadziwszy imponującym susem jakąś opróżnioną z zawartości beczkę pognał co sił w nogach w głąb nabrzeża, wydając z siebie wysokie posykiwanie przechodzące co chwila w jękliwy charkot.
Rzut na UM 106 z wynikiem 36. Następnie test odporności na sugestię wartej u gada 57. Rzut 1k100 z wynikiem 64. Ciskając pod sandały swoją broń repek rzucił się na złamanie karku w przeciwną stronę!

: 06 marca 2014, 20:35
autor: deliad
Świetnie! Teraz mam jeszcze kilka rund na przerażenie innych repków.

: 06 marca 2014, 21:15
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Posykujący pod wpływem bólu promieniującego z połamanych żeber reptillion wyrwał sztych swego miecza z płytkiej rany na przesłoniętym łuskową zbroją udzie półolbrzyma, gotowiąc się do następnego ciosu. Dino nie zamierzał dać przeciwnikowi szansy na kolejne dźgnięcie, umiejętnie obracając w rękach swój miecz i wymierzając jaszczurowi kolejny cios.

Spowolniony obrażeniami reptillion został uderzony głowicą młota tak silnie, że impet tego ciosu wyrzucił łuskowate cielsko napastnika w powietrze. Ostrze długiego miecza zamigotało w promieniach popołudniowego słońca, spadło z metalicznym brzdękiem na deski tarasu. Sam reptillion runął na grubą dębową barierkę oddzielającą taras od nabrzeża, zawisł na niej bezładnie przestając stanowić źródło dalszego zagrożenia.

Berghar nie miał pojęcia, czy rozwścieczony gad umarł od jego ciosu czy tylko stracił świadomość, nie zamierzał też tracić czasu na sprawdzanie stanu zdrowia reptilliona. Zmieniając uchwyt dłoni na stylisku młota półolbrzym obejrzał się natychmiast w stronę walczących chwacko gadzich gwardzistów, stawiających czoła napierającym na nich ubogim krewniakom.
Celne pchnięcie reptilliona już rozliczyłem w poprzednim wpisie. Nastąpiło w 64. momencie drugiej rundy, ale zasady pozwalają istotom pozbawionym specjalistycznego treningu na zadaniem długim mieczem tylko jednego ataku w rundzie, toteż po pchnięciu gad poczeka dłubiąc mieczem w nosie aż do 0. momentu drugiej rundy, kiedy to przyjdzie mu ponownie zmierzyć się z młotem półolbrzyma.

RTR Berghara 48, rzucam 12. Kolejne trafienie. Młot zadaje 237 ran ob, z dorzutu -10 (wynik 40 na kostce). Wchodzi 227 ob, WYP 80 daje 147 ran netto. Odniósłszy w sumie 287 obrażeń reptillion znalazł się w agonii.

: 06 marca 2014, 22:47
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Ragax złapał oburącz swą okutą żelazem laskę, próbując trzymać za jej pomocą w szachu reptilliona-nożownika. Napierający zawzięcie jaszczur dostał dwa razy po paszczęce, tracąc za drugim razem kilka swoich białych stożkowatych ząbków. Nóż do patroszenia ryb zdołał sięgnąć ponownie ciała półolbrzyma, tym razem rozcinając grubą skórę i żylaste mięśnie Ragaxa na lewym przedramieniu, kiedy jednak człekokształtny gad odwiódł swą łuskowatą kończynę w tył gotowiąc się do następnego morderczego pchnięcia, na ratunek Ragaxowi przybył ściskający swą ozdobioną pękami piór i muszli broń bard.

Wydając z siebie przeciągły okrzyk Lutter wyskoczył zza pleców druida ściskając oburącz włócznię i dźgając ją z rozpędu prosto w brzuch zaskoczonego takim atakiem reptilliona. Nabity na podłużne ostrze jaszczur sapnął z agonalną nutą, wówczas zaś Ragax doskoczył do niego i uderzył z rozpędu laską w czaszkę, miażdżąc gadowi kość na skroni.

- I dobrze mnie sobie popamiętaj! - wrzasnął rozdygotanym od nadmiaru emocji głosem bard, celując palcem w gasnące ślepia nabitego na włócznię reptilliona - Po co ci było zaczynać?!
Najpierw rzut okiem na SZ uczestników starcia. Repek 106, Ragax 85, Lutter 64. Reptillion zada swe ciosy w w 96, 86 i 76 momentach rundy z TR 96. Ragax odda w 80, 50 i 20 momencie rundy z TR 108. W międzyczasie Lutter zada jedno pchnięcie włócznią w 24 momencie. Pora zabrać się za szczegółowe liczenie...

TR 96 repka, ale Ragax zwiększył swą OB dzięki dzierżeniu laski oburącz, do wartości 67. Tym samym RTR jaszczura zmniejszyło się do 29. Rzucam od razu 3k100, z wynikami 32, 23, 45. Drugi cios nożem okazał się celny, pozostałe nie sięgnęły broniącego się teraz znacznie skuteczniej Ragaxa. Ten jeden cios zadał 49 ran kłutych (-26 ran, wynik na dorzucie 34). WYP 10, netto weszło 39 ran zmniejszając ŻYW Ragaxa w sumie o 113.

RTR Ragaxa 72, rzucam 3k100 z wynikami 70, 56, 70. Piękne lanie spuszczone gadowi za pomocą laski! Po uwzględnieniu dorzutów krzepka łapka Ragaxa zadała oponentowi brutto 114, 140 oraz 122 ob. Odejmując swe wysokie WYP obuchowe skóry reptillion zaliczył na czysto 136 ran, tracąc tym samym łącznie w obu rundach 187 punktów obrażeń.

I jeszcze nasz bohaterski bard, dzielnie wspierający półolbrzyma grotem włóczni. TR Luttera 90, OB jaszczura 36, RTR 54. Rzut 1k100 z wynikiem... 4! Włócznia zadała 186 ran kłutych! (na dorzucie wypadło 95, czyli +45 ran). WYP kł skóry ofiary to 70... więc mamy konającego jaszczura!

: 06 marca 2014, 23:49
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Gwardziści tana Takana bezwzględnie rozprawili się z parą ostatnich zdolnych do walki napastników, przebijając jednego z nich na wysokości brzucha ostrzem toporomiecza, drugiego zaś zwalając z nóg cięciem w udo. Przestraszony przez Gorbaka jaszczur uciekał na złamanie karku w głąb nabrzeża, nie zbiegł jednak daleko wpadając wprost na gromadkę zmierzających w przeciwną stronę Osmundczyków w zbrojach straży miejskiej.

Zaalarmowani krzykami przestraszonych mieszczan i korzystający z podpowiedzi przegnanych z nabrzeża rybaków, osmundzcy strażnicy zwalili zbiega z nóg gradem ciosów wymierzonych okręconymi rzemieniem pałkami, biorąc nieszczęśnika w biegu w łyki i zmierzając szybko w stronę usianego ciałami tarasu.

Dino Berghar postawił swój ciężki młot na deskach tarasu, oparł się o stylisko wodząc czujnym wzrokiem po zbryzganym krwią pobojowisku. Rozgromieni brutalnie napastnicy zapłacili srogą cenę za swą zuchwałość, tracąc nie tylko zdrowie, ale i w kilku przypadkach życie. Widząc, że nagła bijatyka dobiegła końca, przepłoszeni z tawerny goście jęli się tłoczyć wszędzie wokół pokrzykując z ożywieniem i wytykając palcami bądź to ciała pokonanych bądź to stojących wciąż na nogach uczestników starcia.

Tan Makrel Takan syknął przeciągle i obaj gwardziści natychmiast schowali swe toporomiecze, wycierając je wpierw w odzienie pokonanych.

Spocony z wrażenia Lutter zaparł się stopą o cielsko dźgniętego włócznią reptilliona i wyszarpnął grot broni z głębokiej rany, popatrując z niesmakiem na pozlepiane ciemną krwią pęki ozdobnych piór.
Straż miejska już jest, szybkie starcie dobiegło końca, pora na klimatyczne wstawki fabularne w wykonaniu uczestników!

: 07 marca 2014, 01:30
autor: Treant
Ragax wsparł się na swej lasce starając się uspokoić przyspieszony stresem spowodowanym przez starcie z jaszczurzym nożownikem oddech. Miejsca, których dosięgnęło ostrze zaczęły promieniować nieprzyjemnym bólem, na który nie zwrócił uwagi, gdy pochłonięty był obroną przed niebezpiecznym przeciwnikiem. Półolbrzym zacisnął zęby i postanowił nie wykonywać przez kilka chwil żadnych ruchów, które mogłyby wywołać dodatkowe krwawienie z powoli pokrywających się strupami ran. Zły na siebie z powodu, że najwyraźniej najbardziej ze wszystkich dał się poturbować, zdecydował że poprosi swego boskiego patrona o pomoc w zaleczeniu obrażeń, gdy tylko będzie mógł znaleźć nieco czasu w odosobnieniu. Nie był stworzony do wojaczki, w przeciwieństwie do większości jego pobratymców i z pewnym niesmakiem patrzył na dzieło rzezi, która dokonała się w zaledwie parę chwil. Jaszczury były mocno zdeterminowane do ataku i Ragax postanowił się jakoś dowiedzieć, co je do tego skłoniło. Być może pojmany przez strażników łuskoskóry okazałby się cennym informatorem w obliczu faktu, że bard być może nawet ratując druidowi skórę, wyeliminował możliwość przesłuchania spranego na kwaśne jabłko nożownika.
Ragax poprze każdego, kto przyzna, że to jaszczury zaatakowaly i ignorowały wezwania do zaprzestania agresji. Zasugeruje także wypytanie jeńca o jej powód. Jeszcze przed najbliższym snem przystąpi do medytacji i rzuci na siebie czar Zdrowienie.

: 07 marca 2014, 07:21
autor: Denver
Dino nadal stał wsparty o stylisko młota. Był przekonany, że ofiar mogło być mniej, gdyby tylko szybciej zaczął działać. A tak zdeterminowani przeciwnicy w większości dogorywali na deskach tarasu. Obejrzał uważnie rany i uznał, że będzie żył. Podszedł do leżących w okolicy gadów i dokładnie ich sobie obejrzał - jakże różnili się od szlachcica za jego plecami!
Półolbrzym przeszuka najbliższych wrogów - może znajdzie coś wartego uwagi? Potem wydębi od karczmarza czyste skrawki materiału na bandaże i trochę alkoholu do odkażenia. Podobnie jak Ragax, odpowie na pytania straży, zgodnie z prawdą
.

: 07 marca 2014, 19:36
autor: Dobro
Lutter otarł rękawem pot z czoła. Nie był skłonny zabijać istot rozumnych, no ale co zrobić - sami sobie są winni.

- Poematu z tego nie będzie... - mruknął, oglądając pióra umorusane z krwi. Jak zaschną, to będą strasznie cuchnąć. Ech, chyba zostawie tylko jeden pompon... pomyślał, wzdychając. Kevfalcon rozejrzał się po tarasie.

- Te jaszczury nie miały szans. Nie wiem, czemu w ogóle zaatakowali? Musieli być bardzo zdeterminowani - podzielił się swoimi myślami z Ragax'em. Zdawał się jako jedyny z całej hałastry słuchać krasomowy barda, co go oczywiście awansowało na ulubionego towarzysza i wiernego słuchacza poezji.

: 07 marca 2014, 21:51
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Osmundczycy wtargnęli na taras wymachując pałkami i pokrzykując gniewnie. Na widok noszącego się nad wyraz możnie Takana strażnicy spuścili nieco z tonu, okazując reptilliońskiemu arystokracie stosowny szacunek. W zamian skupili się na osobach cudzoziemskich najmitów, zasypując ich pytaniami wypowiadanymi początkowo w osmandilu, później zaś we Wspólnej Mowie.

- Ci ludzie powiadają, żeście zostali zaatakowani przez onych włóczęgów. Prawda to? - zapytał noszący hełm z białym grzebieniem dziesiętnik straży.

- Prawda to - oznajmił dudniącym tonem Ragax, przyciskając dłoń do jednej z krwawiących obficie ran i podchodząc jednocześnie bliżej - Bez powodu rzucili się na naszego pryncypała, tego tu czcigodnego szlachcica z Walgaru. Gdybyśmy nie stanęli w obronie tana Takana, mogliby uczynić mu prawdziwie krzywdę.

Kilku przyglądających się rozwojowi wydarzeń mieszczan potwierdziło natychmiast słowa półolbrzyma, z przychylnością wypowiadając się na temat zamorskich najmitów. W obliczu tak zdecydowanych opinii dziesiętnik zaprzestał dalszego przesłuchania, wzywając ciągnięty przez parę niewielkich koników dwukołowy wózek straży i nakazując wrzucić nań pokonane jaszczury bez zbytecznego troszczenia się o ich stan zdrowia.

Dino Berghar dołożył sporych starań, by wyprzedzić zajętych zbieraniem ciał strażników, przemieszczając się od gada do gada w poszukiwaniu co cenniejszych łupów. Niewiele ich znalazł, bo też ubogi wygląd napastników szedł w parze z ich majętnością. Żaden z pokonanych nawet nie miał sakiewki, toteż strapiony Berghar zaczął oglądać porozrzucane po tarasie sztuki oręża.
Trzy duże drewniane tarcze, dwa długie miecze, krótka włócznia, dwa kordelasy, dwie pałki. Do tego proste ubrania, jeśli Dino zechce pośpiesznie pozbawić swe ofiary odzienia!

: 07 marca 2014, 22:01
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Tan Makrel Takan cofnął się w stronę wejścia do tawerny nie chcąc widać, by rozlewająca się coraz szerzej kałuża gadziej posoki zabrudziła mu drogie trzewiki. Możny jaszczur zasyczał coś w stronę przybocznego pełniącego zarazem rolę tłumacza, wydając mu jakieś polecenie.

- Wielki i ssigodny tan Takan chce wyjechać jessce dzisiaj - oznajmił gwardzista odwracając się w stronę Ragaxa i Gorbaka - Macie konie?

Zaskoczeni pytaniem najmici wzruszyli jednocześnie ramionami, pokręcili przecząco głowami dając do zrozumienia, że nie posiadają żadnych wierzchowców. Gwardzisty odpowiedź ta bynajmniej nie zbiła z tropu.

- Wielki i ssigodny tan Takan wynajmie dla wass konie - odparł reptillion - Sstawcie ssię pod Kolczastą Bramą, kiedy z hadry popłynie nasstępne wezwanie do modlitwy.
Hadra to świątynia Katana, co jakiś czas z jej wieży płynie jękliwy dźwięk rogów wzywających na obrządki sakralne. To znaczy, że macie około godzinę na stawienie się w miejscu zbornym.

Takan i jego przyboczni wychodzą, Osmundczycy sprzątają pobojowisko, Ragax i Gorbak (gnom jako ewentualny tłumacz) mają możność przepytać trzymanego pod strażą jaszczura, którego przestraszyło wcześniej zaklęcie Gorbaka...

: 08 marca 2014, 18:45
autor: Treant
- Gorbaku, chciałbym w twoim towarzystwie wypytać pojmanego przez straż jaszczura o powód tak zaciekłego ataku, a zdaje się, że nie dość, iż znasz jego mowę, to i darzy cię dość znacznym respektem. Co o tym sądzisz?

: 08 marca 2014, 20:05
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Kiedy tylko trzej dostojni przybysze z Walgaru opuścili tawernę poprzez jej główne wejście, wokół strażników miejskich i rozzłoszczonego widokiem potłuczonych naczyń gospodarza stłoczyli się miejscowi mieszkańcy, komentując z ożywieniem krwawą konfrontację i spozierając na zamorskich najemników z pewną nutą szacunku, którego brak wcześniej bardzo im doskwierał.

Strażnicy miejscy wrzucali rannych i zabitych reptillionów na drewniany wózek, nie próbując opatrzyć ich ran i nie żałując razów jaszczurowi pochwyconemu bez draśnięcia, posykującemu wściekle na widok takiego traktowania ziomków.

- Co im strzeliło do tych łbów, żeby się za nie wziąć? - powtórzył próbujący wyczyścić z kleistej posoki grot włócznie Lutter.

- Bo Takan i jego świta pochodzi z Sahry - odparł Ragax - Widziałeś ten symbol na jego diademie, ten odwrócony kieł? To wypaczenie uświęconego symbolu reptilliońskiej wiary, dowód wyrzeczenia się Reptillina Wielkiego w imię największego nieprzyjaciela gadziego gatunku w dawnych czasach, Katana. Synowie i córki Archagasty nigdy tego nie zapomną, bez względu na upływ czasu. Mogą żyć pod protektoratem Ostrogaru i cieszyć się pewnymi łaskami, ale tylko Sahra waży się czcić Katana i darzona jest z tego powodu dziką nienawiścią innych reptillionów.

Ragax odjął od rany na przedramieniu mokrą od krwi szmatkę i przeniósł spojrzenie na niebywale czymś ucieszonego gnoma.

- Gorbaku, chciałbym w twoim towarzystwie wypytać pojmanego przez straż jaszczura o powód tak zaciekłego ataku, a zdaje się, że nie dość, iż znasz jego mowę, to i darzy cię dość znacznym respektem. Co o tym sądzisz?
Denver, Dobro - chcecie wejść w posiadanie jakiego łupu z przedstawionej wcześniej listy? Treant, Deliada nie będzie do poniedziałku, ale myślę, że możemy przyjąć jego akceptację dla Twego pomysłu...

: 09 marca 2014, 01:50
autor: Denver
Chodziło mi raczej o jakieś ozdoby, itp. Broni ani atrcz nie zatrzymuję.

: 09 marca 2014, 09:06
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Hallador na Karminie

Pilnujący pojmanego jaszczura Osmundczycy, noszący lekkie skórznie i metalowe hełmy nie przesłaniające twarzy, spoglądali na niskiego gnoma i towarzyszącego mu półolbrzyma z cieniem rozbawienia we wzroku, bo też Gorbak i Ragax tworzyli razem nader zabawną parę.

- Wesołość w takiej chwili dalece jest niewłaściwa - oznajmił nieco karcącym tonem Gorbak, popatrując znacząco na zwisającą z wózka rękę jakiegoś reptilliona, drgającą konwulsyjnie w rytmie gasnących nerwowych impulsów - Napaść w biały dzień na cudzoziemskiego szlachcica to poważna sprawa.

- Zaiste, poważna, wszelako o nic się nie lękajcie, panie, albowiem nic złego już się wam nie stanie - odparł dziesiętnik, który wcześniej przepytywał najemników na tarasie tawerny - Ci tutaj nikomu już krzywdy nie wyrządzą, bo jeśli nie zdechną po drodze, zgniją w lochu.

- Nim ich zabierzecie w słusznie przynależne miejsce, rad byłbym zamienić z tym tutaj parę słów - Gorbak wskazał palcem na związanego już ciasno rozumnego gada, którego strażnicy poszturchiwali w międzyczasie czubkami pałek - Niechaj wyzna, czemu dokonali napaści i cóż chcieli w ten sposób osiągnąć.

- Ale on nie zna asseru - wzruszył ramionami dziesiętnik, popatrując na jeńca - Ani osmandilu...

- To akuratnie nie będzie żadnym kłopotem - odpowiedział gnom uśmiechając się kącikami ust i przenosząc spojrzenie na więźnia - Asshyk sshurrus hssar assaram? Tssar lussur!
Treancie, możesz przygotować szczegółową listę pytań!